Banita i kanclerz






Banita i kanclerz jest dramatem, przedstawionym w formie sztuki teatralnej, znajdziemy tutaj podział na trzy akty oraz sceny, wyszczególnioną każdą występującą osobę. Język niby lekko zalatująca archaizmem, a jednak mimo wszystko zrozumiały, chwilami ironiczna.
Bardzo dobrym pomysłem była przedmowa autorki , wprowadzająca do sztuki gdyż zostało w niej zawarte wiele ciekawych oraz istotnych informacji ułatwiających później wdrożenie się czytaną treść.
Pani Lewandowska wyjaśnia dość swobodnie pewne sprawy, jej podejście nie jest sztywne, dzięki czemu wręcz zachęca do przeczytania głównej części książki. 

"Jak to sobie wyobrażam na scenie? Ot, jakieś podesty, schody, wnęki, kotary (ważny arras!), drzwi,
stoły, krzesła no i rekwizyty - coś w sumie bliskiego (myślę sobie nieśmiało) "maszynie do grania Shakespeare'a" Zofii Wierchowicz. Czy tak szybkie zmiany miejsca akcji szkodzą? Kostiumy dość ascetyczne, morialeitowe,choć utrzymane w guście epoki.." 


Uważam,że ta pozycja jest interesująca zwłaszcza dla osób lubujących się w tego typu formie literackiej. W szczególności polecam wszelakim stowarzyszeniom teatralnym, ponieważ można spróbować wystawić na scenie tę o to sztukę i zobaczyć jak wyglądają ożywieni bohaterowie oraz wczuć się w klimat całej sytuacji. 






Czytaj dalej...

No i się pochorowałam



Wychodzi na to,że absolutnie nie służą mi upały:(  zaczęło się delikatnie  od gardełka, niby coś tam pobolało, ale przeszło, by nagle ni stąd ni zowąd uderzyć z taką siłą,że ledwo funkcjonuję Nie dość,że gardło to jeszcze ucho, w pakiecie zatoki, a tak by mnie całkiem dobić wysiadło mi oko, przez co mam trudności z czytaniem. Tak więc UPAŁOM MÓWIĘ STANOWCZE NIEEEEEE !!!!!!!!!!

Wczorajsza ulewa, bo przecież po takich tropikach można było się spodziewać nienormalnej burzy i spokojnego deszczu, a jakiegoś armagedonu, jak też się stało. Woda bez zaproszenia wlała się do pokoju i ani myślała go opuścić :(
Ale przecież te wspaniałe mega wysokie temperatury są marzeniem...tylko nie dla wszystkich bo nie każdy ma spokój,tylko ponosi szkody, gdy przyjdą adekwatne do temperatury deszcze:(



Na szczęście nie leżaczkuję samotnie, mam przy sobie moją Maciupka:)






Czytaj dalej...

Bawiłam się w fotografkę :D

Biegałam sobie dziś po własnym prywatnym podwórku nie z kamerą a z telefonem i nie wśród zwierząt, a moich roślinek, których to nazwy nie wszystkie znam ;)


Pierwsze to moje kolorowe kwiatuszki, jakie nie wiem,ale są urocze:)



Z rodziny liliowatych..:)


Jeszcze niedojrzała GRUSZKA :)




Ja na to mówię groszek ogrodowy ;)



Malwy;)

Czytaj dalej...

Dzień zaduszny




Z okładki;

„Dzień zaduszny” opowiada historię rycerza, który spotyka w lesie pustelnicę – Sabinę, i zakochuje się w niej. Gdy kobieta opowiada mu swoją historię – śmierć ojca i zdradę kochanka – rycerz w imię honoru postanawia odzyskać jedyną wartościową dla niej rzecz – medalion, który zabrał ze sobą były kochanek. W trakcie poszukiwań Alfreda – kochanka, ukazuje mu się duch starca oświadczający, że Alfred wraz z żoną już dawno nie żyją i żeby odzyskać utracony artefakt, rycerz musi udać się na zamek, gdzie raz do roku pojawiają się zjawy, żeby spełnić swoje pragnienia..


Dlaczego zdecydowałam się dodać tekst z okładki ? Ponieważ chciałam nakreślić czym kierowałam się decydując na przeczytanie tej książki.Otóż byłam przekonana,że poznam historię rycerza, i to nie byle jaką historyjkę ale na prawdę ciekawa i porywającą, dodatkowym atutem miał być fakt,że autor jest nieznany...
Krytyką zajmować się nie będę, bo nie ma to najmniejszego sensu, Widocznie tak miało być, zaś ja sama wyobraziłam sobie całkiem co innego. Mianowicie autor zajął się przede wszystkim wyjaśnieniem kompozycji utwory, dość dobitnie przedstawia nam jego rodzaje, wyjaśniając czym się poszczególne charakteryzują. Oczywiście 
nie zapomina o analizie wiersza, bo opowiadanie o rycerzu jest napisane właśnie 
w tej formie. No i wszystko ładnie pięknie, Lubię wiersze, będąc jeszcze w liceum bardzo często na zajęciach zajmowaliśmy się ich przekazem, rozbierając na części pierwsze zwrotki i strofy. Tutaj zrobił to z nas autor. Czym pozbawia czytelnika tej własnie frajdy, bo
w końcu osoba dorosła potrafi samodzielnie czytając myśleć, o czym jest dany tekst, nawet jeżeli wydany on został końcem XIX wieku. Może warto było dać odbiorcy szansę w samotności go przemyśleć? 


Dla zainteresowanych fragment tegoż oto utworu..;




Zbłądził rycerz dziarski,młody,
Stęp rumaka echo niesie,
Ryczą wiatry, szumią wody.
On sam jeden, bez opieki,
Bez przewodnika pomocy.
Cel gdzie dążył, zbyt daleki;
Przykra droga pośród nocy.
Koń się i zżyma - i pieni,
Szybki postępując krokiem,
A od wezbranych strumieni,
Wody się ścielą potokiem.
Niebotyczne sosny, dęby,
U nóg twoich rycerzu,
Błyskawice, piorunów kłęby.



Kończąc nie będę nikogo zniechęcała, gdyż mogło by to być krzywdzące dla samego autora, sama książka jest dobrym pomysłem, posiada wiele bardzo przydatnych informacji, z których można się bardzo dużo nauczyć. 






Czytaj dalej...

Przewrotność dobra



Czekałam,a zarazem obawiałam się spotkania z Dorotką. Wiedziałam,że nie będzie ono należało do najłatwiejszych. W prawdzie tytuł nawiązuje do dobra, a jak każdemu wiadomo skoro o nim mowa musi być pozytywnie, ale czy dobro zawsze oznacza to samo? 

Pierwsze strony były trudne, tak bardzo,że owe "dobro" wypływało mi uszami i oczami, nie wiedziałam czy mam odłożyć książkę i przestać czytać, czy jak nasza bohaterka przyjmować wszystko jakim jest...
Niestety strona za stroną było coraz gorzej,
w pewnym momencie złapałam się,że odczuwam silną nienawiść do pewnych kochających rodziców i jakże troskliwego braciszka.
W końcu przykładna katolicka rodzina, wzór dla nie jednej patologicznej. 
Dorota rosła, uczyła się, a uczennicą była bardzo pilną,więc wyciągała w nioski z każdej lekcji. Sumiennie notowała analizowała by później wiedzieć jak postępować.

Trudno jest pisać o samej książce,o jej bohaterach bo wtedy musiałabym zbyt wiele zdradzić. Dlatego postanowiłam,że tym razem skupię się na odczuciach oraz przemyśleniach.
A było tego dosyć sporo.
Jak wspomniałam wcześniej na początku fala emocji przelewała się przeze mnie bardzo intensywnie, by później móc przyglądać się życiu wielu osób, bo chociaż pierwsze skrzypce należą się Dorocie, to nie należy skupiać się jedynie na jej osobie. 
O samej bohaterce mogę powiedzieć,że jak dla mnie nie jest negatywną postacią.Owszem nie zawsze jej dobro było bezinteresowne,często świadomie manipulowała wybraną osobą,jednak wszystko co robiła miało na celu komuś pomóc,
a przy okazji samej sobie. 
Czy można powiedzieć,że była zła? Wielu ludzi tak się zachowuje, nie mając traumatycznych przeżyć z dzieciństwa. Dlatego myślę,że nie należy oceniać jej zbyt surowo. 

Został poruszony jeszcze jeden bardzo ważny temat, o wiele bardziej kontrowersyjny i bulwersujący niż sama postać Dorotki. 
Czasem trzeba zajrzeć w głąb,by dostrzec 
co dana osoba nam chciała przekazać. 
Autorka bardzo sprytnie i tajemniczo wplotła pewną sprawę, nie byłam do końca pewna,czy aby dobrze zrozumiałam, nie dlatego,że zostało napisane w skomplikowany sposób, a fakt,jaka przerażająca prawda się kryje w zatajone historii. 


Przewrotność Dobra jest książką, którą zdecydowanie trzeba przeczytać,nie należy do łatwych, w końcu Pani Kwiatkowska lubi ukrywać między wierszami najważniejsze przesłanki. Trzeba się nieźle natrudzić by poprawnie odczytać co zostało zawarte na kartach stron. Ponieważ tutaj  poruszono wiele problemów społecznych, rodzinnych,o których nie mówi 
się "głośno". 
Warto uważnie zapoznać się z tą lekturą i nie kierować się jedynie postacią wiodącą...





Książka pochodzi z obiegu zamkniętego, na stronie "czytamy polskich autorów".





Czytaj dalej...

Rozczarowałam się...



Dawno, oj bardzo dawno nie miałam pomysłu co napisać w recenzji o przeczytanej książce. Nie dlatego,że była tak wspaniała, lecz wręcz przeciwnie..Czy słaba? Nie wiem. 
Bo i informacje zawiera w pewnym sensie mądre,w dodatku prawdziwe. W takim razie pozostaje pytanie co mi się w niej nie podoba? Śpieszę z odpowiedzią, 
a raczej postaram się nakreślić jak najwyraźniej gdzie według mojego skromnego zdania tkwią mankamenty...

Nastawiłam się na interesującą lekturę opowiadającą o jakże kontrowersyjnym temacie, zwłaszcza w tamtych czasach, gdy władzę dzierżyli komuniści i decydowali dosłownie o wszystkim, nawet jak się okazało o seksie. 
Kto z kim, kiedy i na jakich warunkach. 
Niestety książka Pani Volgi jest zbiorem suchych faktów, opierających się na informacjach zawartych z wielu dzieł bibliograficznych.. Oczywiście rozumiem,że przypisy muszą być, zwłaszcza gdy się odnosi do tego a nie innego fragmentu. Wtedy są one wręcz wymagane. Myślałam,że spotkam się z normalnymi przykładami z życia ludzi, 
nie wyciągniętych z tabelek, lecz ukazane jako opowiadanie o wybranych bohaterach, gdzie autor jako posiadający wiedzę na temat poruszonego tematu wplecie w wątki fabuły najważniejsze ciekawostki. 
Co w takim razie zastałam ? 
Tytuły, odnośniki, liczby, procenty, 
ale przede wszystkim zwykłą, surową "pracę naukową" jakby ktoś postanowił wydać "zaliczeniówkę", z którą to zmagał się będąc na studiach i chciał pochwalić nabytą wiedzą, jaką uzyskał w czasie zbierania materiału. Czego dowodem są wspomniane wcześniej przypisy, oraz lista pozycji wykorzystanych do napisania tejże książki. 
Zastanawiam się w jakim celu została wydana, bo jeżeli znalazłby się ochotnik spragniony wiedzy jak to było w tamtych czasach, proszę bardzo wpisuje wybraną frazę, a potrzebne tytuły ujawnią się jak grzyby po deszczu. No ale żeby nie było,że czepiam się przesadnie, jakiś plus jest, jaki ? Może ta pozycja posłużyć jako "pigułka", znajdziesz odpowiedzi na wiele pytań, nie sięgając po jak się domyślam wielkie tomiszcza, 
a jeżeli będzie mało satysfakcjonująca informacja, przypis naprowadzi na tekst źródłowy...
Nie będę polecać, gdyż na prawdę według mnie jest to nie interesująca pozycja, ale z drugiej strony mogą znaleźć się pasjonaci tego typu publikacji.





Czytaj dalej...

Wyspa z mgły i kamienia





Byłam niesamowicie zaciekawiona wyprawy na wyspę, bo czy znajdzie się osoba nie chcąca chociażby w świecie książki przebywać na pięknej, ciepłej Krecie jak nasza bohaterka? Bo właśnie tam Julia postanowi się przeprowadzić, praktycznie z dnia na dzień. Kobieta, której zarzucano przewidywalność, nie będąca żywiołem lecz chodzącą mądrością i roztropnością..Sprzeda cenne kamienice 
i już nic nie będzie stało na przeszkodzie spełnieniu własnych potrzeb, no może poza córkami, sceptycznie nastawionymi do pomysłu matki. W końcu kto Ewie pomoże przy dziecku? Darmowa opiekunka ucieka, a ona biedna nie wie jak sobie poradzi z samą sobą. Jednak babcia jest niewzruszona jak zaplanowała, tak wykonała i już niebawem jej nogi będą kroczyć suchą, kamienistą ziemią Kreteńską. 
Nie straszna jest jej bariera językowa, gdyż jako lekarz anestezjolog chcąc nie chcąc nauczyła się angielskiego, który teraz okazuje się nadzwyczaj przydatny. Nabywa piękny dom, oraz sąsiadów, w pakiecie, bo sąsiedzi w tym miejscu odgrywają ogromną rolę, decydują czy potencjalny nabywca, w tym wypadku Julia nadaje się na nową mieszkankę ich zapomnianej miejscowości. Jak twierdzą cenią sobie spokój, a hałas oraz najazd rozwrzeszczanych turystów jest absolutnie niemile widziany...
Tak oto w ten sposób zostanie przywitana nasza odważna bohaterka w skromnych progach nieznanej jej wyspy oraz mieszkańców. 

Teraz wypadałoby napisać o wrażeniach, 
a dokładnie ich braku. Wyspa z mgły i kamienia jest po prostu nudna. Za każdym razem gdy sięgałam po książkę i zaczynałam czytać monotonność sprawiała,że zasypiałam. Chyba nic gorszego nie może człowieka spotkać podczas czytania. Akcja nie wiem czy była, bo chwilami odpływałam chyba z morskimi falami, zaś gdy już, już miałam nadzieję,że "COŚ" zacznie się dziać wkraczały ZNOWU(!!!) opisy, opisy, opisy otoczenia, wszystko ładnie pięknie, ja na prawdę uwielbiam czytać o tym co się znajduje, jednak kiedy autor za bardzo skupia się na tym co jest obok, a nie fabułą no to chyba mamy problem... Główna bohaterka gdzieś węszy, jak ćma we mgle, sama nie wie (ja też nie wiedziałam) czy owe TO istnieje,czy tylko taka atmosfera panuje w tym miejscu na ziemi. Są mężczyźni, o tak są, nie wiem co oni tacy jacyś nie tacy jak trzeba, może przedział wiekowy był dla mnie nazbyt wysoki i niestety najnormalniej w świecie nie wczułam się, każdy bezpłciowy, albo irytująco wtrącający, narzucający własną wolę. 
Co gorsza nasza Julia zachowuje się chwilami nie jak kobieta 50+ tylko 20 
w dół ... nie przeszkadza jej,że obcy facet pomieszkuje w JEJ własnym domu, 
bo SĄSIEDZI powiedzieli,że jest cacy więc ONA biedna nie może mieć własnego zdania, no jak to? a co tam, facet nie znający angielskiego, plątający pod nogami, może się przechowywać, kiedy 
z żoną się pokłóci.. Nie wiem, nie chcę tego dłużej analizować. 

Zanim zacznie się dziać, a UWAGA zacznie, kiedy już straciłam nadzieję 
i czekałam dzielnie, (sama podziwiam własną cierpliwość) autorka robi nam niespodziankę! Jest jest wątek z tajemnicą, którą szybko idzie rozwikłać i nic nam z tej radochy, ale nie czepiajmy się, najważniejsze,że była zagadka i została rozwiązana. Nawet wątek miłości się w to wszystko wplątał. Nic tylko radować się,że w tych ostatnich stronach znalazłam emocje kobiety gdy przez chwilkę się bała, bawiła w detektywa i przeżywała uniesienia w ramionach mężczyzny, nie byle jakiego... 
Może nastawiłam się na coś innego, sądziłam,że fabuła mnie porwie w momencie przeniesienia na Kretę,
ale no niestety tak się nie stało i było niebywale nudno. 
Jednak nie będę zniechęcać. Każdemu podoba się co innego, myślę,że 
Wyspa z mgły i kamienia znajdzie swoich fanów i zwolenników. 

Premiera książki; 31 lipca 2013






Czytaj dalej...

No to... Stosik




Mam w planach na najbliższe.. hmn "dni" :) 
Zaczynając od dołu;


1. Wyspa z mgły i kamienia - Magdalena Kawka                
 ( jestem w trakcie czytania.. czy warto? dowiecie się niebawem:>)

2. Florystka - Katarzyna Bonda                       
 (Słyszłam,że jest świetna, jak i kiedy przeczytam nie mam ponęcia, ale zrobię TO!;D )

3. Przekleństwo RASY - Rafał Górniak                              
 ( autor jest mi zupełnie nieznany, książka tak samo, ale co tam..)

4. Przewrotność dobra - Jolanta Kwiatkowska (Ochhh tutaj będzie się działo, oj będzie !!! ) 

5. Dzień zaduszny - Dawid Sędłak                                       
 ( wtopiłam się, ale cóż zobaczymy czy wypłynę na powierzchnię...:>) 

6. Seks kontra ZSRR - Volga Yerafeyenka                         
 ( Tytuł mówi za siebie..:))) no to po prostu muszę przeczytać...) 


Mniej więcej tak wyglądają moje plany czytelnicze, oczywiście coś może ulec zmianie, jakaś niespodziewana "perełka" wpadnie mi w  rączki czym zaskarbi sobie pierwszeństwo w kolejce..;) Jednak myślę,że najbliższe recenzje będą dotyczyły tych "maleństw" :D

Ktoś ma swoje typy ? :)
Czytaj dalej...

Zaczarowany sen



Maja jest Szczurkiem, mieszka w domu z chłopcem. Dni spędza w swojej klatce,zaś w nocy kładzie się w łóżku przy poduszce swojego małego opiekuna. 
Pewnej nocy zabiera Go do lasu..nie jest to zwykły las. Chłopczyk ma okazję porozmawiać ze zwierzątkami. Gdy się budzi jest przekonany,że to był jedynie sen..
Jednak sytuacja się powtarza, przez co dziecko już wie,że nocne wyprawy są prawdziwe. A zadanie, które będzie miał do wykonania bardzo poważne..

Język, którym posługuje się autor Pan Grzegorz Rzepka jest bardzo prosty oraz zrozumiały. Wszystko widziane z perspektywy małego chłopca, oraz opowiadane przez niego. Bajka została oczywiście zilustrowana, no i tutaj mam pewne ale... 




Otóż obrazki są strasznie ponure. Wyobrażałam sobie 
ów zaczarowany las jako kolorowy, bajeczny z pięknymi zwierzątkami, a tutaj okazało się,że się rozczarowałam. Klimat tychże rysunków niebywale ciemne, jakby treść opisywała straszną historię, a nie przygodę chłopca oraz jego nowych przyjaciół. Może ponury klimat miał na celu zaznaczenie,że akcja rozgrywa się nocą, lecz mnie one bardzo raziły. Uważam,że dzieci interesują się paletą żywych barw, a nie przewagą czerni, brązu z domieszką bieli. 




Misja Mai oraz chłopca w zaczarowanym lesie jest dla nas dorosłych przewidywalna, dzieci mogą się nią zainteresować. Mnie jednak czegoś zabrakło w zakończeniu. 
Tak jakby zostało urwane nie dopracowane. Nie będę zniechęcać gdyż może część rodziców, a zwłaszcza dzieci będą zainteresowane i brak kolorów w obrazkach oraz szybkie zakończenie będzie akurat tym czego oczekują. 




Czytaj dalej...

Karminowy szal



Trzy przyjaciółki Marysia, Marta oraz Magda, wychowywały się razem, los sprawił,że trafiły do pewnego ośrodka, w którym były leczone. Spędziły tam kilka lat swojego dzieciństwa. W tym czasie stały się sobie bardzo bliskie. Jednak wiadomo z biegiem lat każda poszła w swoją stronę i kontakt zanikł. Jednak zwołane spotkanie odnowi dawną więź i zmotywuje do trudnego zadania. Podróż do wspomnień, które każda skrzętnie ukrywała bojąc się,że może być niezrozumiana teraz wyszedł na światło dzienne i stanie się głównym celem spotkań w znanej już nam kawiarni pod liliowym kapeluszem. Tutaj spotkamy się z bohaterami poprzednich części, Weroniką, Anastazją, Hanią oraz jej bliskimi. Jednak największą niespodzianką będzie Pan małomówny, który budził zainteresowanie samej właścicielki, jak się później okazało nie tylko jej...


Marta jest bardzo uporządkowaną osobą, wszystkie zadania wykonuje bardzo dokładnie, samodzielnie, bo Ona wie najlepiej co i jak zrobić. Posiada męża Krzysztofa oraz dwójkę dzieci, Igorka i Klaudię. Czy jest szczęśliwa? Do pewnego momentu nie będzie potrafiła szczerze przed sobą odpowiedzieć, ale za nim nadejdzie pora na bilans życia, kobieta zostanie postawiona przed dwiema próbami, każda z nich nauczy jej czegoś bardzo ważnego. Dowie się,że jej ukochana córka spotyka z chłopcem, którego ona sama by nie wybrała dla swej dziewczynki, często jednak pozory potrafią bardzo zmylić a nie potrzebne uprzedzenia przesłaniają obiektywną ocenę drugiego człowieka, ale tutaj  ktoś weźmie sprawy w swoje młode ręce
 i postanowi udowodnić,że chcieć to móc..

Z kolei Marysia jest cichą niepozorną postacią,w szkole nazywana Piłą, bo wymaga, nie tylko od siebie ale również od uczniów. Skoro jest surowa dla siebie samej, to również dla młodych niesfornych ludzi. Matematyka pomogła jej w ciężkich czasach, gdy nie potrafiła sobie poradzić, szukając miejsca na ziemi. 
Liczby oraz zadania przyniosły jej ukojenie i odskocznie od problemu napierającym z każdej strony głowy. 
Nigdy nie potrafiła rozmawiać z mężczyznami, cień pokazujący się na każdym kroku, gdy starała się poczuć normalnie nie pozostawiał złudzeń. Czy już na zawsze była skazana na jego obecność?  Spotkanie autorskie spowoduje, iż poznany na nim mężczyzna, otworzy przed nią pewne drzwi, do czego sama jeszcze nie wie, ale od tamtej pory zacznie myśleć o sobie, o tym co by było gdyby.. Oczywiście nic nie przyjdzie samo i kolor szary nie stanie się z dnia na dzień różowy, do wszystkiego potrzebny jest czas.

Ostatnia i chyba najbliższa mojej osobie Magdalena to postać bardzo pewna siebie, żyje chwilą i bierze od życia to co się jej należy, to znaczy to co może oczywiście i jest w zasięgu jej rąk. Mężczyzn również, nie, nie jest łatwa, po prostu nie potrafi się związać, a dokładnie zaufać. Niby kontroluje  siebie i własne poczynania. niby decyduje o wszystkim, w końcu była świadomą singielką,  ale od jakiegoś czasu zaczęło jej przeszkadzać puste mieszkanie, pary zakochanych oraz świadomość,że została jako jedyna z grupy singli. 
Jest jeszcze Karol, praktycznie od zawsze. Nie jest zwykłym partnerem na chwilę, jest kimś ważnym, ale Magda uparcie broni się przed czymś więcej , a przecież nie powinna mieć obiekcji. Mężczyzna jest w niej od lat zakochany, czeka, ale ileż można tak trwać? W końcu lata lecą 

Wszystkie kobiety będą przeżywały swoje życie, poznałam każdą z osobna, do każdej poczułam ogromną sympatię, jednak to właśnie Magdalenę polubiłam najbardziej, była silna, a jednak krucha, wiodła prym w całym tym trójkącie przyjaźni, co nie oznaczało,że nie potrafiła cierpieć. Tylko jej problemem było uzewnętrznienie tego co dręczyło w środku. 
Jeżeli poprzednią cześć twierdziłam,że czyta się z zapartym tchem to tutaj, po prostu oderwanie się od stron sprawiało ogromną niechęć, dlatego też przy wykonywaniu różnych czynności zastanawiałam się nad moimi bohaterkami. Uwielbiam po prostu kocham książki, przy których nie zwracam uwagę na otoczenie, a kiedy właśnie muszę zaprzestać lektury, nie wychodzi mi z głowy a jest obecna, aż do momentu powrotu w pozostawionym wątku. 
Od samego początku wyczuwałam napięcie, towarzyszyło mi oraz tym trzem kobietą, jednak to Ja byłam tą osobą,która nie znała powodu spotkań i bardzo długo musiałam czekać na odpowiedź. Z ogromnym żalem rozstawałam się z ostatnią książką, gdzie mogłam pobyć w urokliwej kawiarni pod liliowym kapeluszem oraz jej gośćmi. Myślę,że jeszcze kiedyś do nich wrócę bo mają w sobie pewien magnes.. a jak to z magnesami bywa, lubią przyciągać.  
Na prawdę zachęcam do przeczytania, myślę,że nikt się nie rozczaruje, wręcz przeciwnie.






Czytaj dalej...

Psy z piekła rodem




Czym jest miłość do czworonoga? Jak się przejawia i ile odpowiedzialności niesie ze sobą opieka nad żywym stworzeniem,które nie posiada naszego rozumu, co nie znaczy ,że jest głupie, co to, to nie, one po prostu mają "swoje" nawyki i spojrzenie na otaczający świat. Tym bardziej jeżeli chodzi o tak wyjątkową rasą jaką są malamuty alaskańskie. 
W jaki sposób sobie z nimi radzić i czy jest to możliwe? Dowiemy się z historii opowiadanej przez Panią Joannę Sędzikowską. 

Raptor już od maleńkości wykazywał się charyzmą i siłą przywódczą. Wiedział czego 
chce i zawsze, ale to zawsze musiał postawić na swoim, nie ważne jakie były skutki jego dążenia do celu....
Pani Joanna wiedziała,że nie będzie łatwo, 
w końcu TE psy nie są grzecznymi Yorkami czy chociaż wielkimi ale ułożonymi labradorami. Nie, One korzystają z życia i dobrodziejstw całą sobą. Sprawiając czasami wrażenie jakby były Panami świata. 
Przezabawne historyjki, które tworzą rozdziały książki sprawiały,że nie jeden raz śmiałam się do łez, co najważniejsze były one prawdzie, więc gdy wyobraziłam sobie w rzeczywistości psa  tarzającego się w wielkiej stercie odchodów zwierzęcych po prostu nie wytrzymałam i śmiałam się w głos. Wiele razy podziwiałam cierpliwość rodziny do delikatnie mówiąc psot ich pupila, bo wiele razy miałam wrażenie,że ON po prostu sieje zniszczenie gdzie się tylko pojawi. Żeby było ciekawie na początki rodzina zajmowała nie za wielkie mieszkanie, małą córeczką. Mnie zastanawiało jak taaaki wielki psiak będzie zachowywał w nie za wielkiej przestrzeni. Gdy przeczytałam,iż trzeba z nim chodzić na  kilku kilometrowe spacery nie miałam więcej pytań.
Wiedziałam,że malamuty nie są przeznaczone dla mnie, mimo pięknej prezencji nie zdołałabym przetrwać z ich pobudliwą naturą. Na szczęście właściciele tego pięknego okazu odznaczają się ogromną cierpliwością, ale chyba również ogromną miłością. Bo chyba tylko siła uczucia potrafi przetrwać z czworonogiem jego wybryki, większe i mniejsze, zdziwienie sąsiadów pytających " co jest w tej razie,że tak was fascynuje" ?
Ja sama często zadawałam to pytanie, bo chociaż uwielbiam zwierzęta to niestety widać,że są one najnormalniej w świecie kosztowne. Nie chodzi o utrzymanie, ale o naprawianie szkód, które potrafią wyrządzić. 
Niemalże każde zdanie, słowo wypowiedziane przez Panią Joannę w odniesieniu do Raptora pokazuje jak bardzo go kocha, ile znaczy dla rodziny. 
Całość jest napisana bardzo optymistycznie, zaś przygody przeżyte wraz z ich pupilem na prawdę sprawiają wiele radości, na prawdę książka o ogromnej dawce pozytywnej energii. 
Lecz największym zdziwieniem i szokiem było dla mnie, chęć rodziny w zajmowaniu się psami podobnej rasy przeznaczonymi do adopcji. Podziwiałam,że z takim oddaniem zajmowali się nowo przybyłym mając świadomość,że pewnego dnia przyjdzie się z nim rozstać, a jak napisała Pani  Joanna, nawet jak bronisz się przed miłością, to On zrobi wszystko żebyś pokochała...

Książkę mogę polecić miłośnikom zwierząt,
 a przede wszystkim fanom tej konkretnej rasy bądź potencjalnym chętnym. Mnie w całości raziło ciągle wymienianie rasy  malamut, malamut , malamut, jakby już nie można napisać pies, pupil, tylko ciągłe chwalenie,że TEN PIES TO MALAMUT ALASKAŃSKI. 
Jednak to taka maleńka uwaga i proszę się nie kierować, bo może mnie tylko raziło.






Czytaj dalej...

Znowu odpowiadam:)


Pierwszy raz spotkałam się TĄ zabawą u Zapatrzonej w książki  o ile dobrze zrozumiałam reguły gry, postaram się odpowiedzieć na te wnikliwe pytania i podać dalej pałeczkę, kolejnym blogom :)

W takim razie zaczynamy! 



 Dziesięć książek, które najbardziej mi się podobały:


  1. Natalii 5 wraz z drugą częścią - Olgi Rudnickiej.
  2. Seria z Gwen Frost - Jennifer Estep. 
  3. P.s Kocham Cię - Cecelia Ahern.
  4. Ballada o ciotce Matyldzie - Magdalena Witkiewicz.
  5. Nadzieja - Katarzyna Michalak.
  6. Sukienka z mgieł - Joanna M. Chmielewska.
  7. Milaczek - Magdalena Witkiewicz.
  8. Bez ostatniej strony - Clio Brigit
  9. 11 minut - Paulo Coelho.
  10. Intruz - Stephanie Meyer.



 Dziewięć książek, które mi się nie podobały:


  1. Odszedł ode mnie - Anna Rybkowska.
  2. Modlitwa o wschodzie słońca - Rafał Lipkowski.
  3. Nowa Era. Exodus - Stanisław Antczak.
  4. Wykształciuchy z wioski Warszawa - Cezary Żbikowski.
  5. Mistrz - Katarzyna Michalak.
  6. Życie podziemne mężczyzny - Michał Wojciechowicz.
  7. Wyznania Gejszy - Arthur Golden.
  8. Sto dni po ślubie - Emily Griffin.
  9. Idealna rodzina - Pam Lewis.

Osiem blogów, które najczęściej czytam:



Siedem książek, które chcę przeczytać:


  1. Tajemnice Gwen Frost - Jennifer Estep.
  2. Żelazna córka - Julie Kagawa.
  3. Dziewięć żyć Chloe King -Liz Braswell.
  4. Dotyk Julii - Mafi Tehereh.
  5. Z Hajerem do Dalajlamy - Mieczysław Bieniek.
  6. Spojrzenie Elfa - Katrin Lankers.
  7. Łatwopalni - Agnieszka Lingas-Łoniewska.

Sześć powodów by sięgnąć po książkę:

  1. Ciekawość czy jest interesująca.
  2. Chęć oderwania od rzeczywistości.
  3. Dla poprawy humoru.
  4. Nie mam innego ciekawego zajęcia.
  5. Nie mogę spać.
  6. Po prostu lubię czytać.
Pięć powodów by nie sięgnąć po książkę:

  1. Wiem,że będzie nudna.
  2. Nie lubię autora/autorki.
  3. Tematyka nie jest w moim guście.
  4. Odstrasza mnie opis i okładka :)
  5. Nie mam melodii do czytania.
Cztery miejsca gdzie najlepiej się czyta:


  1. Na łóżku.
  2. Na huśtawce przed domem.
  3. W autobusie.
  4. W każdym możliwym miejscu! ;)

Trzech autorów na, których książki zawsze czekasz za długo:

  1. Olga Rudnicka.
  2. Jennifer Estep.
  3. nie mam trzech :D 
Dwie dobre ekranizacje: (ale czego? książki czy ogólnie?) 

  1. Wyznania Gejszy (lepsza od książki)
  2. Życie Pi . 
Jeden autor niesłusznie zapomniany:


Pamiętam o wszystkich ;) chyba....;)


KONIEC :)




Fajnie się odpowiadało, mam nadzieję,że równie znośnie się wam czytało :)
Czytaj dalej...

Sukienka z mgieł



Weronika jest właścicielką kawiarni 
"Pod liliowym kapeluszem". W dzieciństwie marzyła o różnych zajęciach, jednak gdy poczuła zapach kawy parzonej w domu najlepszej przyjaciółki, postanowiła,że właśnie to jest to co powinna robić. Serwować najlepsze kawy, mieszanki smaków. W jej własnym rodzinnym domu nigdy nie pijano tego napoju, rodzice większość czasu spędzali z pacjentami, zaś mała Weronika wychowywała wraz kotami. Była inna niż wszystkie dzieci, widziała oraz czuła rzeczy, których nie potrafiła wyjaśnić, z czasem nauczyła się nie mówić wszystkiego, gdyż i tak uchodziła za dziwaczkę. Nie rodzice, a ciotka Dora sprawiła,że spojrzała na siebie i przyszłość inaczej, dzięki niej nabrała realnych kształtów i ukierunkowała 
się w wiadomym celu. 
Dziewczyna jest wspaniałą osobą, potrafiła zjednać sobie ludzi, odmienność,która w dzieciństwie wiele razy utrudniała, teraz przyciągała ludzi.
Poprzez miłość do ziaren kawy, poznała Diego. Już od dłuższego czasu zapraszał ją do Brazylii. Weronika po długiej namowie w końcu zdecyduje się pojechać, ale czy dotrze na miejsce? 



Anastazja otrzymała piękne imię, babcia wierzyła,że dzięki niemu będzie mogła wyrwać się z otoczenia, w którym przyszło jej dorastać. Alkoholizm, brud, kłótnie oraz przemoc towarzyszyła jej od najwcześniejszego dzieciństwa. Niestety poza marzeniami i pięknym imieniem, którym nikt się nie posługiwał nie doświadczyła dobrego. Bo na 
co dzień była dla wszystkich Kryśką, w domu 
ją tak nazywano i w szkole, czasem nieśmiało  przypominała,że jej pierwsze imię jest o wiele ładniejsze. 
Życie nie okazało się łaskawe, zaś nadzieja babci,że wnuczka zazna lepszego losu się nie spełniły.Kobieta trafiła z deszczu pod rynnę, mąż wiecznie pijany, bijący, ubliżający na każdym kroku. Dom już nie był domem, a miejscem gdzie musiała znosić smród i obecność tego człowieka. Na szczęście miała pracę, dzięki niej na kilka godzin odrywała się od paskudnej rzeczywistości. Syn Jędrek był dobrym dzieckiem, ale coraz częściej wyczuwała od niego zapach papierosów, martwiła się aby nie skończył jak ojciec. Chcąc sprawdzić co robi jedyne dziecko, trafia przypadkiem do niezwykłej kawiarni i poznaje Weronikę. Jeszcze nie wie,że od herbaty z cytryną zmieni się jej życie, nie od razu ale wyjdzie z niej już nie Kryśka, a Anastazja...

Moje drugie spotkanie z twórczością Pani Chmielewskiej było jeszcze lepsze od poprzedniego. Każda strona odkrywała ludzkie tajemnice, chwilami dramat, cierpienie, walkę z samym sobą. 
Wszystkie postaci były w tak dokładny sposób przedstawione, jakby ich obecność stanowiła najważniejszą część układanki . Nawet osoby przypadkiem pojawiające się nie stanowiły zwykłego tła, ponieważ wszyscy mogli być wyjątkowi. Jednak te dwie kobiety , Weronika 
i Anastazja pochodzące z dwóch różnych światów, a jednak mające wiele wspólnego, sprawiały,że przeżywałam wszystko co dotyczyło którejś z nich. 
Dlatego też razem z Anastazją brnęłam przez trudy z jakimi przyszło się jej zmagać, kibicowałam w postanowieniu zmiany, a gdy historia zatoczyła koło, razem z nią płakałam ze wzruszenia. I chociaż jeszcze wiele cierpienia miało ją jeszcze spotkać, to ta chwila była jedną z najpiękniejszych, usłyszeć ciepłe słowa, właśnie wtedy gdy słabną siły do walki..
Nie myślałam,że bohaterowie staną się dla mnie tak bliscy, nawet Andrzejek szukający zajęcia w czasie wakacji, bystry chłopiec, któremu potrzebne było poświęcenie uwagi i słowa otuchy by uwierzył w siebie,że nie jest beznadziejny i w każdym ukrywa się potencjał, nawet do zrozumienia i polubienia matematyki...
Uważam,że Sukienka z mgieł jest wspaniałą książką, pełną emocji, wzruszeń oraz wiary 
w życie.  Autorka wspaniale potrafi wczuć się w problem oraz sytuację danej osoby by później ukazać w przejmujący sposób. Szczerze polecam. 





Czytaj dalej...

Moda na autora - Jolanta Kwiatkowska



Akcja "Moda na autora"  trwa, więc pomyślałam,że napiszę o kolejnej polskiej autorce, z którą miałam przyjemność kilka razy rozmawiać w prawdzie wirtualnie, ale przyznam szczerze,że zawsze było sympatycznie. A mowa o nietypowej autorce Pani Jolancie Kwiatkowskiej. Dlaczego nietypowej? Ponieważ   pisze inaczej niż większość, trzeba umieć się wgryźć w treść żeby zrozumieć co chce nam przekazać. 


Autorka mówi o sobie: Urodziłam się jako płeć żeńska.
(tak było napisane kopiowym ołówkiem na opasce).
Dziś jestem kobietą (dla ułatwienia dodajmy, że o wiek tej płci nie wypada pytać).
Nie zdobyłam żadnego szczytu.
Nie odkryłam żadnego lądu.
Wielu innych nadzwyczajnych rzeczy nie zrobiłam.
Odeszli Ci, którzy mnie kochali i których ja kochałam.
Urodzili się Ci, którzy mnie kochają i których ja kocham.
Nauczyłam się cieszyć i doceniać to, co miałam, co mam.
Wciąż czekam z ufnością na to, co mi los przyniesie.
Zawsze lubiłam się uczyć (życia) i nadal się uczę: jak żyć, by nie przegapić chwil szczęścia, które zsyła nam każdy dzień. 


tekst pochodzi ze strony lubimyczytać




Tyle jeżeli chodzi o internetowe wieści na temat Pani Jolanty, ja staram pisać się o tym co zdołałam dowiedzieć się osobiście..A troszkę już chyba wiem, chociaż jak mówi powiedzenie żeby dobrze kogoś poznać trzeba zjeść z nim beczkę soli,  jednak myślę,że z tego co zdążyłam zaobserwować Pani Jolanty nie da się chyba nie polubić. Jest autorką człowiekiem,  można porozmawiać o przeczytanych książkach, przeanalizować i pożartować. Tak po prostu. Pamiętam kiedy trafiła w moje ręce "Ja i Oni pół żartem, pół serio"  obawiałam się, czy jak nie przypadnie mi do gustu i napiszę nie pochlebną opinię zostanę "stracona".  Ku mojej wielkiej radości,  nie dość ,że  pierwsze spotkanie z twórczością było na prawdę udane, dla tych, którzy nie przeczytali klik do recenzji, to na dodatek moje obawy co do rodzaju opinii były zbyteczne, gdyż Pani Jola bardzo lubi emocjonujące recenzje,  krytyka nie jest postrzegana jako obraza autora, zawsze można podyskutować, zrobić analizę bohaterów, którzy wywołują skrajne uczucia. Uważam to za bardzo pozytywną cechę, pisać dla ludzi, przyglądać się reakcji i w dodatku zmierzyć s
ię niemalże osobiście "z linią ostrzału" :)   Na chwilę obecną w swoim dorobku mam tą jedyną pozycję, jednak oczekuję tej najbardziej kontrowersyjnej "Dorotki" myślę,że już niebawem się z nią poznam i ..  

Polecam z zapoznaniem z tymi właśnie książkami jak i samą autorką, na prawdę warto. 


W dobytku Pani Jolanty Kwiatkowskiej znajdują się:

1. Przewrotność dobra.
2. Ja i Oni pół żartem pół serio.
3. Jesienny koktajl.
4. Kod emocji.
5. Rozsypane wspomnienia.
6. Tak dobrze,że aż źle.
7. Pułapka nowego roku


Czytaj dalej...

MaM PrZeRwĘ :)





Chwilowo mam przerwę od czytania i recenzowania;) Jak na Lato oraz sezon wakacyjny przystało postanowiłam i Ja zrobić sobie odpoczynek.. kilka dni. Potem się biorę za nadrabianie zaległości:)

A tym czasem....


...Spędzam czas mniej więcej tak:) no dobra, wszystko się zgadza, oprócz palemki i morza:D
ale słońce i niebo MAM!!! :))))


Czytaj dalej...

Anielski kokon




Anielski kokon bardzo mnie zaskoczył, domyślałam się,że tematem przewodnim będą właśnie anioły, jednak tego w jaki sposób zostaną ukazane nie wiedziałam, całość była dosyć oryginalna. Spotkałam tutaj dobro i zło ale przedstawione inaczej niż dotychczas. 

Olga jest normalną kobietą pracującą w firmie. W końcu zamieszkała sama, dzięki czemu zyskała większą  swobodę odcinając się od męczącej matki. Spotyka się z Gaborem, ale czy jest on miłością jej życia,  na to pytanie sama do końca nie potrafi odpowiedzieć. Jest coś 
w mężczyźnie co sprawia,że czuje dziwny niepokój, a przecież nigdy nie spotkała się 
z jego strony na nieprzyjemność. 
Tego dnia musiała dłużej popracować, dokończyć raport dla szefa na następny dzień. Nie wie,
że gdy odczyta wiadomość na poczcie jej życie ulegnie zmianie, już nic nie będzie takie jak do tej pory... 
Anioły, które od zawsze towarzyszyły jej 
w życiu w różnych formach, staną się rzeczywistością? 

Chyba jeszcze nigdy nie miałam problemu, 
w określeniu swoich własnych odczuć po przeczytaniu książki. 
Nie jest ona łatwa, choćby się zdawać mogło,
że temat aniołków jest bardzo przyjemny. W tym wypadku balansowałam po między metafizyką a rzeczywistością, chwilami zastanawiałam się 
co jest jeszcze realne, a kiedy zaczynają się problemy z zaburzeniami psychicznymi. Czy można wierzyć w to co się widzi bądź czuje? Muszę przyznać,że wiele razy podczas czytania nie wiedziałam co mam myśleć. Czułam się zagubiona razem z Olgą. Wydaje mi się,że nie zostaje to do końca wyjaśnione, trzeba samemu poszukać odpowiedzi. Jedno jest pewne, wszędzie można spotkać ludzi,którzy mają
 w sobie bardzo dużo zła, ale są również dobrzy, jak odnaleźć się w całym tłumie? Czy Olga zrozumie jak poważne zadanie otrzymała do wykonania oraz jak całość wpłynie na czytelnika? 
Podsumowując jestem pod wrażeniem, Anielski kokon nie należy do łatwych, trzeba czytać bardzo uważnie, nie dać się zwieść, analizować. 


Książka przeczytania dzięki akcji "Anielski kokon rusza w świat" 



Czytaj dalej...

Co w najbliższym czasie będę czytała:)



Nigdy nie dodawałam stosików i tym podobnych, ale jakoś dziś nie mam motywacji, ani do czytania, ani do pisania recenzji, więc postanowiłam sobie zaprezentować lektury na najbliższe dni:) jak to ze mną bywa może coś się zmienić, jednak myślę,że powinnam się zabrać właśnie za te :D





I tak w kolejności od góry:

1, "Anielski kokon" Karoliny Wilczyńskiej 
- idzie na pierwszy ogień :)))
2."Psy z piekła rodem" Joanny Sędzikowskiej 
- nie wytrzymałam zaczęłam czytać ;p
3."LO-teria" Małgorzaty Karoliny Piekarskiej 
- słyszałam,że jest świetne (moja mama była zachwycona) 
4."Karminowy szal" Joanny M. Chmielewskiej 
- tego to i ja się doczekać nie mogę! 
5."Sukienka z mgieł" Joanny M. Chmielewskiej
 - i tego też... :D

Noo to jest tylko maleńka cząstka;)) reszta będzie kiedyś, nawet nie chcę iść daleko w przyszłość, teraz się zastanawiam czy nie pozamieniać kolejność? :)))
Tymczasem uciekam kończyć wczoraj zaczęte "dzieło zniszczenia" :)
Czytaj dalej...

Modlitwa o Wschodzie Śłońca




Modlitwa o wschodzi Słońca to "ciekawa", a zarazem denerwująca pozycja. Przede wszystkim język, którym posłużył się autor jest na tak niskim poziomie intelektualnym, jak i obaj bohaterowie tej pozycji. 
Sposób wyrażania się oraz myślenia bywał
po prostu niezrozumiały. 
Temat książki mógłby być ciekawy, niestety  irytujący sposób zachowania się obu panów niesamowicie drażnił. 
Ernest i Alfred to dwójka przyjaciół, która zaplanowała sobie zdobycie nieznanej góry. Obaj nie mają pełnej wiedzy na jej temat, ani doświadczenia w wyprawach jaką postanowili odbyć. Jeden jak i drugi są osobami niefrasobliwymi, nie myślą ani o trudnościach z jakimi mogą się spotkać, w trakcie realizacji własnych planów, ani o bezpieczeństwie, które powinno być na pierwszym miejscu przy podejmowaniu takiej decyzji, jak również lekkomyślne gospodarowanie finansami, które mają do dyspozycji. 

Uważam,że ludzie którzy mają na sobie polegać muszą wiedzieć na ile mogą być pewni swego partnera.
Niestety bezmyślne podejście do całej wyprawy obu mężczyzn jest wręcz przerażające. Wybierają w niebezpieczna drogę nie znając czasu powrotu,zapominają latarki i odpowiedniej ilości jedzenia, co oczywiście w późniejszym terminie ma znamienne skutki. Budujący jest natomiast fakt, iż rozumieją się w pół słowa i idą w zgranym tandemie przez wszystkie napotkane przeszkody. Posiadają wspaniałe poczucie humoru oraz łatwość w nawiązywaniu kontaktów międzyludzkich pomimo drobnych barier językowych. 

W książce zabrakło ciekawych opisów przyrody oraz widoków, a zapewne w górach one istnieją, nie tylko dwie zielone polanki. Ponadto ich odczucia też zostały okrojone i tylko dokładnie opisane zostały spotkania w barze, gdzie popisywali się ilością wypitych trunków, a przecież nie to było celem wyprawy w góry Kaukazu.
Zaś sytuacja dosyć niebezpieczna, jaka spotkała jednego z podróżników została potraktowana po macoszemu. Tutaj autor winien uwypuklić grozę i skutki jakie mogły nastąpić w wyniku tego wydarzenia.
Do samego końca czekałam na rozwinięcie emocji, niestety spotkało mnie rozczarowanie.
Lektura byłaby o wiele ciekawsza gdyby dokładniej zostały opisane ich zmagania na szlaku, towarzyszące uczucia, a po zakończeniu wędrówki wyciągnięcie wniosków z własnej głupoty. 
Zastanawia mnie przesłanie tej książki i do jakiego powinna trafić czytelnika, gdyż w żaden sposób nie przestrzega w popełnianiu podobnych błędów, bardziej przypomina przechwalanie się własną bezmyślnością. 
Jak dla mnie nie jest godna polecenia, gdyż język pozostawia wiele do życzenia, a jak wspomniałam wcześniej nawet nie uraczymy się opisami przyrody. Jedynym pozytywnym elementem jest okładka książki, szkoda,że treść jej nie dorównuje.





Czytaj dalej...

Porcelanowa pozytywka



Jeremy bardzo przeżywa śmierć swojej ukochanej siostry bliźniaczki, z którą był bardzo związany emocjonalnie. Porcelanowa pozytywka jest wspomnieniem, ale również talizmanem, wszędzie mu towarzyszy, a tajemnicza melodia wydobywająca ze środka zabawki będzie wyznacznikiem kolejnych jego poczynań. Ponieważ już za życia siostry, próbowali się dowiedzieć jaką nosi nazwę utwór płynący z aniołka. 
Kiedy Maggie umarła, chłopiec zaprzestał poszukiwania, jednak pewnej nocy dziewczynka przyszła do niego i zapytała czy już wie co to za melodia, rozmawiała z nim. Jeremi tęsknił do tych spotkań z najbliższą mu sobą.
Posiadał jeszcze starszego brata,z którym nie nie umiał się porozumieć, mieli problemy ze znalezieniem wspólnego języka.
Z rodzicami różnie bywało, ojciec był bardzo skrytym człowiekiem nie okazywał uczuć, poświęcił się prowadzeniu własnej działalności, niewiele osób wie, a tak na prawdę tylko jedna, jaką tajemnicę z przeszłości nosi w sobie ten silny mężczyzna.

Tak na prawdę książka serwuje wiele pytań, na których odpowiedzi trzeba będzie bardzo długo poczekać. Jest kilka części, co pewien czas autor zaserwował coś w rodzaju kartek z pamiętnika głównego bohatera, mimo,że całość skonstruowano jako opowieść wspomnień mężczyzny.Jest też sporo rozbieżności czasowych, chwilami gubiłam się w jakim momencie akcji się znajduję. Na samym początku dość powolnie wdrażałam się w treść i obawiałam się,że fabuła mnie nie wciągnie tak jak oczekiwałam, na szczęście po przebrnięciu pierwszej części strony mnie pochłonęły.
Jeremy był dziwnym chłopcem, chwilami nie potrafiącym się odnaleźć w otaczającej go rzeczywistości, pogubionym i bardziej przypominającym wrażliwą młodą dziewczynę, niż chłopca w okresie dojrzewania, ciekawego życia, może chwilami zbuntowanego. Przeciwieństwo starszego brata Georga. 

Chłopak wraz ze znajomymi wybiera się na narty, żadne z nich nie spodziewa się,że beztroska wycieczka skończy dla części tragicznie, zaś dla innych otrzymana szansa przeżycia, chwilami będzie gorsza od śmierci. Grupa ludzi zamieszkująca góry, nie wyraża zgody aby nowi mieszkańcy opuścili ich posiadłość, a wyprawa na własna rękę dla wielu wcześniejszych śmiałków skończyła się śmiercią. Mijają już trzy lata odkąd zamieszkali w dziwnym miejscu, okazuje się,że domniemany właściciel oraz jego siostra mają tragiczne wspomnienia, w wyniku czego ucieczka w odległe miejsce na ziemi okazała się zbawienna. 
Jak wspomniałam wcześniej każda postać owiana jest tajemnicą, odkrywanie ich będzie dosyć zaskakujące. 
Tutaj wielkie uznanie dla autora, w świetny sposób połączył ze sobą wiele wątków, nie miałam pojęcia,że jedna osoba z drugą będzie miała coś wspólnego, a tutaj rozwiązanie okazało się łatwiejsze niż przypuszczałam. Mnie jedynie, raził w oczy klimat całości, jest dosyć mroczny, przytłaczający, przez co ciężko się czytało, być może autor celowo stworzył właśnie tą specyficzną atmosferę . 
Postać bliźniaczki pojawia się bardzo często, do końca nie jest wyjaśnione, w postaci ducha, czy sennej mary. Brat tłumaczy sobie,że to wspaniały sen...tylko dosyć nietypowy, bo ma miejsce zawsze przed ważnym wydarzeniem. 
Trudno mi powiedzieć czy ta pozycja wpasowała się w mój gust, język był dosyć sztywny, zabrakło swobodnych form wypowiedzi, odczuwałam kontrolę nad składnią zdań, a przecież skoro opowiadający był młodzieńcem, wręcz powinien wysławiać się adekwatnie do swojego wieku. Odnosiłam wrażenie,że autor chciał wykazać się bogatym słownictwem, przez co zepsuł wrażenie, oczywiście w miarę przybywania lat, oraz nabieraniu doświadczeń, młody mężczyzna wręcz powinien był wypowiadać się nieco poważniej, ale nie jako dorastający chłopiec. Może właśnie to było powodem,że na początku dość opornie szła mi lektura. 
W tym wypadku radziłabym samemu ocenić,jednak całość oceniam na plus, warto przeczytać. 







Czytaj dalej...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © Niekończące się Marzenia - kobiety o literaturze . Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka