listopada 25, 2022

listopada 25, 2022

Czas Karola. Czekoladowa dynastia



Karol Wedel ukazany jest jako człowiek dążący do swojego celu, powoli i z rozmysłem. Historia jego sławy nie zaczęła się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, na początku pracował w znanej Berlińskiej cukierni, gdzie doskonalił swoje czekoladowe wyroby, ale jednocześnie obmyślał, jak podbić świat samą czekoladą i otworzyć swój własny interes. Dla niektórych, jego obietnice samodzielności, jawiły się jako niespełnione mrzonki, ale pewnego dnia podejmuje decyzję o opuszczeniu Berlina i przeprowadzce do Warszawy - czyli wtedy królestwa kongresowego.


Dla Johanki, która uważała Berlin za postępowe i rozwinięte miasto, Warszawa jawi się jako zapadnięta osada, zaniedbana i brzydka. Jakimś cudem, Karol uznał, że właśnie w tym miejscu jego marzenia mogą się urzeczywistnić. Krok po kroku śledzimy, jak realizuje swój plan, cierpliwie i bez pośpiechu, tłumacząc, że jeśli ma się coś udać, to tak się stanie.


Opowieść o fenomenie Wedla zapowiadała się naprawdę ciekawie i do pewnego momentu czytałam z zainteresowaniem. Właśnie, do pewnego momentu, bo później autorka, nie mam pojęcia w jakim celu, pokusiła się o wplatanie w fabułę innych postaci literackich. Na przykład Wokulskiego, Rzeckiego i nawet Łęckiej, ale nie myślcie, że tylko znane osobistości z Lalki możemy wyłapać w tekście, chociaż Rzecki i Wokulski zajmują dosyć sporo uwagi i widzimy ich losy z innej perspektywy. Czyli oczami rodziny Wedla.


Autorka stwierdziła, że rodzina postaci to jednak za mało, a więc może warto pójść dalej i zahaczyć o jeszcze jedno znane literackie dzieło? Kto czytał "Przeminęło z wiatrem"? Ja nie, ale niestety oglądałam, bo moja mama jest fanką. I pewne nazwiska siłą rzeczy poznałam. Tak więc, jeśli będziecie czytać tę książkę, wyczekujcie wzmianki o jednym z bohaterów, tego jakże znanego na całym świecie romansu, którego fenomenu do dziś nie rozumiem, ale nie jestem romantyczka, to pewnie dlatego.

Wracając do Wedla, gdyby historia szła swoim torem, nie zaczepiając o każdą napotkaną postać, która niewiele wnosiła do ich rodziny, a po prostu gdzieś ich ścieżki się przecinały, możliwe, że byłoby ciekawiej. A tak, odniosłam wrażenie, że w tych 260 stronach książki, autorka chciała upchnąć wszystko, co przyszło jej do głowy. Sienkiewiczowi i Prusowi też nie odpuściła. I ja nie zaprzeczam, że oni rzeczywiście byli klientami pijalni Wedla, jednak odnoszę wrażenie, że tutaj poszło w kierunku przerostu formy nad treścią.

Mimo wszystko nie twierdzę, że "Czekoladowa dynastia" jest złą książką, bo właściwie tak nie jest, po prostu na pewnym etapie poczułam lekkie znużenie, może z powodu oczekiwań? Raczej nie skuszę się na poznanie kolejnych części, jak dla mnie, ta historia kończy się razem z Karolem. Decyzję o przeczytaniu pozostawiam wam. Nie zniechęcam, ale nie namawiam.


Tekst stanowi oficjalną recenzje dla portalu DużeKa

15 komentarzy:

  1. Raczej nie dla mnie. Pozdrawiam Agnieszko :-) .

    OdpowiedzUsuń
  2. Przez tę okładkę książka wygląda jak bombonierka ;) Przeczytać raczej nie przeczytam, ale okładka oko przyciąga - i sprawia, że człowiek nabiera chęci na słodkie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawa jestem tej książki, gdyż chyba mało wiemy o twórcy czekolady Wedla :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zastanawiałam się nad tą książką już jakiś czas temu... Może sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Podobnie jest z filmami, okrojone o połowę niektóre zyskałyby na atrakcyjności...
    jotka

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam jakąś książkę o tej dynastii, ale już z rok czeka.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakoś mnie nie ciągnie do tego tytułu.

    OdpowiedzUsuń
  8. Znam trochę historię rodziny Wedlów ale nie aż tak dobrze żeby nie zainteresować się tą ksiązką.
    Dziękuję, poszukam i przeczytam...nawet jeśli nie wszystko jest interesujące...

    OdpowiedzUsuń
  9. Gdy książka wpadnie w moje ręce to chętnie ją przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie moje klimaty, ale recenzja ciekawa 😊

    OdpowiedzUsuń
  11. Witam serdecznie ♡
    Świetna recenzja :) Cóż, książka na pewno znajdzie swoich zwolenników i miłośników, ale uważam, że nie jest dla mnie i raczej po nią nie sięgnę :)
    Pozdrawiam cieplutko ♡

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja chyba bym przeczytała. Nawet pomimo uwag

    OdpowiedzUsuń
  13. Coś mi mówi Przeminęło z wiatrem, to nie tam grał Pitt? ;) Ciekawie piszesz, podoba mi się ta recenzja.

    OdpowiedzUsuń
  14. Wokulski, Łęcka, Wedel... dziwne zestawienie. Postać Emila Wedla jak i historia firmy to myślę ciekawy temat.

    OdpowiedzUsuń
  15. A już myślałem że może komuś zrobię prezent i kupię te książkę. Początek obiecujący ale skoro jest tam prawie wszystko to jednak sobie daruję :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Niekończące się marzenia , Blogger