Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2016

Alive - żywi

Grafika
Zastanawialiście się kiedyś jakby to było stracić pamięć? Obudzić się pewnego dnia i uzmysłowić, że nie ma żadnych wspomnień. Nic, zupełna pustka. Szczerze mówiąc bywały chwile kiedy miałam ochotę zapomnieć niektóre wydarzenia z życia, żeby po prostu ktoś wymazał dany etap i już. Niestety jak wiadomo lekko być nie może, pamięć można stracić w wyniku wypadku, albo czegoś równie niebezpiecznego, ale nie wybrane fragmenty bo tak się nam podoba. Tak. Pamięć jest bardzo ważna i chociaż często chcemy by przestała serwować niektóre obrazy z przeszłości to w głównej wierze wiele jej zawdzięczamy. Bo obudzić się i mieć w głowie totalną pustkę nie napawa radością. Zwłaszcza kiedy uświadomimy sobie, że jesteśmy unieruchomieni, zamknięci w czymś ciasnym. Nie mając pojęcia w jaki sposób i dlaczego do tego doszło.  Obudziła się za sprawą dotkliwego bólu z tyłu głowy, tak dokładnie nie potrafiła zlokalizować źródła, jednak wiedziała, że z tyłu jest coś niebezpiecznego i musi się tego jak na

Łabędzi śpiew

Grafika
Jest takie powiedzenie by nie oceniać książki po okładce, ja od teraz muszę sobie dopisać drugie. Nie sugerować się tytułem, który może być o wiele bardziej mylący od okładki.  Łabędzi śpiew nie wiem dlaczego skojarzył mi się z romantycznym fantasy, och ja naiwna. Jakże dalece tej książce do romantyzmu! Przeważnie zapoznaję się z notą od wydawcy, niestety w tym przypadku zupełnie o tym nie pomyślałam, co okazało się błędem. Ponieważ autor pod jakże ładnie brzmiącą nazwą ukrył coś przerażającego. Widmo zagłady całego świata oraz następstw wojny, która jak się okazuje nie jest końcem, ale dopiero początkiem koszmaru. Akcja rozpoczyna się w momencie kiedy prezydent Stanów Zjednoczonych zostaje postawiony przed trudnym wyborem.  Dokładniej mówiąc decyzją rozpoczęcia trzeciej wojny światowej. Brzemię jakie spada na jego ramiona zdaje się być coraz cięższe i nie do wytrzymania. Bo jak można jednym słowem przyczynić się do katastrofy całej ludzkości? Jednocześnie mając świadomość,

Relacja z Targów part.2 --> spotkanie z blogerami :) xD

Grafika
Nadeszła chwila by opisać wrażenia targowe, spotkania blogerowe i całą resztę związaną z wyjazdem, który nie był wcale planowany, ale jakoś tak wyszło kiedy Irena napisała, że chce jechać i może byśmy się spotkały, a najlepiej razem pomieszkały przez te kilka dni pobytu. Niewiele myśląc ogarnęłam bilety na samolot, z biletami jest taka śmieszna sprawa, bo zamówiłam na tydzień wcześniej, później załapałam, że przecież to nie te daty, więc zamówiłam na ten prawidłowy termin    (przebukowanie wychodziło drożej więc sobie odpuściłam), no i cudnie. Miałam bilety, Agata ogarniała spanie, było tylko załatwić urlopik w pracy i.... czekamy na przygodę! Z wyjazdem jednak nie było tak lekko jak się wydaje, bo przecież samolot z Wrocławia, więc musiałam dojechać najlepiej dzień wcześniej i nocować, bo lot z samego rana. Nocleg miał być, później się zbył, na szczęście dobra duszyczka w ostatniej chwili mnie przygarnęła,  to było po prostu niesamowite i Ewuniu serdecznie dziękuję!! :* Uratowa

Ugly Love

Grafika
Miał być post dotyczący Targów książki, jednak przypomniałam sobie, że tutaj zaległa Hoover czeka, więc nie ma co, trzeba się wziąć do pisania, bo zaś będzie problem o czym była książka, a co najważniejsze jakież towarzyszyły emocje podczas czytania i czy w ogóle jakiekolwiek się pojawiły.  Każdy kto poznał Colleen Hoover, wie w jakim stylu pisze i czego mniej więcej można oczekiwać. Po rozczarowaniu Maybe Someday , z leciutką dozą niepewności zabierałam się za Ugly , bo jakby nie było, szkoda się rozczarować książką, która może poszczycić się wpisem autorki - Irena jeszcze raz wieeeelkie dziękuję!  Poznajemy Tate i Miles'a. Ona jest pielęgniarką rozpoczynającą swoją przygodę z pracą. On natomiast sąsiadem jej brata, z którym to na pewien czas będzie mieszkała.  Poznają się w dosyć dziwnych okolicznościach, które na pierwszy rzut nie rokują dalszą znajomością. A jednak. Coś między tym dwojgiem zaczyna się dziać. Początkowa rezerwa, a nawet w pewnym sensie niechęć ule

Targi książki - Czyli będę zanudzać ;) albo i nie .. part. 1

Grafika
Zastanawiałam się kiedy wrzucić post z wrażeniami targowymi, na początku miałam zrobić to za jakiś dłuższy czas - bo wiadomo zewsząd wysypują się relacje i chyba większość z Was ma po prostu dosyć. I wcale się nie dziwię, ale jak się okazało musiałam się troszkę podzielić z wpisami ponieważ będzie następująco. Jeden o tym co kiedy, z kim i  dlaczego. Drugi natomiast o moich wrażeniach, dotyczących atmosfery, ludzi i całego szału. Ostatni ukaże wszystkie zdobycze, które niestety nie przyjechały ze mną, dotrą dopiero za jakiś czas.  Od razu proszę wybaczcie mój poziom językowy - mam pewne ubytki, nie mam pojęcia co się ze mną porobiło, może lecąc samolotem zostałam w chmurach? Któż to wie, nie ważne. Wracając do głównego tematu. Nie wiem od czego zacząć, więc zacznę od tego, że...  Jestem MEGA SZCZĘŚLIWA i ogólnie zachwycona atmosferą. Nie miałam pojęcia jak będzie. Bo o samym wyjeździe zdecydowałam się pod wpływem chwili. I to dosłownie. Kupiłam bilety, zamówiłyśmy hotel. Nadsze

Historia Bez Cenzury

Grafika
Ostatnimi czasy miewam zaniki pamięci. Tak, przyszła pora aby przyznać się do tej ułomności. Cóż... starzeję się, siwe włosy, zmarszczki i skleroza, czy jak to się tam zwie. Grunt, że zapominam co robię, albo na przykład zamawiam. I tak też było w przypadku HBC, kiedy to po powrocie z pracy ujrzałam paczuszkę z wiadomego wydawnictwa, uradowana postanowiłam od razu rozpakować i sprawdzić co też skrywa się w bąbelkowej kopercie.  Bezmiar zdziwienia i szoku musiał odrysować się na mojej twarzy, ponieważ siedząca na przeciw mama aż zapytała co się stało. Ja natomiast stałam skonsternowana nie mając pojęcia, jakim cudem książka o tytule, który nic mi nie mówił z paskudną okładką trafił pod mój adres?! Szok. Stałam patrzyłam, oglądałam z każdej strony ( jakbym szukała odpowiedzi tam, gdzie na pewno nie znajdę, bo na biednej książce na pewno nie) myśląc, co zrobić z "tym" fantem?  HBC wylądowało na stosiku, czekając na dobre czasy, ja zaś odczuwając przerażenie własnym stan

Były sobie świnki trzy

Grafika
O moim uwielbieniu do pióra Olgi Rudnickiej pisałam wielokrotnie, jest to chyba jedna z niewielu autorek, której książki nie boję się brać w ciemno, nie znając nawet zarysu fabuły.  Jako,że na każdą nową  pozycję musimy czekać niesamowicie długo, wręcz z przytupywaniem nóżkami odliczałam kiedy to zjawią się u mnie świnki, i to w dodatku trzy. Z ogromną radością zasiadłam więc do czytania, bo wiadomo humoru nigdy za wiele. Po wspaniałym Diable, którego w planach mam przeczytać jeszcze raz. Rozpoczęłam lekturę najnowszej, cóż też otrzymałam, czy kolejny raz zostałam podbita przez Olgę Rudnicką?  Poznajmy trzy świnki, to znaczy kobiety. Martusię, Jolę i Kamę.  Kobiety żyjące niby w ustatkowanym i spokojnym trybie. Z pozoru posiadające wszystko. Bogatych mężów, pieniądze na niemalże wszelkie zachcianki. Tylko tak jakby brakowało czegoś najważniejszego.  O czym w pewnym momencie małżonki zdadzą sobie sprawę i postanowią odzyskać. Pomysł niby dobry, ale gorzej z wykonaniem. W końcu

Srebrny chłopiec

Grafika
Powracamy do Åhus, które zostało otulone zimową poświatą, mróz ścisnął ziemię, śniegowa pierzynka przykryła wszystko co napotkała na swojej drodze. Dwoje mieszkających przyjaciół toczy normalne pozaszkolne życie, tylko czasami wspominając przebyte przygody związane z nowym domem Billie. Dziewczynka zadomowiła się w otoczeniu i teraz czuje się zadowolona z powodu przeprowadzki. Niestety, kiedy u jednych się układa, drudzy  muszą zmierzyć się z problemami.. Nad rodziną Aladdina zawisły ciemne chmury, interes który jak dotąd dobrze prosperował zaczął przynosić mniej zysków. Niby restaurację odwiedzają goście, jednak nie tyle jak bywało w minionych latach. Potrzebna była sprzedaż barki, ulubionego miejsca chłopca oraz jego znajomych. Teraz już pozostało zamieszkanie w Wieży ciśnień, wcześniej służącej tylko za restaurację. Chłopca jednak od pewnego czasu zaczęło niepokoić coś jeszcze. W prawdzie nigdy nie wierzył w duchy, ani inne zjawiska, lecz pojawienie się tajemniczego chło

Przedpremierowo - Nadzieje i Marzenia

Grafika
Długo przyszło nam czytelnikom czekać do kolejnych odwiedzin w Malowniczem, gdzie znowu wstąpimy do znanych nam mieszkańców, dowiemy co słychać u Leontyny,  sprawdzimy jak miewa się Madeleine i jej rodzinka, która się powiększyła.  Czy coś wiadomo w sprawach, które nie zostały wyjaśnione, a tak bardzo nas zaciekawiły.  Chyba większość czytelników po cudownej Tajemnicy Bzów , ze zniecierpliwieniem oczekiwała, albo dalej oczekuje tego dnia gdy w końcu, w spokoju zasiądzie w wygodnym fotelu i na te kilka godzin przeniesie w inne miejsce... Gdzie spotka się z Nadziejami i Marzeniami ....   Bardzo wyczekiwałam tego właśnie tomu, nie mogłam się go doczekać. Bo to co zrobiła Magdalena Kordel w mojej ukochanej Leośce  było czymś po prostu niesamowitym, miałam wrażenie,że dusza wyrwie mi się z zawiasu, a serce wyskoczy z piersi. Tak intensywnie przeżywałam losy Leontyny, do tego stopnia,że czas jakby się zatrzymał i ... nic nie istniało poza fabułą książki, a teraz w końcu mogłam d

To już moje, nasze .. CZWARTE URODZINY !!! !!!!

Grafika
Borze Szumiący! To już cztery lata jak straszę w sieci!!! Cholera, ale że naprawdę jeszcze nikt mnie nie postanowił złapać i zagrozić bym przestała popełniać swe wypociny? ;) Powiem Wam kochani, że od ostatnich urodzin Tyyyyyle się wydarzyło w moim życiu, tyle zawirowań, aż dochodziłam chwilami do pewnych myśli, czy aby nie zrezygnować ze strony. Tylko jak zrezygnować z czegoś w co włożyło się tyle serca??  No ciężka sprawa. Ja wam dziękuję,że mnie nie opuściliście kiedy zwątpiłam i się nie pokazywałam. Jesteście tutaj ze mną,  i chociaż nie jeden raz napiszę coś, za co wiem, macie ochotę strzelić mnie w łeb, to i tak zerkacie do marzeń :D w sumie dziwne by marzenia były takie wredne, ale widać wszystko na tym świecie jest możliwe :)). Nie wiem co mam zrobić, od dłuższego czasu żyję w miłości do bohatera książkowego i nijak nie może mnie ta miłość opuścić. Każdy zapytuje kiedy ślub? I co ja biedna mam powiedzieć? Że oddałam serce postaci nie dość,że fikcyjnej,to w dodatku żyj