Dostałam pytania, więc odpowiadam :)

   
Zostałam nominowana przez Agusię Perzkę do ciekawej i sympatycznej zabawy. Bardzo mi się podobają takie akcje, można bliżej poznać bloggera, dowiedzieć różnych ciekawostek :) 

Poniżej moje odpowiedzi na pytania Aguni:)




1. Jaki preferujesz styl ubierania?

Ooo tutaj trudno jest mi się określić, różnie, w zależności od humoru, pogody oraz sytuacji;)
Kiedyś biegałam w szpilkach i stroju bardziej eleganckim, teraz troszkę rzadziej tak się ubieram, zakupiłam trampeczki i resztę garderoby dobieram właśnie pod to obuwie:D Czyli jednym słowem, wyluzowałam! :) Chociaż od czasu do czasu przyodziewam spódniczki, sukienusie i udaję lalkę :D

2. Która książka w ostatnim czasie bardzo Cię zaintrygowała,zafascynowała? Jeśli chcesz napisz dlaczego?

Chyba ta ostania, którą recenzowałam, zakończenie tak bardzo mnie zaintrygowało,że przez długi czas zastanawiałam się kto tak na prawdę był kim:) Uwielbiam zagadki, szukać rozwiązania, prowadzić dochodzenie wraz z bohaterami, w tej właśnie książce tak było, no tylko koniec okazał się czymś totalnie zakręconym, mam ogromną nadzieję,że będzie kontynuacja, bo inaczej napiszę do samego autora:D  

3. Wolałabyś mieszkać na wsi, czy w mieście? Dlaczego?

Mieszkam na wsi więc powinnam wybrać w odpowiedzi miasto;) ojj wieś jest fajna, ale tylko wtedy gdy można bez problemu przemieścić się do miasta, nie tylko do pracy ale w celu towarzyskim. Niestety u mnie nie ma tak łatwo, więc teraz snuję marzenia o ucieczce do miasta i życiu w tym zgiełku, hałasie, czyli tym wszystkim od czego normalni ludzie chcą uciec:))ff

4. Czy robisz w swoim życiu to, o czym zawsze marzyłaś? (praca, nauka)

Na chwilę obecną jeszcze jestem na etapie marzeń :) czy się one spełnią nie mam pojęcia, z moim szczęściem pewnie, nie hihih :) no ale cóż poradzić, życie to nie bajka prawda? :)

5.Jeśli miałabyś możliwość zmiany swojego imienia, to na jakie byś je zamieniła?

To jest fajne pytanie, zawsze chciałam zmienić imię, nie lubię tego mojego, jest długie,   i ma okropne oficjalne odmiany, kiedy ktoś do mnie zwraca się "Agnieszko" w duchu przewracam oczami :D od zawsze marzyłam o Dominice:)  Ładne i sympatyczne imionko:)) 

6.Co denerwuje Cie najbardziej u współczesnych ludzi?

Occhh trudne pytanie. Co mnie najbardziej denerwuje? Chyba ta przykra bitwa o problemy, spotykam coraz więcej ludzi, którzy wyścigają się w licytacji komu jest gorzej... Nie potrafię tego zrozumieć i po kilku takich wywodach odechciewa mi się kontaktów  z takim ludzikiem.

7. Czy w swoim życiu miałaś, masz jakieś ciekawe hobby, zbierasz jakieś przedmioty?

Oczywiście! Jestem chomikiem w pełni tego słowa znaczeniu, mam swoje zeszyty ze szkoły podstawowej, podręczniki, karteczki z rozmowami prowadzonymi podczas lekcji:) Jednak najbardziej lubię szkatułki, pudełeczka na biżuterię, im mniejsze tym bardziej ukochane:) 

8. Które miasto w Europie najchętniej byś zwiedziła?

Wiedeń, bardzo ale to bardzo chciałabym tam pojechać.

9.Czego nigdy w życiu byś nie zrobiła?

Może napiszę w ten sposób, czego nigdy bym nie chciała zrobić. 
Skrzywdzić świadomie drugiego człowieka. 

10. Sytuacja którą na zawsze chciałabyś zachować w pamięci to...?

Ojej, nie wiem? Jest wiele miłych sytuacji, które mimo upływu czasu wywołują uśmiech na twarzy i mam nadzieję,że zawsze tak będzie. 

11.Twoja największa wada to...?

Jestem strasznie niecierpliwa, nie znoszę czekać, stanie w kolejce czy oczekiwanie na co kolwiek doprowadza mnie do białej gorączki;) To już chyba nieuleczalne :D


Jeszcze raz dziękuję za nominację:)


Myślę,że trudno jest typować blogi, jeżeli znajdzie się chętna osoba do zabawy zapraszam do odpowiedzi na pytania Agnieszki, na prawdę polecam, sama bardzo miło spędziłam czas:)

Dobrze nominuję "kogoś" mam nadzieję,że te osoby wezmą udział, ale jeżeli mogłyby odpowiedzieć na pytania Agusi:) 

moje typy to:


http://naczytane.blog.pl/
http://wiedzzm.blogspot.com/
http://opowiemcibajkee.blogspot.com/
http://little-book-things.blogspot.com/
http://niebo-pieko-ziemia.blogspot.com/

oraz specjalna nominacja dla ....

http://zapatrzonawksiazki.blogspot.com/   :D

Czytaj dalej...

Bez ostatniej strony




Wiem,że dla wielu osób może się wydać dziwne, ale bardzo lubię czytać na temat czasów komunizmu, polityki PRL-u  i wszystkiego co działo się w czasach po 50-roku ubiegłego wieku. Dlatego z chęcią sięgnęłam po "Bez ostatniej strony",  tutaj miałam okazję przyjrzeć się jak sprawy wyglądały w Stanach zjednoczonych. Jaką stronę zajmowali w odniesieniu do wiedzy na temat poczynań w Związku Radzieckim.
Komunizm rzucał cień na wiele państw i nawet Amerykanie, mieli obawy, nie ufali sobie wzajemnie gdyż sytuacja polityczna była nadzwyczaj niepewna. Nie brakowało spiskowców, donosicieli. Każdy mógł być tajnym agentem. Chyba dlatego "to" wszystko jest dla mnie bardzo interesujące. Cała otoczka, zasłony dymne, ukryte przesłanki, podziwiam ludzi, którzy starali się w miarę normalnie żyć, w czasach gdy we własnej rodzinie mógł być szpicel...

Robert jest chemikiem, opracowuje nikomu nieznany gaz, o jego zadaniu wie niewiele osób..Nawet narzeczona nie ma pojęcia jakie badania przeprowadza w swym laboratorium przyszły mąż. Dlatego ogromnym zdziwieniem jest dla niego, gdy otrzymuje anonimową wiadomość. Musi zdradzić wzór tajemniczej mieszanki,  by uratować ukochaną. Jeżeli tego nie zrobi może się jej przytrafić coś złego. 
Oczywiście nie waha się ani chwili, Kieruje według wskazówek, by potem brutalna prawda uświadomiła go, iż cała akcja była zwykłym wyłudzeniem tajemnicy. Kto i dlaczego posunął się do czegoś takiego?
 Robert postanawia przeprowadzić swoje własne śledztwo. Lista podejrzanych jest niezwykle długa, zadanie nie należy do najłatwiejszych, co gorsza szef dowiaduje się o jego zdradzie...
Współpracownicy nagle zaczynają dziwnie się zachowywać. Każdy może być potencjalnym szantażystą. 
W dodatku Emily zaczęła mieć przed nim tajemnice,  ucieka na spotkania z nieznajomym mężczyzną. 
Przyszły teść zamęcza rozmowami dotyczącymi poglądów odnośnie aktualnej sytuacji w kraju. Przy okazji prywatnego śledztwa na jaw wychodzi wiele interesujących spraw...

Muszę przyznać,że rozwiązanie zagadki nie będzie tak oczywiste, miałam wiele osób na celowniku i kiedy już już wydawało się,że to TA osoba, nagle zostawałam wywiedziona w pole. Zakończenie jest po prostu, nie, nie napiszę. Cała treść jest niebywale wciągająca, nawet od czasu do czasu prowadzone są dosyć zabawne dialogi,  mało tego co chwile zostają odkrywane nowe tajemnice, które  odciągają od głównego podejrzanego. Żeby było ciekawiej kiedy już się wydaje,że sprawa została rozwiązana i ma się ochotę ze spokojem odłożyć książkę, autorka  serwuje kolejną zagadkę i to nie byle jaką. Wszystkie postacie są świetnie ukazane, tak aby nie można się było łatwo domyślić kto jest kim. Przynajmniej ja ciągle byłam wodzona za nos. Sama osoba Roberta była mi jedną wielką niewiadomą, za dużo się o nim nie dowiedziałam. Za to nie dało się przejść bez uśmiechu na twarzy gdy na pierwszy plan wchodził Andrew, szukający zajęcia, tworzący urządzenie do parzenia kawy, jego stosunek do kolegów z pracy o raz sposób bycia rozśmieszał mnie nie jeden raz. Książka jest na prawdę godna polecenia, akcja toczy się przez cały czas.  Nie można się dzięki temu oderwać od stron, tak przynajmniej było w moim przypadku.






Czytaj dalej...

Uśmiech Karoliny


Gdyby tak nagle kogoś kogo kochamy spotkała tragedia? Wypadek, który zmieni życie i nic już nie będzie jak do tej pory? Czy kocha się pomimo wyglądu? Jak oddać najcenniejszą "rzecz" ukochanej osoby w darze? Dwie rodziny, nie mające pojęcia o swoim istnieniu. Prowadzące całkiem inne życie, a jednak dramat obie zbliży...
Pani Kalssen stworzyła niesamowitą historię, nie umiem powiedzieć kto był mi bliższy, komu bardziej współczułam. Emocje towarzyszyły praktycznie od początku do końca. Każda z postaci została bardzo dokładnie przedstawiona, jej uczucia, przemyślenia oraz reakcje. Dzięki temu miałam możliwość postawić się w sytuacji chyba wszystkich bohaterów. 

Poznajemy dwie kobiety, obie mają kochające rodziny, ta pierwsza męża oraz wspaniałe dzieci. Druga, niezależna, pełna energii, twardo stąpająca po ziemi. 
Natascha jest uosobieniem dobroci, potrafi czerpać radość z każdej wykonywanej czynności. rodzina jest dla niej czymś najważniejszym. Kocha swojego męża Josta, On zresztą też nie wyobraża sobie bez niej życia, ale przekona się o tym dużo,  dużo później... Póki co wiodą w miarę spokojne życie, wychowują córeczki, kobieta pomaga rodzicom w gospodarstwie, nie jest dla niej niczego obrzydliwego w oporządzaniu chlewu.
Odskocznią od prozy życia jest śpiew w chórze kościelnym, za dewizę życiową obrała pomoc innym...
Karo wokalistka przedziwnego zespołu, początkująca aktorka w amatorskim teatrze, ma psa Haralda oraz partnera Nilsa, dokładnie w tej kolejności. Oczywiście kocha swojego mężczyzne, ale nie chce być od niego zależna, lubi sama o wszystkim decydować, bez nacisku z drugiej strony. Nils też kocha Karo, za jej piękny uśmiech, spojrzenie, głos, przekorność, ale czy to wystarczy w przetrwaniu najtrudniejszych chwil? 

Wypadek był niespodziewany, może gdyby nie wyszła tego wieczoru z psem, może gdyby On poszedł razem z nią., może... wszystko działo się zbyt szybko, to była chwila. Później mogła przyglądać się wszystkiemu jakby z boku, nie rozumiała i nie chciała dopuścić strasznej prawdy. 
Występ chóru był od dawna planowany, przygotowywała się do niego, wiedziała,że potrafi, poradzi sobie, jednak jak to w takich przypadkach bywa złośliwość losu podejmuje decyzję samo... Zapomniała zeszytu z notatkami do śpiewu, musiała wrócić. Tego wieczoru nie zaśpiewała.

Dwóch mężczyzn, obaj kochają, jeden z nich będzie tym, który będzie ponad bólem, zdecyduje się na wspaniały gest, wyrazi zgodę by spełnić marznie ukochanej kobiety, dając drugiej szansę na normalne życie. 
Drugi będzie miał problem, jego uczucia zostaną wystawione na wielką próbę, nie będzie potrafił odnaleźć się w nowej rzeczywistości. 
Nie będą to łatwe miesiące dla każdego z nich, zmienią się ich poglądy na wiele rzeczy, ale przede wszystkim na samych siebie. Zrozumieją co jest ważne, ale czy będą potrafili stawić czoła  wszystkiemu?

Chyba już bardzo dawno nie miałam okazji przeżywać tak wielu emocji, żalu, niezrozumienia, a bardzo często irytacji. Denerwował mnie jeden z mężczyzn, jego dziwne określenia względem zaistniałej sytuacji. 
Natomiast co okazało się najważniejsze to kto w danym momencie potrafił zachować się w porządku,  po prostu być człowiekiem. Przyjaciele okazali się zwykłymi  oszustami, zaś ludzie po których można było najmniej się spodziewać, trwali i wspierali. Polubiłam ich wszystkich, przypatrywałam się zmianom jakie w nich zachodziły, odczuwałam cierpienie jednego z mężczyzn gdy nie mógł już nic zrobić dla kobiety swojego życia. Cieszyłam kiedy ten drugi zaczął podejmować mądre decyzje, uświadamiał co jest w życiu najważniejsze. Jednak była osoba, której od początku do końca nie mogłam znieść, podła, mściwa, ciesząca się z cudzego bólu. Miałam maleńką nadzieję,że może zacznie okazywać ludzkie uczucia, chociaż w minimalnym stopniu. Niestety tak się nie stało. 
Książka wywarła na mnie ogromne wrażenie, jak usiadłam tak przeczytałam, nie byłam w stanie się oderwać. 


Agnieszko P. bardzo, ale to bardzo Ci dziękuję za tą wspaniałą książkę!:) 






Czytaj dalej...

Rymowanki dla dzieciaczków





Książeczka zawiera zbiór rymowanek, łatwych do zrozumienia, każda zakończona morałem. Dodatkowo zawiera kolorowo ilustrację odnoszące się do poszczególnych rymowanek. Przeznaczona dla dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym. Lekko się czyta, bardzo wesołe, aczkolwiek mądre rady dla milusińskich. Myślę,że każdy maluszek będzie słuchał z zainteresowaniem. Wierszyki są ładnie zatytułowane, do każdej jest przypisany inny kolor, czyli nie jest nudno i bezbarwnie.
Język jest zrozumiały, nie ma trudnych słów, z którymi dziecko mogłoby mieć problem. 





"Jest to historia troszeczkę zabawna,
Bardzo ciekawa, poniekąd prawdziwa,
Więc czytaj uważnie, mój Czytelniku,
Bo będzie o wilku, co wciąż jadł warzywa."




"Kto włożyć może czarna kreację
Lub jeśli wolisz, jest biała?
Kto tak na prezent wspaniale pasuje?
Bo z podarku jest radość nie mała?"

Jak widać ilustracje są bardzo wesołe, miłe dla oka. Ułatwiają zapamiętanie aktualnie czytanej rymowanki. Myślę,że śmiało można nabyć dla swoich pociech. Książeczka jest w twardej oprawie, co dla mnie jest ważne, nie pognie się, wygodnie się czyta. 
Zastanawiam się czy są jakieś minusy, ale chyba żadnych nie znalazłam. Oczywiście Mamy, bardziej wymagające, mogą widzieć mankamenty. Z mojej perspektywy wszystko jest na plus. 






Czytaj dalej...

Florian i jego poduszka



Florian jest smutny, nie chce jeść czuje,że ma w brzuszku kulę,która zajmuje tak dużo miejsca,że nie może się tam zmieścić jedzenie, w dodatku boi się ciemności więc musi zasypiać przy zapalonej nocnej lampce, koniecznie 
w towarzystwie poduszki z różowymi słoniami..
Hanka nie potrafi nawiązać kontaktu 
z Florianem, a raczej jego właścicielką, małą Anią, bo Florian jest pluszakiem, z którym dziewczynka się nie rozstaje.W końcu czuje
to samo co ona... Kiedy nagle muszą zamieszkać 
z nieznaną ciocią, obojgu jest bardzo trudno, zrozumieć,że mama odeszła na zawsze. 
Kobieta nie mająca doświadczenia w zajmowaniu się dzieckiem, nieudolnie próbuje przebić się przez skorupę zamkniętej w sobie Ani. Sama boryka się z problemem, koszmarem jeszcze 
z  lat dziecięcych. 
Biała kokarda, która była spełnieniem marzeń, w jednej chwili staje się przekleństwem, teraz uśpionym na dnie podświadomości. Atakującym zawsze w tym samym momencie i sytuacji. 
Co najgorsze nic nie jest w stanie przerwać horroru. 

Jest jeszcze Łukasz, pasjonat czekolady.  
Od niedawna pracuje w tej samej firmie co Hanka. Uwielbia wyszukiwać nowe smaki, łączyć 
i eksperymentować. Sam z trudnym bagażem doświadczeń w relacjach z kobietami. Nie do końca rozumie co jest takiego intrygującego
 w Hani, w końcu nie jest w jego typie, nie grzeszy uprzejmością. Ucieka w najmniej spodziewanych momentach, niczego nie tłumacząc. Mężczyzna za wszelką cenę stara się zbliżyć i poznać powód dziwnego zachowania koleżanki z pracy.

Nie wiedziałam,że spotkam się z tyloma bardzo trudnymi sprawami. Będę musiała zmierzyć ze wspomnieniami  traumatycznymi,albo bolesnymi. Całość pisana kilkoma wątkami. Często autorka cofała się przeszłość, ukazując ważne chwile
z życia Hanki. Również są rzuty wspomnień Łukasza. Pozwalające bliżej poznać jego osobę. Jednak postacią wiodącą jest właśnie Hania. Sytuacja w której się znalazła nie jest łatwa. Bardzo odpowiedzialna i godna podziwu, ale obietnica złożona przed laty najbliżej przyjaciółce Ewie jest zobowiązujące, nawet gdy nachodzą wątpliwości.
Poduszka w różowe słonie, była moim pierwszym spotkaniem z twórczością Pani Joanny M.Chmielewskiej. Mam nadzieję,że nie ostatnim, gdyż jestem bardzo zadowolona z tej nowej "znajomości". Książkę czytałam jednym tchem. Szczerze polecam, mimo,iż nie należy do lekkich i wesołych. 


Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Kasi M. :)))


Czytaj dalej...

Małe kobietki




Wspaniała książka, niby jest lekko napisana, nie wymaga wielkiego skupienia, ale każda strona jest przepełniona miłością. Przedstawia codzienne życie rodziny Marsch, która to znalazła się w trudnej sytuacji materialnej, ponieważ po wybuchu wojny, mąż oraz ojciec wstąpił jako kapelan w szeregi dumnej armii walczącej dla kraju. 
Cztery siostry wraz z mamą, zwaną pieszczotliwie mamisią wspólnie stawiają czoła  nowej niełatwej codzienności. Każda z dziewczynek posiada swój charakterystyczny temperament. Najbardziej wyrazistą osóbką jest Jo, pełna energii, z ciętym językiem.Daleko jej do zachowywania się jak na prawdziwą damę przystało. Jako,że akcja rozgrywa się w Ameryce XIX wieku, takie konwenanse były na porządku dziennym w szanowanych się domach. Jednak co jedni mają we krwi, drudzy muszą nabyć z wiekiem. 
Meg najstarsza z sióstr jest wzorem do naśladowania, jej maniery oraz znajomość etykiety są dobrze opanowane. Dziewczyna jest wiekiem niemalże u progu dorosłości, dlatego stanowi oparcie dla matki w poskramianiu porywczej siostry, pocieszaniu najmłodszych dzieci. 
Beth jest niesamowicie wrażliwym i nieśmiałym dzieckiem, wspaniale gra na fortepianie oraz śpiewa. Otacza czułością wszystkich potrzebujących oparcia, nawet uszkodzone lalki, za swoją powierniczkę wybrała Jo, która jest zawsze gotowa bronić oraz pocieszyć delikatną siostrzyczkę.
Ostania z latorośli Amy to prawdziwa artystka, jej ulubionym zajęciem są rysunki oraz marzenia o bycie bogatą. Troszkę samolubna z niej dziewczynka, jednakże zżyta ze swoimi siostrami. Z biegiem czasu i ona ulegnie odmianie, a stanie się to za sprawą niebezpieczeństwa, które spadnie nad dom rodziny March. 
Mama jest osobą niezwykle pogodną, oraz uczuciową. We wspaniały sposób przekazuje swoją wiedzę dzieciom. Potrafi nawet z niemiłej sytuacji wyciągnąć pożyteczne wnioski dla swych córek. Dzięki niej dom niej jest zwykłym domem, a miejscem przepełnionym ciepłem rodzinnym, wsparciem i ostoją.

Dawno już nie czytałam powieści, którą po prostu żyłam. Nawet gdy chwilami musiałam oderwać się od przygód radosnych, pełnych energii sióstr, byłam z nimi myślami. Autorka bardzo dokładnie przedstawia każdą postać, nawet te występujące przez chwilę. Duet Jo oraz jej przyjaciela Lauriego był moim ulubionym Oboje świetnie się ze sobą dogadywali, przekomarzali. Szczerość i bezpośredniość dziewczynki wiele razy powodowała przezabawne sytuacje.Oczywiście nie brakuje w tej historii smutków oraz trosk. W końcu przedstawia prawdziwe życie.
"Małe kobietki" uważam za wspaniałą powieść, na prawdę warto ją przeczytać. Nie pamiętam  kiedy brałam udział w tylu przygodach podczas czytania. Bawiąc się, przeżywając problemy, radości bohaterek. Zżyłam się z nimi i z żalem rozstawałam.
Mam ogromną nadzieję,że będzie kontynuacja i kolejny raz spotkam wspaniałe siostry ich mamę jak i kochanych przyjaciół rodziny. 


Aniu bardzo Ci dziękuję,za możliwość przeczytania tej cudnej książki:))

Czytaj dalej...

Ja - Krysia


Zanim napisze słów kilka o książce, chciałabym przybliżyć postać Pani Jolanty Kwiatkowskiej, nie będę kopiowała notatek, które każdy z nas sam może przeczytać. Tylko własne odczucia po kilku rozmowach, na pewnym portalu społecznościowym. Pani Jolanta jest przede wszystkim "ludziem", później autorką. Śmiało można podyskutować na temat  książek, bohaterach, odczuciach. Jest osobą o ogromnym poczuciu humoru, z rzeczowym podejściem do wielu spraw. Myślę,że jeżeli ośmieliłabym się skrytykować przeczytaną pozycję, zamiast obrazić, zapytałaby co mnie wkurzyło i przeanalizowała problem. To na prawdę wielka zaleta. Nie każdego autora stać na dystans do samego siebie,własnej pracy. Warto poznać Panią Jolantę Kwiatkowską nie tylko przez książki ale jako człowieka.


Nie wiedziałam czego mam się spodziewać po 
"Ja i Oni" , że nie będzie to zwykła książka jakich wiele, tego byłam pewna. Myślę,że otrzymałam więcej niż chciałam. Dzięki losom naszej bohaterki Krysi, dowiedziałam się bardzo wielu istotnych rzeczy,  ją samą polubiłam od razu. Albo może było to współczucie na los, który z góry został przesądzony, zaś Ona biernie się poddawała, takim a nie innym decyzjom? 
Jest ktoś, albo coś, od początku buntujące się przeznaczeniu, faktu,że zostało pozbawione samemu podejmować decyzji, walczyć o siebie. Wiele prób będzie ono musiało stoczyć aby zaistnieć, niezmierna ilość porażek doprowadzi do beznadziejności, jednak walka będzie trwała. Jak się skończy?  I o co w ogóle tutaj w całym galimatiasie się rozchodzi ?? 

Byłoby zbrodnią gdybym odkryła o czym opowiada książka, czy i jakie niesie przesłanie. Bez wątpienia posiada wiele, bardzo wiele lekcji, najważniejszych, z kategorii "życia".  
Niby jest w niej bardzo dużo humoru, często ironicznego podejścia do kilku kwestii, ale nie powinno dać się temu zwieść, gdyż jest jedynie otoczką przysłaniającą rzeczywistość. Im bardziej  zagłębiałam się w treść tym bardziej zdumiewała mnie odkrywana prawda. Chwilami musiałam ochłonąć, ponieważ nadmiar informacji wręcz bombardował mój umysł. 
W żadnym wypadku nie powiedziałabym, że Ja i Oni to zabawna powieść, przy której można się odprężyć, absolutnie nie. Przedstawia życie, prawdziwe z jakim nie każdy chce się pogodzić, buntuje i domaga wyjaśnień dlaczego jest właśnie tak? 
Nie wiem dlaczego, ale postać Krysi była mi bardzo bliska, może w pewnym momencie zauważyłam,że w wiele razy byłam równie bierna zamiast walczyć? 
Szczerze polecam zapoznania się z historią Krystyny i kogoś jeszcze, tego najważniejszego i kluczowego.. 
Sama z ogromną chęcią zapoznam się z kolejnymi pozycjami, autorstwa Pani Jolanty. 



Książka przeczytana w ramach akcji na facebooku "wędrujące książki" ,
lista w obiegu zamkniętym, na stronie 
"Czytamy polskich autorów"





Czytaj dalej...

Troszkę z historii





Bernadotte Żołnierz Fortuny to pozycja typowo biograficzna.Opowiada o wielu postaciach historycznych danego okresu, w którym żył nasz bohater. Główną postacią jest człowiek z gminu, wykazujący cechy przywódcze, który szybko pnie się po szczeblach kariery wojskowej, lecz jest też osobowością niepewną. 
Znał się na prowadzeniu wojny, jednakże sam nie lubił walczyć. Dobry, spokojny, jednak niezdecydowany co w późniejszym czasie miało negatywny wpływ w jego karierze przez co nie otrzymał nominacji na króla Francji.
Będący uczciwym w życiu prywatnym i zawodowym, do tego stopnia,że nawet z wrogiem podejmował słuszne decyzje, niestety godzące w lojalność w stosunku do własnego kraju. 
Jego szlachetność i pozytywne cechy, dostrzegli decydenci obcego kraju i wybrali go na swojego Króla Szwecji.


Książka jest ciekawa, kierowana w szczególności dla miłośników wojen i opowieści o bohaterach historycznych. Dobra pozycja do napisania scenariusza na film biograficzny.
Jedynym mankamentem jest mnóstwo obcych zwrotów i wyrażeń, niezrozumiałych dla przeciętnego czytelnika. Trzeba się troszkę namęczyć, aby przebrnąć przez obcojęzyczne nazwy oraz opisy. 






Czytaj dalej...

Zwyczaje dzieci francuskich




Niespotykana to bajka, ponieważ  narrator zwracając się do dzieci tłumaczy im jaka jest różnica między światem dorosłych a małego człowieka. 
Na wstępie informuje,że każde dziecko słyszy kwiaty, one jedyne maja taką zdolność porozumiewania się z roślinami. Dlatego też wykorzystuje swój pobyt w odwiedzinach, mieszkającej we Francji ciotki, by nawiązać kontakt rosnącymi w jej ogrodzie różami. 
Mężczyzna chce dowiedzieć się jak najwięcej na temat dzieci francuskich, różnicy w ich wychowaniu, zabaw oraz innych ciekawostek.
Przez cały czas mając dobry kontakt z najmłodszym czytelnikiem. 


"Przechodzę do rzeczy. Chciałbym Wam podać jeszcze kilka ważnych informacji. Po pierwsze: potrafię rozmawiać z kwiatami
( jak już wspomniałem); po drugie: usłyszałem usłyszałem rozmowę Róż, gdy wyszedłem z porannej wizyty u cioci do ogrodu i z przyjemnością dołączyłem do pogawędki; po trzecie:  Róże mówiły o zwyczajach dzieci francuskich i o Francji."


Zagłębiając się w bajkę autor nakreśla w prosty sposób państwo Francuskie, gdzie się znajduje, jaki ma kształt oraz, przygraniczne kraje. Oczywiście styl pisania, zwroty są przystępne dla małego odbiorcy. Forma wygląda jak opowiadanie. Możemy dowiedzieć się wielu ciekawostek związanych z tym pięknym miejscem. 
Dodatkowym atutem są kolorowe ilustracje, nawiązujące do omawianego przez autora tematu. 
Dziecko ma możliwość odpoczynku podczas oglądania obrazków, dobrym pomysłem było wyjaśnienie symboli kolorów na fladze, poprzez odpowiednie wprowadzenie.

"Niebieski jest bajką o francuskim niebie i kolorach mórz, które otaczają Francję. Mówi ona bardzo wyraźnie i dokładnie o niezapominajkach pól Owernii (takiej krainy, najbardziej niebieskiej)."


Książeczka jest w sam raz dla dzieci, nauczania wczesnoszkolnego, ponieważ może się nauczyć wielu pożytecznych rzeczy, które z pewnością przydadzą się na lekcjach przyrody bądź konkursach szkolnych. 
Z czystym sumieniem mogę stwierdzić,że Pan Marcin Gołąbek stworzył mądrą, pouczającą bajkę. Przyjemnie się czytało,nawet mnie, osobie dorosłej, już niestety pozbawionej tak barwnej wyobraźni, jaką mogą poszczycić  się dzieciaczki. Świetną sprawą jest komunikacja z dzieckiem, daje wrażenie, iż autor siedzi po drugiej stronie kartek i nam opowiada. Zdecydowanie polecam, można śmiało nabyć dla swoich pociech.













Czytaj dalej...

Dar Wilka



Rauben jest młodym reporterem, pisze artykuły, jego nowym zadaniem jest opisanie niesamowitej posiadłości znajdującej się w pobliżu rozległej puszczy. Właścicielką tej jakże okazałej i interesującej budowli jest  Marchent  Nideck, elegancka kobieta. Mężczyzna poddaje się urokowi miejsca, klimacie domu oraz intrygującej kobiecie. W prawdzie żyje w związku z Celste, ale w tym odległym miejscu myśli  zajmuje całkiem inna sprawa. 
Marchent zapoznaje gościa z historią wujka Felixa, który niemalże całe swoje życie poświecił podróżom, miał grupę przyjaciół z którymi prowadził różne badania historyczne. Niestety nikt nie wie co się z nim stało, nie powrócił z ostatniej eskapady. 
Dom jest przepełniony wspaniałymi książkami, zbiorami życia Felixa, tabliczkami z pismem klinowym oraz innymi cennymi skarbami. 
Kobieta opowiada reporterowi o swojej rodzinie, braciach, którzy przysparzają ogromnych kłopotów. 
Nieoczekiwanie w nocy, Raubena budzi hałas w kuchni, ktoś włamał się do posiadłości. Sam zostaje zaatakowany przez dziwne zwierzę, które zamiast go zabić gryzie po czym nagle ucieka. 

Nieszczęsna napaść sprawia, iż w życiu młodzieńca zaczynają dziać dziwne rzeczy. Nie dość,że jego ciało podejrzanie szybko się goi, to jeszcze wszystkie zmysły, nadzwyczaj intensywnie odbierają różne bodźce. W dodatku w telewizji oraz prasie aż wrze na temat bestii mordującej w domu, którym spędził noc..
Okazuje się, chłopak otrzymał niezwykły Dar, dzięki niemu zacznie się zmieniać w człowieka wilka.

Niby książka fajna, ciekawa, jest wiele tajemnic do odkrycia, jednak chwilami autorka przedłużała opisy. 
Czytałam, czytałam i nie mogłam się doczekać kiedy będzie się coś działo.
 Znowu akty napaści potwora na ludzi oraz morderstwa, zostały opisywane z niezwykłą dokładnością, czasem dwie strony przedstawiały obrazy mięsa, krwi, gruchot kości i tym podobne. Nie lubię takich szczegółów więc, mnie one niebywale męczyły. Wiadomo można czytelnikowi nakreślić grozę sytuacji, ale raz po raz, po prostu obrzydza. 
Oczywiście nie chcę tutaj krytykować gdyż całość oceniam pozytywnie. Żałuję jedynie,że dopiero pod koniec drugiej połowy wychodzą najistotniejsze fakty. 
Tempo się rozpędza i można się na prawdę wczuć.
Początek serwuje wiele pytań, spekulacji, na które przyjdzie bardzo, bardzo długo poczekać. 
Bardzo chciałam przeczytać "Dar Wilka" i myślę,że oczekiwałam troszeczkę czegoś innego, jednakże nie rozczarowałam się. 
Jeżeli ktoś jest zwolennikiem fantastyki oraz krwawych, brutalnych klimatów, to ta pozycja jest w sam raz. 


Aniu bardzo ci dziękuję,że użyczyłaś mi swojej książki:)












Czytaj dalej...

Anna Ventura





Przyznam szczerze,że nie spodziewałam się po tej książce,aż tak pozytywnych wrażeń. Fakt,że ostatnimi czasy rynek wydawniczy opanowała fantastyka jest każdemu znany. Jedne publikacje są interesujące, drugie już nie tak bardzo. 
Agnieszka  Kiełbus stworzyła na prawdę dobrą książkę, z racji jej  młodego wieku, tym większe uznanie z mojej strony. 

Anna Ventura jest nastolatką, historię dziewczyny poznajemy w trudnych dla niej chwilach, otóż po utracie rodziców trafiła pod opiekę zimnej, bezuczuciowej ciotki, która nie stara się ułatwić siostrzenicy zaaklimatyzowanie się w nowej rzeczywistości. W ręcz przeciwnie, traktuje niczym zło konieczne, wysługuje w każdy możliwy sposób. 
Jednak szereg niespodziewanych sytuacji sprawi,że Anna ucieknie z domu. Od tej chwili jej życie ulegnie ogromnej zmianie. 
Dziwnym sposobem trafi do świata wymiernego, gdzie czas zatrzymał się w innej epoce. Na ziemi można spotkać wampiry, strzygi oraz inne groźne istoty o jakich dziewczyna słyszała jedynie w filmach. 
Niestety pech będzie jej stałym towarzyszem. Napaść wampirzycy Angeli oraz uratowanie z opresji przez dwóch młodzieńców Cedrika i Thomasa zostawi trwały ślad w życiu Ani. 
Zamieszkując w urokliwym miasteczku Spes z nowymi przyjaciółmi dziewczyna poczuję się przez chwilę szczęśliwa, obaj przyjaciele okażą się wspaniałymi towarzyszami wycieczek zapoznawczych. 

Niestety przypuszczenia ojca Cedrika się spełnią, nowo przybyła sierota zacznie przemianę w wampira. Będzie musiała niezwłocznie udać się do zamku hrabiego...
Kolejny raz Anna Ventura straci to na czym zaczęło powoli zależeć. Nie chce zostać potworem, a na dodatek bliski jej sercu chłopak, dowiedziawszy się o przemianie zaczyna pałać do jej osoby nienawiścią...

Już na samym początku wciągnęłam się w czytanie, czasem autor dość mozolnie zapoznaje z bohaterami, na szczęście tutaj każda postać została dokładnie zarysowana. Sytuacje w jakiej znalazła się Ania wyraźnie przedstawiona. Co najważniejsze ani przez chwilę się nie nudziłam. Każda strona sprawiała,że byłam ciekawa co dalej? 
Sama osoba Anny jest nietypowa, z jednej strony normalna nastolatka, z drugiej bardzo poważnie myśląca, choć chwilami irytująca. Uparta oraz wybuchowa, odznaczająca się wyglądem oraz podejściem do wielu spraw.

Mieszkańcami zamku do którego trafia Anna są wampiry, dhampiry oraz ludzie. Oczywiście nie brakuje maga, mojego ulubieńca. 
Kiedy razem z przyszłą wampirzycą przybyłam do tego miejsca nie wiedziałam,że spotkam się z tyloma zagadkami. 
W dodatku w tym samym momencie zaczyna pojawiać się tajemnicza postać zdrajcy, człowieka w kapturze o nieznanym imieniu.
Brawo dla Agnieszki Kiełbus, która na prawdę świetnie zataiła do samego końca informację kto jest donosicielem. Sama miałam na prawdę wielu podejrzanych, jednak akurat tego kogoś, nawet przez chwilę nie brałam pod uwagę, 
Forma przedstawionych wampirów oraz innych fikcyjnych stworzeń nie jest naciągana lub przesadzona. Wiadomo książka jest z gatunku fantasy, aczkolwiek całość ze sobą świetnie współgra, nie razi niewytłumaczonymi zjawiskami. 
Ciesze się,że nie było tutaj zbyt obszernego wątku miłosnego, kolejny plus dla autorki za sprytne wplatanie scen uczuciowych w odpowiedniej ilości. Zakochana nie użala się nad sobą przez trzydzieści stron, bądź biega z motylami w brzuchu przez kolejne trzydzieści.
Na dodatek zakończenie mnie niezmiernie zaskoczyło. Od dawna nie spostrzegłam ze zdziwieniem,że właśnie przeczytałam ostatnie zdanie...
Mam nadzieję,że nie trzeba będzie długo oczekiwać na dalsze losy Anny Ventury, gdyż pozostało wiele pytań bez odpowiedzi. 
Książka jest na prawdę godna polecenia. 






Czytaj dalej...

Urodzinki Paulinki :)))






Kochani! Nasza blogowa koleżanka dzisiaj kończy "18-te" urodziny to znaczy już któryś raz...,bo wiecie MY kobietki zawsze mamy te naście lat:))
 Od siebie chciałam złożyć Paulince najserdeczniejsze życzenia, spełnienia marzeń, podróży w najbardziej upragnione miejsca, przeczytania stoooosów samych świetnych książek i ... :)))



Pauluś ten oto wirtualny bukiecik dla Ciebie! Buziaki kochana:*



Mam nadzieję,że dołączycie się do życzeń w komentarzach :) 
W końcu jesteśmy fajnym blogowym społeczeństwem!! :))

Gdyby ktoś nie miał pewności, która Paulinka, proszę sprawdzić Tutaj :)))




Czytaj dalej...

W szpilkach od Manolo



O Pani Agnieszce Lingas-Łoniewskiej usłyszałam jakiś czas temu, niestety nie miałam jeszcze okazji zapoznać z dotychczas wydanymi książkami, zaczęłam od końca, czyli najnowszej wydanej pozycji. 
Ucieszył mnie fakt,że autorka pochodzi z mojego Dolnego Śląska, a dokładniej z Wrocławia. 
Tam też umiejscowiona została akcja powieści
 W szpilkach od Manolo. 

Lilkę chyba nie można nie polubić, jest prawdziwą kobietą, w pełni tego słowa znaczeniu. Przede wszystkim ma bardzo ciekawe usposobienie. Pewność siebie pomieszana z ironicznym poczuciem humoru, jest dobrą osobą, tylko chwilami zbyt bezpośrednia. Szczęśliwa opiekunka wesołej kociej gromadki.
On, tajemniczy niebieskooki, wysoki przystojniak. Pojawia się nagle i wprowadza nie małe zamieszanie oraz popłoch wśród pracowników.
Nadzoruje oraz kontroluje prace w firmie,  jednak nikt nie wie, kim jest tak na prawdę. 
Jest jeszcze ktoś, pojawiający w dziwnych miejscach, o nieoczekiwanej porze, niemalże jak cień, albo złudzenie. Pozostawia niezrozumiałe wiadomości, które odegrają bardzo ważną rolę w kluczowym momencie. 
Na dodatek zaczynają ginąć w niewytłumaczonych okolicznościach młode kobiety...

Każda z postaci jest wyraziście przedstawiona, poza tym nie ma możliwości nie wczuć się w rolę Liliany, dlatego jej przyjaciele i wrogowie będą naszymi. 
Zaś potyczki słowne, z przyjaciółkami rozbawią nie jeden raz. 


W szpilkach od Manolo to komedia z ciekawym wątkiem kryminalnym. Spotkamy tutaj miłość, przyjaźń, nienawiść, czyli wszystkie rzeczy,które doświadczamy w życiu. 
No może poza pewnymi mrocznymi przygodami. 
Bardzo przypadł mi do gustu styl Pani Agnieszki, jest lekki, co sprawia,że czyta się bardzo przyjemnie. 
Mamy również okazję poznać Wrocławskie knajpki, uliczki oraz inne ciekawe zakątki.
Do tego podróż do miejsca, w którym sama byłam wiele lat temu.. Już dawno nie miałam takiej radości podczas czytania wymienianych nazw miejscowości,tak dobrze mi znanych.Nie dość,że czułam się dumna to jeszcze nie musiałam ich wyobrażać, a jedynie odtwarzać obrazy. 
Rozwiązanie zagadki mnie zaskoczyło, z czego oczywiście bardzo się cieszę. Miałam swoje typy, jednak poszłam błędnym tropem. 
Szczerze polecam, podejrzewam,że każdy miło spędzi czas czytając tą publikację. 




Za egzemplarz tej wspaniałej lektury chciałam  serdecznie podziękować autorce,
Pani Agnieszce Lingas-Łoniewskiej.







Czytaj dalej...

Miła przesyłka

Jaka pogoda za oknem nie trzeba mówić, chociaż z tego co słyszałam nie wszędzie leje deszcz od 5 dni bez przerwy...
Nie o deszczu chciałam, a o jakże miłej dzisiejszej przesyłce, która sprawiła mi ogromną radość i poprawiła humor:))






Tak, tak oto śliczny,nowiutki egzemplarz Szpilek!!:)
W dodatku z dedykacją...
Jeżeli nie padnę dziś ze zmęczenia postaram się przeczytać..:)








Ochhh miałam napisać coś więcej, ale dziś chyba nie jestem w stanie, podziwiam wszystkie matki!!:) Ja po dwóch dniach ledwo żyję..;)




Czytaj dalej...

Moda na autora - Olga Rudnicka


Na blogu "w krainiestron" trwa akcja, moda na autora, jakby był ktoś zainteresowany link Tutaj, zapraszam do zapoznania się z regulaminem  i zgłoszeniem uczestnictwa:)

Postanowiłam napisać  o jednej z autorek o której chyba nie zbyt wiele osób słyszało, jest moją rówieśniczką, poznałam się z jej twórczością wiele lat temu kiedy to debiutowała książką "Martwe Jezioro" recenzja . 
Nie wiedziałam,że będzie druga cześć, jakże miło się zaskoczyłam gdy również przypadkiem trafiłam na "Czy ten rudy kot to pies?". Od tamtej pory śledziłam kolejne publikacje.



Olga Rudnicka

Absolwentka Pedagogiki w Wyższej Szkole Komunikacji i Zarządzania w Poznaniu,
Pracuje jako asystentka osób niepełnosprawnych w Polskim Komitecie Pomocy Społecznej w Śremie. Kocha jazdę konną i rytmy latynoamerykańskie, zwłaszcza salsę. Namiętnie czyta Joannę Chmielewską, Stephena Kinga, Joe Hilla, Tess Gerritsen i Jeffery'ego Deavera. 

Olga Rudnicka urodziła się 20 września 1988 r, w Śremie, uczęszczała do Zespołu Szkół Rolniczych w Grzybnie ( Oddział zamiejscowy szkoły - Liceum Ogólnokształcące w Śremie ).
Ukończyła zaoczne studia na kierunku pedagogiki,
w Wyższej Szkole Zarządzania i Komunikacji w Poznaniu. Pracuje jako asystentka osoby niepełnosprawnej w Polskim Komitecie Pomocy Społecznej.  Jej pierwsza powieść "Martwe Jezioro" zostało uhonorowane nominacją do nagrody w konkursie "Śremskie Żyrafy" , Organizowanego przez Burmistrza miasta Śrem. 



Olga Rudnicka dorobiła całkiem pokaźnego zbioru, według mnie wszystkie są interesujące, do jednej mam maleńkie zastrzeżenia, jednakże uważam,że każdej z nich warto poświęcić uwagę. 
Do moich ulubionych należą siostry Sucharskie tytułowe Natalii 5 oraz druga część Drugi przekręt Natalii,  chyba przy żadnej zagadce morderstwa się tak wspaniale nie ubawiłam. 
Jeżeli ktoś zechce się dowiedzieć czego na temat Stalikingu, w jaki sposób go rozpoznać i jakie może nieść zagrożenia proszę sięgnąć po Cichy wielbiciel
Zazwyczaj akcje powieści umiejscowione są właśnie w okolicach Śremu bądź w samym mieście, co przyliża czytelnika do rodzinnych stron autorki.
Styl jakim się posługuje jest lekki oraz zabawny.  Konstrukcja dialogów jak dla mnie genialna. 
Sama już przeczytałam wszystkie do tej pory wydane książki, mam nadzieję,że niebawem ukaże się coś nowego. 

A tutaj spis wszystkich publikacji autorki;

1. Martwe Jezioro
2. Czy ten rudy kot to pies
3. Zacisze 13
4.Powrót do Zacisza 13
5. Lilith
6.Natalii 5
7. Drugi przekręt Natalii
8.Cichy wielbiciel 





Czytaj dalej...

Płacz kobiety

Gdy  byłam jeszcze w gimnazjum panowała "moda" na prezentacje multimedialne, kto zrobi ładniejszą i takie tam, kiedyś znalazłam na komputerze, całkiem przez przypadek o kobiecie, dlaczego płacze... 
Niestety komputer jak to komputer, coś się zepsuło i prezentacja przepadła. Internetu nie było, bo nie dość,że wieś to jeszcze wtedy droogooo było jak nie wiem co, zapomniałam, ale ja jak to ja, nie odpuszczam, chodziło po mojej głowie, poszukałam i Ta dam! :)  Podzielę się z wami, może znacie, może nie wszyscy, ale co szkodzi znowu przeczytać;) 




 - Dlaczego płaczesz? 
 - młody chłopiec zapytał swą mamę. - Ponieważ jestem kobietą, odpowiedziała mu.
 - Nie rozumiem, odpowiedział.
Ona go przytuliła i rzekła: ...i nigdy się nie dowiesz, ale nie martw się to normalne.
     Później chłopiec spytał swojego Ojca, dlaczego Mama płacze bez powodu?
     Wszystkie kobiety płaczą bez powodu. ...było to wszystko co mógł mu odpowiedzieć.
   

 Mały chłopiec urósł i stał się mężczyzną i wciąż nie wiedzą dlaczego kobiety płaczą. Nareszcie uklęknął złożył ręce i zapytał: Boże... Dlaczego kobiety płaczą (tak łatwo)?
     A Bóg mu odpowiedział...
     ...Kiedy tworzyłem kobietę postanowiłem ją uczynić wyjątkową. Stworzyłem jej ramiona na tyle silne by mogła dźwigać ciężar całego świata! Dałem jej nadzwyczajną siłę, pozwalającą jej rodzić dzieci jak również znosić odrzucenie, spowodowane czasem przez jej własne dzieci! Dałem jej stanowczość, która pozwala jej na opiekę nad rodziną i przyjaciółmi.
     Niestraszna jej choroba!
    

 Stworzyłem ją wrażliwą, aby kochała wszystkie dzieci, nawet wtedy, gdy jej własne ją bardzo skrzywdzą!
     Dałem jej siłę, aby opiekowała się swoim mężem mimo jego wad, Zrobiłem ją z żebra swego męża, tak, aby chroniła jego serce!
     Dałem jej mądrość, aby wiedziała, że dobry mąż nigdy nie skrzywdzi swej żony. Czasem jednak testuje jej siłę i wytrwałość żony w wierze w niego. Synu, na sam koniec...
   

 Dałem jej również łzę do wypłakania. Jest to jej jedyna słabość! Jeśli kiedyś zobaczysz, że płacze, powiedz jej jak bardzo ją kochasz i jak wiele robi dla innych. I jeśli nawet wciąż płacze, sprawiłeś, że poczuła się o wiele lepiej.
     Ona jest wyjątkowa! 




Czytaj dalej...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © Niekończące się Marzenia - kobiety o literaturze . Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka