Zacisze Gosi


Wracamy na ulicę leśnych dzwonków, do dwóch bohaterek Kamili i Gosi, mieszkających ze sobą po sąsiedzku. Jako,że ta część winna dotyczyć Gosi czekałam na fabułę z jej osobą w roli głównej, jednak jakież było moje zdziwienie gdy Gosi w Gosi było tyle co nic, ale zacznijmy od początku...

Po nieudanej konfrontacji z Ogrodem Kamili z pewną rezerwą podchodziłam do Gosi, bo jakby nie było człowiek mając na koncie rozczarowanie książką długo wyczekiwaną nie wie co ma myśleć gdy ukazuje się kolejna z serii. Zaczynamy w momencie gdy Kamila próbuje się dowiedzieć co stało się z Łukaszem, który w poprzedniej części uległ wypadkowi, czego biedna nie mogła wiedzieć, a o czym dosyć brutalnie poinformuje przyszły "teść", okazuje się,że z ukochanym nie jest tak dobrze, mało tego słowa lekarza są wręcz druzgocące. Żeby było trudniej matka ukochanego ciska gromami na widok TEJ,  którą uznała za winną całemu wypadkowi. I tak Kamila chce być przy Łukaszu, ale znowu On jej nie chce, bo przecież jest już kaleką, kto zechce kalekę? Jeżeli już to z litości, a tej nikt nie chce. Wszyscy są niedobrzy, z nikim nie chce rozmawiać. Kamilka nie wie co może zrobić, gdy nagle zapala się w jej głowie maleńka żaróweczka, zadzwoni do... Jakuba, co się tyczy tego mężczyzny to autorka zaserwowała nie małe atrakcje, niestety nie mogę zdradzić jakich bo odbierze to radość z odkrywania tajemnic rodzinnych jak się okaże. Kamila dzwoni do Jakuba by ten mający miliony na koncie zrobił coś, co? Załatwił lepszych lekarzy, lepszych znaczy się droższych i oczywiście nie w Polsce. Szwajcaria tak dumnie się prezentuje, więc po kilku tygodniach nasz Łukasz pakuje walizeczki i rusza wynajętym, a jakże mamy miliony, mamy helikopter, stać nas. Polecieli zaczęli się leczyć, to znaczy Łukasz,Jakub zaś był jako towarzysz niedoli przyjaciela oraz nadzorca wydatków. 
Między czasie zaczyna się coś dziać u Gosi, w końcu o niej jest książka. Do drzwi zmaltretowanej psychicznie kobiety w środku nocy dzwoni niespodziewany gość, kto to dopiero będzie niespodzianka. Gość ten nie będzie w prawdzie mile widziany, niestety nasza bohaterka mając silną traumę nie będzie w stanie się go pozbyć, tak oto stanie się ofiarą we własnym domu. Zacznie coś iskrzyć między nią a jej wybawcą z metra, jak pamiętamy kobieta była bliska śmierci po ataku terrorystycznym w Londynie.Przeżyła tylko dlatego,że miałam przy sobie mężczyznę trzymającą za rękę i dodającego otuchy. Gosia zlękniona obawiająca się własnego cienia postanowi zawalczyć o samą siebie, nie sama rzecz jasna. Będą przy niej przyjaciele i ktoś jeszcze. Żeby nie było łatwo przez chwilę zrobi się groźnie, ale to będzie tylko jedna chwila. 
Wracając do Kamili, bo książka praktycznie jest o niej z dodatkiem Gosi, miota się biedna dziewczyna, nie wiedząc jak poradzić z firmą, rozłąką z Łukaszem oraz pomocą dla przyjaciółki. 

Jak wspomniałam na początku do książki miałam lekki dystans, mimo wszystko chciałam przeczytać, zaczęłam serię, dalej lubię pióro Michalak, chociaż ostatnimi czasy zaczęłam odczuwać pewne zgrzyty, ale staram się nie zrażać i czytać wiernie lecz nie zachwalać przesadnie  jeżeli się nie należy.  
Zacisze Gosi przede wszystkim pięknie się prezentuje, wiecie jak lubię książki wydane elegancko z precyzją, i tak właśnie została oprawiona Gosia. Natomiast co się tyczy fabuły... było lepiej dużo lepiej. Wprawdzie jak wiele razy napisałam nie odczułam by ta seria opowiadała o tytułowej postaci, to nie mogę zarzucić czegoś złego. Książka wciągała dobrze czytała, praktycznie w kilka godzin miałam za sobą.  Jest mi szkoda,że autorka nie postanowiła pisać mniej więcej tak jak to było w przypadku serii z kokardką, gdzie każda kolejna pozycja opowiadała o tej konkretnej kobiecie, zaś reszta przyjaciółek stanowiło tło całości. W tym przypadku w moim mniemaniu Gosia była mówiąc kolokwialnie zapychaczem, kiedy kończył się mocno rozbudowany wątek Kamili na plan wysuwała się ta druga... Szkoda, bo miałam ochotę poczuć Gosię, jej odczucia, nią samą wczuć w tą postać. Zabrakło mi tylu informacji na jej temat, uważam,że została potraktowana po macoszemu.  Wszystko kręciło się wokół Kamili, jej rozterek, radości. 
No dobrze, ponarzekałam sobie troszkę, teraz przejdę do reszty. Zacisze Gosi  jest naprawdę ciekawe, o wiele lepsze od pierwszej części, tutaj Michalak pokazała jak potrafi namieszać w życiu swoich bohaterów, nieoczekiwanych zwrotów akcji nie brakuje już od pierwszych stron, o czym każdy się przekona czytając już pierwsze rozdziały. Jedynie co to ten brak Gosi za bardzo razi i z tego co zauważyłam nie tylko mnie, ale pomijając ten fakt. Dzieje się i to sporo, chwilami można mieć wrażenie,że sprawy są troszkę podkolorowane, ale to jest książka, tutaj wszystko jest możliwe i niech tak pozostanie.
Podsumowując, o ile po Ogrodzie Kamili  miałam ochotę walić głową w ścianę tak teraz po TAKIM zakończeniu jestem bardzo, ale to bardzo ciekawa co się wydarzy u Julii, mam ogromną nadzieje,że Michalak nie zrobi mi tego samego co było w serii z kokardką, gdy po wspaniałej Adeli, wręcz przytupywałam w oczekiwaniu na Lidzię, a gdy przeczytałam chciało mi się płakać, dlaczego?! Dlaczego tak dobrze zapowiadająca się ostatnia część została zepsuta. Dlatego też nie będę przytupywała, poczekam po cichutku z maleńką nadzieją na dobrze zakończoną serię. 
Jeżeli macie za sobą pierwszy tom czym prędzej sięgajcie po Gosię, ja musiałam sobie ponarzekać, ale jestem pewna, nikt nie będzie rozczarowany, Emocje były a to chyba jest najważniejsze.


  PREMIERA - 21.05 2014r.







Książka bierze udział w wyzwaniu -  "Polacy nie gęsi".

12 komentarzy :

  1. Piękna okładka - taka ciepła!
    Tylko że nie przepadam za autorką :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach do autorki trzeba się najnormalniej w świecie przekonać, za to okładka prezentuje się prześlicznie:)

      Usuń
  2. Strasznie jestem ciekawa dalszej części!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie czekam na Twoje wrażenia po przeczytaniu książki:)

      Usuń
  3. To teraz mi powiedz, czy warto ją kupować, skoro pierwszą część mam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszę się, że Ci się spodobało, wiążę z "Zaciszem Gosi" spore nadzieje. Ja dziś skończyłam "Poczekajkę" i też mam ochotę walić głową o ścianę. Nie mogę zrozumieć, jak to się dzieje, że jedna autorka pisze tak zróżnicowane jakościowo książki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie wiąż tych nadziei bo jeszcze wyjdzie,że nie tylko głową o ścianę, a książka przez okno poleci :))
      Teraz Ty mnie zaskoczyłaś, jak to Poczekajka Ci się NIE podobała? Ja z nią spędziłam wiele wesołych chwil, o ile czytając nie analizujesz wszystkich informacji ;))) Fajna seria poczekajkowa, ale skoro ta ci się nie spodobała jednak, nie czytaj poziomki a tym bardziej powrotu! :) Polecam Nadzieje!! Dla mnie jest numer 1 i nic tego do tej pory nie może zmienić :)

      Usuń
  5. Czytałam "Ogród Kamili", więc i następczyni będę wypatrywać. Okładka jest rzeczywiście piękna, choć przyznam, że mam wrażenie, iż okładki książek KM nie do końca pasują do treści. Szczególnie te wznowione poczekajki itp.

    OdpowiedzUsuń
  6. "Ogrodem Kamili" byłam zachwycona, dlatego wiążę wysokie nadzieje na fantastyczną lekturę Gosi. :) trochę ostudziłaś mój entuzjazm, ale i tak nie przepuszczę takiej książki.

    OdpowiedzUsuń
  7. Uff, cieszę się, że "Zacisze Gosi" wypada lepiej niż "Ogród Kamili", bo pierwsza część była raczej średnia... Jednak pozostawiła po sobie tyle niedopowiedzeń, że nie wytrzymałabym, gdybym nie sięgnęła po kontynuację.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mamy takie same zdanie o niej ;) Tyle, że mi się "Ogród Kamili" podobał i tu widzę tendencję spadkową, ale zarzuty mamy te same.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © Niekończące się Marzenia - kobiety o literaturze . Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka