Pocałunek morza



Na temat tej książki, zaraz po jej premierze, ukazaniu się pierwszych opinii, rozgorzały się dyskusje. Oczywiście nie wiele wiedziałam, nawet tego, że mam swój egzemplarz. Zapomniany, leżał gdzieś na półce. W końcu usłyszałam, że przeczytać muszę, ale ponoć mam się szykować, na marną lekturę. Bo sporo osób, ma wiele zarzutów, no i ogólnie książka jest zła.

Zła byłam i ja, bo czytać nie chciałam, pod wpływem presji, zamówiłam. No i w końcu okazało się, że moja pierwsza myśl była słuszna. Nic to, czytać musiałam, pełna obaw, zagłębiłam się w fabule. No i o tym, jakież są moje wrażenia, opowiem za momencik.

 

Poznajemy Patrycję, dziewczynę, która jedzie gdzieś pociągiem. Podczas owej podróży, wspomina swoje dzieciństwo, a my wspominam wraz z nią, to też cofamy się w czasie. Do lat, od który jeden etap się zakończył, a zaczął drugi. Niekoniecznie lepszy.

Gdy dziewczynka miała kilka lat (nie pamiętam ile) zmarła jej matka. Ojciec bardzo się załamał, ona również była nieszczęśliwa. Na szczęście tatuś kochał, więc jakoś sobie radziła. Do czasu, aż któregoś dnia, dowiedziała się, że będzie nowa matka, a dokładniej macocha. Wtedy nie wiedziałam, kim jest, nowa kobieta w życiu ojca, ale bardzo prędko i boleśnie, miała otrzymać odpowiedź.

Praktycznie od chwili, kiedy miało dojść do zaślubin Patrycja z początku na tymczasem, przeprowadziła się do babki. Życie u tej kobiety oraz jej córki, nie było usłane różami. Obie cechowała niechlujność i ignorancja do wszystkiego, co można nazwać, poczuciem estetyki. W chałupie panował brud i zaduch. Bo wiadomo, gdzie się nie sprząta latami, tam na pewno nie pachnie fiołkami.
Patrycja miała jednak nadzieje, że gdy szał weselny minie, ojciec po nią przyjedzie i zabierze do nowego domu.

No i tak sobie czekała i czekała. Między czasie uczęszczała do nowej szkoły, próbowała ułożyć codzienność w nieprzychylnym dla niej domu.

No i tutaj, należy wspomnieć pewną postać. Mężczyznę o imieniu Zenon. Pan ten wzbudził w czytelnikach wiele kontrowersji. Czym dokładnie? Ano już śpieszę z wyjaśnieniem, Zenek po wypiciu kilku głębszych, po zakończonym weselu, przyszedł do Patrycji, no i w przypływie nie wiem czego, postanowił ją sobie po dotykać. Do stosunku, jako samego w sobie nie doszło, jednak Patrycja została, mówiąc kolokwialnie — zmacana. Wiadomo gdzie.

Później, okazuje się, że Zenon zrobił tak, pod wpływem słabości, no ale zasadniczo to dobry człowiek z niego był. I nawet Patrycji pomagał i ją wspierał, kiedy było bardzo źle.

I oto dochodzimy, do głównego zarzutu. Jak ofiara mogła zaprzyjaźnić się z oprawcą? Nie wiem, nie umiem odpowiedzieć, na to pytanie, ponieważ nie dotknęło mnie coś podobnego.

Bardziej, zastanowiło mnie, dlaczego autorka, tak mało poświęciła uwagi, temu wątkowi. Bo, że Zenon miał, jakiś problem, pewne było na odległość. Tylko, dlaczego zrobiła z nich przyjaciół? Sama nie wiem, kombinowałam na różne sposoby, nijak mi nie wyszło.

Porzucę na chwilę ten wątek, bo fabuła na tym akurat się nie skupia. Patrycja dorasta, wraz z upływem lat, wie jak bardzo, zawiódł ją ojciec, jednak w głębi duszy i tak na niego czeka. Zaczyna próbować swoich sił w rozwijaniu pasji.

Między czasie, odkrywa tajemnicę, którą tyle lat nie znała. I teraz u progu swej dorosłości, poznaje.

Sporo dzieje się w życiu bohaterki, sporo wydarzeń, no i tajemnic, mniej lub bardziej zaskakujących.

 

Książkę przeczytałam dawno. I długo zastanawiałam się, dlaczego zebrała, aż tak marne opinie, niektóre wręcz przerysowane. Bo szczerze, ja rozumiem odmienne gusta. Jednak tutaj, jedyne, do czego można było się przyczepić, to nieszczęsny i jakby niedokończony wątek Zenona. Zdaje się, że był na niego pomysł, ale gdzieś się nagle urwało.

I rzeczywiście, można mieć o to, zarzuty, ponieważ sprawia wrażenie naciągniętego aż do bólu.

Druga sprawa, czego jeszcze bardziej nie rozumiem. Postawa Patrycji, sporo wyczytałam, że była drażniąca, swoją pokorą. Bo wszystkie złe wydarzenia, brała zbyt spokojnie. Kochani, no wybaczcie. Nie każdy jest złem wcielonym — myślę o sobie. I na wszelakie negatywne doświadczenia, ciska przedmiotami w ściany i rzuca się do przegryzienia tętnicy. Naprawdę, są ludzie, którzy na zło, reagują w taki sposób. Znam wiele podobnych Patrycji. I tak dziwiłam się, że nie potrafią się sprzeciwić, ale no jesteśmy różni. Co poradzić. Widocznie autorka, chciała pokazać kogoś takiego.

Mnie się czytało bardzo dobrze. Śledziłam z zainteresowaniem losy bohaterki. Mało tego, byłam negatywnie nastawiona, wręcz z niechęcią siadłam do przeczytania. I zanim się obejrzałam, zmierzałam ku końcowi.

I, mimo że książka faktycznie, ma kilka mankamentów, to nie uważam, by zasłużyła na aż tyle negatywnych słów. Często o wiele gorzej napisane książki, nie mają tyle krytyki. Jestem zdziwiona. Widocznie promocja była za słaba, gadżetów brak. No i widać jaki efekt.

Ja ze swojej strony polecam. Mnie się podobała. Ciekawie napisana obyczajówka.


Komentarze

  1. Może kiedyś przeczytam tę książkę. Miałam doczynienia z kilkoma negatywnymi opiniami, ale pojawiły się też takie jak twoja, zachęcające :)

    Pozdrawiam,
    Ksiazkowa-przystan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Sama również wkrótce będą czytać tę książkę i po tak wielu skrajnie różne opinie na jej temat, jestem naprawdę ciekawa, jakie będą moje odczucia po lekturze. 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Pewnie przy okazji po nią i ja sięgnę!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Stosik na wrzesień :)

Błękit Szafiru

Podwodne miasto. Skrzynia piratów