Święta, Święta, Święta każda buzia uśmiechnięta...:))


Kochane moje blogerki!!!
  
Z okazji magicznych Świąt Bożego Narodzenia chciałabym każdej z was złożyć najserdeczniejsze życzenia z głębi mojego serduszka! Stałyście się częścią świata w którym żyje i nie wyobrażam sobie aby kiedyś mogło by was zabraknąć! Obyśmy trzymały się razem jak najdłużej każdy dzień przynosił coś dobrego, a jeżeli przyjdzie się zmierzyć z przeciwnościami losu niechaj nie zabraknie siły i determinacji do walki!:))
Mam nadzieję,że spędzicie wspaniałe święta w gronie najbliższych, przyjaciół i oczywiście zwierzątek, o nich absolutnie nie można zapominać:)
Wiem,że prym wiodą wierszyki, rymowanki itp. jednak zawsze byłam zwolenniczką swoich własnych słów może nie koniecznie pięknych ale jak najbardziej szczerych i przepełnionych uczuć! 
 Przy pierwszej gwiazdce pomyślcie życzenie i wierzcie,że prędzej czy później na pewno się spełni!:) 
Aha radziłam bym zaczynać od tych drobnych, bo z powodu nadmiaru zgłoszeń ktoś tam na górze bądź w czasoprzestrzeni może mieć problem z realizacją tych wielkiego kalibru;D 

Całuję gwiazdkowo oraz śnieżynkowo(mimo,że mam deszcz a nie śnieg..) 

Czytaj dalej...

Opowiem wam mój sen..:)


W noc poprzedzającą niedoszły do skutku koniec świata miałam niesamowity sen...Od dłuższego czasu nie były one zbyt interesujące a tym bardziej przyjemne i nagle.. BACH! Coś takiego...

Siedziałam w naszym domowym salonie późnym wieczorem, przeglądając witryny internetowe gdy nagle przez otwarte okno( jakim cudem bo przecież mamy grudzień?!) dochodzą mnie różne dźwięki. Podchodzę do parapetu i oczom moim ukazuje si,ę widok rodem z bajki o wróżkach!
Z nieba bije przepiękna łuna światła zmierzająca drogą w stronę mojego domu jednak kilka metrów przed zakręca w dół drogą. Wołam więc swoją mamę.
- mamuś chodź zobacz zorza polarna!
Podeszła i rzeczowo stwierdziła,że nie żadna zorza lecz lampiony szczęścia w dużej ilości o białej poświacie z włosami anielskimi..wiem dziwnie brzmi, ale w końcu we śnie wszystko jest możliwe..
Stałam przy oknie oczarowana gdy w pewnej chwili jedno z nich podleciało i okazało się,że wyglądają jak dzieci lub małe elfki z włosami i niewinnymi buziami.
Dalej za owymi świecidełkami szedł pochód dzieci, które jak się okazało dla uczczenia nowego etapu życia jakim miał być koniec świata postanowiły zaserwować ten oto pokaz.
Kiedy zjawisko znikło z mojego pola widzenia usiadłam rozmarzona na krześle i patrzyłam w niebo oczekując może chociaż jednego i... zza drzew wyłonił się nie księżyc tylko planeta ZIEMIA! zaniemówiłam!
Znowu wołam mamę by wyjaśniła niespotykany widok bo skoro MY przebywamy w tej chwili na naszej planecie co widnieje przed mymi oczyma?!
Mamusia drugi raz udzieliła logicznej odpowiedzi.
- widocznie ziemia za szybko okręciła się wokół własnej osi i dlatego ją teraz widzimy...( do tej pory nie rozumiem co jedno z drugim miało wspólnego...)
Znów zasiadłam na wspomnianym krzesełku tym razem nie rozmarzona a, zszokowana i analizowałam nabytą chwilę wcześniej wiedzę.
Wtem usłyszałam HUK! Oczywiście na zewnątrz, zmroziło mnie. Pierwsza myśl, - jednak koniec świata!!!
Nieee, bajeczny sen miał spektakularny koniec.
Niebo  pojaśniało kolorami przeróżnych barw sztucznych ogni, w przedziwnych kształtach serc, napisów, kwiatów.
Oniemiała nie mogłam oderwać spojrzenia, pierwszy raz w życiu doświadczyłam tylu dziwnych aczkolwiek pięknych zjawisk.

Obudziłam rozczarowana,że to był jednak tylko sen, fajerwerków nie będzie, o elfkach nie ma co marzyć. a księżyc siedzi na swoim dawnym miejscu.
Czytaj dalej...

12.12.2012 - magiczna data??


Moje drogie, czy pomyślałyście sobie marzenie o godzinie 12.12 ?? Drugiej takiej daty chyba niestety nie doczekamy, więc dla nas jakby nie było może być historycznym wydarzeniem...
Nie żebym była jakaś zabobonna bądź uprawiała czary, chociaż kusiło kusiło nie jeden raz udanie się do wróżki, jednak po długim namyśle rezygnowałam, chyba nie mam w sobie na tyle odwagi by usłyszeć co mnie czeka, a jeżeli coś złego? Chyba lepiej żyć w nieświadomości, co innego pomarzyć i  bardzo, bardzo mocno wierzyć,że kiedyś się spełnią.
Dlatego mnie dzisiejsza data zmotywowała do pomyślenia nad jednym moim maleńkim marzeniem, które bardzo chciałabym aby się spełniło, być może jest ono banalne, sama jednak wierzę w ziszczenie.




Czytaj dalej...

Nie książkowo lecz śnieżynkowo ;-)


HA! No i mnie wzięło spadł śnieżek  ten grudniowy nie październikowy, niby każdy narzeka na depresje zimową czy tam jesienną a jaaa wypadłam z domu i poczułam jak małe dziecko! ;)
Świat stał się piękny mimo,że zimny, gdzieś na horyzoncie widać mikołaja a co za tym idzie lub raczej zleci będą święta!! ;-)
Siedzę w moim pokoiku pod kocykiem, cieplusio milusio i mam przeogromną ochotę wyjąć pudło z ozdobami, przystroić choineczkę, pozawieszać światełka...
Ochh niestety stanowczo za wcześnie, szkoda.
Ostatnio dowiedziałam się co bardzo mnie rozbawiło,że mieszkam w .. GÓRACH!! Pewien młody człowiek przejezdny w ten sposób określił moje okolice, fakt nie powiem równin tutaj nie za wiele ale żeby  maleńkie pagórki przypominające przydeptane kopce kreta wynieść na szczyty górskie?? ;D
Zastanawiam się co owy chłopaczek powiedziałby na widok Giewontu hihihi, z drugiej jednak strony kiedy dłużej zastanowiłam muszę przyznać poniekąd racje. Potencjalny mieszkaniec na przykład równiny opolskiej widząc moją stałą trasę czyli drogę od przystanku do domu porównałby do wspinaczki szlakiem. My mieszkańcy terenów podgórskich bo taką noszą prawną nazwę nie zwracamy uwagi,pokonujemy mini wyżyny bez większej przeszkody.
Ach właśnie na zamieszczonym wyżej zdjątku to sem ja we własnej śnieżynkowej osobie, za plecami hen daleko schowały się wspomniane wcześniej... góreczki ;-)
Czytaj dalej...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © Niekończące się Marzenia - kobiety o literaturze . Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka