Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2018

Obca w świecie singli

Grafika
O tym, jak bardzo polubiłam Twórczość Krystyny Mirek , wie każdy, kto śledzi mojego bloga. Dlatego też, gdy tylko pojawiła się zapowiedź kolejnej książki, nie miałam wątpliwości czy chce przeczytać. Wprawdzie okładka wyszła koszmarnie i gdyby nie nazwisko, z pewnością nie zwróciłabym uwagi. Nie mam pojęcia, kto się tym zajmował, ale naprawdę, nie wyszło to ładnie. Sam widok na Wawel piękny, jednak został zbyt przyćmiony, a szkoda. Teraz pozostaje pytanie, jak też odebrałam tytuł, po którym wiele oczekiwałam?   Poznajemy dwie kobiety, Agnieszkę i Karolinę. Obie czują się samotne w swoich związkach. Niby mają kochanych partnerów, ale obaj nie mają czasu dla swoich kobiet. O ile Jakub zarabia na to, by w końcu móc zapewnić wszystko, co najlepsze swoim kobietom (ukochanej i córeczce), tak partner Karoliny, jawi się jako nieporadny bubek, w dodatku, jak się później okaże, mający za uszami więcej, niż można było się spodziewać. Dwie kobiety, witały poranek w inny spos

Pamiętasz tamto lato

Grafika
Gdy decydowałam się na przeczytanie tej książki, szykowałam się na pewien romans, który ma swój finał w czasie wojny. Wydarzenia rozdzielają bohaterów, by później ponownie spleść ich wspólne drogi. Opis do tego skłaniał, polecanka , no i okładka. Jakież było moje zdumienie, gdy już po pierwszych stronach, okazało się, że to będzie, zupełnie inny klimat.   Książka rozpoczyna się bardzo mocno. Przynajmniej dla mnie. Jedna z bohaterek, jest przesłuchiwana przez służby, które w czasach powojennych budził y strach, zamiast poczucie bezpieczeństwa. Kobieta trafiła tam z wielu powodów, jednak nie umiała się złamać, mimo wieku. Miała swoje lata, ale potrafiła wytrzymać, warunki, w jakich się musiała odnaleźć. Razem z nią było wiele innych osadzonych. Każda przesłuchiwana w innej " formie " , aby przetrwać te trudne dni, zabawiała swoje towarzyszki opowieściami, z zupełnie innych czasów. A najbardziej w jej pamięci, utkwiło lato, po którym życie odmieniło się diam

Moja twoja wina

Grafika
Byłam bardzo ciekawa tego tytułu. Po pierwsze, dotychczas, książki autorki, które przeczytałam, dotyczyły młodzieży. No i tam, niespecjalnie się odnalazłam. Mimo że czasem, lubię sięgnąć po ten gatunek. Tym razem, padło na tematykę poważniejszą, sprawy małżeńskie i tak dalej. Stwierdziłam, do trzech razy sztuka. Moja twoja wina , zapowiadała się interesująco, no i tak w pewnym sensie zwyczajnie. A proszę mi wierzyć, dobrze jest poczytać dobrą obyczajówkę. Gdy książka dotarła, zasiadłam do czytania. Troszkę czasu upłynęło od zakończenia, nadeszła pora, by napisać, jakie wrażenia na mnie wywarła.   Urszula jest żoną, która swojemu mężowi bardziej nadskakuje, niż partneruje. Mieszkają razem z jego rodzicami, układa się między nimi poprawnie. Mamusia męża kocha synową, syna również. Gotuje im obiadki. No można powiedzieć sielanka i miłość. Aż może zemdlić. No i w końcu komuś zrobiło się za słodko. Tego dnia, Ula pojechała do centrum handlowego po prezent. Zmęczon

Zula i magiczne obrazy

Grafika
Poznaliście Zulę i jej szalone ciotki mieszkające na Poziomkowej Polanie? Jeśli nie, musicie koniecznie nadrobić to niedopatrzenie. Nie ważne ile macie lat. Zula jest świetną towarzyszką przygód dla starszych i młodszych. I jednego czego możecie być pewni, w tym szalonym świecie, że będzie magicznie! Nad magiczną polaną, pewnej nocy ukazało się dziwne światło. Z początku Zula myślała, że to nic takiego. Jednak gdy podeszła do okna, jej ciekawość wezbrała. Niebieski blask emanował z polany, którą jeszcze niedawno tak bronili jej przyjaciele. Co się tam takiego działo, skąd światło w miejscu, gdzie nikt nie mieszka? I nawet nie odważy się przebywać? Sprawa bardzo interesująca należy sprawdzić, czy następnej nocy, znowu pojawi się światło, jeśli tak, trzeba będzie się tam wybrać i dowiedzieć co jest jego przyczyną. Oczywiście Zula nie miała zamiaru iść sama. Dwóch przyjaciół oraz kocur, nie mogli jej opuścić. Wprawdzie jednemu z kolegów, nie bardzo pasował

Zbyt piękne — to, to nie było

Grafika
Pamiętam, kiedy pierwszy raz trafiłam na książkę Olgi Rudnickiej, było to wiele lat temu. Zaraz po jej debiucie. Tak, jestem czytelniczką, która zaczęła swoją przygodę od pierwszego tytułu i wyczekiwałam każdego kolejnego, wręcz z utęsknieniem. Pamiętam również, jak bardzo byłam zachwycona style, humorem i prowadzeniem fabuły. I tego, jak z każdym kolejnym rokiem, autorka podwyższała sobie poprzeczkę, i byłam dumna z własnego odkrycia. Bo wiem, że wielu czytelników trafiło na rudnicką, gdy była już rozpoznawalna. Ja pamiętam czasy, gdy trzeba było się naszukać informacji, na temat premiery. Mogę śmiało powiedzieć, że jestem wierną czytelniczką. To znaczy - byłam. Do tytułu, o którym dzisiaj będę pisała. Zuzanna i Tymoteusz kupują dom. Oboje są zachwyceni perspektywą przeprowadzki, do własnych czterech ścian. I to nie jakiegoś mieszkania. Tylko prawdziwy, najprawdziwszy dom z ogrodem. Każde na swój sposób, planuje najbliższą przyszłość. Zuzanna zaciągn

Piołun na zapomnienie

Grafika
O Piołunie miałam napisać już dawno temu. Nie wiem, jakim cudem, tyle czasu książka czekała na swoją opinię. Z drugiej strony, może czasem lepiej przeczekać, z natłokiem tekstów, do jednego tytułu. Z własnego doświadczenia wiem, jak nudzą "ataki", tekstów jednej pozycji. Mam nadzieje, że z tą książką tak nie było, a nawet jeśli, to emocje już opadły. Moje wrażenia po zakończonej lekturze, nie zmieniły się, wiem, co chcę Wam napisać, a czy będę chwaliła? O tym już za chwilę.     Jak zapewne wiadomo wszystkim, dawniej małżeństwa były kojarzone. Nie było możliwości na czas zapoznania, czy poddania emocjom, jaką jest zakochanie się. Młoda panna musiała jak najprędzej wyjść za mąż, jeśli tak się nie stało groziła samotność i pośmiewisko dla niej i całej rodziny. Jest rok 1895, na jednej z małych wiosek, wraz z ciotką i wujem mieszka Lea, po stracie najbliższych, oni stanowili opiekunów. Przygarnęli dziewczynkę. Ciotka twardą ręką trzymała dom.

Dziewczyny z Wołynia

Grafika
Na temat przeszłości, nie zawsze chcemy rozmawiać. Zwłaszcza kiedy dotyka przykrych wydarzeń. Jeszcze bardziej, gdy były one skutkiem olbrzymiej tragedii. Jednak są wspomnienia, o których po prostu trzeba pamiętać i przypominać. By nigdy, ale to przenigdy nie doszło, do czegoś podobnego. W zasadzie unikam tematyki wojennej, zwłaszcza opowieści, które wydarzyły się naprawdę. Przeraża mnie ogrom bestialstwa, jaki spadł na niewinnych ludzi. I dlaczego? Za co? Co było powodem, do tak okrutnych postępowań? Anna Herbich , tym razem prowadzi czytelników, na spotkanie, z kobietami ocalałymi z rzezi Wołyńskiej, chyba więcej nie trzeba mówić . Kto kiedykolwiek o tym słyszał, zdaje sobie sprawę, że obrazy, które mają w pamięci te bohaterki książki, są przerażające. Wręcz niewyobrażalne. I niestety prawdziwe. Wyrok był jeden. Wymordować Polaków, zajmujących ziemie Wołyńskie. Nie mógł się ostać żaden żywy Lach. Nie było różnicy, starszy, dziecko czy kobieta. UPA była b

The Kissing Booth - książka i film

Grafika
Wiele razy pisałam, że lubię czasem poczytać książki, kierowane typowo do nastolatek. I chociaż wiem, że w każdym momencie, mogę się rozczarować, to jednak i tak czytam. Mam chyba słabość, do czasów, które mimo wszystko, wspominam z pewnym sentymentem. Chociaż moje nastoletnie lata, diametralnie się różnią od tych, jakie możemy zobaczyć u Amerykańskiej młodzieży. Inna mentalność chyba i w ogóle. No w każdym razie, pierwsze zakochania się mają ten fajny urok i właśnie do niego lubię wracać, czytając takie książki. Tym razem padło na The kissing Booth , książkę oraz film. Najpierw przybliżę fabułę książki, a później lekko nakreślę film, porównując podobieństwa i ewentualne rozbieżności.  Poznajemy Rochelle i Lee, dwójkę przyjaciół. Są ze sobą od zawsze. I to pisząc, mam na myśli chwilę, w której pojawili się na świecie i zaczęli wspólną przygodę . Urodzili się tego samego dnia, a ich matki, były najlepszymi przyjaciółkami. No i siłą rzeczy

Iskra. Drogi do wolności

Grafika
Chyba każdy, kto mnie już tutaj na blogu poznał, wie jak bardzo, lubię książki z tłem historycznym. Tym bardziej się raduje, kiedy zapowiadają się cykle. Dlatego, gdy tylko przeczytałam zapowiedź Iskry, nie musiałam długo się zastanawiać. Od razu wiedziałam, że książkę muszę przeczytać i nawet przez chwilę, nie odczułam wątpliwości, czy też lęku przed rozczarowaniem. Nie przeszkadzał mi też fakt, że jest to debiut autora, gdzieś w środku, czułam, że będzie dobrze, ale czy tak było, napiszę za chwilę. Jest lato 1914 roku. Polski nie ma na mapach, została podzielona przez zaborców. I niby żyje się spokojnie, niby wszystko jest dobrze. Jednak nie do końca. Żyć niby u siebie, a jednak nie do końca. I wielu czeka, czeka by, w końcu Polska była Polską. Rodzinę Biernackich stanowią kobiety, ale to jedna z nich wierzy całym sercem, że doczeka wolności. Nadejdzie dzień, gdy niewola się zakończy. I chociaż kajdany są niewidoczne, uwierają bardzo mocno. Tymczasem z wakacji