Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2018

Cała ja

Grafika
Niniejsza książka była moim drugim podejściem do twórczości autorki. Poprzednia, którą czytałam, nie bardzo przypadła do mojego gustu. Mimo wszystko doszłam do wniosku, że nie to ładne, co ładne, tylko co się komu podoba. Dlatego stwierdziłam, że po jednej, nie będę się zrażała. Dam sobie i Pani Beacie (Auguście) jeszcze jedną szansę. No i jeśli, tym razem, nie zaskoczy. Mówi się trudno i odpuszczam. Bo wiadomo, czytać dla samej krytyki, to nawet ja - hejterka , nie mam najmniejszej ochoty. Akurat dostałam propozycje, by przeczytać i opisać ten tytuł. Szczerze, troszkę się zastanawiałam. Czy chcę . W końcu jednak doszłam do wniosku, że sprawdzę, jak to się ma, może akurat, tamta książka mi nie podeszła. A teraz, będzie zupełnie inaczej. O tym, jakie miałam wrażenia podczas i po zakończeniu czytania. Napiszę za chwilę. Najpierw zarys fabuły.     Poznajemy Milenę, nastolatkę u progu dorosłości. Właśnie straciła ojca, którego bardzo kochała. Zostały z matką same. Żał

Zagadka zaginionej Kamei

Grafika
źródło Chyba już wiele razy pisałam, jak bardzo lubię od czasu do czasu, podczytywać dziecięce książki. Bajki czy coś poważniejszego. Mogłabym wmawiać, że to z myślą o dzieciach, ale tych nie mam. Może i z poleceniem dla cudzych, to też byłaby ładna pobudka. Jednak prawda jest inna, ja po prostu bardzo lubię historyjki kierowane do dzieci. Tak po prostu. Uwielbiam rysunki, grafikę, która jest często bogata w kolory. Chociaż i minimalizm potrafi miło zaskoczyć. Grunt, że książki dla najmłodszych, zajmują miejsce na moich własnych półkach. I nie bardzo lubię się z nimi rozstawać. No może czasem. W większości są moje i już. Nie ma się więc co dziwić, że gdy zobaczyłam zapowiedź, tegoż tytułu, poczułam się zainteresowana. Jakże miło wspominam, te moje pierwsze, dziecięce kryminały, rozwiązywanie tajemnicy i odkrywanie prawdy. Zaginiona Kamea zapowiadała się świetnym powrotem, do przeszłości. Czy tak też było?   Piotrek tego popołudnia wybrał się wraz z młodszą

Pocałunek morza

Grafika
Na temat tej książki, zaraz po jej premierze, ukazaniu się pierwszych opinii, rozgorzały się dyskusje. Oczywiście nie wiele wiedziałam, nawet tego, że mam swój egzemplarz. Zapomniany, leżał gdzieś na półce. W końcu usłyszałam, że przeczytać muszę, ale ponoć mam się szykować, na marną lekturę. Bo sporo osób, ma wiele zarzutów, no i ogólnie książka jest zła. Zła byłam i ja, bo czytać nie chciałam, pod wpływem presji, zamówiłam. No i w końcu okazało się, że moja pierwsza myśl była słuszna. Nic to, czytać musiałam, pełna obaw, zagłębiłam się w fabule. No i o tym, jakież są moje wrażenia, opowiem za momencik.   Poznajemy Patrycję, dziewczynę, która jedzie gdzieś pociągiem. Podczas owej podróży, wspomina swoje dzieciństwo, a my wspominam wraz z nią, to też cofamy się w czasie. Do lat, od który jeden etap się zakończył, a zaczął drugi. Niekoniecznie lepszy. Gdy dziewczynka miała kilka lat (nie pamiętam ile) zmarła jej matka. Ojciec bardzo się załamał, ona również

Miłość i inne zadania na dziś

Grafika
Gdy pierwszy raz sięgnęłam po Kasie West , miałam mieszane uczucia. Przede wszystkim, autorka kieruje swoje historie w stronę młodzieży, po drugie, no jakby nie było, różnie teraz wygląda nastolatkowa literatura. I traf chciał, że bardzo polubiłam pióro pisarki. Później, bywało różnie. Jedne tytuły trafiły do mnie bardziej, inne mniej. Jednak miło się spędzało czas, w towarzystwie wykreowanych postaci. Tak się jakoś dzieje, że wyczekiwałam nowości, by móc na te kilka chwil, oderwać się od swojego świat, cofnąć nieco w czasie. Z radością sięgnęłam po Miłość i inne zadania na dziś moje odczucia są różne, postaram się przedstawić wszystko po kolei.   Abby jest artystką, od dziecka pasjonuje się malowaniem obrazów. I właśnie w tym kierunku, chce wiązać swoją przyszłość. Bardzo jej zależy, by tego lata, dostać się wraz ze swoimi obrazami, na wystawę w muzeum, w którym aktualnie odbywa (chyba praktykę, zapomniałam, jak to się u nich nazywa). Jest pewien problem, dz

Urodziny bloga - to już 6 lat!

Grafika
Pierwszy raz, nie mam pojęcia co napisać. Napisałam jeden tekst. I usunęłam. Zastanawiam się, jak ten skończy. Czy zostanie puszczony w świat, czy pod koniec okaże się, że jednak też nie nadaje do publikacji.  O mały włos, a zapomniałabym o urodzinach bloga. Nie wiem, coś ze mną źle się dzieje. Hejt, którym się zaczęłam parać, za bardzo mnie absorbuje ;))) Nie zrobię konkursu, ponieważ kto mnie zna, dobrze wie, jak bardzo nie znoszę organizować, tego typu zabawy. Ba! Ja nawet nie lubię brać w nich udziału;) Nie mam pojęcia o czym napisać, nie wiem czy ktoś w ogóle będzie czytał ten post.   I mam dziwne wrażenie, że klimat jaki teraz panuje tutaj, nie jest tym samym, do którego wkroczyłam, dosyć niepewnie, te sześć lat temu . I chociaż, nie planuje zamknięcia strony, to chyba straciłam serce.  I chyba napiszę, coś do tych, którzy tak radośnie, pisali, że będąc szczerą - czy jak ja wolę, hejterką. Nie mam swojego życia czy też, jestem nieszczęśliwa (to mój u