Moje lektury z dziecięcych lat :))





Dzisiaj chciałam Wam przedstawić książki, którymi w czasach dziecięcych zaczytywałam się. Jak wiadomo na samym początku bajki czytali rodzice, tudzież rodzeństwo. Kiedy już podrosłam i potrafiłam całkiem dobrze składać wyrazy w zdania rozpoczęłam swoją przygodę z książkami. I tak oto pokochałam Bąbli z "Nie głaskać kota pod włos" oraz " Każdy pies ma dwa końce" Krystyny Boglar, ta dwójka nie jeden raz doprowadzała mnie do łez rozbawienia, polubiłam ich tak bardzo,że obie części pochłaniałam wielokrotnie i za każdym razem miałam frajdę z czytania. Między czasie wpadł mi w ręce "Uwaga! Czarny parasol" Adama Bahdaja, to chyba za sprawą tej książki zrodziła się we mnie fascynacja kryminałami i rozwiązywaniem tajemniczych spraw:)
Muszę przyznać,że moje książeczki prezentują się hmm, marniutko.. nie dlatego,że ich nie szanowałam, co to, to nie. Po prostu tak często sięgałam po moich Bąbli aż ich strony wraz z okładkami się leciutko rozsypały:) będę szczera, zaczytałam te książki;))


 Przedstawię Bąbli czyli Beatę i Pawła, dwójkę niesfornych bliźniaków, ich pomysły bywały genialne, tok rozumowania doprowadzał do ataku śmiechu:)

                     Wiem, wiem kartki prezentują się marnie, ale uwierzcie po 20  razie moja mama przestała    liczyć jak często brałam do ręki ;D

Pan mocujący się z drzwiami to tak zwany "margines" zdobyty przez rodzeństwo.. ;D 

Tak prezentowała się chyba pierwsza okładka książki, druga już przedstawiała sławną dwójkę:)

Z czarnym parasolem wyszło jakoś całkiem przez przypadek, bo o ile Bąbli poleciła mi moja mama tak, druga z ulubienic sama wpadła mi w ręce i to dosłownie! Przy szukaniu ciekawej pozycji do przeczytania, czerwona okładka wskoczyła mi do ręki... i została w niej na bardzo długo :)


                               Pani od lufciku i tytułowy, bardzo cenny i poszukiwany czarny parasol! :)


                                
   Tak prezentuje się okładka, jak widać książeczka żyje, chociaż ledwo zipie, ale jest w całości, strony są wprawdzie bardzo pożółkłe, ale kochani to wydanie jest z roku 1977 :) ma prawo...





 Zdjęcia sama zrobiłam więc źródło pochodzi ode mnie;) jeszcze dla zainteresowanych, chciałabym przybliżyć mnie jako dziecko, chociaż akurat z etapu gdy namiętnie czytałam o rodzinie Leśniewskich (Bąble i spółka) niestety nie ma fotografii, ale myślę,że to co jest wystarczy :))




  


Miło wspominam "Dzieci z bullerbyn" chociaż nimi się nie zdążyłam uzależnić, może dlatego,że to była lektura szkolna?:) Niemniej jednak uchyliłam rąbka mojego dzieńctwa:) ciekawa jestem czy ktoś z Was zna powyższe książki, może tak samo kiedyś lubił?:))

Czytaj dalej...

Serce Kamienia

źródło "lubimyczytać"


Z pozoru zwykła handlarka, samotnie podróżująca wraz ze swym kramem, przez przypadek postanawia pomóc nieznanemu dla siebie mężczyźnie. Nie żeby miała potrzebę niesienia pomocy uciśnionym, po prostu miała względem poety swoje własne zamiary. Oboje podchodzą do siebie nawzajem z rezerwą, bo i Segomaras nie jest do końca przekonany dlaczego ta dziwna młoda kobieta wyrwała go ze szpon śmierci i zaproponowała wspólną podróż. Magran z początku niechętnie opowiada o sobie pieśniarzowi, jej prawdziwe imię pozostaje nie wypowiedziane, zaś to czym się zajmuje zgrabnie pominięte w opowieściach.Im dalej zagłębiają się w podróż do tajemniczego miasta na jaw wychodzi prawda na temat przeszłości oraz zamiarów obojga. 
Tajemnicza kobieta podająca się za handlarkę jest zabójczynią, dobrze szkoloną i chronioną przez jednego z najstarszych bogów, którego imienia niechętnie wypowiadają jego przeciwnicy. Dwoje z pozoru nie znanych sobie ludzi i rzekomo nie wiedzących nic na swój temat, przemierzają galijskie drogi, napotyka ich wiele przygód, oczywiście w aspekcie bitewnym, jak się okaże Magran obdarzona jest niezwykłymi zdolnościami, pochodzącymi nie tylko z jej plemienia. Ta zielonooka kobieta jest najwyższą kapłanką. Z której rąk zginął nie jeden najwaleczniejszy żołnierz. 
Wiele krwi zostanie przelanej podczas tej niezwykłej wyprawy. Segormaras zbierający "materiał" do ułożenia pieśni życia nie tylko będzie zadziwiony postawą swoje towarzyszki, ale również obdarzy ją szacunkiem jak również sympatią. 

Margan zabójczyni wiele razy zaskoczy swoją postawa oraz zuchwałością. Postać, która od pierwszych stron wzbudza sympatię, a w końcu nie powinna, bo zabija i to jeszcze w jak okrutny sposób. Każdy kto zostanie wyznaczony przez jej Pana będzie musiał ponieść śmierć, zawsze brutalną. Takie było jej przeznaczenie, już gdy się urodziła nie miała prawa wpływu na swój los. Nie jeden raz marzyła o śmierci, niestety i ta byłam tylko marzeniem...
Los krzyżował jej plany, za każdym razem gdy poczuła sympatię do drugiego człowieka, musiała odebrać mu życie albo patrzyć na jego śmierć. Tym sposobem stała się perfekcjonistką, w ukrywaniu prawdziwej siebie. Tylko jedna osoba, niespodziewanie napotkany mężczyzna dotrze tam gdzie nikomu się nie udało.
Droga do końca wyprawy daleka i niebezpieczna, zaś koniec będzie zaskakujący dla samego najstarszego boga.

"Powiem ci więc, kim jestem.Jestem ta, która sprzeciwiła się samej Śmierci. Jestem tą, która zabiła swoją miłość. Jestem tą, która weszła do Cienistej Doliny i wróciła żywa. Jestem tą, której sami bogowie nie wchodzą w drogę. Jestem mistrzynią tortur i zadawania śmierci. Oto kim jestem..."

Wiedziałam,że książka będzie ciekawa, wiedziałam też,że nie będzie z kategorii lekkich i przyjemnych. Jednak nie spodziewałam się,że autorka tak świetnie skonstruuje fabułę i poprowadzi w taki sposób,że każda następna strona, ba zdanie będzie niosło za sobą niewiadomą. Cały świat wykreowany został nietuzinkowo i naprawdę interesująco. Przenosimy się do świata gdzie bogowie rządzą się nietypowymi prawami, pełnym intryg oraz mściwości. Nikt nie może czuć się bezpieczny, za sprzeciw grozi surowa kara, gorsza od śmierci...ta jest tutaj tylko przejściem do krainy tortur i wiecznego bólu.
Co się tyczy samych bohaterów. Według mnie zostali dopracowani pod każdym możliwym względem. Magran  to postać nietypowa, z jednej strony zabija z zimną krwią, co sprawia jej radość, ale czy rzeczywiście tak jest? Jej serce nie wydaje się okazywać żadnych ludzkich uczuć, jedyną przyjazną osobą, która pojawiła się po wielu latach samotności jest pocieszny pieśniarz, choć i on ma swoje za uszami. Z pozoru nie pasujący do siebie ludzie, tworzą zgrany duet.
Jest jeszcze jedna rzecz, Monika Sokół nie poskąpiła w swej książce dokładnych opisów morderstw, tak więc mamy tutaj podrzynanie gardła z wylewającą się krwią, wypadające wnętrzności oraz wiele innych szczegółów. Krwawa jatka jak się patrzy. Na szczęście wszystko dobrze wyważone, więc nie wieje przesadną brutalnością gdzie trzeba omijać nazbyt podkoloryzowane opisy. Dla mnie osoby nie lubiącej takich scen było znośnie, fakt wyobraźnia pracuje na wysokich obrotach, ale to można uznać za plus. 
Cóż mogę więcej napisać? Tę książkę trzeba przeczytać, jeżeli ktoś lubi tego typu książki. Szczerze polecam.

Czytaj dalej...

Słów kilka o targach książki :)))

Kochani, co ja wam będę mówiła, no targi były WSPANIAŁE!!! :))
To nic,że gorąco, pięć godzin w autobusie, pobudka o 4.00 rano. nie to nie było straszne, moja radość z wyjazdu dodawała siły, chociaż chwilami miałam dosyć siedzenia ;D Jednak do rzeczy. Stolica przywitała nas słoneczkiem i temperaturą iście letnią. Gdyby nie walizka chyba bym od razu popędziła na stadion. Niestety  trzeba było pozbyć się bagażu, przywitać z kochaną Kasią Bulicz-Kasprzak, która ugościła nas w swym przytulnym mieszkanku za co serdecznie dziękujemy!!!!!!:))) 
W końcu nadeszła pora wyruszyć wiadomo gdzie, tutaj zakończę moją pisaninę i przejdę na fotorelację ;)

                           powiem wam, że to było super uczucie, być tam ..:)

                           ...I od razu pobiegłam do stoiska gdzie siedziała Pani Jola :))

                          idąc dalej zobaczyłam tłumy przy Tej pani, przysiadłam się i ja ... ;D

na chwilkę w towarzystwie tej autorki trzeba było swoje odstać... ;p

u drugiej Kasi byłam rozpoczynającą kolejeczkę, więc się udało:))

czekając w kolejce do trzeciej Kasi, spotkałam szalone dziewczyny czyli znaną wszystkim blogerkę Sabinkę i Madzię Kordel - przedstawiać nie muszę ;)

No i wreszcie trzecia Kasia, do której kolejka była najdłuższa! 

przez przypadek trafiliśmy na ten oto pomnik, związany z Powstaniem Warszawskim

były również odwiedziny przy grobie nieznanego żołnierza...


Przepiękna fontanna...jak i cały ogród :)

można sobie było posłuchać muzyki Chopina...fajna sprawa!:)


Myślę,że już nie będę Was więcej zanudzała. Relację obiecałam i jest:) Wspomnienia będą bardzo, bardzo długo, szkoda,że nie spotkałam się z moimi koleżankami blogerkami. Mam nadzieje, że kiedyś się uda:)



Czytaj dalej...

Targi książki - jedziecie ?




Kochani ja dzisiaj do was z pytaniem, już za niespełna dzień zaczynają się targi książki no i... chciałam  się dowiedzieć czy ktoś z Was tam będzie? Ja wraz z moją połówką przybędziemy w piątek, ogólnie w planie jest bieganie po stoiskach, ale wiadomo nie samymi książkami człowiek żyje:) uczestniczyć w spotkaniach blogerów to ja nie za bardzo bym chciała, ale spotkać znajomego blogera przy stoisku to już inna sprawa:)  Zdradźcie czy się wybieracie (mam nadzieje,że tak) może gdzieś się tam przywitamy?:)


Czytaj dalej...

Jajko z niespodzianką



W życiu każdego rodzica przychodzi czas gdy muszą swoje małe bezbronne dziecko oddać pod opiekę przedszkola, i chociaż wiadomo,że krzywda się tam nie stanie to jednak uczucie utraty tej niewidzialnej nici łączącej z dzieckiem towarzyszy i spędza sen z powiek. Ada wie,że jej córeczce będzie dobrze między dziećmi, nie martwi się też faktem,że od tej chwili malutka stanie się w pewien sposób samodzielna. Jej kłopotem jest zmierzenie się z reakcją mamy, babci Julki. Kobieta nie chce przyjąć do wiadomości,że trzyletnia dziewczynka już powinna uczęszczać do tej jakże poważnej placówki. W końcu przedszkole jest pierwszym etapem w edukacji małego człowieka. 
Irena robi wszystko by wyperswadować córce pomysł z wysyłaniem "do dzieci", niestety dla niej klamka zapadła, Ada znalazła miejsce w dobrze prosperującej instytucji gdzie za konkretne czesne jej latorośl będzie pobierała pierwsze w życiu nauki.  Już od pierwszego dnia stres bardziej towarzyszył jej samej, zaś łzy rozstania nie popłynęły z oczu dziecka, a właśnie matki. Pewnie dlatego,że dzień zaczął się dosyć feralnie, nie dość,że zaspały to jeszcze musiała skasować zderzak ferrari, elegancki tatuś wygłosił swoją tyradę na temat pilnowania dziecka i ... tego było po prostu dla Ady zbyt wiele. Nie żeby miało być koniec niespodzianek dzień się dopiero zaczął i jak się zapowiadało rozbite światło miało być początkiem jej kompromitacji, do kompletu doszła fioletowa plama na spodniach tatusia...
Towarzystwo rodziców mających pokaźne sumki na kontach będzie dosyć ekscentryczne, w dodatku zachowania pewnych mam nie jeden raz wprowadzą w zdziwienie kobietę. Adzie przypadło wychowywać córkę samotnie, to znaczy nie do końca, bo ma u swego boku matkę, bez jej pomocy byłoby naprawdę ciężko. Na szczęście ten jeden aspekt życia został jej zachowany, ma pod bokiem rodzicielkę, a wnuczka babcię. Jest jeszcze praca, do tej pory pozwalająca na godne życie bez zamartwiania o wydatki. Wszystko ładnie piękne do pewnego dnia gdy otrzymuje wiadomość o nagłym zebraniu. Chwila w której widzi nowego szefa nie należy do najprzyjemniejszych, super elegancik z mankietami od razu wychwytuje jej postać wśród pracowników. Ada w myślach pożegnała się z do tej pory ciepłą i bezpieczną posadką, już ma się wycofać raczkiem gdy zostaje zatrzymana przy windzie. 


Muszę przyznać,że bardzo przyjemnie spędziłam czas z lekturą tej jakże sympatycznej książki, bo nie dość,że oprawa jest jak dla mnie fantastyczna to i zawartość mnie nie zawiodła. Jajko z niespodzianką  dosłownie pochłonęłam. Można by powiedzieć,że nie jest jakąś porywającą historią, a jednak napisana w tak lekki i przyjemny sposób,że czytałam i każda scena była dla mnie niebywale interesująca. Autorka wprawdzie nie odkrywa niczego nowego, bo temat samotnego macierzyństwa nie jest już tabu, zaś zawody miłosne przestały robić wrażenie, a jednak. Nie mogłabym powiedzieć,że coś mi nie przypadło do gustu. Nie brakuje poczucia humoru oraz chwil gdy wczuwałam się w nastrój Ady. Sama jej postać jest ciekawa, nie irytująca fajtłapa, kobieta, matka robiąca błędy a jednak odnajdująca w szarej rzeczywistości życia. Irena też zaskarbiła moją sympatię, typowa rodzicielka z doświadczeniem, nie żałująca morałów na temat postępowania swojej jedynej córki. Co się tyczy mężczyzn, nie byli oni porywający, do żadnego nie poczułam zbyt wielkiej sympatii, ot po prostu byli bo sytuacja tego od nich wymagała. W tej książce prym wiodą kobiety, każda z nich jest inna, zaś wszystkie razem dopełniają całości. 

Jajko jest lekturą w sam raz na odprężenie, oderwanie od własnych spraw codziennych. Czasem dobrze jest pożyć losami bohaterów. Mogę szczerze polecić każdej kobiecie. 





Książka bierze udział w wyzwaniu "Polacy nie gęsi" .


Czytaj dalej...

Urodzona o północy



Jako zwolenniczka gatunku fantasy stwierdziłam,że ta oto pozycja może być, a raczej wydaje się na pierwszy rzut interesująca. Dlaczego nie wiem, coś było co mnie w niej przyciągało. Może jestem naiwna, bądź nieustannie dążę do znalezienia tej perełki wśród fantastyki, czegoś co mnie zaskoczy i wryje w pamięci na długi czas, z Urodzoną o północy było różnie, ale zacznijmy od początku.

Naszą główną bohaterką jest nie kto inny jak nastolatka, mająca problem nie tylko z samą sobą ale i równie rodzicami, Ci postanowili się rozwieść. Czas nigdy nie może być dobry, tak więc Kylie odczuwa dramat i opuszczenie ze strony najbliższych osób. Żeby było ciekawiej widzi duszka, ale nie byle jakiego, bo jest nim Żołnierz, są też koszmary, jakie tego nie pamięta, muszą być straszne ponieważ za każdym razem budzi się z krzykiem, Matka uznaje,że córka potrzebuje pomocy u psychologa, jest problem więc trzeba go zlikwidować. Jak się okaże przypadłość dziewczyny nie będzie taka zwyczajna natury medycznej, lecz zanim się o tym dowie główna zainteresowana, matka wyprawi ją na obóz. Dla trudnej młodzieży, od taka niespodzianka na koniec roku szkolnego. Nie pomogą płacze, zapewnienia, decyzja została podjęta i tak oto zbuntowana niewinna nastolatka wsiada do autokaru i tutaj zaczyna się coś dziwnego. Mianowicie uczestnicy podróży są jakby tu delikatnie powiedzieć normalni inaczej, z wyglądu rzecz jasna. Każdy ma w sobie coś charakterystycznego i w dodatku jakoś dziwnie poruszają brwiami...O co chodzi nasza bohaterka nie wie i długo wiedzieć nie będzie. Zresztą przez całą książkę biedactwo nie będzie wiedziało co z czym ,po co i dlaczego.  Dzieciaczki trafiają na miejsce, przywitanie w stołówce, podział na grupy i ... komendantka prosi Kylie wraz z kilkoma osobami by udały się razem z nią, mają dowiedzieć się z jakiego powodu znaleźli się właśnie w tym a nie innym miejscu. Zaskoczenie jest wielkie, zwłaszcza dla Kylie, bo według swego skromnego nastoletniego zdania jest tylko chora psychicznie, a tutaj się okazuje,że według tych ludzi jest istotą nadnaturalną, jaką dokładnie niestety nie wiadomo. Za to jej kompani z autokaru to wilkołaki, wampirki i elfy. Miszmasz jak się patrzy nic tylko skakać z radości. Szkoda,że Kylie nie została sklasyfikowana do żadnej podgrupy, no cóż, czasem trzeba poczekać na swoją kolej. Duch jest, a jakże pojawia się i znika. Szkoda tylko,że dziewczyna nie chce z nim porozmawiać, nie ma to jak uciekać przed czymś czym się nie da, no ale taka widać natura nastolatek, tych nadnaturalnych.

Będą również chłopcy, nie dwóch tylko trzech, żeby było ciekawiej. W końcu musimy mieć w czym przebierać, a raczej nasza dziewczynka. Na szczęście nie zabraknie ciekawych koleżanek, w postaci Mirandy i Delli. Czarownica i pijaweczka, zdawać by się mogło,że mieszanka wybuchowa, poniekąd tak będzie, jednak świetnie zgrana i potrafiąca rozbawić wtedy gdy zacznie robić nudnawo. Czarne charakterki również gdzieś się przewiną, będą mniej lub bardziej niebezpieczne, na pozór niegroźne, a jednak mogące zamieszać.

Starczy o samej fabule, zajmijmy się całością. Książka sama w sobie nie jest jakiś wysoki lotów. Miałam nadzieje,że będzie mrocznie, chwilami może i strasznie. Dostałam problemy nastolatki, która jako,że gatunek od tego wymaga nie może być normalnym człowiekiem tylko czymś więcej. Nie odchodzimy od schematów, dlatego też bohaterka charakteryzuje się tym,że musi drażnić swoją głupotą, bezmyślnością i nierozgarniętym umysłem. W żaden możliwy sposób nie polubiłam Kylie, mało tego drażniła mnie tak bardzo,że aż było mi przykro, dlaczego autorka z niej zrobiła postać wiodąca zamiast na przykład  Miranda albo chociaż Dellia. Niestety nie może być za dobrze, dlatego też przemęczyłam się z tą sierotką przez całą książkę. Nie żeby było strasznie, bo fabułę ratuje reszta postaci, mianowicie wymienione wcześniej koleżanki, czarownica i wampirzyca. Dzięki nim było naprawdę bardzo ciekawie. Wątki z młodzieńcami mnie w żaden sposób nie uwiodły, może dlatego,ze podchody charakterystyczne dla nastolatków są już mi dziwnie obce, nie wiem czyżby starość mnie dopadała? Chodzi o dialogi bardzo marnej konstrukcji i tutaj ubolewam, autorka niestety się nie postarała. Zamysł był widać dobry.Tylko czegoś zabrakło. Jeżeli chodzi o mnie to liczyłam na dreszczyk emocji, wartką akcje. Otrzymałam rozterki wraz z rozważaniami niedorozwiniętego medium. Chadzałam po lasach i nie mogłam wytrzymać między chęcią pocałowania Dereka a Lucasa. Ot problem nie lada, którego wybrać i ta nieświadomość,że ma się powodzenie wśród płci przeciwnej... tak może być tylko w książce.
Wylałam swoje żale i tak myślę co by napisać pozytywnego, bo nie było tragedii, co to, to nie. Jednak piać z zachwytu też nie mam nad czym. Ktoś mi w komentarzu napisał,ze to dobra lekka lektura na wieczór. Muszę się z tym zgodzić. Jeżeli ma ktoś ochotę zrelaksować się przy niewymagającej myślenia młodzieżówce proszę śmiało sięgać po tę pozycję.





Czytaj dalej...

Piszemy z Madzią Kordel :)))



Kochani na blogu Madzi Kordel o TUTAJ  ruszyła kolejna odsłona super akcji pisania opowiadań do zbiorku, jak pamiętacie, albo i nie:D również brałam udział, nawet dwa razy, zabawa była przednia a i pamiątka zacna, dumnie się szczerzy na półeczce:) Myślę,że warto się czasem odważyć i opublikować swoje wypociny pisane do szuflady/tudzież pliku na komputerku :) to co? bawimy się? Wszystkie niezbędne informacje znajdują się w linku :)

 
Czytaj dalej...

Kilka słów na temat konkursu :))

Kochani konkurs urodzinkowy trwa, ja zaś czekam na każde zgłoszenie i z radością czytam Wasze teksty:) Dostałam kilka pomocniczych porad i postanowiłam się was zapytać o kilka rzeczyW końcu zasady mają być takie aby ułatwić, a nie utrudnić:)

Pierwsza sprawa to nagrody, myślałam aby po kolei od pierwszego miejsca wygrani wybrali sobie książki z puli, wiadomo nie znam Waszych upodobań i mogłabym przydzielić książki, które nie będą was cieszyły. 
Druga rzecz to chęć publikowania tekstów, może się zdarzyć,że ktoś z Was opisze wspomnienie, które nie chcielibyście aby "fruwało" po sieci, ja to rozumiem, dlatego jeżeli macie takie życzenie by było tylko do mojego wglądu napiszcie w mailu, przy ewentualnej wygranej napiszę tylko nick oraz dlaczego to właśnie wywarło na mnie wrażenie:). 
Bardzo proszę napiszcie co o tych dwóch sprawach myślicie, mam nadzieje,że uzgodnimy tak aby każdy był zadowolony:)

 Teraz chciałam zaktualizować, a raczej dopisać nagrody:) Dodam coś od siebie:) Tak więc do puli doszły następujące książeczki ;



1." Przekleństwo Rasy " -  Rafał Górniak 
2." Martwy Punkt" - Louise Penny 
3. " Przędza" - Albin 
4. "Podróż poślubna" - Izabela Sowa 
5. "Ścianka działowa" - Izabela Sowa
6. " Zasada trzech. Klub siostrzyczek" - Megan McDonald
7. " Prawo serii. Klub siostrzyczek" -  Megan McDonald 

Aha mogę zdradzić już teraz... 1 miejsce otrzyma 6 książek , drugie miejsce 5 książek,  zaś  trzecie miejsce 4 książki  :)))))

Kochani wszystko jest już mam nadzieje jasne, myślę,że każdy z was będzie mógł sobie wybrać coś ciekawego:)

Jeszcze raz zapraszam do brania udziału!

Czytaj dalej...

Stosik, stoskik majówkowy :)


Przyszła pora na stosika majowego, co nieco się mi tutaj uzbierało, może nie ma tego zbyt wiele, ale wydaje mi się,że każda książeczka zasługuje na uwagę:) 

Zaczynając od góry;

1. "Szeptucha"  Iwona Menzel - Książkę zaczęłam czytać i.. niestety musiałam przerwać, wrócić wrócę z pewnością do niej. Zainteresowała mnie bardzo:). 

2. "Arte" Halina Grudziecka - Nie dość,że tytuł mnie zaintrygował, to i okładka bo ma w sobie coś, a w dodatku fabuła, zdradzę wam,że w środku jest również interesująco...:)

3. "Urodzona po północy" C.C Hunter - No dobra jestem już w połowie, fajne się czyta, zobaczymy jak tam dalej pójdzie i czy moje zdanie nie ulegnie zmianie :)

4. "Fałszywy książę" Jennifer. A. Nielsen - Prezent od siostry mej kochanej, Bujaczku bardzo Ci dziękuję:* !!!

5. "Zacisze Gosi" Katarzyna Michalak - Większość z Was przeczytała recenzje, wiecie jak oceniłam, ale jeżeli ktoś nie miał okazji, zapraszam pod tym postem jeszcze wisi ;)).

6. Antykiler"  Danił Korecki - Troszkę przeraziła mnie obszerność tejże książki, mam nadzieje,że mnie wciągnie tak jak opis. bo temat trudny ale i bardzo dla mnie interesujący...


Mam jeszcze dwa śliczne nabytki, które przyszły do mnie jeszcze w kwietniu, nie wypada ich nie przedstawić:)


 
 Dwie śliczne gry przyjechały do mnie, bardzo się z nich cieszę. 
Duuuszki oraz Owocowy wyścig wydają się bardzo ciekawe:)

Zaprezentuje Wam zdjątka wszystkich moich skarbów, popatrzcie sobie, nacieszcie oczka, widoku książek nigdy mało :)









I oczywiście pytanie do Was, co czytaliście? Na co czekacie? Macie już jakieś opinie na powyższe książki? :)

 


Czytaj dalej...

Zacisze Gosi


Wracamy na ulicę leśnych dzwonków, do dwóch bohaterek Kamili i Gosi, mieszkających ze sobą po sąsiedzku. Jako,że ta część winna dotyczyć Gosi czekałam na fabułę z jej osobą w roli głównej, jednak jakież było moje zdziwienie gdy Gosi w Gosi było tyle co nic, ale zacznijmy od początku...

Po nieudanej konfrontacji z Ogrodem Kamili z pewną rezerwą podchodziłam do Gosi, bo jakby nie było człowiek mając na koncie rozczarowanie książką długo wyczekiwaną nie wie co ma myśleć gdy ukazuje się kolejna z serii. Zaczynamy w momencie gdy Kamila próbuje się dowiedzieć co stało się z Łukaszem, który w poprzedniej części uległ wypadkowi, czego biedna nie mogła wiedzieć, a o czym dosyć brutalnie poinformuje przyszły "teść", okazuje się,że z ukochanym nie jest tak dobrze, mało tego słowa lekarza są wręcz druzgocące. Żeby było trudniej matka ukochanego ciska gromami na widok TEJ,  którą uznała za winną całemu wypadkowi. I tak Kamila chce być przy Łukaszu, ale znowu On jej nie chce, bo przecież jest już kaleką, kto zechce kalekę? Jeżeli już to z litości, a tej nikt nie chce. Wszyscy są niedobrzy, z nikim nie chce rozmawiać. Kamilka nie wie co może zrobić, gdy nagle zapala się w jej głowie maleńka żaróweczka, zadzwoni do... Jakuba, co się tyczy tego mężczyzny to autorka zaserwowała nie małe atrakcje, niestety nie mogę zdradzić jakich bo odbierze to radość z odkrywania tajemnic rodzinnych jak się okaże. Kamila dzwoni do Jakuba by ten mający miliony na koncie zrobił coś, co? Załatwił lepszych lekarzy, lepszych znaczy się droższych i oczywiście nie w Polsce. Szwajcaria tak dumnie się prezentuje, więc po kilku tygodniach nasz Łukasz pakuje walizeczki i rusza wynajętym, a jakże mamy miliony, mamy helikopter, stać nas. Polecieli zaczęli się leczyć, to znaczy Łukasz,Jakub zaś był jako towarzysz niedoli przyjaciela oraz nadzorca wydatków. 
Między czasie zaczyna się coś dziać u Gosi, w końcu o niej jest książka. Do drzwi zmaltretowanej psychicznie kobiety w środku nocy dzwoni niespodziewany gość, kto to dopiero będzie niespodzianka. Gość ten nie będzie w prawdzie mile widziany, niestety nasza bohaterka mając silną traumę nie będzie w stanie się go pozbyć, tak oto stanie się ofiarą we własnym domu. Zacznie coś iskrzyć między nią a jej wybawcą z metra, jak pamiętamy kobieta była bliska śmierci po ataku terrorystycznym w Londynie.Przeżyła tylko dlatego,że miałam przy sobie mężczyznę trzymającą za rękę i dodającego otuchy. Gosia zlękniona obawiająca się własnego cienia postanowi zawalczyć o samą siebie, nie sama rzecz jasna. Będą przy niej przyjaciele i ktoś jeszcze. Żeby nie było łatwo przez chwilę zrobi się groźnie, ale to będzie tylko jedna chwila. 
Wracając do Kamili, bo książka praktycznie jest o niej z dodatkiem Gosi, miota się biedna dziewczyna, nie wiedząc jak poradzić z firmą, rozłąką z Łukaszem oraz pomocą dla przyjaciółki. 

Jak wspomniałam na początku do książki miałam lekki dystans, mimo wszystko chciałam przeczytać, zaczęłam serię, dalej lubię pióro Michalak, chociaż ostatnimi czasy zaczęłam odczuwać pewne zgrzyty, ale staram się nie zrażać i czytać wiernie lecz nie zachwalać przesadnie  jeżeli się nie należy.  
Zacisze Gosi przede wszystkim pięknie się prezentuje, wiecie jak lubię książki wydane elegancko z precyzją, i tak właśnie została oprawiona Gosia. Natomiast co się tyczy fabuły... było lepiej dużo lepiej. Wprawdzie jak wiele razy napisałam nie odczułam by ta seria opowiadała o tytułowej postaci, to nie mogę zarzucić czegoś złego. Książka wciągała dobrze czytała, praktycznie w kilka godzin miałam za sobą.  Jest mi szkoda,że autorka nie postanowiła pisać mniej więcej tak jak to było w przypadku serii z kokardką, gdzie każda kolejna pozycja opowiadała o tej konkretnej kobiecie, zaś reszta przyjaciółek stanowiło tło całości. W tym przypadku w moim mniemaniu Gosia była mówiąc kolokwialnie zapychaczem, kiedy kończył się mocno rozbudowany wątek Kamili na plan wysuwała się ta druga... Szkoda, bo miałam ochotę poczuć Gosię, jej odczucia, nią samą wczuć w tą postać. Zabrakło mi tylu informacji na jej temat, uważam,że została potraktowana po macoszemu.  Wszystko kręciło się wokół Kamili, jej rozterek, radości. 
No dobrze, ponarzekałam sobie troszkę, teraz przejdę do reszty. Zacisze Gosi  jest naprawdę ciekawe, o wiele lepsze od pierwszej części, tutaj Michalak pokazała jak potrafi namieszać w życiu swoich bohaterów, nieoczekiwanych zwrotów akcji nie brakuje już od pierwszych stron, o czym każdy się przekona czytając już pierwsze rozdziały. Jedynie co to ten brak Gosi za bardzo razi i z tego co zauważyłam nie tylko mnie, ale pomijając ten fakt. Dzieje się i to sporo, chwilami można mieć wrażenie,że sprawy są troszkę podkolorowane, ale to jest książka, tutaj wszystko jest możliwe i niech tak pozostanie.
Podsumowując, o ile po Ogrodzie Kamili  miałam ochotę walić głową w ścianę tak teraz po TAKIM zakończeniu jestem bardzo, ale to bardzo ciekawa co się wydarzy u Julii, mam ogromną nadzieje,że Michalak nie zrobi mi tego samego co było w serii z kokardką, gdy po wspaniałej Adeli, wręcz przytupywałam w oczekiwaniu na Lidzię, a gdy przeczytałam chciało mi się płakać, dlaczego?! Dlaczego tak dobrze zapowiadająca się ostatnia część została zepsuta. Dlatego też nie będę przytupywała, poczekam po cichutku z maleńką nadzieją na dobrze zakończoną serię. 
Jeżeli macie za sobą pierwszy tom czym prędzej sięgajcie po Gosię, ja musiałam sobie ponarzekać, ale jestem pewna, nikt nie będzie rozczarowany, Emocje były a to chyba jest najważniejsze.


  PREMIERA - 21.05 2014r.







Książka bierze udział w wyzwaniu -  "Polacy nie gęsi".

Czytaj dalej...

Zieleń Szmaragdu


Niestety to już było ostatnie moje spotkanie z bohaterami podróży w czasie. Jako,że bardzo polubiłam tę trylogię przedłużałam samą chwilę zabrania się za czytanie, a później jej zakończenie. Czy ta ostatnia część była taka jak oczekiwałam? Po części tak, ale mam pewien niedosyt...

Autorka rozpoczyna trzeci tom od momentu gdy Gwendolyn rozpacza z powodu Gideona, okrutna prawda i jej świadomość nie pozostawia złudzeń w młodym i bardzo wrażliwym sercu dziewczyny. Na szczęście ma przy swoim boku przyjaciółkę oraz wspomnianego przeze mnie w poprzedniej recenzji Xemeriusa - demona. Między czasie Gideon zastanawia się co zrobić z informacjami jakie otrzymał od Paula, próbuje porozumieć się z Gwen. Jednak jak to u młodych bywa, nie mogą się ze sobą dogadać. Nie brakuje przytyków ze strony Charlotty, dziewczyna przy każdej możliwej okazji wytyka kuzynce jej braki w wiedzy na temat zachowania na przełomie różnych epok, bądź nawet sztuki walki, które ta opanowała do perfekcji. 
Tymczasem Gwen odbywa kolejną elpasje, gdzie kolejny raz spotyka się ze swoim dziadkiem. Dowiaduje się,że w domu jest skrytka gdzie wiele lat temu schował dla swej wnuczki skrzynkę, co się w niej znajduje niestety nie wiedzą. Ku zdziwieniu wszystkich a także i moim pomoc nadchodzi w postaci pana Bernharda. Dzięki niemu wydostaną skrzynię ze ściany, wnętrze będzie zawierało niespodziewany cenny nabytek...
Oczywiście nie obędzie się bez problemów, bo wnikliwa kuzyneczka zwęszy podstęp i zacznie swoje własne dochodzenie względem tajemniczej skrzyni, a raczej tego co zostało w niej ukryte. 
Młodych czeka ważne wydarzenie, mianowicie ich kolejna wspólna podróż będzie dotyczyła balu, nikt nie powiedział,że będzie łatwo. Zwłaszcza kiedy nie potrafi się tańczyć menueta. Na szczęście optymizm madame Rossini był zaraźliwy dzięki czemu napięcie opuszczało naszą główną bohaterkę, do chwili aż pojawili się na sali balowej...
Gwendolyn nie było łatwo, dowiedziawszy się prawdy, o której do tej pory nie dość,że nie miała pojęcia, ale w dodatku nigdy by się nie domyśliła. Nie powiem sama się zdziwiłam i tutaj plus dla autorki za takie poprowadzenie wątku z przeszłości.


Mogłabym pisać i pisać na temat fabuły, jednak myślę,że lepiej samemu zapoznać z treścią, bo na tym etapie to chyba grzechem by było zrezygnować z zakończenia trylogii. 
Nie mogłam się doczekać zieleni, zwłaszcza po tak otwartym zakończeniu szafiru. Spodziewałam się fajerwerków, a co otrzymałam? Za chwilę postaram się wszystkim opisać jak odebrałam ostatni tom. 
Troszkę na temat bohaterów, moje zdanie odnośnie Gwen nie zmieniło się, dalej był taka jakaś nijaka, Gideon jak to Gideon. Prym wiedli według mnie oczywiście Leslie i Xemerius, ten powinien być na pierwszym miejscu, ale jako,że kultura musi być zachowana kobiety przodem idą. Demonek dawał popalić, jego komentarze do danej sytuacji były genialne, nie wiem co bym zrobiła gdyby ich zabrakło. Leslie można by powiedzieć miała więcej rozumu od Gwen, ogarniała temat niebywale szybko, mimo ubogich informacji, którymi dysponowała potrafiła wyciągnąć odpowiednie wnioski, a Gwen ze swym sercem z marcepanu miała wyłączone myślenie, a szkoda. Jeszcze madame Rossini, ją pokochałam miłością szczerą, ileż bym dała żeby być w "posiadaniu" takiej znajomej.
Czytałam książkę bardzo, bardzo wolno, nie chciałam zbyt szybko żegnać z przygodami oraz bohaterami, jednak nie wiem, ale czegoś mi zabrakło, niby było zaskoczenie gdy Gwen odkryła pierwszą tajemnicę i to w dość nieoczekiwanej chwili, kolejna dotycząca hrabiego, tym to już całkiem byłam zdziwiona bo ani przez chwilę nie pomyślałam o takiej ewentualności. Mimo wszystko czuję niedosyt. Zakończenie mnie nie wprawiło ani w osłupienie, ani w wzruszenie. Ot książka wraz serią się zakończyła. Więcej nie będzie. Odczułam nie tyle rozczarowanie co smutek, że tak oto w ten brutalny sposób zostałam pozbawiona tego wszystkiego co mogło się dziać a nie wydarzyło. Nie jest tak,że Zieleń szmaragdu nie spodobała mi się, bo było wiele ciekawych wątków, nie jeden raz śmiałam się z wyczynów kilku osób, może moje odczucia są takie bo to już koniec, a jak to bywa nikt nie lubi rozstawać się z tym do czego się przywiązał...
Książkę nie muszę polecać po prostu trzeba przeczytać i koniec. 





Wyzwanie czytelnicze "czytam opasłe tomiska"oraz "klucznik"

Czytaj dalej...

Co ja mam? Co ja mam? Konkurs urodzinowy z prezentami dla Was mam!! ;D :)))



Stało się kochani, razem z moim blogiem a przede wszystkim z wami kończę dwa latka!! ;D jako,że w ubiegłym roku zanudzałam historią powstania mojej prywatnej strony z wypocinami, które czytacie i co najważniejsze komentujecie, za co bardzo bardzo serdecznie dziękuję!:)) zmobilizowałam się sama w sobie no i ...
Z tej okazji postanowiłam zorganizować konkursik, oj trudno było się zdecydować, ale jednak. Stwierdziłam,że i na mnie przyszła pora by pobawić się z wami:) Nie wiem jak sobie poradzę z ocenianiem a tym bardziej wyborem... dlatego poprosiłam o pomoc siostrę mą najmłodszą, która będzie niebywale obiektywna (mam taką nadzieje). Tak więc kochani, jury będzie dwuosobowe, oczywiście decyzję podejmę ja, ale doradztwo się przyda:))

No dobrze, nie będę przedłużała, przedstawię wam regulamin, a przede wszystkim zadanie konkursowe, bo ono jest tutaj najważniejsze!:)

Zadaniem dla Was jest ... - "Napisz swoje najciekawsze wspomnienia z majówki."

Nie musicie pisać wielostronicowych opowiadań, jeżeli zdarzyło się coś, co było zabawne, niespotykane. piszcie! :) 

Bardzo proszę o zapoznanie się z regulaminem konkursu, właśnie tam jest podany adres maila na który trzeba będzie wysyłać prace konkursowe:)



Regulamin:

  1. Organizatorem konkursu jest autorka bloga "niekończące się marzenia".
  2. Konkurs trwa od 01.05.2014r. Do 04.06.2014r. (do godziny 23.59).
  3. Wyniki zostaną ogłoszone na blogu do dziesięciu dni roboczych od zakończenia konkursu.
  4. Zwycięzca jest zobowiązany wysłać maila z danymi adresowymi na adres  agaaa006@wp.pl w ciągu trzech dni od momentu ogłoszenia wyników. Po tym terminie nastąpi wybór nowego zwycięzcy jeśli ten pierwszy nie poda adresu.
  5. Sponsorem nagród (na chwilę obecną) są: Wydawnictwo Feeria, Wydawnictwo Novae Res, Wydawnictwo Literackie, Wydawnictwo Mg, Wydawnictwo Nowy Świat,
  6. Aby wziąć udział w konkursie należy pod tym postem pozostawić komentarz, który będzie zawierał Wasz nick i adres mailowy, z którego będziecie przesyłać pracę konkursową.
  7. Zadanie:

    • Napisz swoje wspomnienia najciekawszej majówki.

  1. Opowiadanie należy przesłać na adres: agaaa006@wp.pl w tytule wpisując hasło: „Konkurs urodzinowy – maj".
  2. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
  3. Do zdobycia są trzy zestawy książek, których fundatorami są wymienione wyżej wydawnictwa, a wartość nagród jest równoznaczna z kwotą znajdującą się na ich okładkach.
  4. Zwycięzcami konkursu zostaną osoby, których wypowiedzi najbardziej przypadną do gustu autorce bloga "niekończące się marzenia”.
  5. Prawo do składania reklamacji w zakresie niezgodności przeprowadzenia konkursu z Regulaminem, służy każdemu uczestnikowi w ciągu trzech dni od daty wyłonienia jego laureatów. Należy je zgłaszać w formie e-maila na adres: agaaa006@wp.pl.



 W puli nagród na chwilę obecną znajdują się; 

1.  Bartłomiej Boher - "Mam dziecko z feministką" (wyd. nowy świat). 
2.  Magdalena Kawka - "Wyspa z mgły i kamienia" (wyd. Mg).
3. Joanna Bennecke -  "100 powodów by kochać Ryana Goslinga" (wyd. Feeria, 2 egz.)
4. A. Krakowiak-Kondracka- "Jajko z niespodzianką" (wyd. literackie).
5. Pamela Druckermann- "Dziecko dzień po dniu" (wyd. literackie).
6.  R. Butter, J. Niemczuk - "Ranczo" (wyd, literackie).
7. Martyna Masiak - "Jestem wiatrem" (wyd. novae res).
8. Adrian Bednarek - "Pamiętnik diabła" (wyd. novae res). 


Tak wyglądają nagrody, oczywiście jeszcze coś dojdzie, dlatego proszę zaglądać pod ten link, lista będzie uzupełniana:), mam oczywiście banerek, który bardzo bym prosiła wstawiać na blogach:)





 Kochani jako,że pierwszy raz organizuję konkurs i nie mam doświadczenia mogłam o czymś nie napisać, dlatego też jeżeli coś pominęłam napiszcie, wyjaśnię, poprawię:).
Czytaj dalej...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © Niekończące się Marzenia - kobiety o literaturze . Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka