Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2018

Lawenda w chodakach

Grafika
Pamiętacie swoje pierwsze samodzielne wakacje, takie ze znajomymi, bez nadzoru dorosłych? Emocje towarzyszące i radość z przygody. Chyba każdy ma w swoich wspomnieniach taki wyjazd. Nie ważne czy to był zagraniczny, czy tylko kilka kilometrów od domu. Ważne, że nie było z nami rodziców i innych opiekunów. Pełna beztroska. Pierwsze próby bycia dorosłym, udowodnienia, że się odnajdzie w każdej, nawet najtrudniejszej sytuacji. Zwłaszcza kiedy taki wyjazd, był w towarzystwie pierwszej miłości. Dwie pary, które poznaliśmy w poprzednich tytułach z serii miętowej, wybierają się na wakacje objazdowe. W planach mają, najbardziej znane miejsca w Europie. Do dyspozycji samochód i odłożone oszczędności. I przede wszystkim - wielki optymizm. Dla Kuby i Magdy szczęśliwych narzeczonych jest to kolejna przygoda we wspólnym związku. Oboje są przekonani, że ten wyjazd będzie niezapomniany. Wiktor i Damroka, mają przeżyć prawdziwy test swojego uczucia. I chociaż oboje deklarują o włas

Jeszcze więcej nieboszczyków, czyli śledztwo z pazurem

Grafika
źródło Słynna już seria Babie lato, obfituje w bardzo ciekawe tytuły. I muszę przyznać, że jeszcze żaden mnie nie zawiódł. Tym razem padło na kolejną część, przygód mojego ulubieńca Belzebuba i jego ludzi, którym cały czas, wydaje się, że to oni mają jego, a nie odwrotnie. Co oczywiście może się tak, na pierwszy rzut oka wydawać. Dopóki nie zapozna się z czarnym i niesamowicie charakternym kocurem. Poprzednie spotkanie z bohaterami, jak i właśnie czworonożnym bohaterem, wspominam bardzo dobrze. Dlatego też, gdy ukazała się zapowiedź tej książki, bardzo się ucieszyłam i wyczekiwałam z ciekawością. Nie tego czy całość mi przypadnie do gustu - to było wiadome, ale atrakcji, jakie zafunduje Belzebub. W Kraśniku życie toczy się swoim rytmem. Marylka wraz z mężem prowadzą ukochaną aptekę, powoli urządzają otrzymany w spadku dom. I po prostu cieszą się zmianą, która nastąpiła - mimo przygód. Jest oczywiście Belzebub, który był głównym sprawcą minionych w

Serce z ciernii

Grafika
Wiecie jak to jest, kiedy powtarzacie sobie, że już nie będziecie się wciągali w kolejną serię? Na pewno wiecie. I ja też, miałam nawet mocne postanowienie — nie będę sięgała po nowy tytuł z cyklu. Nie i koniec. Jak uważacie, dotrwałam w swoim postanowieniu? Oczywiście, że nie.  I chociaż nie lubię być namawiana, to są bestsellery , które po prostu mnie przyciągają. Podobnie było z Sercem z cierni.  Zapoznałam się z opisem i poczułam znajome uczucie, że muszę koniecznie przeczytać. Bo tak i już. Teraz pozostaje pytanie, czy  okazało się słuszne? W zimnym i nieco odpychającym królestwie trwają przygotowania do ślubu. Mia i Quinn mają połączyć się z woli ich rodziców. Dziewczyna nie pała żadnym pozytywnym uczuciem do swojego oblubieńca. Książę natomiast czuje strach, przed dniem, w którym otrzyma za żonę właśnie tę dziewczynę. Nie wiemy tylko, dlaczego oboje darzą się tak nieprzychylnymi uczuciami. Mia miała inne plany, od kilku lat szykowała się do zemsty. Po śmie

Grzywa

Grafika
źródło Lubicie konie? Może jest ktoś, kto lubi na nich jeździć, może kogoś fascynuje oglądanie wyścigów konnych czy uczestniczenie w nich? Ja koni od zawsze się bałam, nie w ten sposób, o jakim większość pomyśli, że zrobią mi krzywdę. Kopnie i zabije. Po prostu czułam do nich bardzo silny respekt. I nie rozumiałam wielu rzeczy, które dotyczyły traktowania tych zwierząt. Jedno jednak było dla mnie od zawsze wiadome. To konie zawsze najbardziej cierpiały przez ludzi i dla ludzi. Pod pięknym płaszczem miłości. Tylko jakiej? Zonia szykuje się do ważnego wydarzenia, niebawem odbędzie się egzamin, dzięki któremu, o ile dobrze pójdzie, otrzyma stypendium. Zanim jednak się to stanie, musi bardzo intensywnie trenować. Pod okiem byłego mistrza jeździectwa — jej ojca. Dyscyplina i zasady, wpajane przez całe dzieciństwo, wpłynęły na jej postrzeganie pewnych spraw, ale czy te wszystkie regułki, rzekome twarde zasady, były tymi słusznymi? Rodzice nastolatki mają stad

Basia i lato pod psem

Grafika
Mówiłam Wam, jak lubię Basię? Na pewno. Często na blogu pojawiają się kolejne tytuły, tej uroczej serii skierowanej do dzieci. Nie potrafię się oprzeć, kiedy widzę kolejne zapowiedzi. Baśkę po prostu trzeba kochać. Tym razem, do czytelników trafia nieco obszerniejsza forma, dzięki czemu można dłużej spędzić czas, w towarzystwie tej zabawnej dziewczynki, jej rodziny i znajomych. A o czym dokładnie, jest Basia i lato pod psem ? Już Wam opisuję.   Lato w pełni, a co za tym idzie wakacje. Basia wraz z mamą i braćmi szykuje się powoli do wyjazdu na urlop. Tylko muszą jeszcze poczekać na tatę — to znaczy na dzień, w którym powie, że to już. I chociaż dziewczynka cieszy się z wyjazdu, to jej myśli zaprząta jedno, chciałaby mieć psa. Swojego własnego. Bawić się z nim, tulić i po prostu mieć. Niestety mama uparcie odmawia. Na szczęście tam, gdzie jadą, powinien być pies stróża, może uda się z nim pobawić? Podczas podróży, dziewczynka jest świadkiem smutnego zdarzenia, pe

Spadek

Grafika
"TO, CZEGO NIE CHCESZ, MOŻE SIĘ OKAZAĆ TYM,  CZEGO WŁAŚNIE POTRZEBUJESZ" Dorota próbuje się pozbierać, po kolejnym rozczarowaniu uczuciowym. Właśnie zakończyła związek, który jak uważała, na pewnym etapie sam się rozjechał. I tak naprawdę, nie wiedziała, czy odczuwa żal, że Kuba odszedł, a może bardziej złość, że znowu, nie poczuła tego, co trzeba. I teraz została sama. Chociaż nie tak całkiem. Akurat, gdy ponownie została bez pary, do towarzystwa — na tymczasem, otrzymała pieska. Koleżanka musiała wyjechać, no i po wielu prośbach, wprowadziła do domu Doroty czworonoga. Dla kobiety i nowej lokatorki pierwsze dni nie były łatwe. Jednak szybko się okazało, że obie znalazły porozumienie i nawet zaczęły się lubić. Jeśli Dorota myślała, że towarzystwo psa, jest wszystkim, do czego zdolny jest los, była w dosyć sporym błędzie. Już niebawem, miała się dowiedzieć, że posiada dziadka. Niby nic nadzwyczajnego, ale nasza bohaterka, nie znał swojego rodzoneg