SESJA ZA MNĄ! No więc moi drodzy, jestem szczęśliwą studentką po zakończonej sesji. Egzaminy zdanie. Wszystkie na pięć. Aktualnie mam przerwę od zajęć, troszkę sobie zluzowałam z nauką. Jednak nie do końca, bo zaczęłam kolejne praktyki. Te będą mnie już bardziej stresować, ale o nich innym razem :). Ważne, że mogę sobie odetchnąć od nauki.
Nie żebym miała spokój. Bo jak już człowiek myśli, że jest dobrze, to wyskakuje coś innego. Otóż mojej mamie zrobiła się dziura w nosie. No niby w nosie mamy dwie, więc żeby tym dwóm nie było "przykro", zrobiła się trzecia, gdzieś w okolicy przegrody i wywołuje krwotoki. Konieczny jest zabieg. Były badania, konsultacje jedne i drugie... I tak to się kręci, mama odpoczywa. A ja pilnuje żeby nic się tam nie działo niepokojącego.
A jak już siedzę u mamy, to robię różne porządki i patrzcie co znalazłam ;)
Miałam w liceum nauczyciela od Przysposobienia Obronnego, który po odejściu na zasłużoną emeryturę, każdemu uczniowi, którego uczył. Wysyłał takie pocztówki. Było ich więcej, pewnie gdzieś jeszcze są, ale akurat ta mi wpadła w ręce podczas przeglądania szpargałów. Miła to pamiątka, lubiłam tego nauczyciela. Nie mam pojęcia czy jeszcze żyje..
Z kolei w ubiegłym tygodniu spotkało szczęście jednego z moich bezdomniaczków. Otóż nasz malutki Jareczek o którego najbardziej się martwiłam tej zimy, znalazł kochający domek. Bardzo się cieszymy wszyscy, ponieważ mama go porzuciła, a on był za malutki żeby sobie samodzielnie poradzić "na wolności", nie ukrywam już planowałam tymczasowo go przejąć do siebie. Na szczęście dzięki przypadkowi, dom trafił się sam :)
Jareczek dzielnie jechał do nowego domku, nie płakał. Jakby wiedział, że teraz już będzie tylko dobrze:) Uwierzcie, że znalezienie dobrych ludzi dla zwierzątka, to największe szczęście. Jeszcze została Kreska. Cudowna kicia, która ma w sobie ogrom miłości. Wierzę, że i ona trafi do swoich ludzi. Oczywiście cały czas dokarmiamy, leczymy jeśli trzeba. Teraz planuję sterylizacje. Trzymajcie kciuki za Kreskę!
Mój R zrobił mi Walentynkową niespodziankę, podarował piękny szal - oczywiście z kotami :) Chwalę się, bo my sobie zazwyczaj nie robimy prezentów, a tutaj coś tego mojego naszło. Doceniam! :)No i te kotki są cudne, sami przyznajcie :))) Wiecie, że jak dostaję prezenty, to wszystko z kotami, skarpetki, kubki, notesy, breloczki, kolczyki ...
Ale, ale! U nas już koniec zimy! Jejku jakże się cieszę! Miniony tydzień musiałam jeździć sama do pracy, bo mój R cwaniaczek, wziął sobie pracę zdalną i radośnie siedział w domu, kiedy ja walczyłam o przetrwanie na tych paskudnych śliskich drogach...
Tak więc, mam nadzieję, że to już moje ostatnie kadry zimowe... .he he naiwna jestem co nie? :)
Jeszcze chwilka i mam nadzieję, że będzie coraz cieplej i ładniej i w ogóle zaraz marzec. A jak marzec to wiosna, nawet jeśli nie jest tak ciepło jak się chce, ale wiosna! Takie jest moje nastawienie i koniec:) Zima była piękna, wszystko cudnie. Nacieszyliśmy się nią bardzo. Wystarczy.







Matko, koniec zimy? Zazdroszczę. Ja miałam wczoraj w nocy -17 stopni, dzisiaj - 13. Lutowe poranki mam mrroooźźźne ;-)
OdpowiedzUsuńTak wiem, część Polski jeszcze nie może powiedzieć o końcu zimy, ale u nas na zachodzie jakoś nie było tak strasznie, a teraz już mamy cieplutko. Tylko deszczowo.
UsuńGratulacje , same dobre wieści, a mamie życzę dobrej diagnozy i wyleczenia!
OdpowiedzUsuńSzalik cudny, ma chłopak gust!
Żurawie już są, w środę ma być cieplutko:-)
Dziękuję bardzo:) właśnie u nas już dziś zrobiło się cieplutko, a środę dodatkowo ma być bez deszczu :)
UsuńGratuluję zdanej sesji! :) I szaliczek przeuroczy. :D
OdpowiedzUsuńZazdroszczę końca zimy, chociaż u mnie też ma się na szczęście niedługo kończyć...
Widzę, że już większość nas zmęczona jest zimową aurą ;) ale akurat pasuje, żeby przed marcem śnieg sobie odpłynął i więcej nie wracał, razem z mrozami:)
UsuńGratuluję pięknie zdanych egzaminów 🩷 🩷 🩷.
OdpowiedzUsuńW marcu mam - jak w garncu - mieszane uczucia. Z jednej strony sam fakt nastraja optymistycznie, bo można lada moment spodziewać się w wiosny. Z drugiej strony nachodzą mnie nerwowe myśli, że zaraz będzie maj, a to oznacza morderczy wysiłek dzień po dniu: praca i matury, praca i matury, praca i matury... Nie lubimy maja.
Dzięki!:)
UsuńAjjj tych matur to szczerze współczuję, ostatnio zobaczyłam, że nie zostałam wyznaczona do składu komisji ani u siebie, ani w delegacji, co nie ukrywam bardzo mnie cieszy ;)) ale Tobie sprawdzania i całej reszty... siły!
Sprawdzanie to małe piwo, najgorsze są ustne. Po prostu teksańska masakra piłą mechaniczną!
UsuńGratuluję Agnieszko. Jesteś bardzo pozytywną osobą i zarażasz entuzjazmem i optymizmem. Pozdrawiam serdecznie, sam jestem kociarz niesłychany :-) .
OdpowiedzUsuńA dziękuję bardzo:) cieszę się jeśli chociaż troszkę kogoś "zarażę" moim optymizem :))))
UsuńGratuluję wspaniale zdanych egzaminów. Należy Ci się odpoczynek. Szal piękny a Jarek bardzo podobny do mojego Bąbla. Trzymam kciuki za Kreseczkę. Koty to cudne zwierzaki.
OdpowiedzUsuńDziękuję:) Jareczek to taki fajny krąglutki puchatek był. Jego brzuszek wyglądał jak piłeczka, ale maluch ciągle chciał jeść i jeść;)
UsuńAgnieszko - najszczersze gratulacje!!! Zakończona sesja i to na piątkę to wielkie osiągnięcie :-)
OdpowiedzUsuńDziękuję;) Ta sesja mocniej mnie stresowała bo przedmioty były trudne i więcej nauki, na szczęście już mam za sobą.
Usuńtrzymam kciuki za Kreskę. Gratuluję zdania egzaminów! Podziwiam za siłę, determinację i wytrwałość!
OdpowiedzUsuńGratuluję i niecierpliwie czekam na wiosnę :D A szalik cudowny ;)
OdpowiedzUsuńAle intensywny miesiąc miałaś. Gratulacje z całego serca za świetne wyniki w sesji – pięć na każdym egzaminie to naprawdę imponujące osiągnięcie.
OdpowiedzUsuńCieszę się też, że Jareczek znalazł kochający dom, to zawsze daje ogromną satysfakcję, kiedy tak małe, bezbronne stworzenie trafia do właściwych ludzi. Trzymam kciuki za Kreskę, oby jej historia też zakończyła się szczęśliwie.
Szal z kotami od R. brzmi uroczo – fajnie, że mały gest sprawił Ci tyle radości. I tak jak piszesz – zima była piękna, ale wiosna czeka tuż za rogiem, więc chyba możemy zacząć marzyć o cieplejszych dniach i promieniach słońca.
Jareczek cud, miłość <3 Tak pięknie są zawsze historię, jak kicia trafia do dobrych rąk, my mamy kontakt nawet po latach z rodzinami, do których daliśmy znajdki nasze <3 Buziaki!
OdpowiedzUsuńOdpocznij na feriach ile się da ;) warto korzystać bo w ciągu roku nawał nauki i pracy może mocno wymęczyć. Pozdrawiam ciepło! 🤗
OdpowiedzUsuńAngelika
Aga, po pierwsze wielkie gratki za zdaną sesję. Wiem, jak to potrafi stresować, dlatego zostawienia za sobą tego rozdziału, to wielka ulga u satysfakcja.
OdpowiedzUsuńKoci szaliczek uroczy... takie prezenty, zwłaszcza niespodziewane, potrafią sprawić dużo radości. I oczywiście trzymam kciuki za Kreseczkę, żeby również znalazła swój docelowy domek.
A dla Twojej mamy dużo zdrówka życzę i mało stresu... należy trzymać się myśli, że wszystko dobrze się skończy.
Teraz tylko czekamy na wiosnę i to jest bardzo dobra wiadomość :)
Ściskam Cię mocno!
Gratulacje za zdaną sesję i to z jakimi dobrymi ocemi :)
OdpowiedzUsuńJAreczek jest cudowny. Cieszę się, że znalazł dobrych właścicieli.
Ja też kiedyś dokarmiałam dzikie koty. Mnożyło się ich, aż sąsiadka za własne pieniądze je wysterylizowała.
Pozdrawiam i zapraszam do siebie do wzięcia udziału konkursie gdzie nagrodą są książki.
Agnieszko, gratuluję zdanych egzaminów! Super! Dużo pracy i czasu Cię to kosztowało, ale efekt jest na piątkę (i to w liczbie mnogiej) 💪 Pozdrawiam słonecznie ☀️😃
OdpowiedzUsuń