Przedpremierowo - Nadzieje i Marzenia



Długo przyszło nam czytelnikom czekać do kolejnych odwiedzin w Malowniczem, gdzie znowu wstąpimy do znanych nam mieszkańców, dowiemy co słychać u Leontyny,  sprawdzimy jak miewa się Madeleine i jej rodzinka, która się powiększyła.  Czy coś wiadomo w sprawach, które nie zostały wyjaśnione, a tak bardzo nas zaciekawiły. 
Chyba większość czytelników po cudownej Tajemnicy Bzów, ze zniecierpliwieniem oczekiwała, albo dalej oczekuje tego dnia gdy w końcu, w spokoju zasiądzie w wygodnym fotelu i na te kilka godzin przeniesie w inne miejsce... Gdzie spotka się z Nadziejami i Marzeniami.... 

 Bardzo wyczekiwałam tego właśnie tomu, nie mogłam się go doczekać. Bo to co zrobiła Magdalena Kordel w mojej ukochanej Leośce  było czymś po prostu niesamowitym, miałam wrażenie,że dusza wyrwie mi się z zawiasu, a serce wyskoczy z piersi. Tak intensywnie przeżywałam losy Leontyny, do tego stopnia,że czas jakby się zatrzymał i ... nic nie istniało poza fabułą książki, a teraz w końcu mogłam dowiedzieć co dalej będzie z Madeleine, czy poukłada sobie w końcu życie i jakie tajemnice kryją się z testamentem wuja?


Do Malowniczego zawitała wiosna, ta astronomiczna, jak wiadomo w przyrodzie nieco później wszystko się odbywa, ale sama świadomość, że oto rośliny budzą się z zimowego snu napawa optymizmem i wiarą, że w końcu będzie lepiej, może nawet raźniej? 
Madeleine odczuwa troski rodzicielstwa, co gorsza jej stan narzeczeństwa jakoś tak dziwnie się ostudził i zamiast otrzymywać wsparcie od ukochanej osoby, czuje się jakby w dalszym ciągu była sama, tylko widniejący na palcu pierścionek przypomina o kimś, kogo nie ma. Kto powinien być i obdarzyć dobrym słowem gdy nadchodzi chwila zwątpienia, kiedy troski na chwilę stają się zbyt trudne by samemu z nimi poradzić. Michał.. Jest, ale jakby go nie było.  I Madeleine coraz dotkliwiej odczuwa jego nieobecność. Skoro zdecydował się na ślub, powinien zdawać sobie sprawę, że dzieci i ona Magda nie są meblami, które nabył, pozostawił w domu, sam zaś żyje tak jak do tej pory. Czasem tylko przypomni sobie o ich istnieniu. 

W przypływie dziwnego niepokoju Madeleine postanowi przeprowadzić z Michałem poważną rozmowę, nie zdając sobie sprawy,że to co od niego usłyszy na zawsze odmieni relacje między nimi, i tylko od jej decyzji będą zależne losy nie tylko ich związku, ale dzieci, które postanowili oboje adoptować.  
Na domiar złego sprawy spadku nie będą mogły dłużej czekać, a może długo odwlekany wyjazd będzie potrzebny dla obojga narzeczonych? Może gdzieś tam daleko od siebie, spoglądając na problemy z innej perspektywy dopatrzą się tego, czego nie potrafili dostrzec na miejscu? 

Wraz z bohaterką pojawiamy się w pięknym, romantycznym Paryżu, ale to nie o te piękne miasto rzecz się rozchodzi, tutaj tylko rozpoczniemy podróż, która będzie się rozgrywała zupełnie w innych czasach, w odległym miejscu. Gdzie działy się rzeczy niepojęte dla umysłu...
Każda historia zaczyna się w odległej przeszłości, podobnie było w przypadku Madeleine, która poznała skrzętnie skrywane tajemnice Leontyny, a to jak się okazało nie była pierwsza jaką miała odkryć, teraz rozpocznie podróż do czasów swoich pradziadków, do ludzi, którzy żyli w odległych i zapomnianych czasach. Zaś ich losy często będą bolesne jak i również niewiarygodne, zaś odkryta prawda wprawi w osłupienie nie tylko sama Madeleine... 

Nadeszła pora by zamknąć to co zostało niedokończone, by podjąć decyzje czasem bolesne, ale i słuszne. Zmierzyć z przeszłością i wyjść na przeciw temu co ma się dopiero wydarzyć. Jak poukładają się ścieżki Madeleine i jej bliskich? W jaki sposób podróż do Paryża wpłynie na nie tylko jej życie? 

Wyczekiwałam, ale i również obawiałam się tej książki. Dlaczego? Ponieważ nie chciałam by mnie rozczarowała, po Leośce tak długo znajdowałam się w innym wymiarze, i teraz gdy przyszło mi zmierzyć się z dalszą częścią poczułam strach, że oto może nie poczuje klimatu, bo jak po tylu emocjach, wylanych łzach iść dalej? Nie chciałam już zostać w sielskim Malownieczem, chciałam dowiedzieć się jak najwięcej o tych, którzy żyli wcześniej. Czy uzyskałam to czego tak bardzo oczekiwałam? 

Zacznę od tego, że nie spodziewałam się, nie spodziewałam się,że Magdalena Kordel tak zgrabnie z tu i teraz wrzuci nas czytelników do zupełnie innego świata. W jednej chwili przemierzamy Paryż, podziwiamy oczami Madeleine te piękne ulice, sklepy i nagle...
Jest rok 1843 polną drogą ku okolicznej osadzie zmierza człowiek, z pozoru zdaje się być zwykłym żebrakiem, ale Ci, którzy poznali się na życiu wiedzą kim jest wędrowiec. Niegdyś Dziad był bardzo poważany, i chyba żaden domownik nie odważył się sprzeciwić woli tego, który miał w posiadaniu te dziwne zdolności.  Wraz z Maciejem - (bo takie imię nosił wędrowny Dziad) przemierzamy drogę, która wiedzie w miejsce, gdzie ktoś bardzo potrzebuje pomocy i chociaż stary Maciej wie,że przeczucie nigdy go nie zawiodło ze zdziwieniem spogląda w piękny dwór, do którego prowadzi aleja lipowa.  Szczęście jak wiadomo potrafi opuścić nawet tam gdzie żyje się dostatnio. 
Tak poznajemy  małżeństwo Barbarę i Janusza, którzy od lat borykają się ze strasznym utrapieniem i teraz gdy na ich barki spadła kolejna tragedia, nie wiedzą gdzie szukać pomocy. Zrozpaczona matka i zrezygnowany ojciec, który utracił resztki wiary. W jaki sposób nadejście nieznajomego Dziada może odmienić ich losy? Czy istnieją sprawy, których nie można wytłumaczyć rozumem? W które tak po prostu należy uwierzyć i spróbować postępować według wiary w słowa? 

Przyznam się, najbardziej uradował mnie moment przeniesienia w czasie, jak każdy wie jestem fanką historii, tego cudownego klimatu, który towarzyszy snutym opowieściom.  Dlatego ten fragment książki podbił moje serce, wciągnął w wir wydarzeń, przez co spędziłam czas nie odrywając się od monitora, czytając z zapartym tchem, oczekując tego co nastąpi dalej. Magdalena Kordel na kartach swojej najnowszej powieści w niesamowity sposób zabiera czytelnika z teraźniejszości w przeszłość,  gdzie świat wygląda zupełnie inaczej, rysując fabułę w tak idealny sposób, że trudno jest uwierzyć w fakt, że chwilę temu wraz z Madeleine przemierzaliśmy uliczkami Paryża, by teraz, właśnie w tej chwili wraz z Maciejem spoglądać w twarz bolejącej matki, słuchać opowiadań dotyczących obrządku żegnania zmarłych.   
Jako,że fabuła rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych,  możemy docenić kunszt pracy autorki, która poradziła sobie z tematyką będącą trudną, która wymagała dogłębnego zapoznania,bo pisać książkę typowo historyczną z charakterystycznym dla danej epoki językiem to jedno, zaś przeskakiwać z jednego w drugi, nie każdy pisarz potrafi. Magdalenie Kordel nie tylko się udało, a w dodatku zrobiła to  płynnie i bez problemu.  Niesamowite.  Jestem pod ogromnym wrażeniem. Widać jak wiele pracy i czasu zostało poświęcone tej książce. Ile serca włożono by ta powieść została zakończona na wysokim poziomie. Bo Leośka podniosła poprzeczkę bardzo wysoko, zaś Nadzieje i  Marzenia ją podjęły i zaniosły ku szczytowi. Brawo ogromne.

Jak to przy zakończeniach bywa pożegnamy się z bohaterami, ale Nadzieje i Marzenia dostarczą nam śmiechu i łez. Nie zabraknie ulubieńców, Pana Miecia bez którego Malownicze nie byłoby tak wyjątkowe, ale i poznamy z nieco innej strony Kraśniakową wraz z jej małżonkiem. Na naszych oczach  nastąpią zmiany,  jakie? Tego całym sercem polecam dowiedzieć się samemu zagłębiając w tę przepiękną lekturę. Warto!  

PREMIERA - 1 Czerwca 2016 rok.

12 komentarzy :

  1. zaczęłam czytać Twoją recenzję i nie skończyłam w obawie, że zdradzisz za dużo, a ja także chcę nacieszyć się kolejną częścią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie.., napisałam tak by nic nie zdradzić:) A zaciekawić do przeczytania. Jednak wiem sama po sobie, że nie czytuje recenzji książek, które mam przed sobą:)

      Usuń
  2. Wiesz, muszę się koniecznie zaopatrzyć w kolejne tomy. Jak na razie mam w biblioteczce w domu tylko pierwszy tom, a przecież to są dokładnie moje klimaty i aż się zdenerwowałam na siebie, że taka historia mnie omija. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie trzeba koniecznie nabyć kolejne bo pierwszy to taki lekki do pośmiania, ale później to dopiero zaczyna się dziać...:)

      Usuń
  3. Już nie mogę się doczekać!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak narazie autorka mi nie znana, choć często widuje jej książki na blogach, ale jeszcze nie jestem dostatecznie zachęcona by po nie sięgnąć. Boje się, ze nie sprosta moim oczekiwaniom.

    OdpowiedzUsuń
  5. Oh... już teraz wiem, że muszę mieć to na swoich półkach! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. .....Nareszcie !!!! , pojawiła si kolejna recenzja , to czekanie na kolejną jest bardzo frustrujące . Jednak to co przeczytałem sowicie wynagrodziło ,,okres posuchy'' , w tym miejscu muszę się do czegoś przyznać , po raz pierwszy czytałem o Pani Magdalenie Kordel i jej twórczości , lecz zapewne muszę nadrobić , i ,,czytnąć'' , skoro autorka recenzji tak zachwala , to musi być Dobra . Piszę tak , bo na Tym Blogu jeszcze nigdy się nie zawiodłem . Na innych zachwalają , a gdy się człowiek bierze do czytania , to pozostaje niesmak . Tutaj Pani Agnieszka nie cukrują , tylko oddaje właściwie emocje , które Jej towarzyszą . Czas rozbić dziecku skarbonkę i jechać do księgarni .

    OdpowiedzUsuń
  7. Już się nie mogę doczekać na swój egzemplarz:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przepiękna recenzja. Ja jestem przed lekturą "Tajemnicy bzów", której szczerze nie mogę się doczekać. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie czytałam jeszcze wcześniejszych części, ale planuję nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © Niekończące się Marzenia - kobiety o literaturze . Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka