Święta, Święta, Święta każda buzia uśmiechnięta...:))


Kochane moje blogerki!!!
  
Z okazji magicznych Świąt Bożego Narodzenia chciałabym każdej z was złożyć najserdeczniejsze życzenia z głębi mojego serduszka! Stałyście się częścią świata w którym żyje i nie wyobrażam sobie aby kiedyś mogło by was zabraknąć! Obyśmy trzymały się razem jak najdłużej każdy dzień przynosił coś dobrego, a jeżeli przyjdzie się zmierzyć z przeciwnościami losu niechaj nie zabraknie siły i determinacji do walki!:))
Mam nadzieję,że spędzicie wspaniałe święta w gronie najbliższych, przyjaciół i oczywiście zwierzątek, o nich absolutnie nie można zapominać:)
Wiem,że prym wiodą wierszyki, rymowanki itp. jednak zawsze byłam zwolenniczką swoich własnych słów może nie koniecznie pięknych ale jak najbardziej szczerych i przepełnionych uczuć! 
 Przy pierwszej gwiazdce pomyślcie życzenie i wierzcie,że prędzej czy później na pewno się spełni!:) 
Aha radziłam bym zaczynać od tych drobnych, bo z powodu nadmiaru zgłoszeń ktoś tam na górze bądź w czasoprzestrzeni może mieć problem z realizacją tych wielkiego kalibru;D 

Całuję gwiazdkowo oraz śnieżynkowo(mimo,że mam deszcz a nie śnieg..) 

Czytaj dalej...

Opowiem wam mój sen..:)


W noc poprzedzającą niedoszły do skutku koniec świata miałam niesamowity sen...Od dłuższego czasu nie były one zbyt interesujące a tym bardziej przyjemne i nagle.. BACH! Coś takiego...

Siedziałam w naszym domowym salonie późnym wieczorem, przeglądając witryny internetowe gdy nagle przez otwarte okno( jakim cudem bo przecież mamy grudzień?!) dochodzą mnie różne dźwięki. Podchodzę do parapetu i oczom moim ukazuje si,ę widok rodem z bajki o wróżkach!
Z nieba bije przepiękna łuna światła zmierzająca drogą w stronę mojego domu jednak kilka metrów przed zakręca w dół drogą. Wołam więc swoją mamę.
- mamuś chodź zobacz zorza polarna!
Podeszła i rzeczowo stwierdziła,że nie żadna zorza lecz lampiony szczęścia w dużej ilości o białej poświacie z włosami anielskimi..wiem dziwnie brzmi, ale w końcu we śnie wszystko jest możliwe..
Stałam przy oknie oczarowana gdy w pewnej chwili jedno z nich podleciało i okazało się,że wyglądają jak dzieci lub małe elfki z włosami i niewinnymi buziami.
Dalej za owymi świecidełkami szedł pochód dzieci, które jak się okazało dla uczczenia nowego etapu życia jakim miał być koniec świata postanowiły zaserwować ten oto pokaz.
Kiedy zjawisko znikło z mojego pola widzenia usiadłam rozmarzona na krześle i patrzyłam w niebo oczekując może chociaż jednego i... zza drzew wyłonił się nie księżyc tylko planeta ZIEMIA! zaniemówiłam!
Znowu wołam mamę by wyjaśniła niespotykany widok bo skoro MY przebywamy w tej chwili na naszej planecie co widnieje przed mymi oczyma?!
Mamusia drugi raz udzieliła logicznej odpowiedzi.
- widocznie ziemia za szybko okręciła się wokół własnej osi i dlatego ją teraz widzimy...( do tej pory nie rozumiem co jedno z drugim miało wspólnego...)
Znów zasiadłam na wspomnianym krzesełku tym razem nie rozmarzona a, zszokowana i analizowałam nabytą chwilę wcześniej wiedzę.
Wtem usłyszałam HUK! Oczywiście na zewnątrz, zmroziło mnie. Pierwsza myśl, - jednak koniec świata!!!
Nieee, bajeczny sen miał spektakularny koniec.
Niebo  pojaśniało kolorami przeróżnych barw sztucznych ogni, w przedziwnych kształtach serc, napisów, kwiatów.
Oniemiała nie mogłam oderwać spojrzenia, pierwszy raz w życiu doświadczyłam tylu dziwnych aczkolwiek pięknych zjawisk.

Obudziłam rozczarowana,że to był jednak tylko sen, fajerwerków nie będzie, o elfkach nie ma co marzyć. a księżyc siedzi na swoim dawnym miejscu.
Czytaj dalej...

12.12.2012 - magiczna data??


Moje drogie, czy pomyślałyście sobie marzenie o godzinie 12.12 ?? Drugiej takiej daty chyba niestety nie doczekamy, więc dla nas jakby nie było może być historycznym wydarzeniem...
Nie żebym była jakaś zabobonna bądź uprawiała czary, chociaż kusiło kusiło nie jeden raz udanie się do wróżki, jednak po długim namyśle rezygnowałam, chyba nie mam w sobie na tyle odwagi by usłyszeć co mnie czeka, a jeżeli coś złego? Chyba lepiej żyć w nieświadomości, co innego pomarzyć i  bardzo, bardzo mocno wierzyć,że kiedyś się spełnią.
Dlatego mnie dzisiejsza data zmotywowała do pomyślenia nad jednym moim maleńkim marzeniem, które bardzo chciałabym aby się spełniło, być może jest ono banalne, sama jednak wierzę w ziszczenie.




Czytaj dalej...

Nie książkowo lecz śnieżynkowo ;-)


HA! No i mnie wzięło spadł śnieżek  ten grudniowy nie październikowy, niby każdy narzeka na depresje zimową czy tam jesienną a jaaa wypadłam z domu i poczułam jak małe dziecko! ;)
Świat stał się piękny mimo,że zimny, gdzieś na horyzoncie widać mikołaja a co za tym idzie lub raczej zleci będą święta!! ;-)
Siedzę w moim pokoiku pod kocykiem, cieplusio milusio i mam przeogromną ochotę wyjąć pudło z ozdobami, przystroić choineczkę, pozawieszać światełka...
Ochh niestety stanowczo za wcześnie, szkoda.
Ostatnio dowiedziałam się co bardzo mnie rozbawiło,że mieszkam w .. GÓRACH!! Pewien młody człowiek przejezdny w ten sposób określił moje okolice, fakt nie powiem równin tutaj nie za wiele ale żeby  maleńkie pagórki przypominające przydeptane kopce kreta wynieść na szczyty górskie?? ;D
Zastanawiam się co owy chłopaczek powiedziałby na widok Giewontu hihihi, z drugiej jednak strony kiedy dłużej zastanowiłam muszę przyznać poniekąd racje. Potencjalny mieszkaniec na przykład równiny opolskiej widząc moją stałą trasę czyli drogę od przystanku do domu porównałby do wspinaczki szlakiem. My mieszkańcy terenów podgórskich bo taką noszą prawną nazwę nie zwracamy uwagi,pokonujemy mini wyżyny bez większej przeszkody.
Ach właśnie na zamieszczonym wyżej zdjątku to sem ja we własnej śnieżynkowej osobie, za plecami hen daleko schowały się wspomniane wcześniej... góreczki ;-)
Czytaj dalej...

Wiśniowy Dworek- czyli kraina pięknej przyrody i nie tylko..


   
Wiśniowy Dworek

Kolejna część serii owocowej tym razem opowiadająca o pięknej bliskości pomiędzy rodzeństwem, pomimo wyrządzonemu przed laty nieszczęściu miłość każdego z osobna i wszystkich razem daje cudowny obraz więzi bez względu na zaistniałe później sytuacje.

Głównymi bohaterkami są  Danusia oraz Danka dwie na pozór całkiem obce i różne kobiety nie zdające sprawy o własnym istnieniu. Prowadzące odmienny tryb życia, Danusia wiejska nauczycielka pełna ciepła wrażliwa na wszelką krzywdę, potrafiąca czerpać radość z otaczającej jej przyrody, spokoju czyli tym wszystkim od czego większość młodych ludzi stara uciec.
Danka kobieta żywiołowa, typowa biznes women, mieszkająca w bogatej dzielnicy Warszawy, posiadająca posadę na wysoko postawionych stanowisku, jednak czy dającą poczucie spełnienia?
Obie kobiety nie mają pojęcia,że pewna osoba celowo będzie  starała odmienić ich los.
Kim jest nieznajomy mężczyzna pojawiający w ręcz z pod ziemi w otoczeni raz jednej to drugiej kobiety?

Odkrycie prawdy było dla mnie wielką niespodzianką nawet przez chwilę nie domyślałam się takiego obrotu wydarzeń.
Jak każda dotychczas wydana część serii owocowej zachowuje klimat ciepła, walki o rodzinę i więzi. Mimo napotykanych przeszkód dobro zwycięża ale czy zawsze?
Piękne opisy otaczającej przyrody, chwilami człowiek ma wrażenie,że pochyla nad kwitnącymi kwiatami wiśni, słyszy pobrzękiwanie pszczółek...
Można powrócić do szkolnych lat zasiadając w sali lekcyjnej przy akompaniamencie śpiewu ptaków za oknem.
Niestety są chwile gdy trzeba będzie oderwać od wspaniałej scenerii i przenieść do szarej tętniącej życiem i zgiełkiem stolicy. Królestwa blokowisk, oraz biurowców by poznać od kuchni świat biznesu a co za tym idzie oszustw matactw a przede wszystkim nerwów.
Gdzie w tym wszystkim jest miejsce dla pewnego młodego mężczyzny o imieniu Daniel i jakie będzie w kład jego osoby w życiu bohaterek?
Czy można go będzie nazwać dobrym i szlachetnym? Za pewne opinie będą podzielone.
Mnie fascynował i imponował mimo, iż w pewnym momencie wydawać by się mogło,że zachował okrutnie wobec bliskiej sobie osoby. Uważam,że postąpił słusznie.

Więcej nie zdradzę, oczywiście zachęcam po sięgnięcie kolejnej nowej odsłony Kasi Michalak.
Byłam sceptycznie nastawiona dowiedziawszy się o przewadze opisów przyrody.
Tutaj byłam i jestem mile zaskoczona. Przenosiłam w każde miejsce i chciałam zostać dłużej i dłużej.
Akcja się toczy  do ostatniej strony a zakończenie?  Chciałabym zadać pytanie drogiej autorce, czy będzie kontynuacja??











Czytaj dalej...

Ferrin mój kochany Ferrin ...

         
   GRA O FERRIN

Gra o Ferrin jest bardzo nietypową książką, każdy czytelnik, który zapoznał z
twórczościom Katarzyny Michalak nie zaczynając od tej pozycji może być zaskoczony tematyką. 
Osobiście nie przepadam za fantasy jednak w tym wydaniu po prostu zostałam porwana w Krainę  równoległego świata z dwoma słońcami gdzie każda podjęta decyzja może ponieść straszne konsekwencje. 
Niesamowite opisy otaczającego krajobrazu, szereg postaci opisanych w tak dokładny sposób,że do tej pory przypominając sobie górali mam przed oczami ich tęczowe brody..
ówna bohaterka Karolina vel Anaela wkraczając w wymarzony od wielu lat świat Ferriany nie zdaje sobie sprawy jak wielkie będzie musiała ponieść straty pod każdym życiowym aspektem. 
Nie spotkamy się ze szczęściem sielanką oj nie, napięcie oraz niebezpieczeństwo z jakim zderzamy się z momentem teleportacji do magicznego miejsca towarzyszyć będzie do samego końca przygody..
Nie chcę pisać o postaciach najlepiej się z nimi zapoznać osobiście sięgając po lekturę.
 Dla mnie była jest i będzie czymś niesamowitym.
Grę trzeba pokochać od pierwszych stron, albo znielubić, na pewno nie może być dla nikogo obojętna.
Wczułam się w akcję i postarałam odszukać tak zwanego drugiego dna w poszczególnych elementach
Pokochałam Selinarisa, Reikana oraz Amrego, trzej całkiem różni a jednak wyjątkowi mężczyźni. Wzbudząjący wiele emocji zwłaszcza ten pierwszy. 
Jak skończy się tytułowa Gra? Kto zwycięży i czy w ogóle będzie wygrany? 


Według mojej opinii została numerem jeden w dziedzinie fantastyki i nic nie liczy się tylko Ferrin!

 
        



Czytaj dalej...

Poradnik czy Odpychacz ??




Uwaga! To książka TYLKO dla dorosłych!

Kiedy koleżanka zaproponowała mi przeczytanie TEJ książki nie spodziewałam się tego co zastałam w środku ,byłam w szoku  że ktokolwiek  zechciał wydać aż tak wulgarną książkę, fakt jest ona  niby jakimś pamiętnikiem, ale są pewne granice przyzwoitości w upublicznianiu co niektórych sytuacji życiowych.

                                                
"Większość mężczyzn jest właśnie
taka nieporadna życiowo.
Zakochaliby się nawet w owcy,
kozie lub kurze gdyby akurat
ją pierdolili"

Oto początek jakże pouczającej a zarazem wciągającej lektury o ile czytający jest w stanie wytrzymać spotykając w co drugim wyrazie znane oraz wyświechtane przekleństwa.

Autor ukazuje swoje życie małżeńskie jak i to tytułowe podziemne ze wszystkimi szczegółami..
Każdy czyn wobec kobiety dokładnie opisany wytłumaczony po męsku w rzecz jasna męskim punkcie widzenia.
Jeżeli sięgnie po tę lekturę romantyczna duszyczka srogo się rozczaruje po przedstawionym  wizerunku mężczyzny, tu się poprawię prawdziwego mężczyzny..
Ponieważ według Pana Michała miłość nie istnieje jest to zwykłe słowo używane za hmm wabik  w zaprowadzeniu kobiety do łóżka. Nic innego.

Zostajemy wprowadzeni w momencie kiedy nasz bohater spędza kilka dni w "delegacji" w raz ze swoją kochanką Sarą. Oczywiście nie brakuje scen pełnych uniesień, ekstazy itp. Do tego w przerwach między stosunkami opisane zostały różne wskazówki dla nas Pań mające na celu nauczenia prawidłowego odczytywania zachowań Panów.
Długo się zastanawiałam co i w jaki sposób napisać o tej książce. Nie czytałam żadnych opinii na jej temat więc nie orientuję się czy posiada zwolenników tudzież przeciwników.
Na mnie wywarła przeogromne wrażenie niestety negatywne. Nie chcę przesadnie krytykować. Jedynie nie potrafię zrozumieć czy na prawdę język obrany przez autora musiał być TAKI??  Ciężko bardzo ciężko brnie się  od zdania do zdania, stronę itd. Pierwsza książka i zarazem ostania jaką przeczytałam do końca z wielkim bólem oczu serca i..., tylko dlatego,że byłam ciekawa reakcji żony dowiedziawszy się o romansie męża... Mogłam odpuścić sobie gdyż jako kobieta zareagowała jak "typowa" przedstawicielka płci pięknej aczkolwiek w wielu przypadkach niestety słabej i przewidywalnej.
 Nie chcę nikomu polecić  bo i nie ma czego, nie chcę zniechęcać, ale chyba to drugie jest silniejsze. 

.

Czytaj dalej...

Mój dzisiejszy widok zza okienka..



Na "fejsie" od rana każdy dodaje zdjęcia , posty dotyczące nagłej zimy!
Ludziska mamy końcówkę października nie ma w tym nic nadzwyczajnego!! Może bardziej rozczarowanie,że to już!
Chciałam tutaj pokazać widoczek moich jabłuszek na drzewku pod śnieżną pierzynką;) Zdjęcie nie jest świetnej jakości ale troszkę odzwierciedla widok rzeczywisty.

Dla mnie ta zmiana aury jakoś dziwnie zgrała się z moimi uczuciami tam w środku..Dokładnie zmroziło maleńką nadziejkę, która zatliła się nagle i dodawała radości. Zobaczyłam to zimno za oknem i jeszcze gorzej zrobiło na duszy. Niby jeszcze ma być znowu ciepło, niby mają wrócić słoneczne dni.. ale czy moja nadziejka powróci? Może była zbyta delikatna i zginęła bezpowrotnie??
Nawet nie wiem co mam jeszcze napisać, niby nie mam chandry, a jednak coś jest nie tak.
Ktoś zatlił maleńką iskiereczkę i zapomniał,że trzeba pilnować by nie zgasła. Szkoda tylko,że nastąpiło tak szybko. Muszę się troszkę pożalić tylko nie potrafię znaleźć odpowiednich słów.
Trudno to będzie mój krótki jesienno-zimowy niewesoły pościk...
Czytaj dalej...

PRZYJACIEL---> Bratnia duszyczka ..:)


Dzisiaj napiszę o przyjaźni bo ostatnimi czasy dużo się wydarzyło w moim życiu właśnie w sferze Ja i Oni czyli Ci, którzy uważają się za przyjaciół i Ta nieliczna aczkolwiek najbardziej wartościowa grupka nie deklarująca się a po prostu będąca wtedy kiedy potrzeba. 
Przyjaciel w moim tłumaczeniu to osoba,która po prostu jest. Nie musi mi cukrować,nie musi mi wycierać łez kiedy płaczę robić tych durnowatych grymasów pseudo-zrozumienia gdzie w duchu cieszy się,że to jej się układa a  to Ona siedzi i rozpacza. Nie ma nerwa bo JEJ się coś udało i z drugim grymasem tym razem  uśmiechu gratuluje w duchu mszcząc jakim prawem???
Przyjaciółka nie przestaje być przyjaciółką gdy wychodzi za mąż, zachodzi w ciążę czy zmienia pracę i możliwość kontaktów jest ograniczona do minimum. Cieszy się z każdej minutki poświęconej przyjaźni bo nie jej czy sobie tylko naszej przyjaźni przez wielkie P !!
Każdy chce mieć taką osobę w swoim życiu, szczęściarze trafiają na nią już w szkole inni troszkę później, mnie się wydaje,że warto poczekać by znaleźć osobę, która będzie potrafiła odpowiedzieć na pytanie zanim je wypowiesz, opisać co Cie gnębi zanim Ty to nazwiesz ...
Nie lubię kiedy pseudo-przyjaciółeczka mnie emocjonalnie szantażuje tekstami typu; Musisz,ale to musisz dla mnie zrobić przecież jestem Twoją przyjaciółką!! To nic,że potem Ci wypomni- mogłaś tego nie robić jaka z Ciebie przyjaciółka! To nic,że ma gdzieś Twoje zdanie gdzie parę minut wcześniej prosiła o poradę;) 
Nie, to nie ma nic wspólnego z przyjaźnią Ja taką istotkę sobie roboczo nazywam toksyczną manipulantką;p

Oooo to zrobiłam mini wykład hihih, ale może powodem tego jest właśnie moje przejrzenie na oczy w wielu kwestiach, może ktoś kiedyś znalazł się w podobnej sytuacji?;) Oby nie!;)  Ja właśnie odcinam sznureczek od takich frędzli przyjaźnio-podobnych.

Żeby nie było mam, mam swoją bratnią duszę, która  jest dla mnie bardzo ważna. Długo musiałam czekać oj długo  i nagle stanęła mi przed stópkami;) 
Kiedy  mam  dołki, smutki,  myśl o tym,że Ona istnieje sprowadza mi uśmiech na twarz i wiem,że nie jestem sama! 



  
Czytaj dalej...

Filmy, filmy ... ;)

Filmów obejrzałam bardzo, bardzo dużo, jedne utrwaliły się w mojej pamięci bardzo wyraźne o drugich zaś nie miałabym zbyt wiele do powiedzenia. Chciałam zrobić taką mini bardzo mini listę tych,które w ostatnim czasie oglądałam jako,że nie ze wszystkim jestem na bieżąco to roczniki mogą być dosyć odległe w czasie;D


HACHIKO - zdecydowanie mój numer 1. 

Wspaniały film, trafiłam na niego całkiem przez przypadek dzięki muzyce skomponowanej.
Właśnie Ona mnie zauroczyła i postanowiłam obejrzeć film  ze wspaniałą nutą w tle...
Nie podejrzewałam ile emocji i łez będzie mnie kosztował. Gdyby nie lektor z pewnością nie byłabym w stanie czytać napisów w filmie. Piękna opowieść o przywiązaniu zwierzęcia do człowieka, jego wierności oraz miłości, a przede wszystkim  wytrwałości. Cóż mogę powiedzieć niesamowita prawdziwa historia, gorąco polecam!!




 CESARZOWA - Ma coś w sobie oj ma! 

Lubię japońską produkcję, z przyjemnością oglądam sztuki walki zaprezentowane w scenach. 
Jednak jak to ja interesuje się wszystkimi szczegółami i tutaj najbardziej zaimponowała mnie mimo przepięknie przedstawionego przepychu i bogactwa wielka miłość oraz oddanie syna do matki. Wybór jaki musiał stoczyć wiedząc od początku,że konsekwencje będą tragiczne. Mimo wszystko On jeden słuchał głosu serca. Całość może dosyć brutalna jednak warta poświęcenia uwagi.  




JESTEM NUMEREM CZTERY - ;)))

Troszkę niebrutalnej fantastyki. Film może i głowy nie urywa ale wciąga, wartka akcja cały czas coś się dzieje, jest chwilami napięcie, humor oraz oczywiście efekty specjalne. I tutaj jeżeli chodzi o mnie bardzo wyważone wiadomo,że fikcja lecz nie przesadzona wręcz fascynująca. Nie jest to pusty film o kosmitach czy innych potworkach. Jest walka dobra ze złem, uczucia dwojga ludzi,  a wszystko nie zakrawa  o banał. A najbardziej podbił mnie przyjaciel głównego przyjaciela pies-potworek-ochroniarz ;DD  kochany!! 

LARRY CROWNE - Mądry film 

Dający sporo do myślenia w sposób lekki nie wywierając presji na odbiorcy:) lekko się ogląda ze sporą dawką humoru. Nie jest zwykłą jakąś komedią, nie, nie. Ukazuje niesprawiedliwość życia wobec dobrych ludzi. Przyjaźni między dwoma pokoleniami. 
Otrzymanie drugiej niespodziewanej szansy. 
Świetna obsada oraz gra aktorów tych mniej znanych oczywiście;D No i ,,, skuterki rządzą!! Ekstra!;)) 
Szkoda,że coraz mniej jest bezinteresownej życzliwości wśród nas... Obejrzyj zastanów się:) 



KRÓLEWNA ŚNIEŻKA - wesoła, wesoła;D

Jakże nie chciało mi się iść do kina na ten film!:D Poszłam tylko dlatego,że zostałam zaproszona.. I śpiewałam,tańczyłam  jednym słowem wspaniale bawiłam jak DZIECKO!!;D 
Uśmiałam się z dialogów oraz śmiesznych sytuacji. Co prawda nie znoszę dubbingu..przymknęłam oczka;) 
Julia Roberts w nowej z złej odsłonie świetnie poradziła  z wyzwaniem. Chociaż i tak uważam,że KRASNOLUDKI wnosiły najwięcej śmiechu do filmu, jedyne na co nie mogłam patrzyć to sukienki Śnieżki totalny nie wypał taka moja maleńka krytyka;)
 Dobra zabawa dla dużych i małych!


 UŚMIECH MONY LIZY - Hmnnnn
Ja wiem troszkę ma lat ten film,ale musiałam Go dodać. Porusza bardzo kontrowersyjny niegdyś wątek i mamy okazję  zobaczyć jak były traktowane kobiety do czego były "przeznaczone" .
Wmawianie iż nie ich własne uczucia się liczą tylko z góry narzucone idee. 
Tytułowa bohaterka notabene przeciwniczka tychże poglądów stara się przybliżyć dziewczętom inne możliwości wyboru ścieżki życiowej czym nie zyskuje sobie sympatii u wielu ludzi. 
Mnie zachwyciło wszystko w tym filmie łącznie z ulubionymi aktorkami;) 
 No i oczywiście uśmiech ...


Jest jeszcze wiele filmów jakimi chciałabym się podzielić;) myślę, że na chwilę obecną wystarczy ta maleńka garsteczka, kolejnym razem poszperam w pamięci i zrobię ciekawszą kompozycję. Kto wie może będzie w niej dżem mydło i powidło?:D  Teraz czekam na możliwość obejrzenia Odwróconych zakochanych" ;))




 

 

Czytaj dalej...

O moim kocie :)

















Dla odmiany bo cały czas książki i książki więc jako,że nie posiadam jeszcze dzieciaczka napiszę o moim futrzaku.
Ostatnio rozpieszczony Maciupek, zaczął mi dawać do zrozumienia,że muzyka jaką słucham jej nie odpowiada i nie wystarczy ściszyć tylko mam wyłączyć i koniec!:).
Nawet  sprawdziłam jaki gatunek jej najmniej odpowiada otóż nie znosi dźwięku skrzypiec, za każdym razem gdy włączam ulubiony kawałek moja dotychczas smacznie śpiąca królewna ożywa  wskakuje na biurko z miaukiem  i demonstruje nie zadowolenie. Na początku myślałam  ot fochy mi stroi i zbagatelizowałam krytykę sierściucha jednak Księżniczka urażona moją obojętnością postanowiła dobitnie dać do zrozumienia co sądzi o takim zachowaniu, pogryzła  głośnik po czym  zrzuciła go na podłogę, spokój nastąpił gdy zmieniłam repertuar,,,,,
Wiedziałam,że zwierzęta są mądre, potrafią się obrażać , radość smutek itd, no ale coś takiego w głowie mi się nie mieściło po tylu latach kot chce decydować czego powinnam słuchać ;D,
Nie zdziwi mnie już chyba jeśli zacznie wybierać ubrania do wyjścia ;)))).

Wyżej na zdjęciu moje małe niegrzeczne szczęście udające,że śpi w doniczce przed domem... pomyślałby kto,że bidulka nie ma gdzie,,, to chyba tak dla demonstracji ponieważ w "naszym" pokoiku na naszym łóżeczku damie nie wystarcz jedna poduszeczka muszą być dwie:).
Jednak mimo wszystkich jej psot i foszków kocham najmocniej na świecie. Tyle razem przeszłyśmy. to znaczy Ja razem z nią jako towarzyszką niedoli bądź radości. Zawsze była i jest przy mnie wiedząc gdy ma pocieszać gdy jest źle.




Czytaj dalej...

"Jedenaście minut"

Paulo Coelho myślę, że każdy chociaż raz w życiu słyszał o tym pisarzu jeśli nie bezpośrednio przez kontakt z książkami to z cytatami.
Mając naście lat pewna Pani zaproponowała którąś z pozycji tego pisarza jednak po przeczytaniu na ostatniej stronie króciutkiego streszczenia doszłam do wniosku, że nie podchodzi mi tematyka oraz styl jakim się posługuje ów autor książki. Podziękowałam i odłożyłam na półkę.
Dzisiaj kiedy mam już te 20+ (jeszcze przez chwile)  wróciłam a raczej one wróciły do mnie książki Paula Coelho. Tym razem im nie odmówiłam.
Można by się zastanowić dlaczego za ledwie parę lat wcześniej tak bardzo mnie odpychały ? Przecież nic się w nich nie zmieniło,Ja się zmieniłam, moje spojrzenie na świat, pewne doświadczenia. Żałuję,że będąc nastolatką nie przemogłam się do zagłębienia w mądrej lekturze niesamowitego człowieka. Być może uniknęłam bym wielu niechcianych sytuacji, może...





Opowieść o jedności duszy z ciałem, człowieka z drugim człowiekiem 
 
Maria jest dziewczyną wychowującą na prowincjach Brazylii o romantycznej duszy marzącej poznać miłość swojego życia wyprowadzić do pięknego domu z gromadką dzieci - ot niby nic a jednak dla wielu cel który niekiedy bardzo trudno osiągnąć. 
Przypatrujemy się etapom dorastania dziewczynki, panienki przez pryzmat zaciekawienia erotyką ale w sposób subtelny nie w jak wielu teraz książka spotykamy niemalże wulgarne opisy pozbawione  intymności. 
Pierwsze zakochanie, rozczarowania nabywanie doświadczeń w relacjach między dziewczyną a chłopcem. 
Dziewczyna bardzo szybko uświadamia sobie,że miłość jest zdradliwa dla duszy, potrafi ranić odebrać marzenia. 
Pisząc pamiętnik ukazuje czytelnikowi własne spostrzeżenia na tematy bardzo każdemu z nas bliskie, głęboko odzwierciedlające uczucia przeżywane w danej chwili. 
 

"Dziś jestem przekonana, że nikt nikogo nie traci, bo nikt nikogo nie może mieć na własność.
I to jest prawdziwe przesłanie wolności: mieć najważniejszą rzecz na świecie, ale jej nie posiadać."

Mimo młodego wieku podejmuje bardzo trudne decyzje życiowe, tłumacząc, że to los decydował za nią, Ona zaś nie sprzeciwiała temu. 
Zbiegiem wielu okoliczności oraz chęci poznania świata oferującego perspektywy na jak się wydaje lepsze życie trafia do Szwajcarii gdzie pierwotnie miała pracować jako modelka. Niestety rzeczywistość przedstawia całkiem co innego. 
Jednak kobieta nie doznaje zbyt wielkiego szoku, dochodzi do wniosku,że wszystkiego w życiu trzeba spróbować, chwilami toczy ze sobą wewnętrzną walkę.
By po paru  przygodach trafić dobrowolnie w miejsce z którego jakby się mogło uważać żadna kobieta nie chciała by trafić. Lecz nie Maria...

Jedenaście minut jest podróżą w głąb ludzkiej seksualności przedstawiający świat erotyki z innej perspektywy, seks nie jest już tylko seksem. Coś więcej misterium dwóch dusz w efekcie połączeniem dwojga ciał. Ukazuje wiele problemów duchowych i cielesnych , granicy mentalnych oraz fizycznych człowieka. 
Można uzyskać wiele odpowiedzi na pytania, o których nie byliśmy świadomi istnieniu jednakże bardzo ukrytych w podświadomości . Każdy w danym momencie książki odnajdzie cząstkę siebie i zechce dowiedzieć się jak najwięcej. 
 
Osobiście jestem oczarowana mądrością i wspaniałym przekazem tej książki, sposób w jaki przemawia do człowieka,dar czytania w duszy, którego nie jeden pisarz mógłby pozazdrościć. Nie można usiąść i ot tak poczytać.Zbiór przemyśleń nad wieloma aspektami dotyczącymi życia. 
Uświadamia, że los bywa przewrotny z chwili na chwile można zyskać lub stracić bardzo wiele. Należy cieszyć tym co posiadamy ponieważ nie wiadomo co szykuje dla nas jutro.
 
" Kiedy nie miałam już nic do stra­cenia, dos­tałam wszys­tko. 
 Kiedy o so­bie za­pom­niałam, od­na­lazłam samą siebie.
 Kiedy poz­nałam upo­korze­nie i całko­witą uległość, stałam się wolna."
 
Nie będę zachęcała do czytania, myślę,że Te książki muszą "przyjść" do nas same tak jak było ze mną. 
Nagle poczułam potrzebę odpowiedzi na pytania mimo iż sama nie potrafiłam ich sformułować.
Musiałam odbyć podróż do samej siebie by zrozumieć i wrócić do rzeczywistości.

Czytaj dalej...

Książka, która za każdym razem rozbawia mnie do łez :))


Przygodę z książkami Olgi rozpoczęłam całkiem przypadkowo od debiutanckiego "Martwego jeziora" , które zaintrygowało na tyle,że nie mogłam się oprzeć kupienia drugiej części.
Olga Rudnicka młoda autorka pisząca zazwyczaj powieści z elementami wątku kryminalnego, dialogi są przeważnie   prowadzone w bardzo wesoły sposób, utarczki słowne , cięte riposty. Wszystko w odpowiednich dawkach.
Każda kolejna była inna oraz bardziej tajemniczo-weselsza od poprzedniej.
Natalii  5 jest po prostu genialna ile razy bym nie siadała za każdym śmieję się tak samo a, może nawet i bardziej uczestnicząc w przygodzie ... 










                                                         Podejrzana śmierć

Wstęp zapoznaje nas z pięcioma kobietami dziwnym trafem albo celowym tego jeszcze nie wiadomo noszącymi to samo imię Natalia . Każda z pań jest inna, matka z dwojgiem dzieci, zakompleksiona nastolatka, studentka o charakterystycznym image, twardo stąpająca po ziemi biznes women oraz zbuntowana  narzeczona.
 Kolejną  kluczową postacią  jest mężczyzna, który pogodzony z nadchodzącą śmiercią  postanawia uporządkować i pozamykać własne sprawy  czego efektem będzie wiele nieporozumień o raz zabawnych sytuacji.
Lektura bardzo wciągająca, śmierć, dochodzenia powiadomienie rodziny  , a co najważniejsze reakcja zebranych! Napięcie towarzyszące od początku do końca.
Wszystkie poznane nam kobiety dostają wezwane do notariusza, żadna z nich nie zna celu, nie mają pojęcia ,że za chwile całe dotychczasowe życie ulegnie diametralnej zmianie.
Bo jak można zareagować na wiadomość, że osoba po której najmniej by się spodziewały mogła "wykręcić taki numer" to co w pierwszej chwili zaprawa pod nieudany żart po dłuższej chwili staje się przerażające i niezrozumiałe .
Można sobie tylko wyobrazić pięć pań domagających wyjaśnień, zirytowanych chwilami nawet rozhisteryzowanych. Jednym słowem Kataklizm.
Będzie dwóch Panów policjantów próbujących prowadzić dochodzenie w sprawie tajemniczej śmierci sprawcy całego zamieszania, którzy zostaną wplątani w prywatne potyczki przybyłych kobiet.
Wiele rzeczy będzie tajemnicą a rozwiązanie niemal w zasięgu ręki jednak warunkiem sukcesu może być tylko połączenie sił.
Przezabawnie prowadzone rozmowy, każda kończąca się kłótnią w kręgu nieznających się przybyłych członkiń spadku.
Żadna nie zechce zrezygnować, podjęcie wyzwania będzie  kusiło jaki i odpychało, czy warto porzucić dotychczasowe życie i zaryzykować nieznanego?
Z jakimi trudnościami się spotkają, z jakim przyczajonym wrogiem przyjdzie się zmierzyć bohaterką?

Można napisać bardzo dużo o tej książce jednak wydaje mi się ,że lepszym rozwiązaniem jest sięgnięcie i przeczytanie, rozczarowania na pewno nie będzie. Polecam zwłaszcza na poprawę humoru, mimo iż ma momentami ukryte wątki z dozą  dreszczyku.










Czytaj dalej...

Adela - Sklepik z Niespodzianką


Każdy kto czytał pierwszą część serii z kokardką Sklepiku z niespodzianką Bogusię znanej nam autorki Kasi Michalak czekał zapewne z niecierpliwością na kontynuację .
Jako,że Bogusia została zakończona  w bardzo ale to bardzo interesującym momencie wręcz odliczałam  miesiące, następni dni a potem... nie pamiętam. I nagle .. jest !! W końcu śliczna przepiękna książeczka ląduje w moich rękach. Teraz pytanie usiąść delektować się chwilą po tak dłuugim czasie (do prawdy kochana autorko nie wypada by czytelniczki tak długo trzymać w napięciu oczekiwania,)  czy dać się ponieść i po prostu pochłonąć książeczkę.
Wybrałam tą drugą opcję... cóż przez pierwsze dwie minuty miałam w planach delektowanie do momentu przeczytania wstępu a, później....



Adela

Znowu znajdujemy się w miejscowości Pogodna gdzieś nad morzem w sklepiku z niespodzianką u Bogusi. 
Jednak ta część przybliży nam postać jednej z trzech przyjaciółek miejscowej famme fatale, radnej Adeli .
Kobiety , która na pozór wydaje się twardo stąpająca po ziemi , uwodzicielka  rozkochująca w sobie mężczyzn. Jednak dzięki nieprzewidzianemu zwrotowi akcji jakim jest pojawienie się po trzech latach nieobecności Anny Potockiej życie wielu mieszkańców tym właśnie głównej bohaterki ulegnie diametralnej zmianie. 
Do tej pory skrzętnie skrywana tajemnica miłości Adeli do Wiktora wychodzi na światło dzienne, zyskujemy odpowiedzi ale i pytania. 
 W dalszym ciągu organizowane są sabaty czyli spotkania koleżanek przy herbatce i wypiekach, rozmowy na tematy ważne, smutne lub wesołe. 
Sklepik Bogusi dzięki pomocy Pani Stasi rozwija skrzydła, zyskuje coraz większy rozgłos, klientów. Zostaje nawet doceniony przez twórców kulinarnego programu telewizyjnego.

Oczywiście jest pamiętnik tym razem Adelki opowiadający wczesne dzieciństwo w rodzinie wielodzietnej widzianej oczyma najstarszej siostry, następnie chęć wyrwania się z domu i wyjazd do ukochanej cioci, edukacja w liceum aż w końcu historia miłości do Wiktora...
Jednak w życiu wszystkich pogodzian najważniejszym pytaniem zadawanym do tej pory było co się stało z Anną po jej powrocie zmieniło się na gdzie Ona się podziewała ?? 
Prawda okazuje się skomplikowana oraz bolesna dla wielu osób nie tylko męża i syna. 

Czytałam i każda strona odkrywała po skrawku tajemnicę, dla rozluźnienia napiętej atmosfery można było w przerwie o ile ktoś by potrafił oderwać się w trakcie tak pasjonującej lektury skorzystać z domowych przepisów na SPA, tak, tak właśnie Spa nie ciastko czy czekoladką z napojem dozwolonym dla dorosłych.
Ja zapamiętałam tą ostatnią najpiękniejszą najbardziej wzruszającą może dlatego ,że przepis był taki od serca i zaś kiedy sobie przypominam mam łzy w oczach.

Żeby nie było tak smutno.. nie brakuje wesołych czy radosnych chwil w życiu naszych ulubionych bohaterów. Ktoś dostanie to o czym przez wiele lat marzył jednak nie zdawał sobie sprawy ,że ma w zasięgu ręki szczęście, komuś zaczarowane albo po prostu dobre duszki pomogą w spełnieniu marzeń o ... 
Tak w życiu czasem tak się dzieje,że kiedy już się pogodzimy z deszczem nagle zza chmur mimo ,że zdawać by się mogło nie możliwe wychodzi piękne słońce. 
A wszystko to dzięki przyjaźni, która jest, powinna być zawsze w każdej chwili nawet tej najgorszej. Trzy przyjaciółki udowadniają ,że niejednokrotnie  musiały stanąć przed trudnymi sytuacjami,  ale mimo wszystko zawsze walczyły o dobro tej ważnej ukochanej osoby... Nawet kiedy się przed nimi broniła i odpychała,


Teraz zakończenie powinno wyglądać podobnie do tego w książce. Pół roku później ... Ja wiem co będzie dalej ale wam nie powiem!!  Tak to się nie robi w takim momencie urwać no po prostu urwać bo to nie było zakończenie, Ja tutaj zgłaszam sprzeciw.
 Wspaniały Sklepik z niespodzianką Adela pozostawia w nas czytelnikach niedosyt. Ja oczywiście znowu muszę zacząć odliczanie do niestety już ostatniego tomu serii z kokardką. Po wrażeniach z Adelką nie jestem w stanie sobie wyobrazić co się będzie działo u Lidzi... 
 Na pewno tym razem zaopatrzę się w chusteczki   i.. postaram nacieszyć przed pożarciem.



 




Czytaj dalej...

Kino ... :)

Kiedy nie mam co czytać ( tak się niestety zdarza) znajduję inną formę relaksu na przykład wyjście do kina ze znajomymi. Będę szczera współczuje osobą siedzącym blisko mnie:) każdą scenę jaką przeżywam komentuje nadzwyczaj żywiołowo .. Pamiętam pewien majowy dłuugi weekend wybraliśmy się do Czech najpierw Zoo potem basen i inne atrakcje i tak przechadzając się po parku rozrywki z kuzynką natknęłyśmy na kino 4D to nic ,że do wyboru był angielski i przyznam bez bicia żadna z nas nie rozumie, ale co tam efekty się liczą!! Weszłyśmy siadłyśmy, a raczej przypięto nas do foteli i ... nasi współtowarzysze zamiast na ekran odwrócili się i oglądali reakcję dwóch wariatek na poruszające się fotele połączone z trójwymiarem:D krzyk połączony ze śmiechem kompletny odjazd:)  wszędzie chyba nas słyszeli  , wrażenia nie do opisania. Teraz myślę sobie, że czasem warto nie mieć co poczytać wyjść do tego kina z super efektami nawet w języku Somalijskim i poczuć radość chwili ... tak jak my wtedy, bo ktoś mi kiedyś powiedział ,że w życiu trzeba łapać chwile radości żeby mieć siłę gdy przyjdą te bezbarwne dni.
 Właśnie wróciłam z filmu jejkuuuu dawno nie wbijało mnie w fotel!! I to było TO!! w końcu poczułam adrenalinkę:) .
Czytaj dalej...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © Niekończące się Marzenia - kobiety o literaturze . Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka