Opowiem wam mój sen..:)


W noc poprzedzającą niedoszły do skutku koniec świata miałam niesamowity sen...Od dłuższego czasu nie były one zbyt interesujące a tym bardziej przyjemne i nagle.. BACH! Coś takiego...

Siedziałam w naszym domowym salonie późnym wieczorem, przeglądając witryny internetowe gdy nagle przez otwarte okno( jakim cudem bo przecież mamy grudzień?!) dochodzą mnie różne dźwięki. Podchodzę do parapetu i oczom moim ukazuje si,ę widok rodem z bajki o wróżkach!
Z nieba bije przepiękna łuna światła zmierzająca drogą w stronę mojego domu jednak kilka metrów przed zakręca w dół drogą. Wołam więc swoją mamę.
- mamuś chodź zobacz zorza polarna!
Podeszła i rzeczowo stwierdziła,że nie żadna zorza lecz lampiony szczęścia w dużej ilości o białej poświacie z włosami anielskimi..wiem dziwnie brzmi, ale w końcu we śnie wszystko jest możliwe..
Stałam przy oknie oczarowana gdy w pewnej chwili jedno z nich podleciało i okazało się,że wyglądają jak dzieci lub małe elfki z włosami i niewinnymi buziami.
Dalej za owymi świecidełkami szedł pochód dzieci, które jak się okazało dla uczczenia nowego etapu życia jakim miał być koniec świata postanowiły zaserwować ten oto pokaz.
Kiedy zjawisko znikło z mojego pola widzenia usiadłam rozmarzona na krześle i patrzyłam w niebo oczekując może chociaż jednego i... zza drzew wyłonił się nie księżyc tylko planeta ZIEMIA! zaniemówiłam!
Znowu wołam mamę by wyjaśniła niespotykany widok bo skoro MY przebywamy w tej chwili na naszej planecie co widnieje przed mymi oczyma?!
Mamusia drugi raz udzieliła logicznej odpowiedzi.
- widocznie ziemia za szybko okręciła się wokół własnej osi i dlatego ją teraz widzimy...( do tej pory nie rozumiem co jedno z drugim miało wspólnego...)
Znów zasiadłam na wspomnianym krzesełku tym razem nie rozmarzona a, zszokowana i analizowałam nabytą chwilę wcześniej wiedzę.
Wtem usłyszałam HUK! Oczywiście na zewnątrz, zmroziło mnie. Pierwsza myśl, - jednak koniec świata!!!
Nieee, bajeczny sen miał spektakularny koniec.
Niebo  pojaśniało kolorami przeróżnych barw sztucznych ogni, w przedziwnych kształtach serc, napisów, kwiatów.
Oniemiała nie mogłam oderwać spojrzenia, pierwszy raz w życiu doświadczyłam tylu dziwnych aczkolwiek pięknych zjawisk.

Obudziłam rozczarowana,że to był jednak tylko sen, fajerwerków nie będzie, o elfkach nie ma co marzyć. a księżyc siedzi na swoim dawnym miejscu.

4 komentarze :

  1. Irenko był magiczny!;)) czułam się jak bohaterka baśni:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale miałaś sen, pewnie był piękniejszy niż opis...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda był piękniejszy, nie umiałam go opisać, nawet opowiedzieć;)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © Niekończące się Marzenia - kobiety o literaturze . Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka