Urodzona o północy



Jako zwolenniczka gatunku fantasy stwierdziłam,że ta oto pozycja może być, a raczej wydaje się na pierwszy rzut interesująca. Dlaczego nie wiem, coś było co mnie w niej przyciągało. Może jestem naiwna, bądź nieustannie dążę do znalezienia tej perełki wśród fantastyki, czegoś co mnie zaskoczy i wryje w pamięci na długi czas, z Urodzoną o północy było różnie, ale zacznijmy od początku.

Naszą główną bohaterką jest nie kto inny jak nastolatka, mająca problem nie tylko z samą sobą ale i równie rodzicami, Ci postanowili się rozwieść. Czas nigdy nie może być dobry, tak więc Kylie odczuwa dramat i opuszczenie ze strony najbliższych osób. Żeby było ciekawiej widzi duszka, ale nie byle jakiego, bo jest nim Żołnierz, są też koszmary, jakie tego nie pamięta, muszą być straszne ponieważ za każdym razem budzi się z krzykiem, Matka uznaje,że córka potrzebuje pomocy u psychologa, jest problem więc trzeba go zlikwidować. Jak się okaże przypadłość dziewczyny nie będzie taka zwyczajna natury medycznej, lecz zanim się o tym dowie główna zainteresowana, matka wyprawi ją na obóz. Dla trudnej młodzieży, od taka niespodzianka na koniec roku szkolnego. Nie pomogą płacze, zapewnienia, decyzja została podjęta i tak oto zbuntowana niewinna nastolatka wsiada do autokaru i tutaj zaczyna się coś dziwnego. Mianowicie uczestnicy podróży są jakby tu delikatnie powiedzieć normalni inaczej, z wyglądu rzecz jasna. Każdy ma w sobie coś charakterystycznego i w dodatku jakoś dziwnie poruszają brwiami...O co chodzi nasza bohaterka nie wie i długo wiedzieć nie będzie. Zresztą przez całą książkę biedactwo nie będzie wiedziało co z czym ,po co i dlaczego.  Dzieciaczki trafiają na miejsce, przywitanie w stołówce, podział na grupy i ... komendantka prosi Kylie wraz z kilkoma osobami by udały się razem z nią, mają dowiedzieć się z jakiego powodu znaleźli się właśnie w tym a nie innym miejscu. Zaskoczenie jest wielkie, zwłaszcza dla Kylie, bo według swego skromnego nastoletniego zdania jest tylko chora psychicznie, a tutaj się okazuje,że według tych ludzi jest istotą nadnaturalną, jaką dokładnie niestety nie wiadomo. Za to jej kompani z autokaru to wilkołaki, wampirki i elfy. Miszmasz jak się patrzy nic tylko skakać z radości. Szkoda,że Kylie nie została sklasyfikowana do żadnej podgrupy, no cóż, czasem trzeba poczekać na swoją kolej. Duch jest, a jakże pojawia się i znika. Szkoda tylko,że dziewczyna nie chce z nim porozmawiać, nie ma to jak uciekać przed czymś czym się nie da, no ale taka widać natura nastolatek, tych nadnaturalnych.

Będą również chłopcy, nie dwóch tylko trzech, żeby było ciekawiej. W końcu musimy mieć w czym przebierać, a raczej nasza dziewczynka. Na szczęście nie zabraknie ciekawych koleżanek, w postaci Mirandy i Delli. Czarownica i pijaweczka, zdawać by się mogło,że mieszanka wybuchowa, poniekąd tak będzie, jednak świetnie zgrana i potrafiąca rozbawić wtedy gdy zacznie robić nudnawo. Czarne charakterki również gdzieś się przewiną, będą mniej lub bardziej niebezpieczne, na pozór niegroźne, a jednak mogące zamieszać.

Starczy o samej fabule, zajmijmy się całością. Książka sama w sobie nie jest jakiś wysoki lotów. Miałam nadzieje,że będzie mrocznie, chwilami może i strasznie. Dostałam problemy nastolatki, która jako,że gatunek od tego wymaga nie może być normalnym człowiekiem tylko czymś więcej. Nie odchodzimy od schematów, dlatego też bohaterka charakteryzuje się tym,że musi drażnić swoją głupotą, bezmyślnością i nierozgarniętym umysłem. W żaden możliwy sposób nie polubiłam Kylie, mało tego drażniła mnie tak bardzo,że aż było mi przykro, dlaczego autorka z niej zrobiła postać wiodąca zamiast na przykład  Miranda albo chociaż Dellia. Niestety nie może być za dobrze, dlatego też przemęczyłam się z tą sierotką przez całą książkę. Nie żeby było strasznie, bo fabułę ratuje reszta postaci, mianowicie wymienione wcześniej koleżanki, czarownica i wampirzyca. Dzięki nim było naprawdę bardzo ciekawie. Wątki z młodzieńcami mnie w żaden sposób nie uwiodły, może dlatego,ze podchody charakterystyczne dla nastolatków są już mi dziwnie obce, nie wiem czyżby starość mnie dopadała? Chodzi o dialogi bardzo marnej konstrukcji i tutaj ubolewam, autorka niestety się nie postarała. Zamysł był widać dobry.Tylko czegoś zabrakło. Jeżeli chodzi o mnie to liczyłam na dreszczyk emocji, wartką akcje. Otrzymałam rozterki wraz z rozważaniami niedorozwiniętego medium. Chadzałam po lasach i nie mogłam wytrzymać między chęcią pocałowania Dereka a Lucasa. Ot problem nie lada, którego wybrać i ta nieświadomość,że ma się powodzenie wśród płci przeciwnej... tak może być tylko w książce.
Wylałam swoje żale i tak myślę co by napisać pozytywnego, bo nie było tragedii, co to, to nie. Jednak piać z zachwytu też nie mam nad czym. Ktoś mi w komentarzu napisał,ze to dobra lekka lektura na wieczór. Muszę się z tym zgodzić. Jeżeli ma ktoś ochotę zrelaksować się przy niewymagającej myślenia młodzieżówce proszę śmiało sięgać po tę pozycję.





20 komentarzy :

  1. Jakoś mnie nie ciągnie do Urodzonej o północy. Na pierwszy rzut oka wyglądała na zwyczajną młodzieżówkę i po paru recenzjach, w tym po Twojej, utwierdzam się w tym przekonaniu. Niby moje klimaty, ale jednak nie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie żebym miała zamiar zniechęcić, ot jakoś nie mogłam się przekonać do tych problemów Kylie, gdyby było więcej wartkiej akcji książka z pewnością by zyskała:)

      Usuń
  2. Może kiedyś przeczytam, ale jakoś mi do niej nie śpieszno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to nie jest lektura z rodzaju tych "obowiązkowych" ;))

      Usuń
  3. Mam chęć na nią :) Mam nadzieję, żę szybko przeczytam! ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie jak masz chęć powinnaś być zadowolona, taką mam nadzieje:)

      Usuń
  4. A sięgnę sobie! lubię luźnoty nie wyrządzające mojemu "Czerepowi" krzywdy w postaci myślenia czemu coś zdarzyło się właśnie teraz a nie kilka rozdziałów wcześniej lub, kim ona jest i dlaczego się tam znajduje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a tak, krzywdy główce to ona nie zrobi, wręcz przeciwnie, odpręży niesamowicie :) ale nie wymagaj zbyt wiele po Kylie ;D

      Usuń
  5. Zgodzę się, że w książce jest nadmiar tych wszystkich nastoletnich problemów i rozterek. Za mało magii i uroku. Ale akcja sama w sobie ciekawa. I nawet Kylie, według mnie, była całkiem w porządku (hehe, zupełnie inaczej Ty do niej podeszłaś:)). Ale przyznam, że liczę na więcej w kolejnej części.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze to może ja się za bardzo uprzedziłam do tej dziewczynki? W drugiej części postaram się być dla niej bardziej wyrozumiała ;))

      Usuń
  6. Maaaarudzisz :D
    Nie no fakt, książka ma minusy, ale koniec końców mi się podobała i czekam już na kontynuację ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już marudzę od razu ;D no musiałam o tym napisać hihihih ;D

      Usuń
  7. Słyszałam już całkiem wiele o tej książce :)
    Ale na razie muszę sobie zrobić przerwę od powieści młodzieżowych! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie przeczytaj za jakiś czas gdy Twoja głowa będzie wręcz potrzebowała resetu, wtedy ten tytuł będzie jak znalazł ;)

      Usuń
  8. Bajka wprawdzie nie moja, ale lubię czytać Twoje recenzje:) Potrafisz mnie rozbawić:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihihhi a widzisz chociaż Ci troszkę humor poprawie :)

      Usuń
  9. A mnie się książka bardzo podobała. Może i szału faktycznie nie było, ale w ramach relaksu, bardzo ciekawa, wciągająca powieść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie podeszłam ze zbyt dużymi wymaganiami :) mimo wszystko przeczytam kolejną część bo jestem ciekawa jak tam dalej się potoczą losy obozowiczów:)

      Usuń
  10. Popieram w 100 % Pauliny zdanie. Twoje recenzje są lekko uszczypliwe, zabawne, takie prawdziwe, bez zbędnego słodzenia i dlatego ja również bardzo lubię je czytać:)))
    Ach Aguś, a u ciebie jakie zmiany!! Ślicznie!!! Własnie ja takich cudów nie umiem robić. To zdjęcie u góry jest mega!! I czcionka jest też inna ( lepiej się czyta)
    Buziaki Agusiu:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hi, hi zapomniałam napisać o samej książce, ale co tu mam zmyślać i tak jej nie przeczytam, bo zupełnie nie jest w moim guście:)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © Niekończące się Marzenia - kobiety o literaturze . Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka