Posty

Wyświetlanie postów z 2017

Grzesiuk król życia

Grafika
źródło Odkąd pamiętam, biografie stanowiły dla mnie wyzwanie. Bo czytanie o życiu kogokolwiek wydaje się wkraczaniem w sferę, która nie zawsze powinna być ujawniona. Takie jest moje zdanie. Z drugiej strony, ciekawość ludzi, którzy w taki czy inny sposób zasłynęli bądź wpłynęli na życie społeczeństwa, budzi pewne zainteresowanie. Dosyć nieśmiało i niepewnie poruszam się po tej właśnie tematyce. Podczytuje biografię, wspomnienia ich samych i ludzi, którzy znali daną osobę. Tym razem padło na Stanisława Grzesiuka.      Słyszał o nim niemalże każdy, a ten, kto nie słyszał, powinien swoją niewiedzę choćby troszkę uzupełnić. Żeby być świadomym istnienia tego człowieka. I chociaż jak każdy z nas, nie był idealny, to jednak nie można powiedzieć, że był zwykłym artystą, który sobie po prostu trafił na dobry moment i wypromował. Grzesiuk to osobowość, obok której nie można przejść obojętnie. Wychowywał się w Czerniakowie i część wspomnień pochodzi właśnie s

Bardzo biała wrona

Grafika
źródło Mając naście lat, marzy się piękna, wręcz bajkowa miłość. Czasem te wyobrażenia są przerysowane, pod wpływem czytanych książek, oglądanych filmów. Czekając na to prawdziwe uczucie, snuje się plany, jakie będzie? Czy wybranek serca okaże się ideałem? No i przede wszystkim, skąd wiadome jest, że to, co poczuliśmy, jest prawdziwą miłością i na czym ona w ogóle polega?     Natalia jest zwykłą nastolatką. Zanim nią została, dorastała w bardzo dobrym domu, pełnym miłości i uwagi. Ma kochających rodziców, świetnego wujka, którego uważała za ideała mężczyzny. Dopóki ten, nie przyprowadził pewnego dnia do ich domu, swojej przyszłej żony. Wtedy właśnie dziewczyna poczuła, że z uczuciami trzeba uważać. I chyba pierwszy raz poczuła, czym jest kogoś utracić. Teraz kiedy jest już nieco starsza, rozpoczyna naukę w szkole średniej. Nowe wyzwania, ale i znajomi. Może pozna kogoś ciekawego. Nie spotykała się jeszcze z chłopcami. Dlatego też nie zwraca uwagi, gdy starszy No

Śpiąca królewna

Grafika
Tym razem przybywam z bajką, która swego czasu wywołała wiele emocji. Tych pozytywnych, jak i negatywnych. A wszystko przez sposób, w jaki została wydana. Przejdę może do rzeczy. Nowe i jakby odświeżone wydanie bajek z tak zwanej klasyki zostało ukazane w tak jakby pierwotnej wersji. Czyli bez załagodzenia historyjek, bez koloryzowania i tej całej pięknej otoczki, którą pamiętamy ze swojego dzieciństwa. Społeczność podzieliła się na dwie grupy. Zachwyconych i oburzonych. Jakie było i jest moje stanowisko względem Śpiącej królewny?   O czym bajka opowiada, większość z nas wie. Ten, kto nie wie, powinien nadrobić. Być może zainteresuje się właśnie tym wydaniem książki? Pamiętam, gdy przyszły do mnie dwa tytuły. Pierwszym był nieszczęsny Czerwony Kapturek, który po prostu wprawił mnie w osłupienie. Brutalne opisy, ilustracje rodem z horroru dla dzieci. Cóż, tamta wersja absolutnie nie trafiła ani do mnie, ani do dzieci, którym pokazałam. Teraz nadeszła pora na Śpią

Zaczarowna Zagroda

Grafika
Mikołajki i Święta już niemalże u progu, a co za tym idzie, ostatnia chwila, by rozejrzeć się za prezentami. Oczywiście jako książko maniak nie mogłabym nie polecić książek. A, że czytanie należy zaszczepiać jak najszybciej, przychodzę do Was kochani z bajeczkami. Napisze, co mi przypadło do gustu, co nie. Co polecam, a czego raczej bym nie zakupiła dla swojego dziecka. To co? Zaczynamy! Na pierwszy, tak zwany rzut, zaprezentuje Zaczarowaną Zagrodę . Bajeczka opowiada historię polskich polarników, badających pingwiny, a dokładniej mówiąc ich zachowania. Profesor wraz ze swoją grupą badaczy planuje pewną grupę tych zwierząt, zaobrączkować w celu „śledzenia”, do jak odległych miejsc potrafią się zagłębić. Dzięki nadajnikowi będą otrzymywali sygnał, w jakim rejonie się znajdują. Zadanie może i nie trudne, bo należy jedynie zagonić wybraną część pingwinów do zagrody i nałożyć obrączki. Co też robią. Jednak gdy następnego dnia przychodzą, okazuje się, że został tylko jeden pi

Czas na ulubienicę dzieci, czyli - Basia i ... :)

Grafika
Polecanek ciąg dalszy. Nie może się obyć bez Basi, którą uwielbia chyba większość dzieci, jeszcze więcej rodziców. Basine przygody podbiły serca czytelników dużych i małych. No i nic dziwnego. Wszystko co związane z tymi bajeczkami, wywołuje mega pozytywne reakcje. Od przepięknych solidnych okładek, po tematykę i ilustracje zawarte, które nawiązują do omawianych przez autorki spraw. BASIA i BASEN Mama Basi jest chora i musi leżeć w łóżku. Dla dzieci jest to nowa i zupełnie niespodziewana sytuacja. Zawsze chodzi i ma pełno energii, a teraz nie można jej budzić. Jak długo będzie spała? I jak spędzić czas, gdy trzeba zachowywać się cicho? Tato zdecydował, że najlepszy będzie basen. Zabrał pełne energii dzieci do parku wodnej rozrywki. Tam Basia stwierdziła, że zjeżdżalnie i inne atrakcje muszą być dla olbrzymich ludzi. Wszystko było takie ogromne. Niestety przebywanie w miejscu, gdzie dookoła jest mokro, nie należy do zbyt łatwych. O czym boleśnie przekonała s

Nie jesteś matką? Jesteś kobietą gorszego sortu

Grafika
źródło Dzisiaj przychodzę troszkę z innym tematem. Zupełnie nieksiążkowym. Jakiś czas temu miałam napisać, nawet zaczęłam tekst i w końcu sobie odpuściłam. No i jednak temat wrócił sam. Widać miałam go dokończyć. Nie wiem, jak to się dzieje, w ostatnich latach zauważyłam dziwną tendencję. Nazwałam go sobie „najazd matek” , o co dokładnie chodzi? Nasze społeczeństwo podzieliło kobiety. Na matki i nie matki. Oczywiście mamy są kobietami spełnionymi, najlepszymi, ze wszystkimi przywilejami. Natomiast te drugie uznawane za gorszy sort. Skąd to wręcz brutalne określenie? Śpieszę z wyjaśnieniami. Chyba ze dwa tygodnie temu, prześwietlając odmęty internetu, wpadła mi, przed oczy notka, dosyć bulwersująca. Ponieważ nawiązywała do reklamy bodajże Ikei, która stworzyła film o kobietach, które z racji nieposiadania potomka, są wyrzucane z domu, a cudowne mamusie chwalą się przepięknym wystrojem chałupy. Jak można się domyślić, odzew był natychmiastowy. Reklamę zdjęto, przep

Cuda i cudeńka

Grafika
Ostatnio coraz więcej u mnie pozycji nawiązujących do zbliżających się świąt, tak się stało, że postanowiłam zacząć od Cuda i cudeńka . Jako że bardzo polubiłam twórczość Pani Agnieszki Olejnik, nie było wątpliwości, że i ten tytuł będę chciała przeczytać. Byłam niezmiernie ciekawa stworzonej historii, nowych bohaterów i tego, czy porwie mnie fabuła. Jak było? Zacznę od początku. Poznajemy Helenę, która każe nazywać się Leną — ponieważ jej imię jest staromodne. Kobieta, bo, mimo że uparcie przypomina jak, młodo wygląda, metryka nie kłamie. Jest kobietą i nie ma co czarować, przyjeżdża do babki. Rodzinne więzy w tym wykonaniu nie bardzo są silne, ale staruszka doznała udaru i potrzebuje opieki całodobowej. Praktycznie cały czas leży, porusza się tylko przy asekuracji drugiej osoby. Jako że Helena nie miała aktualnie innego zajęcia, przyjechała do Lubska ze swojej wsi, o czym nad wyraz często będzie przypominała. Trudne zajęcie sobie wybrała, ale jako życiowa optymi

Kobiety ciężkich obyczajów

Grafika
Długo przyszło mi poczekać, na możliwość przeczytania ostatniej części z serii „Matki, czyli córki” Nataszy Sochy. Wszędzie widziałam i słyszałam, że jest najmocniejsza książka z trylogii. Już nie taka zabawna, chwilami wręcz brutalna w szczerości opisów. Niecierpliwiłam się ogromnie, ale cóż było poradzić, musiałam czekać i oto w końcu, nadeszła chwila, gdy zasiadła do czytania. I czytałam do tej pory, aż skończyłam, a stało się to w środku nocy, cóż poradzić, są książki, których nie można odłożyć „ na jutro " . Kwiryna przyjeżdża do Warszawy jako nastolatka. Matka wysyła ją do wielkiego miasta, twierdząc, że tam ma szansę na lepsze życie niż we wsi. Dziewczyna miała udać się pod podany adres, by na początku móc się gdzieś „zaczepić”, ale zbieg okoliczności sprawia, że poznaje Lucynę, doświadczoną życiowo, nieco starszą od niej kobietę. Obie są samotne i potrzebują pomocy. Być może siła wyższa zdecydowała, że miały się poznać i razem stawić czoła

Tam gdzie czekał anioł

Grafika
źródło Moje kolejne spotkanie z twórczością Pani Doroty Schrammek . Byłam niezmiernie ciekawa najnowszej książki autorki. Dlatego też, gdy tylko dotarła, zabrałam się za czytanie. Wiele sobie obiecywałam po tym tytule. Liczyłam na wciągającą i ciekawą lekturę, a jak było w rzeczywistości?     Poznajemy Beatę, żonę i matkę. Kobietę, na tak zwanym zakręcie życiowym. Właśnie straciła pracę, poszukuje nowego zajęcia. Sprawę nie ułatwia upierdliwa teściowa oraz zgnuśniały mąż. Te i jeszcze inne powody, sprawiły, że postanowiła podjąć pracę w Niemczech, jako opiekunka. Poinformowała rodzinę, później rozpoczęła przygotowania do nowego etapu w swoim życiu. Tłumaczyła sobie, że wyjazd będzie w swego rodzaju, sprawdzianem jej małżeństwa, które w ostatnich latach jakby ostygło. Podróż z Warszawy do Szczecina, upływa Beacie na rozważaniach i analizie własnego życia, czy dobrze postąpiła? No ale nadchodzi pora, by wysiąść i stawić czoła nieznanemu. Na dworcu ma czekać pracod

Zegarmistrz światła

Grafika
Nie czytywałam biografii, nie ciągnęło mnie do zagłębiania się w życie znanych ludzi. Nie wiem, mam wrażenie, że są tematy, o których nie powinno się wiedzieć. I pewnych granic po prostu nie przekraczać. Co więcej, jak można ocenić zwierzenia drugiej osoby? Bo uważam, że w pewnym sensie, opowieść, jaką odkrywa dana osoba, jest w pewnym stopniu zwierzeniem dla czytelników. Jak dalece prawdziwe? Tutaj pozostaje mieć zaufanie do autora. Jakiś czas temu zainteresowała mnie rozmowa Tadeusza Woźniaka z Witoldem Górką i nie dlatego, że jestem jakąś specjalnie wielką fanką muzyka. Po prostu coś sprawiło, że poczułam chęć przeczytania. A jakie są moje wrażenia po zakończonej lekturze? Tadeusza Woźniaka zna większość, oczywiście dla większości znakiem rozpoznawczym jest słynny "Zegarmistrz światła", myślę, że tutaj nie powinno być wątpliwości. Jednak zanim powstał ten niepowtarzalny utwór, Tadeusz Woźniak przebył długą drogę, by znaleźć się w tym miejscu,

Dzisiaj kosmetycznie

Grafika
Jakiś czas temu pisałam Wam, no dobrze dłuższy czas temu pisałam, że chciałabym wprowadzić na  bloga pewne urozmaicenie. Bo wiadome, nie samymi książkami żyjemy i poza czytaniem, zwłaszcza kobiety - chociaż i mężczyźni też. Dbamy o siebie. Skórę twarzy i reszty ciała.  Dlatego postanowiłam, od czasu do czasu, podzielić się moimi spostrzeżeniami na temat kosmetyków, które polubiłam albo stanowczo odradzam. Posty nie są sponsorowane, nie mam z tego żadnych profitów. Wszystko zakupiłam z własnych pieniędzy, mogę pisać co chcę. Zresztą, nawet gdyby ktoś zaproponował współpracę, moje podejście nie ulegałoby zmianie. W końcu już mnie troszkę poznaliście.  Na początek skromnie. Zacznę od tak zwanej "tańszej półki". Nie wiem dlaczego, ale utarło się, że za ceną idzie jakość. Oczywiście sporo w tym racji, ale czy rzeczywiście, należy inwestować w najdroższe produkty, omijając te mniej znane i tańsze?  Na początek produkty, które poznałam w tym roku. 1. Płyn

Najtwardsza stal

Grafika
źródło Dante chciał pokazać, że miłość pochodząca od Boga jest czysta, ale gdy trafia w nasze ręce, potrafimy to spieprzyć. My, zwykli śmiertelnicy, często nadużywamy miłości. Miłość zbyt silna może być tylko żądzą, a miłość nadużywająca może doprowadzić do gniewu. Przeszłość może być trudną lekcją, powodować wyrzuty sumienia, strach, smutek, niekiedy lęk połączony z niechęcią do walki o lepsze jutro. Nie zawsze jest to co prawda zależne tylko i wyłącznie od nas, ale nie wolno wmawiać sobie, że po traumatycznych przeżyciach i zadrach w sercu nie ma się już prawa na bycie szczęśliwym, tym bardziej, że owo uczucie może przyjść do nas nieproszone i możemy być kompletnie zaskoczeni jego nagłą obecnością. Co się wtedy dzieje? Obawa, ucieczka, blokada, panika? Być może. Warto się chyba jednak zastanowić, czy nie lepiej jest przyjąć nowe radości, cieszyć się chwilą i dać im szansę? Może są właśnie po coś, przyszły w charakterze plastra na stare rany, a ich zadaniem jest zrośnięc