czerwca 20, 2026

czerwca 20, 2026

Nie tak miało być


 Kreska odeszła. Nagle i niespodziewanie. Nie umiem powiedzieć dlaczego. Może jej wymęczony organizm na chwilę odzyskał siły, by się mieć siłę z nami pożegnać. Nie wiem, już się nie dowiem. 

Była kotkiem bezdomnym, ale mimo swojego okrutnego losu, starałam się żeby niczego jej nie brakowało. Czy mogłam ją zabrać do domu? Uwierzcie próbowałam, ale ona tego bardzo nie chciała. Wychowywała się na wolności i każda próba udomowienia kończyła się źle. Dlatego staraliśmy się, żeby miała wszystko tam na zewnątrz. I miała. 

Nie wiem dlaczego zachorowała, nie wiem, czy zjadła coś zatrutego, czy ktoś celowo podrzucił coś, co jej zaszkodziło. Czy po prostu jej przeszłość była nieciekawa. Już się nie dowiem. 

Gdy pisałam Wam poprzedni post byłam szczęśliwa, och jakże naiwna wtedy byłam w swoim przekonaniu, że już jest dobrze,  a najgorsze za nami... 



Mimo, że Kreska nie była naszym kotem, pomieszkiwała trochę u nas, trochę u sąsiadów. Była cudowna i kochana. Urocza towarzyszka spacerów i pracy ogródkowych. Nie jestem wstanie opisać jak boleśnie odczuwam ciszę i pustkę jej nieobecności. Jak zaglądam przez okno łudząc się, że zobaczę te piękne czujne oczy i usłyszę wołanie. Dlatego uznałam, że należy się jej pamięć, bo mimo swojego losu, mimo, że nie miała swoich ludzi i domu, nie była kotem, którego nikt nie kochał. 




Jest to moje ostatnie zdjęcie Kreseczki. Jeszcze nie miałam pojęcia, że jej spojrzenie to pożegnanie ze mną. Że wcześniejsze przytulasy są ostatnimi, że już więcej nie będzie szukała moich kolan, że nie podbiegnie by poprzeszkadzać, nie zawoła o swoją porcję jedzenia. Do ostatniej chwili pozwoliła mi wierzyć, że jest już naprawdę dobrze. A później - odeszła. 


Nie tak miało być. 


9 komentarzy:

  1. Współczuję :( Być może to była panleukopenia. Nam zabrała cudownego kota w kilka dni :( Na szczęście drugiego udało się uratować.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak mi przykro... bardzo Ci współczuję :(( Aż słów brak.
    Pozdrawiam cieplutko i ślę uściski

    OdpowiedzUsuń
  3. Agnieszko, tak mi przykro :-(

    OdpowiedzUsuń
  4. Znam to uczucie. Takie pożegnania zawsze przychodzą za wcześnie, niezależnie od okoliczności. Ostatnie zdjęcia i wspomnienia nabierają później zupełnie innego znaczenia.

    OdpowiedzUsuń
  5. jakże smutno! Wiem, rozumiem, aż mi łezka w oczach stanęła. Przytulam Cię!

    OdpowiedzUsuń
  6. Przykro mi, ale wierzę, że czas leczy rany nawet te najgłębsze.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wierzę, że jest w swoim psim kocim raju ♥
    Pozdrawiam ciepło! Miłej środy🌸
    Angelika

    OdpowiedzUsuń
  8. Cześć Agnieszka!
    Rozumiem Cię, u mojej mamy były trzy takie fajne koty - wszystkie dzikie i po kolei wszystkie odchodziły... Wszystkie fajne, powoli przyzwyczajane do ludzi, ale długo nie żyły niestety...

    To dla Ciebie trudny czas, przesyłam dobre myśli!

    OdpowiedzUsuń
  9. Współczuję straty. Wiem jak to jest stracić ukochane zwierze.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Niekończące się marzenia , Blogger