Uwodzicielki


Kultura krajów Dalekiego Wschodu od zawsze mnie fascynowała, dlatego też często sięgałam po książki, których akcja osadzona jest właśnie w Chinach, zaś fabuła nawiązuje do zwyczajów oraz obrzędów panujących w tym niezwykłym miejscu, ponieważ tam charakterystyczni są nie tylko ludzie, z racji swojego wyglądu, ale również ich postrzeganie świata z perspektywy przesądów. Chyba nigdzie nie spotkałam się z tak poważnym podejściem do wróżb oraz przepowiadania szczęścia, które mogło być już przypisane w godzinie i dacie urodzin, gdyż, jak się okazuje, cyfry odgrywają ogromną rolę, nie jeden raz zaważają na przyszłym życiu.

Camilla niestety urodziła się w nieodpowiedniej chwili, czego dowodem było całe jej dzieciństwo, jak i teraźniejsze życie. Od najmłodszych lat szkolona na perfekcyjnego szpiega.  Będąc wychowanką szefa jednego z największych gangów w Szanghaju, musi być mu absolutnie podporządkowana. Owszem, niczego jej nie brakuje. Oprócz możliwości decydowania o własnym życiu. Została wytypowana do wykonania bardzo ryzykownego i trudnego zadania, a każdy błędny krok może stanowić najwyższą cenę. Życie. Dzięki sławie, urodzie oraz odpowiedniej umiejętności prowadzenia rozmowy udaje się jej zbliżyć do celu. Mistrza Lunga, bezwzględnego wroga Wanga. W szemranym świecie nie ma miejsca dla dwóch władców. Jeden musi usunąć się z drogi. Dobrowolnie albo... podstępem. I tu pojawia się piękna, eteryczna Camilla. Niestety zadanie z pozoru łatwe zaczynają komplikować trzy osoby. Tajemnicza iluzjonistka Cień, prowokująca każdym słowem pisanym redaktorka Tęcza Chang oraz syn samego Lunga. Ten ostatni okaże się ogromnym problemem, ale również szansą na zmianę życia. Jednak czy będąc pod władzą dwóch najbardziej niebezpiecznych mężczyzn, Camilla ma szansę być po prostu człowiekiem i zaznać szczęścia? Jaką rolę w jej życiu odegrają te dwie piękne i zarazem niebezpieczne kobiety? 

Książka jest niebywale wciągająca, może akcja nie toczy się takim rytmem, jaki bym sobie życzyła, jednak czytało się naprawdę przyjemnie. Przede wszystkim dokładne opisy oraz zagłębianie się w świecie brudnych interesów, gdzie nieodpowiednie posunięcie grozi śmiercią. Ale jest coś jeszcze, mianowicie - wspaniale prowadzona gra słowna. Tutaj nie znajdziemy płytkich wypowiedzi, każde zdanie ma drugie dno, zaś cała zabawa tkwi w tym, aby jak najlepiej zwieść swojego rozmówcę i być nad nim. Także wplecenie ciekawostek związanych z rytuałami bardzo mnie ciekawiło, na przykład godzina oraz miejsce, kolory do otwarcia nowego kasyna. Wszystko starannie przygotowane, opisane z niebywałym przepychem, jak to w Chinach bywa, i oczywiście te nazwy - nawet z jedzenia można stworzyć dzieło sztuki mające swoją historię. 
Sami bohaterowie są przede wszystkim wielką zagadką. Tak naprawdę nie wiadomo, komu można ufać, kto jest pozytywną postacią. Sama Cień jest bardzo intrygująca; wiadome jest, że ta kobieta to rywalka, ale tkwi w niej coś jeszcze. Tęcza Chang, mająca silną osobowość, cięty języczek. Każda ma ukryty cel. Jaki? Na sam koniec syn Lunga. Wierzący w piękną, baśniową miłość, tylko nie do końca wiedzący, jak miałaby wyglądać przyszłość u boku kobiety, bo z samego uczucia żyć się raczej nie uda. 
Interesująca publikacja, godna uwagi, sama z chęcią zobaczyłabym ekranizację tejże książki.
 

Tekst jest oficjalną recenzją zamieszczoną na stronie redakcji ESSNTIA

Czytaj dalej...

Szumińskie przyjaźnie



Daleko w Szumińskich łąkach znajduje się domek, w nim mieszkają dwie siostry. Klara oraz Nina, obie kochają koniki, tylko niestety odkąd Nina weszła w trudny dla siebie i otoczenia wiek dorastania, ze wszystkim jest na NIE. Klara musi sama zająć się dopieszczaniem pupili, które to otrzymali w spadku po cioci, ta jeszcze przed śmiercią założyła małą stadninę, w planach miała zakupić tyle koni ile jest miesięcy w roku i tak też je ponazywać. Niestety nie dokończyła zamierzonego celu, dlatego też rodzice obu dziewczynek zajęli się kontynuacją tegoż ciekawego przedsięwzięcia. Oczywiście wymagało ono wiele poświęceń oraz cierpliwości jednak radość koników zawsze wynagradzała trudy. 
 Tytułowy August, w skrócie nazywany Guciem jest bardzo wrażliwym kucykiem pochodzącym z samej Islandii, jego opiekunką i ulubienicą jest właśnie mała Klara, przychodząca nie tylko gdy trzeba się zająć podopiecznym,ale również w celu "obgadania" ważnych spraw...

Klara ma również przyjaciółkę Hanię, wspólnie podróżują rowerami do szkoły. W tym roku rozpoczynają naukę w trzeciej klasie. Gdy zjawiają się na miejscu spotkania wszystkich klas ich wychowawczyni informuje o nowej koleżance, prosząc by we dwie z Hania pomogły się Paulince zaaklimatyzować w grupie. Prośba na pozór wydaje się prosta, niestety przy jej wykonaniu okazuje się,że nowa koleżanka nie pała radością uczęszczania do tej klasy, szkoły i ogólnie mieszkania w Szuminie. Klara niestety nie potrafi zrozumieć takiej niechęci ze strony nowo poznanej dziewczynki, przecież w ich miejscowości jest tak wesoło i ładnie. Próbuje dowiedzieć się dlaczego Paulina jest niemiła i ciągle odpowiada zaczepnie na każdy przejaw sympatii. Obie przyjaciółki szukają rozwiązania w jaki sposób sprawdzić co jest przyczyną złości i smutku koleżanki. Kiedy w końcu dochodzą prawdy, jest dla nich bardzo wstrząsająca...

Ciekawa książka dla nieco starszych czytelników. Mądrze ukazuje tajniki prawdziwej przyjaźni oraz trudy w relacjach między rówieśnikami. Doskonale pozwalająca wczuć małemu odbiorcy w zachowanie każdej z dziewczynek, zrozumienie dlaczego jedna strona odrzuca pomoc, co jest jej powodem. Czasem można się zniechęcić nie wiedząc,że nowy znajomy ma przykre doświadczenia i swoją zaczepnością broni się przed ewentualnym rozczarowaniem. Natomiast tytułowy konik został przedstawiony nie tylko jako przyjaciel Klary, ale również zwierzątko, wyczuwające prawdziwe emocje drugiego człowieka. 
Język jest przystępny oraz bardzo łatwy w odbiorze, dzięki czemu tekst jest zrozumiały i nie powinien sprawiać trudności w samodzielnym czytaniu. Dodatkowe ilustracje na stronach ułatwiają pobudzenie wyobraźni. Polecam dla każdego miłośnika książeczek, których tematyka związana jest z konikami. 




Czytaj dalej...

Znak ostrzegawczy



Dwie kobiety wydawać by się mogło,że mające wszystko czego potrzeba do życia. Pracę i męża własne cztery kąty. Kamila miała jeszcze synka, zaś Agata marzyła o dziecku, wraz ze swym ukochanym cierpliwie czekali aż ich starania odniosą długo wyczekiwany "skutek" 
Kamila mieszkała w swym malutkim domku z dwoma mężczyznami życia, o ile jeden z nich uwielbiał ją i nie szczędził wyznań miłosnych, tak ten drugi traktował ją jak dodatek do życia. Żona jest, ma zajmować się domem, wychowywać wspólne dziecko, jego rola to praca i gapienie się w telewizor. Samotność w związku jest chyba najgorszą rzeczą jaka się może człowiekowi przytrafić, brak zainteresowania ze strony Jarka bolało Kamilę, nie jeden raz prosiła męża by czasem przytulił, pocałował. O wyznaniu uczuć nie było mowy. W końcu skoro na początku powiedział,że kocha powinna była zapamiętać i nie męczyć natarczywymi pytaniami. Kłótni już nauczyła się unikać, nawet te zaczęły nie mieć żadnego sensu bo każda kończyła się tak samo. Stany przygnębienia dopadały kobietę coraz częściej. Aż do czasu wyjazdu na narty.. to tam w pamiętnym miejscu wróciły nie tylko wspomnienia, ale i mężczyzna , który darzył  Kamilę prawdziwą  miłością...

Natomiast Agata miała wszystko, prawie. Do jej szczęśliwego i poukładanego życia brakowało dzidziusia, o którym wraz z mężem od kilku lat marzyli. Wszelkie próby zajścia w ciąże spełzały na rozczarowaniu gdy czekając na objawy okazywało się,że znowu nie tym razem.  Po długim, bardzo długim czasie pada to wspaniałe obwieszczenie, wynik testu jest pozytywny. Świat staje się piękniejszy, w prawdzie lekarz stwierdził,że "to" pęcherzyk, ale dla Agi  był On niezwykły. Wspólnie z włochatym, bo tak nazywała pieszczotliwie swego męża już od pierwszego poznania, planowali jak urządzą mieszkanie, a może dom? W końcu dla dziecka potrzeba miejsca, wybór imienia, no i to kim kiedyś zostanie...Wszystko jawiło się w pięknych barwach. Jenak żadne z nich nie wiedziało,że szczęście nie potrwa długo,zaś powrót do normalności będzie długi i bolesny dla każdego z nich, a samo uczucie do swojego wybranka może nie wystarczyć gdy świat legnie w gruzach...

Dwie kobiety, przyjaciółki. Znające się od wielu lat, rozmawiające o swoich problemach i radościach. Na pewnym etapie życia ich relacje zostaną załamane, czasem przez lata ukrywane tajemnice nie dają spokoju, zaś one same wychodzą na światło dzienne w najmniej odpowiednim momencie. Kiedy Kamila i Agata znalazły się na życiowych zakrętach okazało się,że do tej pory ich znajomość nie była szczera, obie musiały zmierzyć się z goryczą rozczarowania oraz osamotnienia w najtrudniejszych dla siebie chwilach...
Jak poukładają się sprawy obu kobiet i czy ich przyjaźń dostanie drugą szanse oraz co z tym wszystkim wspólnego będą miały czarne kamienie? 

Bywa,że niektóre książki czytam od razu jak tylko dostanę w swoje ręce, natomiast niektóre potrzebują odpowiedniej chwili by móc do nich zasiąść i wtopić w fabułę. Tak było właśnie ze Znakiem ostrzegawczym, musiał swoje odczekać, ale chyba właśnie teraz potrzebowałam żeby zagłębić w taką lekturę. Fabuła niczym nie zaskakuje. Z jednej strony mamy problemy w małżeństwie, może nawet zakrawa o trójkąt miłosny, którego ja osobiście w książkach nie lubię. Oraz problem z zajściem w ciążę. Jak nic tematy, które mnie jakoś nie przyciągają. Dlaczego mimo wszystko stwierdzam,że tejże książki właśnie teraz potrzebowałam? Może dlatego,że autorka świetnie pozwala wczuć się w nam w sytuacje obu kobiet. I kiedy czytałam o Kamili była mi bardzo bliska, tęskniłam razem z nią za czułością ze strony męża, wahałam nie wiedząc co zrobić kiedy musiała podjąć ważne decyzje. 
Podobnie było z Agatą, jej wyczekiwanie ciąży oraz radość gdy w końcu się dowiedziała,że się udało i oczekiwanie pełne ekscytacji przechodziło na mnie. W prawdzie sama nie mogę powiedzieć,że jej problem jest mi bliski jednak bardzo jej kibicowałam. Gdy przyszło zmierzyć się z bólem, cierpiałam razem z nią. Wydaje mi się,że nie ma nic lepszego gdy czytając książkę mogę identyfikować się z uczuciami opisywanych postaci. 
Nie było tutaj dynamicznej akcji, ot przemieszczałam się z kartami od jednej do drugiej koleżanki, a mimo to całość mną zawładnęła i trwałam tak aż do samego końca... No i tutaj muszę troszkę ponarzekać.
Niestety zakończenie mnie rozczarowało i to bardzo. Myślałam,że będzie bardziej pasujące do całości, a ono mnie tylko rozbiło. W dodatku sprawa z jedną postacią, owego tajemniczego mężczyzny została dziwnie ucięta i pozostawiona na pastwę losu, a raczej zapomnieniu albo i nie, czytelnika. Szkoda, bo do samego końca byłam ciekawa co dalej, a tutaj coś takiego. 
Mimo wszystko książkę polecam, może akurat TAKIE zakończenie innym przypadnie do gustu. Ogólnie Znak ostrzegawczy  jest ciekawą i zajmującą lekturą, godną przeczytania. 





 książka bierze udział w wyzwaniu "Polacy nie gęsi".


Czytaj dalej...

Żyli niedługo i nieszczęśliwie



Byłam niezmiernie ciekawa książki, której cytaty krążą po blogosferze, sama ocena na znanych portalach czytelniczych przemawia na korzyść. Do tego okładka... nic tylko siadać i czytać. 
Malice jest charakterystyczną osobą, o jej imieniu wspominać nie będę bo zrobili to już chyba wszyscy. Przyznać trzeba charakterek ma i to jeszcze jaki. Przede wszystkim tej dziewczynie nie brakowało pomysłów. Jako typowa złośliwa indywidualistka ceniła swoją swobodę i święty spokój. Jeżeli ktoś pojawiał się jej na drodze w nieodpowiednim momencie, a takie były praktycznie zawsze, ponosił konsekwencje. Jakie? Ano przeróżne. Bo Malice poza swoją naturalną wrednością miała coś jeszcze, talent do zaklęć. Tak oto potrafiła sprawić,że chwila intymności zakochanej pary kończyła się wraz z momentem zwrócenia zawartości żołądka w dekolt ukochanej...Ot taki malutki psikus, bywały gorsze.  Każdy kto znał słynną złośnicę schodził jej z drogi, nie siadał w ławce no i ... uciekał ze wspólnego pokoju. Nasza wiedźmunia uczęszczała na zajęcia, te które lubiła. Czyli praktyczne, teoria była nudą i na niej pojawiała się kiedy już nie było innego wyjścia. 
Studiowanie nie jest taką łatwą sprawą, zwłaszcza kiedy ma się większe umiejętności od pozostałych, zaś profesorowie się na Tobie uwzięli, nasza bohaterka na tym polu ciągle toczyła walki, za co nie jeden raz trafiła do gabinetu dyrektora. Ostrzeżeń było wiele, ale czy tak przekorna osoba wzięła je sobie do serca? 

"Blondynka siedziała na podłodze, jej twarz była czerwona, nie wiedziałam , czy od płaczu, czy od odżywki do paznokci, zęby miała czarne, a włosów miała mniej o połowę."  

Bardzo, ale to bardzo mi było szkoda kiedy przeczytałam ostatnie zdanie i ze smutkiem musiałam stwierdzić,że to już koniec. To były naprawdę świetnie spędzone chwile w towarzystwie niepoprawnej studentki. Uśmiałam się nie jeden raz w głos, kiedy to nasza bohaterka wymyślała zemsty. Odzywki Malice były więcej niż śmieszne. Każdy rozdział nawiązujący do konkretnego wydarzenia, gdzie na jego początku zamieszczone zostały świetne ilustracje. Muszę przyznać,że jest mi niezmiernie szkoda,że ta książka nie została wydana w wersji papierowej ponieważ z tą okładką i środkiem pięknie by się prezentowała. 
Troszkę napiszę na temat Malice, jako postać została świetnie wykreowana, wprawdzie sama nie chciałabym spotkać się z takim przejawem złośliwości, jednak jako jej fanka ubaw miałam nie jeden raz po pachy.  Tekst o staniu jak widły w gnoju powalił mnie na łopatki.

"Możesz iść do siebie, nie musisz tu sterczeć jak widły w gnoju"

  Ogólnie autorka miała bardzo dobry pomysł na stworzenie czegoś zupełnie innego. Do tej pory czytając publikacje z gatunku fantasy, paranormal musiał być wpleciony wątek romantyczny bądź jakiś trójkącik miłosny. Tutaj śmiało te wszystkie schematy zostało pominięte a fabuła sama w sobie nawet nie musiała się bronić bo od początku do końca interesowała i wręcz zachęcała do czytania.  Specjalnie przeciągałam pochłonięcie książki bo dawno nic mi tak nie poprawiało humoru. Jak dla mnie mogłyby powstać kolejne części a nawet cała seria. Już ustawiam się w kolejce do dalszych losów wrednej Malice. 
Pozostaje jeszcze pytanie dla kogo jest ta książka, myślę,że z odpowiednim nastawieniem dla każdego. Tutaj trzeba się nastawić na fakt,że bohaterka jest ucieleśnieniem złośliwości i nie ma zamiaru się zmienić oraz na...dobrą zabawę! Szczerze polecam. 
 

Za możliwość przeczytania chciałam podziękować autorce Idze Wiśniewskiej.



Czytaj dalej...

Zimowe sny


Chyba nie muszę wspominać,że stałam się fanką twórczości Richarda Paula Evansa, którego powieści mogłabym czytać i czytać i zawsze znajdę w nich coś co mnie urzeknie. Zimowe sny w prawdzie nie zgrały się z porą roku, jednak mnie nic nie przeszkodziło w złapaniu odpowiedniego klimatu książki.

Joseph Jacobson pochodzi z wielodzietnej rodziny, w prawdzie jego rodzeństwa nie urodziła ta sama kobieta, jednak ojciec starał się by synowie mieli ze sobą kontakt, prowadząc własną agencję reklamową skupił swe latorośle w jednym miejscu i uczył życia w grupie oraz umacniania więzi braterskiej. Niestety czasem tak się dzieje,że w wielkich firmach, bez względu na to czy pracownikami są członkowie rodziny rodzi się rywalizacja. Ojciec pomysł może i miał dobry, lecz sam popełnił błąd faworyzując swoich najmłodszych synów. Wzbudzając niechęć oraz zazdrość wśród pozostałych braci.
Kiedy J.J śniąc swój pierwszy dziwny sen nie miał pojęcia,że nie tylko stanie się on proroczym ale poprowadzi jego życie nieznanymi i zupełnie nieoczekiwanymi ścieżkami, które niekoniecznie będą proste i łatwe do przebycia. 
Pozna wielu różnych ludzi, jedni okażą się fałszywymi źle życzącymi, ale i będą tacy dzięki, którym gorycz niesprawiedliwości stanie się łatwiejsza do przetrawienia. 
Ból może zadać najbliższa osoba, miłość może się czasem okazać gotową bronią dla tego kto chce zadać cios. Tam gdzie człowiek by się nie spodziewał uderzenia.  Może dlatego rozczarowanie i zawód tak bardzo dotykają. Joseph wiele razy musiał zaczynać wszystko od nowa, kiedy myślał,że beznadziejność go pokona niespodziewanie pojawiali się ludzie, którzy byli światełkiem w tym ciemnym tunelu. 


        "Przeciwności losu nie są przeszkodą na drodze życia. 
                                 Są częścią tej drogi."*
                                                                            

Napotkałam już różne opinie tejże książki, rozczarowanie i zawód,że autor pisze słabiej. Mnie się wydaje,że wcale tak nie jest. Evans pisze o zwykłym życiu, czasem z pozoru wydaje się,że na siłę komplikuje losy swoich bohaterów, ale bez względu na wszystko w każdej scenie przemyca coś bardzo ważnego. Przesłanie jak radzić sobie w chwilach gdy coś dzieje się nie tak, gdy życie wywraca się i nie wiemy od czego mamy zacząć. Bo nasz cały świat się rozsypał. Nie mam pojęcia jak On to robi, ale za każdym razem kiedy siadam do czytania wstaję dopiero wtedy gdy kończę ostatnie zdanie i z żalem muszę odłożyć książkę na półkę. 
Być może w tej pozycji fabuła nie powala na kolana, nie twierdzę,że tak jest. Niemniej jednak czyta się niebywale lekko i szybko. Były chwile gdy przeżyłam razem z Josephem ten ból rozczarowania, kiedy został zraniony i opuszczony przez najbliższe mu osoby. Evans potrafi zagrać na uczuciach i za każdym razem wyciska z moich oczu łzy, smutku bądź wzruszenia. Przyznam się szczerze,że jest to jedyny autor płci męskiej, którego książki mogę brać w ciemno i wiem,że się nie zawiodę. Mówią,że pisze słabiej, ja tego nie odczuwam. Między stronami jest tyle pięknych, mądrych cytatów.  
Wiem jedno co by się miało nie wydarzyć ja tego autora będę polecała, a Zimowe sny są naprawdę godne uwagi i poświęcania czasu.  




*zimowe sny, epilog str. 257

Czytaj dalej...

Krwawy szlak



Wielu z nas zastanawia się czy nasze życie zostało z góry zaplanowane, a wszystko co się dzieje to tylko spełnienie tego co już dawno było postanowione i my nic nie możemy z tym zrobić. Czy rzeczywiście nasz los jest zapisany gdzieś tam daleko w gwiazdach i czy dobrze się przypatrując możemy w nich wyczytać przyszłość? 
Tak twierdził ojciec dwojga wyjątkowych bliźniąt dziewczyny i chłopca, urodzonych w magicznym dniu, a raczej nocy. Na cześć tego wydarzenia oboje zostali naznaczeni tatuażem, księżyca w pełni. Saba różniła się od swojego brata, on był jak dzień, ona jak noc. Chłopiec miał blond włosy i pogodny wyraz twarzy, dziewczynka włosy czarne jak kruk o bardziej mrocznym wyglądzie. Przynajmniej tak o sobie zawsze mówiła. Jedno było pewne, oboje byli nierozłączni i zawsze sobie obiecywali,że gdyby coś się stało nie spoczną póki znowu nie będą razem.  Nie spodziewali się,że dzień kiedy ich dotychczasowe życie ulegnie zmianie jest tak blisko...
Mieszkając nad Srebrnym jeziorem z początku wiedli spokojne oraz beztroskie życie, jednak z biegiem czasu zaczęło się to zmieniać, w chwili gdy zmarła matka już nic nie było takie samo. Wody w zbiorniku zaczęło ubywać, jedzenia z każdym dniem brakowało, zaś ojciec zrobił się niedostępny i jakby bardziej szalony. Wszystko przygotowywało się na przybycie tego co nieuniknione. 
Wystarczyła chwila żeby z pozoru nudne życie zmieniło się w koszmar, wraz z burzą nadjechało nieszczęście. Od tej chwili Saba musiała stawić czoła nieznanym najeźdźcą ale również wielkiemu światu, o którym do tej pory nie wiele wiedziała, słyszała tylko strzępki informacji z opowieści ojca. 

Byłam ciekawa Krwawego szlaku, przede wszystkim dzięki tematyce oraz samej okładce. Z początku dziwnie się czytało dialogi ponieważ jak już kilka osób przede mną wspomniało nie zostały one oznaczone, mimo wszystko szybko przestałam zwracać uwagę na tę małą niedogodność, po pewnym czasie nawet już nie zwracałam uwagi,że czegoś brakuje. 
Muszę przyznać,że książka mile mnie zaskoczyła, nie sądziłam,że fabuła pochłonie mnie do tego stopnia. Akcja rozpoczęła się bardzo szybko i toczyła równym rytmem. chwilami brakowało tej przerwy by ochłonąć po wrażeniach tego co nastąpiło. 
Sami bohaterowie są bardzo charakterystyczni, dokładnie przedstawione portrety psychologiczne sprawiają,że do jednych poczułam sympatię, drugich zaś szczerze znienawidziłam. 
Autorka nie poskąpiła brutalności, co chwilami mnie przerastało gdyż opisy były naprawdę dokładne i fakt wyobrażania sobie tego co się działo wprawiał mnie o dreszcze.  Świat przedstawiony przez Young przerażał, król rządzący był niebezpiecznym psychopatą, zaś jego podwładni bezwzględnymi oprawcami. 
Aby przeżyć trzeba było wykazać się sprytem oraz umiejętnością walki. 
Krwawy szlak zaserwował wiele emocjonujących wrażeń, dzięki czemu podczas czytania przeniosłam się do innego świata, o wiele bardziej strasznego. Jestem ciekawa czym jeszcze autorka mnie zaskoczy. 


 

Czytaj dalej...

ARS Dragonia



Sięgnęłam po tę książkę ponieważ zaintrygowały mnie dwie rzeczy, przede wszystkim  nic nie mówiący tytuł oraz tajemnicza okładka. Miałam nadzieje na przygodę, zwłaszcza,że akcja działa się w dwóch wymiarach. Lepiej być już nie mogło, w dodatku ta ciekawość czym zajmowała się nieznana i skrzętnie ukrywana instytucja o przedziwnej nazwie...

Akcja rozpoczyna się w dziwnym momencie, kiedy to biegnąc po ulicy staruszek wykrzykując niezrozumiałe skrawki zdań pada trupem. Jak wiadomo z miejsca pojawia się tłum gapiów, z pytaniami dlaczego i jak? 
Po chwili przenosimy się w inne miejsce gdzie rozmawiają ze sobą dziwne byty o jeszcze dziwniejszy nazwach. Mają jakiś plan, jaki oczywiście tego nam nie zdradzają.
Później poznajemy chłopca, już na wstępie widać,że jest gburowaty oraz obrażony na cały świat i połowę Ameryki bo musiał się tutaj znaleźć. Tutaj czyli w Poznaniu. Dostał zawiadomienie o pogrzebie dziadka, którego jako tako dobrze wspominał więc, jakby nie było wypadało przyjechać, a skoro dostał bilety to warto skorzystać. Niestety bagaż Sebastiana został zagubiony, przez co młodzieniec zaczyna się irytować, tatuś na niego nie czekał a co najgorsze przykleił się do niego tłuściutki dzieciak imieniem Eryk. No gorzej być nie mogło! 
Przybycie nie było takim zwykłym zbiegiem okoliczności, komuś bardzo zależało aby Sebastian w tym właśnie momencie pojawił się w kraju. O czym przez jakiś czas nie miał pojęcia jego własny ojciec. Gdy Robert zobaczył syna pod kamienicą zrozumiał,że sprawy wymknęły się spod kontroli i od teraz przepowiednia, której przez wiele lat się obawiał w końcu może dojść do spełnienia. 

Sebastian był zły na ojca,że ten nie pofatygował się po niego na lotnisko, był jeszcze bardziej zły,że musiał jechać w towarzystwie  grubaska i jego matki. Nie pamiętaj jak wyglądała ulica dawnego miejsca zamieszkania, kiedy stanął pod bramą wejściową okazało się,że nikt na niego nie czekał, zaś ojciec nie odbierał telefonu. Splotem wydarzeń poznaje Lunę, bardzo charakterystyczną z wyglądu dziewczynę. Jest w niej coś co przyciąga uwagę, od tamtej chwili nastolatek robił wszystko by zobaczyć istotę z marzeń. Nieświadomy tego co się wydarzy podąża ulicami w poszukiwaniu pięknej nieznajomej.
W innym świecie toczą się dyskusje, na temat przybycia kolejnego Pitta do miasta, dlaczego Edwin Pitt musiał umrzeć, bo jego śmierć nie była wynikiem naturalnym. Czas się kończy i trzeba podjać kluczowe decyzje..

Mam ochotę napisać jedno zdanie. Jeszcze tak dziwnej książki nigdy nie czytałam! Nie wiem jak określić fabułę, ale zacznijmy od początku. 
Sebastian, którego nie dało się polubić, wiecznie naburmuszony i niezadowolony z tego co się działo. W dodatku pewny siebie jakby jego inteligencja albo chociaż wygląd zewnętrzny powalał na kolana. Nie dość,że się jąkał to jeszcze nie próbował być miły. Postać jak dla mnie niesamowicie drażniąca. 
Natomiast postaci fantastyczne, bo tych było tutaj pełno, dosyć interesujące i dokładnie opisane, dzięki czemu można było wyobrazić sobie jak wyglądały. 
Przejdźmy do fabuły, która nie do końca była i jest dla mnie zrozumiała. Coś się zaczęło, czegoś się ONI bali, ale nikt w żadnym momencie nie wyjaśniał i nie wyjaśnił czym była ta ARS Dragonia, jakie miała przeznaczenie. Gdyby nie urywki zapisek z przeszłości,a dokładniej mówiąc raporty śledztwa zupełnie nie miałabym pojęcia o co chodzi. Szczerze powiedziawszy mnie najbardziej interesowały te fragmenty notatek z przeszłości. Bo sama akcja toczyła się dziwnym rytmem. Jaki miał związek ze wszystkim zaczarowany tramwaj tego do tej pory nie wiem i już się nie dowiem. W książce jest mnóstwo niedomówień. Autorka nie wyjaśnia tego co stało się z ojcem chłopca, dlaczego tak ważne było by zapobiegł temu co miało nastąpić i czy w końcu mu się to udało? 
Zakończenie jest jednym wielkim znakiem zapytania i nie wiem czy tylko ja odniosłam takie wrażenie, ale labo coś poszło nie tak, albo będzie kontynuacja bo zamiast mieć odpowiedzi na kłębiące się w głowie pytania w zamian otrzymałam nowe zagadki. 
Mam mieszane uczucia względem Ars Dragonii, nie umiem powiedzieć,że mi się ona nie podobała, ani stwierdzić,że lektura jest genialna. Myślę,że tutaj każdy powinien sam sprawdzić czy mu przypadnie do gustu. 





Książka bierze udział w wyzwaniu "Polacy nie gęsi".


Czytaj dalej...

Między teraz a wiecznością




Życie Julii uległo zmianie, w dodatku na gorsze. Po latach okłamywania okazało się,że ojciec, którego kochała i wyobrażała za wspaniałego człowieka był  kimś zupełnie innym. Co gorsze w chwili gdy się o tym dowiedziała straciła wraz z matka wszystko co miała. Piękny dom, pieniądze.Musiała zamieszkać w biedniejszym osiedlu oraz zmienić szkołę. Jako nowa uczennica okłamywała  poznanych bogatych znajomych do swojego aktualnego miejsca zamieszkania, ponieważ  było jej wstyd wyjawić prawdę. 
Dzięki temu niewinnemu kłamstewku miała paczkę kumpli oraz chłopaka, Feliksa. Jednak pierwszego dnia w szkole rzucił się w jej oczy inny młodzieniec. Tajemniczy i zupełnie samotny, każdy omijał go szerokim łukiem. Ona sama nie próbowała się z nim komunikować, bo w końcu wszyscy zgodnie go ignorowali, ona też musiała. W dodatku Feliks twierdził,że to świr i lepiej się od niego trzymać z daleka. Traf chciał,że pewnego pięknego dnia, kiedy to dziewczynka borykała się ze śmiercią dziadka oraz jego pogrzebem, nieznajomy Niki przemówił do swej koleżanki z klasy. Miał jej do przekazania wiadomość od nieżyjącego dziadka...Tutaj zaczynają się dziać dziwne rzeczy, bo przecież duchy nie istnieją i nie można z nimi rozmawiać, no ale wariat nalega więc chcąc nie chcąc Julia udaje się do domu Nikiego by sprawdzić co jest grane. Dodam,że tato chłopaka prowadzi zakład pogrzebowy w którym akurat znajduje się ciało dziadziusia....

Julia jak to typowa nastolatka chce być fajna i mieć znajomych, tak więc trzyma się tych naj naj, cieszy z posiadania chłopka w dodatku najprzystojniejszego. Nie odzywa do tego wyklętego, tylko wodzi za nim cielęcym spojrzeniem, bo niby jest on zły i ogólnie straszny, ale z drugiej strony ma w sobie to "coś" i trzeba o nim myśleć. Nie żeby nie kochała Feliksa, po prostu ma duże pokłady uczuć... Ot taka dzisiejsza młodzież. 
Znajomi są różni, jedni złośliwi inni jeszcze bardziej,  ale mają coś czego nie ma Julia, czyli pieniądze. Achh no i jest jeszcze tajemniczy Justin....

Starczy opisu tej jakże fascynującej fabuły...Bo książka jest doprawdy zniewalająca. Niestety nie w pozytywnym tego słowa znaczeniu. 
Bohaterowie... oni są po prostu straszni. Nie polubiłam nikogo, nawet gdybym się starała zniżyć do ich poziomu aby chociaż przez chwilę myśleć tymi kategoriami to i tak bym ich nie polubiła. Użyję typowego żargonu ale innego określenia nie da się odszukać. Typowe kasiaste pustaki. "Paczka" chyba ta od papierosów jest bardziej zgrana niż ta grupka nastolatków. Każdy każdemu wilkiem, nawet maleńkich przejawów sympatii nie uświadczyłam, albo mnie już zamroczyło w trakcie czytania. 
Jest jeszcze coś, odnoszę dziwne wrażenie,że autorka ucinała wątki. Nie chcę przytaczać fragmentów, ale rozdziały nagle się kończyły, nie wiadomo dlaczego i zaczynały w dziwnym momencie. Nie wyjaśniając tego co zostało przerwane. Jeden wielki chaos zagościł na stornach tejże książki. 
Sama fabuła była nijaka, kiedy czytałam opis nastawiłam się na coś ciekawego, wiadomo młodzieżówka no ale... Osoba Julii była tak beznadzieja,że już gorzej być nie mogło. Raz jeden chłopak, raz drugi, potem z obojgiem jak gdyby nigdy nic sobie rozmawiała. Albo ja jestem nie z tej ziemi albo coś tutaj było niesmaczne. Jeżeli tak wygląda przyjaźń to jestem bardzo, ale to bardzo do tyłu. Co do naszych młodzieńców. Nie przeszkadzało im dzielenie się dziewczyną, jak Tobie się znudzi to ja będę czekał, a co tam. "Towar sprawdzony można z niego będzie jeszcze korzystać.. "
Muszę, ale to muszę napisać, chociaż to będzie lekki spoiler, ale większej bzdury jak żyję nie widziałam. "utopiliśmy demona w brodziku" Boże ja wiem, kończą się pomysły bo już tyle zostało napisane, ale litości. 
Nawet z tych młodszych czytelników nie powinno się kpić. Przecież są jakieś granice tworzenia fikcji. 
Był dobry pomysł tylko niestety nie został wykorzystany. Ważna sprawa, której dotyczyła praktycznie większość cześć akcji nie została na końcu wyjaśniona. To już jest według mnie gwoździem do trumny. Epilog nie wnosi niczego istotnego. Odniosłam wrażenie,że został napisany po to, aby był.  
Rozczarowałam się i to bardzo. Przez pierwszą połowę miałam nadzieje,że to co się dzieje ma jakiś sens. Niestety końcówka odarła mnie ze złudzeń, masło maślane. Tak naprawdę to już sama się pogubiłam co było wątkiem wiodącym. 
Nie wiem czy mogę polecić tę książkę, chociaż z drugiej strony może tylko ja nie umiałam się wczuć w to czego nie było? 






Czytaj dalej...

Stosik, stosisko czerwcowe ;D

Hmm kochani co ja tu Wam będę mówiła, to się jakoś tak samo uzbierało, jak przyszło do robienia zdjątek i układania zdobyczy w jednym miejscu moje oczy zrobiły się ogromne ze zdziwienia..;myślałam,że to będzie stosiczek, a wyszło przeogromne stosisko!:)))



Zaczynając od lewego stosika;

1. "Koniki z Szumskich łąk" - Agnieszka Tyszka - Coś dla młodszych czytelników. 

2. "Dwie Marysie" - Ewa Nowak - Kolejna pozycja z serii miętowej, recenzja jest już na blogu. Szczerze polecam:).

3. "Uwodzicielki" - Mingmei Yip - Jestem w trakcie czytania i przyznam,że póki co zapowiada się interesująco..

4. "Sąd ostateczny" Anna Klejzerowicz - Tyle słyszałam o tej autorce,że po prostu nie ma wyboru trzeba sprawdzić jak pisze:)

5. "Simon i Dęby" Marianne Feredriksson - Tutaj zupełnie nie spodziewanie zdecydowałam się na inną tematykę, zobaczymy jak mi pójdzie...

6. "Wina Gwen Frost" - Jennifer Estep - Ha! Dzięki mojej kochanej Irence mam kolejną część Akademii Mitu! :D 

7. " Piękny dzień" - Elin Hilderbrand - Wiedziona pozytywnymi recenzjami postanowiłam sprawdzić czy ta historia jest naprawdę godna przeczytania;)

8. " Między teraz a wiecznością" - Marie Lucas - No dobra to też zaczęłam czytać, a raczej minęłam połowę, co zrobię ciekawość mnie zżerała;p 

9. " Ars Dragonia" Joanna Jodełka - Hmm do tej pozycji zupełnie nie wiem jak mam się nastawić, mam nadzieje,że nie będzie jakaś nudna albo gorzej..;D 

10. "Krwawy Szlak" Moira Toung - Bujaczek polecała, ja posłuchałam, teraz będę czytała. Jakby co będzie na nią;D 

11. "Zimowe sny" Richars Paul Evans - Evansa kocham miłością nieustającą, więc co by nie napisał, lepiej czy gorzej i tak przeczytam;))

12." Ciemnorodni" Alison Sinclar - coś co mnie bardzo, ale to bardzo zainteresowało. Jestem ciekawa tej serii o której nic nie słyszałam..;)

13. "Światłorodni" Alison Sinclar - jest to druga część, poszalałam a co!:)

14. "Cieniorodni" Alison Sinclar - ;D ;))))

Wiem, wiem poszalałam, ale c o ja poradzę,że aż tyle się uzbierało nawet nie wiem kiedy, czytania mam i to naprawdę bardzo dużo.. szkoda,że tydzień dosyć zwariowany i czasu mi troszkę brakuje;D 


No i jeszcze mała sesja zdjęciowa, pooglądajcie sobie:)



















Kochani coś sobie wypatrzyliście? czytaliście bądź jesteście ciekawi ? 




Czytaj dalej...

Malownicze. Wymarzony dom


Opiniować książki autorów, których się poznało osobiście i w dodatku polubiło wydaje się być trudne. Z tego co zdążyłam zauważyć część blogerek stara się nie pisać szczerych recenzji martwiąc, iż urażą pisarkę. Według mnie jest to lekceważące podejście do znajomości i samej opinii. Dlatego też droga Madziu moja opinia jest jak najbardziej szczera i nie licz na zbytnie podkoloryzowanie. Sama wiesz jaka jestem... 

Marzenie o własnym domu, chyba wielu z nas gdzieś tam głęboko w sobie nosi takie maleńkie wyobrażenie tego miejsca na ziemi, gdzie będziemy szczęśliwi. Czasem wykluwa się ono w wielkich bólach bo w końcu kredyty bywają rujnujące, a jakby nie było nowy dom musi być, ale czy koniecznie nowy? 
Madelaine wcale nie marzyła i nie chciała nabyć domu, zwłaszcza tak daleko od jej miejsca zamieszkania. Owszem w pewnym momencie swojego życia doszła do wniosku,że jej związek i praca stoją w miejscu i chyba nadeszła pora by dać ten krok do przodu,że będzie to raczej siedmiomilowy w najbardziej dziwacznym śnie sobie tego nie wyobrażała. Wieczory przy winie mogą opiewać w różne skutki, o czym nasza bohaterka dowiedziała się już następnego dnia. Słowo się rzekło, a raczej podpis złożony, trzeba stawić czoła wyzwaniu. I to życiowemu. Jeżeli los z dnia na dzień serwuje takie zmiany widać coś w tym wszystkim musi być. 
Malownicze wydaje się być urokliwym miasteczkiem, osadzonym gdzieś  w górach. Sielskość bije z każdej strony, ale pozostaje pytanie. Jak wygląda zakupiona nieruchomość. Bo Madzia niekoniecznie wie co nabyła...Stając przed furtką nowego domu nowa właścicielka nie ma pojęcia jak bardzo jej życie ulegnie zmianie...

Muszę przyznać,że bardzo długo zwlekałam z przeczytaniem książki, w zasadzie bywa,że im bardziej tytuł jest reklamowany i zachwalany tym moje rozczarowanie jest większe. Dlatego z pewną obawą siadałam do czytania. Nie wiem w sumie jak mogłam chociaż przez chwilę pomyśleć,że się zawiodę...
Już od pierwszych stron siedziałam i rechotałam kiedy do akcji wkroczyła Pani Basia ze swoją pomocą bliźniemu. Po prostu nie mogłam wytrzymać żeby nie roześmiać się na głos, a o wychodzeniu przez piwniczne okienko nie wspomnę. Ileż bym dała za tak pomysłową sąsiadkę.
Co najważniejsze każdy bohater jest  "jakiś" nie ma nudnych bezbarwnych postaci, do których czytelnik nie mógłby odpowiednio się nastawić. Moje serce podbił Pan Miecio, wpaść na pomysł by pociąć koronkową bluzkę w celu zrobienia.. Ci co czytali wiedzą co z niej zrobił, po prostu rozłożył mnie na łopatki. Chociaż nic nie przebije dziewiczego bukietu!
Jednak największą sympatię wzbudziła we mnie Julka, ta dziewczyna miała w sobie coś takiego co sprawiało,że już od pierwszych zdań stwierdziłam, że będę jej we wszystkim kibicowała.
Żeby wymienić wszystkich bohaterów musiałabym napisać wybitnie długą recenzję, a nie o to chodzi. Wydaje mi się,że jako ostatnia sięgnęłam po książkę Magdaleny Kordel i jest mi najnormalniej w świecie wstyd! Z drugiej jednak strony nie żałuję bo... nie muszę długo czekać na drugą część przytupując nóżkami w zniecierpliwieniu. 
Malownicze jest napisane  wspaniale, nie mogę się do niczego przyczepić, z czego bardzo ale to bardzo się cieszę. Jest mi szkoda,że musiałam się rozstać z bohaterami, ale wiem, wiem Wymarzony czas już w drodze...
Chyba nie muszę polecać, tę książkę trzeba koniecznie przeczytać i spędzić z nią miłe i pewne radości chwile.




Madziu bardzo Ci dziękuję za wspaniałą książkę, z każdą następną jestem coraz większą Twoją fanką:))






Czytaj dalej...

... a nagrody otrzymują ... :))))


 Nadeszła długo oczekiwana chwila ogłoszenia wyników konkursu, wybór wiadomo nie był łatwy, teraz wiem dlaczego nie lubię organizować. Później sto razy się zastanawia człowiek czy sprawiedliwie ocenił:) jednak decyzja podjęta i oto przedstawiam Wam nagrodzonych. 







 Kochani nagrody wybrałam sama, starałam się jak mogłam żeby dobrze Wam dopasować, po kilku naradach doszłam do wniosku,że najlepiej będzie jak sama to zrobię, żeby obyło się sprzeczek:))


 Nagrody sponsorowane przez wydawnictwa;


1.  Bartłomiej Boher - "Mam dziecko z feministką" (wyd. nowy świat). 
2.  Magdalena Kawka - "Wyspa z mgły i kamienia" (wyd. Mg).
3. Joanna Bennecke -  "100 powodów by kochać Ryana Goslinga" (wyd. Feeria, 2 egz.)
4. A. Krakowiak-Kondracka- "Jajko z niespodzianką" (wyd. literackie).
5. Pamela Druckermann- "Dziecko dzień po dniu" (wyd. literackie).
6.  R. Butter, J. Niemczuk - "Ranczo" (wyd, literackie).
7. Martyna Masiak - "Jestem wiatrem" (wyd. novae res).
8. Adrian Bednarek - "Pamiętnik diabła" (wyd. novae res). 

 
 i ode mnie ..

9." Przekleństwo Rasy " -  Rafał Górniak   
10." Martwy Punkt" - Louise Penny  

11. " Przędza" - Albin   
12. "Podróż poślubna" - Izabela Sowa   
13. "Ścianka działowa" - Izabela Sowa  
14. " Zasada trzech. Klub siostrzyczek" - Megan McDonald  
15. " Prawo serii. Klub siostrzyczek" -  Megan McDonald 

Nie będę was kochani dłużej trzymała w niepewności, otóż nagrody otrzymują 

1 miejsce i 7 książek Pantomima 

Dzięki Twojej historii o której myślałam bardzo długo chcąc wyobrazić niebo pełne balonów, otrzymałam senne wyobrażenie!! :) To było coś:))

Wybrałam dla Ciebie następujący zestaw; 

1. Ranczo - Jerzego Niemczuka.
2. Mam dziecko z Feministką - Bartłomiej Boher.
3. 100 powodów by kochać Ryana Goslinga - Joanna Bennecke. 
4. Przekleństwo Rasy - Rafał Górniak. 
5.  Jestem wiatrem - Martyna Masiak.(wyd. novae res)
6. Jajko z niespodzianką - A. Krakowiak-Kondracka. 
7. Pamiętnik diabła - Adrian Bednarek.  (wyd, novae res)

2 miejsce i 5 książek - niepoprawna romantyczka 

Bo zdobycie szczytu bywa bardzo trudne, ale kiedy się już tam znajdzie świat wydaje się być inny niż do tej pory...:) 


 Dla Ciebie wybrałam taki zestaw;

1.Przędza - Albin 
2. Ścianka działowa - Izabela Sowa.
3. Noc poślubna - Izabela Sowa. 
4. Martwy punkt - Louise Penny 
5. 100 powodów by kochać Ryana Goslinga - Joanna Bennecke. 

3 miejsce i 4 książki - Edyta Ch.

 Twoja opowieść była jak wyjęta z książki i wyobrażam sobie, jak musiałaś przeżywać ale i potem cieszyć się:))

Mam nadzieje,że będziesz się cieszyła z wybranych nagród:)

1. Wyspa z mgły i kamienia - Magdalena Kawka
2. Dziecko dzień po dniu -  Pamela Druckermann. 
3.  Prawo serii - Megan McDonald.
4. Zasada trzech - Megan McDonald. 


Jeszcze jedna sprawa, książeczki z Feeri oraz Novae Res wysyłają wydawnictwa, kiedy tylko otrzymam od Was adresy prześlę dla wydawnictw, w jakim terminie otrzymacie nagrody tego już nie wiem, Ja oczywiście nadam jak tylko dostanę adresy wysyłki:). 

Jeżeli macie jakieś wątpliwości, zastrzeżenia ( oby nie.. :>)  proszę pisać na maila agaaa006@wp.pl tutaj również wyślijcie adresy do wysyłki :) .
 

 Uff to było naprawdę trudne zadanie, wybrać z tylu ciekawych opowiadań tylko trzy. Wiem powiecie mogły być wyróżnienia, ale wtedy chyba bym nagrodziła wszystkich. Robię po mojemu i będą tylko te trzy miejsca;D  

 

Czytaj dalej...

Namaluj mi słońce



O książce jak i samej autorce słyszałam bardzo dużo. Były chwile gdy zachwalające recenzje zalały blogosferę, zaś czytelnicy piali z zachwytu. Kierowana tymi słowami postanowiłam poznać nieznaną jak dotąd autorkę i sięgnąć po jej najnowszą pozycję... Moje wrażenia są jakie są, ale zacznijmy od początku. 

Potrzebujesz przyjaciela? Nie masz z kim pogadać? Zadzwoń, wysłucham. Tym para się nasza główna bohaterka Sabina. Mianowice jest kumpelką za opłatą. Posiedzi wysłucha, ale musisz zmieścić się w czasie, ewentualnie umówić na inny termin, by dokończyć swoje opowiadanie. Można i tak, w końcu ze wszystkiego można zrobić zawód. Nie będę się czepiała, 
Sabinka jest samotna, twierdzi,że z wyboru, No i nie lubi dzieci. Twierdzi,że ją denerwują, do tego stopnia,że zaprzyjaźnia się z przypadkowo poznaną dziewczynką. Cały czas przekonując samą siebie,że przecież to tylko dlatego,że szkoda jej małej istotki. Bo tak zabawnie ją zagaduje, no i w sumie co ona ma do stracenia. Dziewczynka ma też tatusia. Mamusia poszła sobie gdzieś, ale za to został tatuś i to nie byle jaki bo z kasą. Sabinka i Maks się nie za bardzo polubili, to nic. Wszak brak sympatii nie przeszkadza w ciągłym myśleniu o tej drugiej osobie. Bo nasza Sabinka jako trzydziestosześcioletnia stara panienka, bądź jak kto woli singielka uparcie twierdzi,ze Maksio jej nie interesuje, bo ona che być sama, seksu też jej się nie chce, a gorąco to się robi bo atmosfera tak jakaś zbyt gęsta się wydaje w obecności tegoż mężczyzny. Ot ironia losu, albo psikus natury bądź wada klimatyzacji. 

Więcej pisała nie będę bo i nie ma o czym, poza tym nie chcę zdradzać zbyt wiele z tej jakże rozbudowanej fabuły, gdzie nasza Sabincia tak rozważa swoją przyszłość bycia samej, czy bycia z tym wkurzającym facetem Maskem, no i jeszcze polubiła Marysię. Marysia jest ciekawą postacią i chyba najciekawszą. Sabina na swój wiek zachowuje się jakby miała defekt części mózgu.  Zaprzecza sama sobie. Zmienia zdanie co drugi dzień, jej tok myślenia załamywał mnie z każdą stroną coraz bardziej. Chwilami zastanawiałam się na co i po co było pisać o tym wszystkim. Książka jest nudna, nic się w niej nie dzieje, błagałam w myślach by chociaż jakaś trąba powietrzna przeleciała się polami, ale nie. Jak na złość musiało świecić słoneczko. Tak naprawdę nie wiem o czym jest ta książka. Ani to romans, bo moje stare, wysłużone harleqiny miały więcej porywów emocji, do obyczajówki grzech porównywać. Nie wiem. może ktoś mi podpowie? Czy było coś co mnie interesowało, bo w końcu książkę przeczytałam. Za szóstym podejściem, ale przeczytałam. Otóż wbrew wszystkiemu, ciekawie czytało się wątki spotkań z klientami. Wtedy nie musiałam męczyć się z umysłem Sabiny. Uwierzcie mi, podchodziłam do tej książki tyle razy dlatego,że chciałam dać szansę bohaterce, bo może to ja miałam gorszy dzień, albo pogoda nie sprzyjała czytaniu. Naprawdę robiłam co mogłam, ale nic nie poradzę, że postać Sabiny jest mdła i bez wyrazu. Rozczarowałam się tą książką do tego stopnia,że z przykrością muszę stwierdzić, iż nie sięgnę po inne książki Pani Gargaś. Niestety nie dołączyłam do grona jej wielbicielek. Niezmiernie smutno mi z tego powodu, ale cóż. Widać tego typu historie do mnie nie trafiają. 
Nie będę zniechęcała, bo uważam,że skoro książka podbiła tyle czytelniczek to musi coś tam w sobie jednak mieć. Po prostu ja tego czegoś nie odnalazłam. Szkoda.




książka bierze udział w wyzwaniu "Polacy nie gęsi".

Czytaj dalej...

Dwa dni do końca konkursu!!!



Chciałam wam moi drodzy przypomnieć o kończącym się konkursie urodzinowym, do którego można się jeszcze zgłaszać pod postem dotyczącym zasad Tutaj
Zgłoszenia wraz z tekstami są przyjmowane do 04.06. 2014 - 23.59 
Nagrody są naprawdę zacne, wydaje mi się,że warto się o nie postarać:)
Może pokuszę was jeszcze zdjęciami tych skarbów, bo co innego czytać tytuł, a zobaczyć jak one sobie czekają u mnie na półeczce:)) 



                                                                TADAM! :)



                                        Książka, którą niedawno czytałam i szczerze polecam:)


                                 Coś dla miłośników kryminałów...:)


                                Dla miłośników fantasy i elfów :)


                              Myślę,że ta książka będzie interesująca i zabawna:)



                                Fani Magdaleny Kawki powinni się pokusić na tę pozycję:)


                                Tutaj chyba nie muszę nic mówić ;D  sama bym przeczytała;)


                           Wybaczcie jakość, ale okładka sama w sobie się mieni no i wyszło jak wyszło ;)

                         

                           Nowość, której jeszcze nie czytałam, wydaje się być interesująca:)

                             Panią Sowę polecać nie muszę, każdy kto zna ten wie,że się nie rozczaruje:)


                 Trzy siostry w dwóch świetnych częściach, naprawdę miłe towarzystwo na wieczór:)

                                 Jeszcze raz Sowa, kochani naprawdę warto przeczytać:)


                                                Tak prezentują się Wasze nagrody:)



Brakuje jeszcze czterech książek, które zostaną wysłane bezpośrednio od wydawnictw tj. Novae res oraz Feeria :) 
Mam nadzieje,że zachęciłam niezdecydowanych:) Czas leci i niebawem zabiorę się za wyłonienie zwycięzców:).
Czytaj dalej...

Dwie Marysie



Książki Ewy Nowak z serii miętowej należą do moich ulubionych, wprawdzie bardziej przeznaczonej są dla młodzieży, ponieważ tematyka jest związana z etapem dorastania, problemami z samym sobą, kiedy to rodzice wydają się wrogami zaś kłopoty wydają się być przerażające i nie do rozwiązania. Mimo tego,że nastolatką od wielu, wielu lat nie jestem,  lubię nie tyle cofnąć się w czasie, a poczytać, dowiedzieć się czegoś nowego. Jak ewentualnie pomóc zbuntowanej, załamanej latorośli, swojej bądź w najbliższym otoczeniu. 

Dwie Marysie zapoznają nas ze zbuntowaną licealistką, pierwszy rok w nowej szkole nie tyle jest trudny jeżeli chodzi o sama naukę, w tym Marysia w zasadzie nie ma problemów. Ot po prostu zrobiła się bardziej wyczulona na pewne tematy, ogólnie doszła do wniosku,że rodzina jej nie rozumie. W dodatku faceci są beznadziejni. 
Mając za bliskiego kolegę przedstawiciela płci brzydszej wystarczająco się nasłuchała jak Oni podle postępują z dziewczynami mając przy tym wielki ubaw. Swoją drogą jak te naiwne mogą dawać się tak wykorzystywać i ośmieszać. Maria nie potrafi zrozumieć. Owszem lubi Krzyśka, znają się od dziecka więc traktuje go jak kumpla od zawsze. Nie interesuje jej jako materiał na "chłopaka", ostatnio coraz więcej jej koleżanek ma kogoś, a ona jedna nie widzi powodu by się spotykać z tymi beznadziejnymi stworzeniami. 
Innego zdania jest jej najbliższa przyjaciółka z ławki Natalia. Przez jakiś czas była zauroczona kolegą przyjeżdżającym na działkę obok, w prawdzie to było tylko w okresie letnim, nic wielkiego się nie wydarzyło, ale miło sobie powspominać. W dodatku dziewczyna ma pewien problem i by go rozwiązać musi koniecznie udać się o poradę do wróżki, Marii ten pomysł wydaje się być absurdalny, po wypowiedzeniu swojego zdania na takie fanaberie w ostateczności postanawia udać wraz z koleżanką do wieszczki. Sama stanowczo odmawia słuchać głupot wymyślonych przez dziwną kobietę. Czekając na koniec wróżby postanawia rozejrzeć się po ogródku, jej uwagę zwrócił pięknie kwitnący mak, siadając na trawce zauważa przed oczyma przerażające czarne oczy... świnki. Ewa, bo tak ma na imię zwierzę jest udomowiona i uciekła kosiarzowi, tak przynajmniej się wydaje Marysi, która nie zdaje sobie sprawy,że od tej chwili wszystko w jej życiu ulegnie zmianie...

Rodzina uczennicy jest dosyć nietypowa, a to dlatego,że w ich domu dzieci nie bawią się zwykłymi zabawkami, to znaczy teraz najmłodsza siostra Cela, Marysia już dawno wyrosła z zabaw, a jej upodobania są dalekie od tych, którymi charakteryzuje się niemalże każdy nastolatek. Jej gusta muzyczne są dosyć poważnie, dosłownie. Koncerty operowe, płyty znanych kompozytorów. Ulubiona gra rodzinna to państwa miasta, ale nie taka jak każdy zna. Dziewczynki poszerzyły kategorie, wynajdując najmniej znane, za to najbardziej punktowane hasła. Tak by nie było nudno. We dwie nie miały sobie równych w rozgrywkach między znajomymi. Do czasu gdy w ich domu zagościło to coś na "d..." czyli dojrzewanie. Od tamtej pory Cela przestała dogadywać się ze starszą siostrą, a rodzice ze zmartwieniem przyglądali się jak ich córka nie radzi z samą sobą. Na szczęście jest jeszcze ulubiona bratowa, z którą może porozmawiać szczerze i bez skrępowania o chłopakach,albo jego braku. Ten niby nie problem stanie się tematem numer jeden w rodzinie, która chcąc pomóc, podejmie decyzję, a co z tego wyniknie sami się nie spodziewają...


Książkę przeczytałam ekspresowo, nie wiem jak Ewa Nowak to robi, ale za każdym razem kiedy zabieram się za lekturę spod jej pióra strony praktycznie same się przewracają, a ja czytam już ostanie zdania końcowe. Jak wspomniałam na wstępie fabuła dotyczyła młodzieży, tak więc tutaj przyglądałam się zmaganiom naszej głównej bohaterki, w tym jakże strasznym problemie, posiadania chłopaka. Z jednej strony chciała, z drugiej nie, a tak naprawdę to bała się,że nigdy nie będzie Go miała. Mnie najbardziej spodobała się postać najmłodszej siostry Celi, niesamowita dziewczynka, której nie dało się nie polubić. Pozytywna i zabawna, co najważniejsze bardzo inteligentna. Mogłabym powiedzieć taka fajna młodsza siostra. 
Wydaje mi się,że każdy kto zapoznał się z serią i ją polubił z chęcią przeczyta Dwie Marysie, natomiast niezdecydowanym szczerze polecam, nie powinniście się rozczarować.



Książka bierze udział w wyzwaniu "Polacy nie gęsi"

Czytaj dalej...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © Niekończące się Marzenia - kobiety o literaturze . Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka