Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2018

Niedyskretnik

Grafika
Gdy pojawiła się zapowiedź tejże książki, z początku nie myślałam, czy będę chciała przeczytać. W końcu zdecydowałam się, że jednak chcę. I gdy dotarła do mnie, chciałam sobie przejrzeć, o czym traktuje dokładnie, w jakiej formie jest napisana. Ogólnie czy przypadnie mi do gustu. Jeszcze wtedy nie spodziewałam się, że z chwilą otwarcia, przepadnę. Dlaczego? O tym w dalszej części tekstu. Autorka postawiła na bardzo fajną narrację, mianowicie zwraca się do czytelniczki. W pewnym sensie prowadzi taką rozmowę, z nami czytającymi. Już słowa wstępu po prostu mnie kupiły. Później już było tylko lepiej. Zacznijmy jednak od najważniejszego. Czy lubicie klimaty Jane Austin, czy Charlotte Bronte ? Może być również Elisabeth Gaskell . Dlaczego o nie pytam? Ponieważ każda z nas, która pokochała Rozważną i Romantyczną, czy Północ i Południe, czytając bądź oglądając filmy, nie widziała i chyba też, nie wiedziała jednego. Jak ówczesne kobiety, radziły sobie na przykład w toalecie.

Troje na huśtwace

Grafika
Bywają książki, które czyta się jednym tchem. Mają w sobie coś takiego, co sprawia, że tekst a wraz z nim strony, przepływająca niepostrzeżenie. Są również takie, przy których trzeba się zatrzymać, przetworzyć informacje i dopiero po tym czasie iść dalej, zagłębiać w tekst. No i jeszcze jedne, takie pół na pół, z jednej strony czyta się dobrze i nawet szybko, a po chwili coś nas zatrzymuje i nakazuje pomyśleć przez chwilę, zanim ruszymy dalej. Tak właśnie miałam z książką Troje na huśtawce , a jak oceniam całość?   Koralia jest w wieku, który zasadniczo trudno zakwalifikować, by nie urazić. Bo z jednej strony przekroczenie czterdziestki nie jest niczym strasznym, z drugiej, daje świadomość z tylu głowy, że oto młodość gdzieś została za pewnymi granicami, a teraz to już coraz bliżej starości. Oczywiście mówimy o wieku liczbowym. Bo tak naprawdę. Starość czy młodość jest stanem ducha. Od tego, jak bardzo my sami odnajdujemy się w danej rzeczywistości. Problem zaczyn

Koń, który mnie wybrał. Jak znękana klacz uleczyła sponiewierane serce

Grafika
  źródło Próbuję sobie przypomnieć, kiedy książka trafiła w moje ręce, ale coś nie bardzo mi wychodzi. W każdym razie dosyć sporo wody upłynęło, nim postanowiłam, że oto nadeszła pora właśnie na nią. Z opisu okładkowego, " polecanek" i całej reszty, historia miała być bardzo poruszająca i łzawa. Lubię czasem tego typu opowieści, to też nastawiłam się na wzruszenia. Jak było? Przede wszystkim należy się małe sprostowanie. Klacz wcale nie wybrała swej pani, po prostu stado, które potrzebowało pomocy, było w tak ogromnym ścisku, że nie szło w sposób humanitarny dostać się do konia, którego wcześniej ktoś przydzielił Susan. Kobieta widząca co się dzieje, zaproponowała, żeby wziąć pierwszego lepszego konia, który będzie najbliżej wyjścia. By nie ucierpiały inne, zlęknione i schorowane. Troszkę ktoś chciał ugrać na chwytliwym tytule. Nie bardzo lubię takie sztuczki. Bo rzeczywiście oczekiwałam jakiegoś porozumienia dusz. Klacz spojrzała w oczy kobiecie, no i nagle

Hotel nad zatoką

Grafika
źródła Bardzo lubię sagi i inne publikacje dotyczące tajemnic rodzinnych. To też, gdy tylko zobaczyłam zapowiedź Hotelu, pomyślałam, że mogę wraz z bohaterami, spędzić bardzo przyjemnie czas. Opis napawał optymizmem, no i klimatyczna okładka. Czegoż chcieć więcej? Tylko czytać i rozwiązywać, skrawek po skrawku sekrety, latami skrywane. Książka już od jakiegoś czasu przeczytania, historia poznana. Teraz pozostaje napisać, o czym jest dokładnie i czy warto poświęcić jej uwagę? Rodzeństwo — w większości kojarzy się pozytywnie. Ludzie, którzy są dla siebie od zawsze najbliżsi. Inaczej sytuacja wygląda, gdy czas rozdziela, niegdyś nierozłączne dzieci. I pokazuje, że świat, o którym do tej pory słyszało się z daleka, rządzi innymi prawami. Gdzie więzy krwi, niekoniecznie mają jakieś znaczenie. Jedni szczycą się własną przeszłością, skąd pochodzą. Inni zaś, woleliby nie wracać pamięcią do czasów, które nie kojarzą się zbyt radośnie. Jedno jest pewne. Wymazać nie

Małpa w kąpieli

Grafika
źródło Może i duża jestem, dzieci swoim nie mam, ale lubię bajki. Czasem nabywam z czystego sentymentu, niekiedy kieruję się chęcią obdarowania cudze dziecko. Dlatego co jakiś czas w mojej biblioteczce pojawiają się tytuły, kierowane do najmłodszych.    Tym razem padło na urocze rymowanki, które miały swoje wznowienie jakiś czas temu. Myślę, że jest to świetny pomysł, by wracać do lubianych i czasem zapomnianych bajek czy wierszyków. Tutaj mamy Małpę w kąpieli , Aleksandra Fredro.  Ciekawa jestem, kto pamięta tę zabawną i pełną emocji historyjkę, napisaną w formie rymowanki. Co sprawia, że bardzo szybko tekst się zapamiętuje i zwraca uwagę. Szczerze mówiąc, sama przez wiele lat pamiętałam całość. Później jakoś się zatarło w pamięci, ale jakże moja wyobraźnia działa, gdy wyobrażałam sobie tę małpę szalejącą w wannie.    Rada małpa, że się śmieli, Kiedy mogła udać człeka, Widząc panią raz w kąpieli, Wlazła pod stół - cicho czeka. Pani wyszła, drzwi zam

Kroniki Jaaru. Czarny amulet

Grafika
Ponowne spotkanie z magicznym światem Jaaru , bohaterami, których poznałam w pierwszej części. Książka swoje odczekała na półce, aż w końcu zdecydowałam się, by powrócić i zapoznać z tym, co przygotował dla czytelników Pan Adam Faber. Byłam niezmiernie ciekawa, jaki postęp zrobiła nasza główna bohaterka, jak odnajdzie się w nowej roli i czy zacznie się dziać, coś naprawdę wiedźmowego? Cóż więc zastałam?     Zaczynają się wakacje, Kate ma w planach wyjazd pod namiot ze swoją niby przyjaciółką Mel, nie żeby miała na to wielką ochotę, ogólnie młoda czarownica chyba niczym się nie interesuje i nikogo nie lubi. Bo co chwila na coś narzeka. No ale do rzeczy. Pod namiot nie jedzie, ponieważ cioteczka zaplanowała już „atrakcje”, dla swoje podopiecznej. Jako że dziewczyna ma spore braki w wiedzy, powinna zaznajomić się z innymi czarownicami w jej wieku. Rozeznać w otoczeniu. Oczywiście główna zainteresowana jest wściekła. Bo przecież miała inne plany — tak jechać pod na

Trzy kolory

Grafika
Czy zastanawialiście się kiedyś, ile kolorów wystarczy do malowania i stworzenia czegoś ciekawego? Jak to wygląda z tytułowymi trzema kolorami? Faktycznie, te wybrane wystarczą za całą paletę, jaką teraz oferują nam producenci?  Postanowiłam sprawdzić, jak to wygląda w praktyce i czy dzieła stworzone czernią, czerwienią i niebieskim, będą na tyle ładne żeby polecić. Przede wszystkim, zacząć należy od tego, że książka do rysowania, służy do tego, by nauczyć się podstawowych kresek. Tutaj nie samo kolorowanie jest ważne, a tworzenie. No i czy ktoś taki jak ja, czyli totalny antytalent artystyczny, potrafi sobie poradzić?  Jak widzicie, mamy ładnie i przejrzyście wyjaśnione, w jaki sposób prowadzić długopis, by nasze rysunki osiągnęły zamierzony efekt. Niby tylko trzy kolory, ale jednak niektóre robią wrażenie, prawda? Ważne jest cieniowanie, kąt nachylenia i nacisku. Niestety, do tego droga daleka i dosyć trudna - przynajmniej dla mnie. Bo poczytać, popatrzeć