marca 28, 2026

marca 28, 2026

Połaniecka

Połaniecka

 


Końcem marca przychodzę z polecanką książki. Dziś będzie mocna historia, a wszystko co zostało opisane zostało oparte o prawdziwe wydarzenia. Na potrzeby formy książki imiona i nazwiska bohaterów zostały zmienione, ponieważ nie jest to typowy dokument. Mnie osobiście nie przeszkadzał taki zabieg. Jest sporo podkastów i innych publikacji ściśle odwzorowujące ludzi, miejsca i zdarzenia. 

Nie przedłużając, przejdźmy do konkretów, a kto jeszcze nie poznał choćby zarysów tego morderstwa, może być pewny - tu nie było działania w afekcie. Nic nie było dziełem wypadku ani przypadku. 


Jest grudzień 1976, mieszkańcy Zrębina zbierają się na pasterce w pobliskim kościele. Wśród nich jest młode Małżeństwo - Krystyna i Mieczysław, już niebawem mają zostać rodzicami. Wraz z nimi na mszy jest młodszy brat Krystyny - Stasiu. Chłopiec mimo zmęczenia, dzielnie uczestniczy w pasterce. Kiedy nagle do młodej kobiety, podchodzi "kuzynka" informując, że ojciec Krysi robi awanturę w domu i muszą jak najszybciej wracać. 

Małżeństwo wraz z chłopcem pośpiesznie wychodzą z kościoła, kierują się do stojących niedaleko autobusów, które mają odwieźć uczestników pasterki do domu. Jednak gdy kobieta prosi kierowcę o podwiezienie, mówiąc jaka jest sytuacja, uzyskuje odpowiedź odmowną. Nie rozumiejąc okazanej niechęci decyduje się na powrót do domu pieszo. Jest zima, pada śnieg, mróz. Młoda kobieta w piąty miesiącu ciąży, wraz z mężem i bratem kieruje się do domu. Nie wie, że wyrok śmierci za chwile zostanie wypełniony.  

Nie ma pojęcia, że za kilka minut będzie patrzyła jak znajomi jej ludzie potrącą, a później przejadą po głowie jej brata. A później roztrzaskają głowę męża potężnym kluczem. By wreszcie odebrać życie jej wraz z nienarodzonym jeszcze dzieckiem. Wszystko w atmosferze Bożego Narodzenia, ciszy nocy i trzydziestu świadkach siedzących w autobusie. Ludziach, którzy siedzieli, słyszeli, niektórzy widzieli i nic nie zrobili. 


Morderstwo, które odbyło się tamtej grudniowej nocy było okrutne i brutalne. Jednak jest to dopiero początek przerażającej prawdy. Ponieważ gdy zostaje ukazany motyw, cała sytuacja wydawałaby się wręcz absurdalna, gdyby nie świadomość, że Ci ludzie zostali zabici w tak bestialski sposób. Dodatkowo cała otoczka, budziła szok i niedowierzenia. Główny inicjator i morderca, który bardzo dokładnie i z premedytacją zaplanował kiedy, gdzie i w jaki sposób pozbawi życia młodych ludzi. Pokusił się o coś o wiele gorszego. Zmusił i zastraszył pasażerów autobusu do milczenia. Kazał każdemu składać przysięgę na krew i krzyż. 


Dawno temu poznałam zaledwie zarys tej zbrodni, już wtedy wzbudziła we mnie wiele emocji. Gdy zupełnym przypadkiem zobaczyłam książkę opartą na tamtych wydarzeniach, bez chwili zastanowienia zdecydowałam się na przeczytanie. 

Było, a może dalej jest, wiele rzeczy, które w tym wydarzeniu wzbudzają przerażenie. Nie tylko motyw, bo ten był wręcz kuriozalny.  Tutaj niesamowicie jest przedstawione jak dążenie do władzy potrafi wypaczyć ludzkie odruchy i reakcje. Jednak najbardziej moją uwagę i reakcje wzbudzała zmowa milczenia. Tylu ludzi w autobusie, nikt nie tylko nie zareagował podczas popełniania zbrodni, ale nikt później nie miał problemu kłamać bez mrugnięcia okiem podczas pierwszego dochodzenia. 

Tylko jedna osoba. Jeden chłopiec. Miał odwagę opowiedzieć prawdę. Znalazł się w pobliżu autobusu przypadkiem i widział większość makabrycznego obrazu. 

Zdaje sobie sprawę, że można debatować nad postępowaniem ludzi w autobusie. Z jednej strony siedzieli zamknięci, bezbronni i przerażeni. Z drugiej - byli w większości. Było ich liczebnie więcej, co zwiększało ich szansę, przed oprawcami.  Niemniej wtedy,  w tamtej chwili nie zrobili nic. A później wrócili do swojego życia i ukrywali makabryczną prawdę. Nawet wtedy, gdy milicja podała do informacji publicznej, że stwierdzono morderstwo, a nie nieszczęśliwy wypadek jak to zgłoszono w pierwszej wersji. 

Na koniec. Morderca, który przewodniczył wszystkiemu, do samego końca wypierał się swojej winy. Nie tylko nie okazał skruchy czy wyrzutów sumienia. On po prostu do końca, nie czuł swojej winy. 



marca 01, 2026

marca 01, 2026

Śnieg przykryje

Śnieg przykryje


 Dawno nie było wpisu o książce - nie żebym nie czytała. Wręcz przeciwnie, czytam sporo, tylko więcej z działu psychologii.  Oczywiście mogę podrzucić kilka ciekawych tytułów jeśli będzie ktoś zainteresowany. Tymczasem wpadło coś bardziej rozluźniające umysł.  Tutaj tytuł z polecenia mojej zaufanej blogerki, której polecenia biorę w ciemno!:) 


Wyobraźcie sobie, że ktoś z waszego otoczenia, nawet rodziny wychodzi z domu i ślad po nim ginie. I  I nagle wraca w ten same dzień, po 25 latach, nie mając świadomości, który jest rok. Dla niego czas się zatrzymał.  Nie ma pojęcia co działo się kolejnego i następnego dnia, przez te wszystkie lata. Jego pamięć zatrzymała się w odległej przeszłości do dnia feralnego wydarzenia. Jedyne o czym potrafi opowiedzieć,  to jak wyglądało jego życie przed wyjściem z domu. 

Tak właśnie było z Ryśkiem, wracał zdenerwowany do domu, utyskując w głowie na żonę, która nic nie robi, a on jedyny żywiciel rodziny, ma wszystko na głowie. Po wejściu do domu zwraca uwagę, na wygląd małżonki, która jak stwierdza - strasznie zbrzydła. Z kolei kobieta, zachowuje bardzo nerwowo, wręcz nienaturalnie. Informuje przez telefon syna i z niepokojem czeka na kolejny rozwój wypadków. 

Rysiek trafia do szpitala, gdzie zespół poinformowanych wcześniej lekarzy, zajmuje się przypadkiem mężczyzny, którego pamięć zatrzymała się 25 lat temu. Co się działo przez kolejne lata? Gdzie przebywał i dlaczego nagle wrócił? Te i inne pytania zaczną padać z wielu ust. 

Co wydarzyło się pamiętnego dnia przed wigilią, kiedy Rysiek wyszedł z domu po choinkę i nie wrócił? Dlaczego poszukiwania policji nie przyniosły żadnych rezultatów, jak wygląda prawda i wreszcie - czy mężczyzna może odzyskać pamięć? 





Nie ukrywam, że w ostatnim czasie zaczynałam wiele książek, ale nie czułam tego czegoś. Rozumiecie, zaczynacie czytać i już wiecie, że się nie oderwiecie. I tak właśnie było z Śnieg przykryje. Tylko zaczęłam czytać i mnie pochłonęło. Wątek z zatrzymaniem pamięci na wydarzeniach sprzed 25 lat było szalenie intrygujący. 

Książka ukazuje nam różne perspektywy, poznajemy Ryśka, którego pamięć zatrzymała się 23-go grudnia 1999 roku. Wyłania nam się obraz młodego mężczyzny z jakim nikt nie chciałby mieć wiele wspólnego. Jednak jego pamięć zapętla się w przedziwny sposób. Nie chcę za wiele zdradzać ponieważ największą frajdą czytania, było odkrywanie, skrawek po skrawku całej układanki. 

Jest wiele postaci wielowymiarowych, bardzie interesująco zrobiony zarys psychologiczny, jedyną osobą, której zachowanie można było konkretnie zdefiniować był Rysiek, pozostali okazali się bardziej złożonymi osobowościami. Nie wiem, czy polubiłam kogokolwiek, bardziej sobie analizowałam ich zachowanie, motywy i zastanawiałam co ja bym zrobiła, jak się zachowywała. Tak, ta książka jest bardzo dobra do analizy ludzkich reakcji i pobudek. 

Zdaję sobie sprawę, że niewiele napisałam o fabule, ale tak właśnie powinno być. Tę książkę należy przeczytać jeśli lubicie gatunek. Zdradzenie szczegółów fabuły, może zepsuć radość odkrywania wyjaśnień. Jest jeden wątek, do którego czuję niedosyt i mam wrażenie, że nie został w pełni dokończony i wyjaśniony, ale raczej nie rzutuje na ocenę całości. 

Copyright © Niekończące się marzenia , Blogger