Stosik Andrzejkowy :))



Kochani przedstawiam wam Andrzejkowy stosik, czyli coś co niedźwiadki lubią najbardziej;) powinno być mole, ale ja lubię miśki więc będziemy Miedźwiadkami książkowymi;) Nie będę długo zanudzała, przejdźmy do rzeczy ;)

1.  Czerwień Rubinu  Kerstin Gier  - Książka jest pierwszym tomem Trylogii czasu, wydaje się bardzo fajna, niestety dostałam ją wersji audiobook, może bym to jakoś zniosła, ale fakt,że czyta Lewińska tak mnie zniechęca, że myśl o słuchaniu jej drażniącego głosu niebywale mnie dobija. 

2. Demony miłości  Eve Edwards - Anglia za panowania Tudorów, czyli coś o czym lubię czytać, mam nadzieję,że się nie zawiodę:)

3. Gorączka 1 Dee Shulman - Tutaj poddałam się namowie Bujaczka, która mi zachwalała, no i przyznam się szczerze już zaczęłam czytać no i .. podoba mi się!! :))

4. Gorączka 2 Dee Shulman - Jak każdy widzi druga część tego co już mi się podoba, nie piszę o czym bo sama dopiero rozgryzam, a opis z książki każdy może poszukać;D Ot taka złośnica jestem ;))

5. Nieskończoność H.J Rahlens - Nawet ja czasem lubię czytać o miłości, ale musi być to historia na prawdę interesująca, mam nadzieję,że nie zawiedzie mnie ta książka:)

6. Wielka księga czytam sobie - Dzieckiem po części jestem cały czas, więc i takie książki lubię podczytywać, ale szczerze to wszystkie podrzucam moim dzieciaczkom;)

7. Aż gniew Twój przeminie Asa Larsson - Ha! Kryminały uwielbiam, a jeszcze TAKIE wręcz kocham, no więc mamy morderstwo nie byle jakie, w dodatku duch się gdzieś pojawia, wiem bo już zerknęłam na kilka rozdziałów;) Jest napięcie, chwilami groza...więcej nie powiem;D 

8. Honor Elif Shafak - Tego typu historie trzeba czytać, bo opowiada nie tylko o tytułowym honorze, ale również miłości do rodziny bez względu na sploty wydarzeń, jestem pewna,że autorka zabierze mnie niesamowitą podróż... 

9. Villette  Charlotte Bronte -  Sięgnęłam po tę książkę po lekturze wcześniejszej Jane Eyre, która wywarła na mnie ogromne wrażenie, zastanawiam się czy Villette mnie nie rozczaruje, oby tak nie było..;)


Przedstawiłam wam wszystkie moje skarbki, nie oczekuje nazbyt szybko recenzji, ponieważ każda z nich jest bardzo obszerna, a ja lubię czytać a nie robić z tego wyścigi by podbijać liczby przeczytanych pozycji w miesiącu;) Mimo,że wszystkie są recenzyjne to nie znaczy,iż pozbawię się z przyjemności lektury. 
Niby jest zima, ale obowiązków to akurat mi nie brakuje, wieczorem jestem padnięta. Więc czytam w każdej wolnej chwili na tak zwane raty..:) 
Jestem ciekawa czy coś z was z mojego dorobku interesuje, albo czytaliście? :)


Czytaj dalej...

Morderca z Whitechapel



Kiedy zobaczyłam zapowiedź tejże książki bardzo się ucieszyłam, bo nie dość,że kryminał z elementami thrillera w dodatku fabuła rozgrywa się w dziewiętnastowiecznej Anglii. Więc nie zastanawiając się z wielką radością sięgnęłam po mordercę, a moje wrażenia były... postaram się opisać jak najdokładniej. 

W stolicy Wielkiej Brytanii, a dokładniej w jednej z biedniejszych dzielnic o nazwie Whitechapel mieszka Adma Kłosowski wraz ze swoją rodziną, żoną Pauliną i dwoma synami Stasiem i Kubusiem. Mężczyzna pracuje w fabryce, nawet dobrze mu się wiedzie. Do czasu gdy w okolicy zostaje zamordowana prostytutka, jest to bardzo brutalne zabójstwo. Sprawa wstrząsa okoliczną ludnością, budzi w nich grozę i niepokój, Adam nie za bardzo rozumiejący obcy język zaczyna wypytywać swojego kolegę Piotra równie Polaka, tamten jest dokładniej poinformowany jakby nie było dłużej mieszka w Anglii ma więcej znajomych.  Sytuacja staje się poważniejsza gdy zostaje zabita kolejna kobieta, równie brutalnie. Na domiar złego policja zaczyna przesłuchiwać Piotra. Kłosowski zaczyna bliżej przyglądać się sprawie, jest ona dla niego podejrzana. Kiedy następnego dnia Adam zostaje aresztowany pod zarzutem morderstwa prostytutek nie potrafi zrozumieć na jakiej podstawie. Poszlaki świadczą o jego winie, mężczyzna zdaje sobie sprawę,że osobą, która go wrabia jest Piotr Koniecpolski. Kłosowski za wszelką cenę próbuje udowodnić swoją niewinność jednak nie jest to wcale takie proste. Piotr od wielu lat współpracuje w policją, przez co jest uważany za wiarygodnego informatora. 


Nie będę dłużej rozwlekała się nad fabułą bo dla mnie była ona jakoś zbyt chaotycznie napisana. Jak wspomniałam na początku bardzo lubię kryminały, ale tutaj no czegoś mi zabrakło. Niby jest morderstwo, zagadka. Jednak fabuła ma dziwny przebieg, jakby przestępcy nieudolnie się bawili z policją w kotka i myszkę, co gorsza nie są to jakieś porządne uniki, Mnie wiele razy irytowały mające miejsce wydarzenia,  chwilami czytałam znudzona bo pewne wypowiedzi były prowadzone chyba aby przedłużyć finał, Policja niby coś tam działała, ale to też pozostawiało wiele do życzenia. Wypuszczali tego Kłosowskiego, zamykali, sami nie wiedzieli co mają robić. Nie wiem nawet te brutalne morderstwa nie zrobiły na mnie zbyt wielkiego wrażenia. Co najlepsze do samego końca zastanawiałam się gdzie jest zawarty ów thriller..Jedyne emocje jakie towarzyszyły mi podczas czytania to właśnie irytacja. Pomysł na książkę był na prawdę dobry, niestety według mnie autorowi czegoś zabrakło podczas pisania, nad czym bardzo ubolewam, bo zamiast radości nad lekturą odczuwałam jedynie chęć przekonania się kto tam jest głównym mordercą, no i tutaj, może już nie będę komentowała, szału nie było, wręcz nie wiedziałam  co mam myśleć. 
Czy polecam książkę? Można przeczytać, nie jest ona beznadziejna, może tylko mnie się średnio podobała.








Czytaj dalej...

Duchy wokół nas




O duchach słyszał chyba już każdy z nas, ludzie mają różne podejście do tego tematu. Bywają opowieści wiejące grozą, ale są i pełne pozytywnych odczuć. Zmarli potrafią ukazać się w postaci mgły bądź odgłosów, mówi się,że czasem przybywają we śnie aby przekazać wiadomości. 
Autor tłumaczy nam w jaki sposób możemy doświadczać obecności duchów i jaki wpływ mogą one mieć na nasze życie tutaj na ziemi, a nawet po tej drugiej stronie. Jeżeli spotkamy przybysza o dobrych zamiarach możemy się tylko cieszyć ponieważ otacza nas wsparcie z nieba, gorzej jeżeli w naszym otoczeniu pojawi się zły duch mający na celu karmić się naszymi słabościami. Wtedy może to nieść spore zagrożenie nie tylko dla nas samych, ale i również otoczenia. Jak wyjaśnia autor złe moce czyhają na dostęp do naszej duszy, dlatego nie należy ustawać w modlitwie i w silnej wierze bo tylko ona może nas chronić przed nieszczęściem 
Nie brakuje przykładów na podstawie opowieści wielu ludzi, którzy zetknęli się naocznie z obecnością duchów, nie raz to były przyjemne spotkania pełne radości i umocnienia w wierze przynoszące ukojenie na przykład w bólu po stracie kogoś bliskiego.  Jednak nie brakowało również takich po których włos się na głowie jeżył a po plecach przechodziły ciarki, wpływ te straszne przeżycia odznaczyły się w późniejszym zachowaniu świadków owych zdarzeń, jak mówią obserwatorzy w takiej chwili jest potrzebne wsparcie księdza by uzyskać ukojenie i spokój ducha.
Wiele przykładów jest opartych nas badaniach, konsultacji z lekarzem psychiatrii. Możliwość spotkania się z tymi ulotnymi istotami zależy od okoliczności, mówi się,że są one obecne tutaj na ziemi do póki nie pozałatwiają swoich spraw, czasem przebywają wśród swoich bliskich do dnia pogrzebu, ale też bywają przypadki gdy dany duch był z kimś lub z czymś tak silnie związany,że nie potrafi znaleźć spokoju po śmierci i wraca na ziemię błąkając się po niej. 
Niesamowitymi przykładami był badania przeprowadzone na ludziach przeżywających śmierć kliniczną, wszyscy oni twierdzili,że tam po drugiej stronie otaczała ich radość oraz poczucie bezpieczeństwa. Każda z tych osób miała zatrzymanie akcji serca co znaczy,że w danej chwili po prostu nie żyła, więc jak mówi człowiek zajmujący się badaniami istnieje życie po drugiej stronie. Dla ludzi wierzących nie ma problemu by wiedzieć,że po śmierci będą żyli wiecznie, jednak istniej grupa, która opiera się tylko i wyłącznie na dowodach. 
Autor nakreśla obraz czyśćca miejsca, w którym dusze czekają na odkupienie swoich grzechów, modlące się do Boga, jednak wielokrotnie potrzebują modlitwy tutaj z ziemi, dlatego też dostają pozwolenie na proszenie o pomoc swojej rodziny lub znajomych. Dotyczy to tych znajdujących się w łagodnej części przedsionku do bram niebieskich. 

Książka jest na pewno bardzo interesująca, bo sama często zastanawiam się czy pewne rzeczy nie dzieją się za pomocą albo przeszkodą przybyszów zza światów, nie raz możemy powiedzieć,że coś się nam udało mimo,iż byliśmy pewnie fiasku, może akurat wtedy dobry duch nad nami czuwał? 
Często podczas czytania opowieści o zmarłych przybywających na ziemię cierpłam ze strachu, bo co innego mieć świadomość,że oni gdzieś sobie chodzą, a wiedzieć,że są ludzie, którzy rzeczywiście mieli do czynienia z duchem. Temat może nie należy do najłatwiejszy bo przecież musimy opierać się na wierze, nie każdy z nas chce dopuścić do siebie,że duchy są wśród nas tylko nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę. Jednak informacje zawarte w książce wydają się być poparte dobrymi dowodami, zaś niektóre z nich dają na prawdę wiele do myślenia. Sama podczas lektury zastanawiałam się nad wieloma rzeczami, mimo zapewnień autora,że nie należy się bać spotkania z duchem jakoś nie mogę sobie wyobrazić bym była szczęśliwa z takiej wizyty. Jeszcze żebym wiedziała,że taki duch chce dla mnie dobrze, ale co zrobić jak to będzie ten zły mający wobec mnie paskudne zamiary? Co mnie jeszcze zainteresowało w książce, autor pisał,że duchy naszych bliskich ukazujący się czy to na jawie bądź we śnie przeważnie przychodzą w młodszej postaci niż umarli, muszę przyznać rację bo kilka lat temu przyśniła mi się moja babcia, której nigdy nie poznałam, zmarła parę miesięcy przed moim urodzeniem mając sześćdziesiąt lat, a we śnie jawiła się jako piękna młoda kobieta...
Dodatkowo wszystko zostało napisane w oparciu o przykłady z pisma świętego, dla mnie osoby wierzącej jest do bardzo ważne bo wiem,że nie są to informacje wymyślone ot tak. Książka została napisana starannie oraz mądrze. Jestem bardzo zadowolona,że mogłam ją przeczytać bo dała mi odpowiedzi na niektóre pytania. Myślę,że każdy może po nią śmiało sięgnąć, język jest przystępny, a czyta się jednym tchem, ja siadłam i przepadłam, czytałam do samego końca.


                             Za książkę dziękuję Pani Dorocie z wydawnictwa M .






Czytaj dalej...

Meandry miłości





Jest to dla mnie wyjątkowa książka, przede wszystkim ze względu na dedykację, kto już posiada może zwrócił uwagę,że autorka dedykowała ją Lubaniowi i jego mieszkańcom. Sama mieszkam kilka kilometrów od tego miasta, które jest mi bliskie pod wieloma względami, a fakt,że Kasia Bulicz-Kasprzak pochodzi właśnie z  Lubania był dla mnie ogromną niespodzianką. Jakże przyjemnie się dowiedzieć,że osoba o takim talencie pisarskim wywodzi się z moich stron. Ze wzruszeniem czytałam ten krótki, a jakże ważny wpis...


Miłość istniała od zawsze, jednak były czasy gdy uczucia nie miały znaczenia. To rodzina i jej spełnienia oczekiwań rodziców miały największą wagę, ale szczególnie status społeczny. Wiek nie był brany pod uwagę w dobieraniu małżonków, grunt by oboje mieli majątek i odpowiednią wartość wśród otoczenia.
Pary związane w ten sposób przeważnie nie darzyły się uczuciem, niestety musiały poddać się woli rodziców. Czasem miłość przychodziła z biegiem lat, jednak bywało i tak, że do samego końca małżonkowie byli sobie zupełnie obcy...

Helena Tarczyńska marzyła o wielkiej namiętnej miłości, takiej samej jaką przeżywają bohaterowie romansów, które po kryjomu czytuje. Snuła się po okolicy marząc o zmaterializowaniu się jakiegoś interesującego mężczyzny. Niestety w okolicy znajdują się sami niezbyt ciekawi kawalerowie,co gorsza o jej rękę starał się pewien wdowiec, wiele lat od niej starszy.
Helenka odznaczała się wyrazistym temperamentem, nie potrafiła zachowywać jak prawdziwa dama, co nie znaczy,że maniery były jej zupełnie obce. Kochała konie i jazdę konną, nawet upominania ze strony matki nie zniechęcały ją do ulubionego zajęcia. 
Na grzbiecie wiernej Koniczyny czuła się wspaniale. Ulubionym miejscem w domu była kuchnia, to w towarzystwie kucharek czuła się najlepiej, pomagając w przygotowaniu posiłków nie jeden raz odnajdywała spokój ducha. Chwilami za bardzo rozgadana, lecz o dobrym sercu. Gdy pewnego dnia spotkała na drodze nieznajomego mężczyznę, nie zdawała sobie sprawy ile zmieni się w życiu całej rodziny wraz z jego przybyciem.

Praca wiejskiego doktora jawi się Janowi jako zesłanie, bo i co go może spotkać interesującego wśród biednych pacjentów? Jedyną pociechą wydają się wizyty w domu Państwa Tarczyńskich, wysoko sytuowani, zamożni. Z takimi ludźmi aż chce się przebywać. Leonowicz nie był lekarzem z zamiłowania, matka mu poradziła ten zawód gdyż jak twierdziła miał mu przynieść wystarczający dochód do godnego życia. Realia okazały się inne niż by się tego spodziewał. Kiedy splot wydarzeń postawił mu na drodze Helenę cieszy się tylko dlatego,że dzięki niej będzie miał okazję zapoznać się z okazałym domostwem i jego mieszkańcami. Poznając Panią Ludwikę Tarczyńską ulega pierwszemu w życiu zachwytowi nad kobietą. Wiele lat później będzie się wstydził tego niemądrego zachowania niedojrzałego mężczyzny, nie będzie świadom,że to zakazane uczucie doprowadziło do rodzinnej tragedii. 

O ile Helena była pełną życia otwartą dorastającą kobietką, o jej siostrze nie można było tego powiedzieć. Hania ulubienica matki, wiecznie mająca problemy ze zdrowiem. Niestety nikt nie potrafił postawić diagnozy jej dolegliwościom. Ludwika nie odstępowała nie jeden raz dziewczyny dniami i nocami. Zabierała w podróże do Szwajcarii oraz Włoch by jak twierdziła córka korzystała z lepszego powietrza, bo wiejskie było zbyt ostre...Hania wiecznie pogrążona w modlitwie myśląca tylko o sobie. Nie myśląca o innych ludziach, obsesyjnie oddana Jezusowi.
Zachowanie żony nie rozumiał Pan Henryk, który widział jak faworyzuje starsze dziecko, dla Heleny nigdy nie miała tyle czułości i uczucia, o wszystko ją krytykowała, jedyną podróżą jaką zaproponowała młodszej córce była wyprawa do Krakowa. 
Ojciec kochał swą ulubienicę, bo widział w niej  bratnia duszę, w przeciwieństwie do przyszłego dziedzica, to Ona większość czasu spędzała na polu, napawając się jego widokiem. Cieszyło go i zarazem martwiło, zdawał sobie sprawę,że kobieta powinna zachowywać się inaczej, jednak Helena była tak do niego podoba,że nie miał sumienia odmawiać tych wspólnych wypraw. 

Meandry miłości  to nie jest jakiś tam romans, to wspaniała opowieść o losach wielu ludzi,których  ścieżki splotły się w całość tworząc piękną historię. Każdy z bohaterów posiadał przeszłość mniej lub bardziej przejmującą, która przełożyła się na późniejsze dorosłe życie. Autorka przedstawiła sylwetki bohaterów tak aby można było bez problemu poczuć do nich sympatię bądź antypatię. I tak na naszych oczach Helena Tarczyńska przechodziła przemianę z radosnej trzpiotki w dorosłą samodzielną oraz odpowiedzialną kobietę, wiedzącą czego oczekuje od życia. Potrafiącą zająć się poważnymi sprawami. Od pierwszych stron polubiłam jej osobę i kibicowałam w ważnych chwilach. Miłość jest ukazana pod wieloma postaciami, przeplata się miedzy stronami w delikatny sposób, bez zbędnego przesadyzmu. Wszystko wyważone i subtelnie ukazane. Nie brakuje tragedii, z którymi trzeba będzie się zmierzyć nie tylko głównej bohaterce, bo i sam Jan Leonowicz poczuje co to znaczy strata i to nie jeden raz. Jego chciwość i w pewnym sensie interesowność bardzo mnie drażniły,  nie liczył się z uczuciami Heleny, która wiele musiała wycierpieć. 
Autorka nie oszczędzała bohaterów, często odbierając to co dawało im radość z życia.
Sprawiając, iż książka nie była przewidywalna bądź nudna. 
Bardzo lubię tego typu historie osadzone w czasach gdy kobiety musiały być podporządkowane mężczyźnie oraz rodzinie. Dlatego Meandry miłości uważam za świetną pozycję wartą przeczytania, według mnie nikt się nie rozczaruje. Sama zaś mam nadzieję,że autorka nie jednokrotnie mnie jeszcze zaskoczy swoim talentem pisarskim. 

Za książkę chciałam podziękować autorce Kasi Bulicz-Kasprzak. 
Książka przeczytana w ramach wyzwania - "Polacy nie gęsi"



Czytaj dalej...

Dziś o podbieraniu recenzji - czyli śmiać się czy wkurzać ?






Dzisiaj nie książkowo, nie muzycznie a o kradziejstwie. 
Kiedyś gdy słyszałam,że blogerzy podbierają innym kolegą "po fachu" recenzje myślałam,że to jest żart. No bo w końcu jak można być tak bezmyślnym i powiem brzydko zerżnąć cudzy tekst i go zamieścić na stronie publicznej? Czysta głupota. Jednak ostatnio sama dostąpiłam tego "zaszczytu", otóż wchodzę sobie grzecznie na jeden z blogów, czytam recenzję książki, którą wcześniej sama oceniałam i tak śledzę wzrokiem i nie wiem, zdaje mi się czy widzę moje własne zdania??  Może zbieg okoliczności, zagłębiam się bardziej i co? Jak nic wstęp od mojej recenzji, fajnie troszkę szyk zdań zmieniony, bo żeby nie było, ale głupi się domyśli,że to tylko zmyłka. Postanowiłam przeczytać obie recenzje mojej mamie, zobaczymy czy coś zauważy, najpierw moją, potem tą moją nie moją, no i w pewnym momencie mamusia grzecznie przerywa i zapytuje, dlaczego drugi raz mi czytasz swoją??  Hmnn czyli jednak nie zdawało mi się, idąc dalej stwierdziłam,że skonsultuję się z koleżankami z "branży" niech mi powiedzą czy ja wyolbrzymiam czy na prawdę coś jest nie halo...  Opinia była jednoznaczna....

Moi drodzy ja rozumiem wszystko, można nie mieć dnia do pisania, często tak mam, ale przepraszam bardzo nie zaglądam do kogoś na blog i nie wzoruję się na jego pracy, z dwóch powodów. 
Po pierwsze jest to beznadziejne złodziejstwo słów, po drugie jaki byłby sens mojego pisania? Skoro nie potrafię sama czegoś stworzyć znak,że pora pakować gadżety i kończyć zabawę. Innego wyjścia nie widzę. 
Mam nadzieję,że więcej takich niespodzianek nie będę musiała spotykać, bo to nie jest zbyt fajne widzieć,że ktoś poszedł na łatwiznę naszym kosztem... 

Dziękuję za uwagę. 



Czytaj dalej...

Mój Adam



Mój Adam składa się ze zbioru opowiadań dotyczących jednego tematu, związków partnerskich z perspektywy różnego wieku, nastolatków i tych dojrzałych. Bohaterowie opowiadają o tym jak rozwijały się ich uczucia, czy otrzymali od drugiej osoby to czego po niej oczekiwały. 
Wiele postaci wywarło na mnie na prawdę spore wrażenie, na przykład jedna z kobiet, która za drugim razem jakby się zdawać mogło trafiła na wspaniałego mężczyznę, tak było przez kilka lat, aż nagle się okazało,że ten ukochany ojciec przeistoczył się w potwora, czy był nim od początku? Może to stało się nagle, pod wpływem wielu czynników, o których ona nie miała pojęcia. 
Trudno jest zrozumieć tak straszną prawdę dotyczącą bliskiej osoby, bo wydaje się,że są to kadry jakiegoś filmu, mężczyzna, który wydawał się ucieleśnieniem dobra przestaje nim być, zachowuje się względem jednego dziecka bezdusznie, jakby wcale nie istniało...

Z kolei inna bohaterka jest młodziutka, dopiero poznaje "uroki" bycia z mężczyzną, jak to wygląda na prawdę, okazuje się,że szybko można dowiedzieć się z kim tak na prawdę ma się wspólnego wystawiając go na próbę. Zawód zawsze boli, ale jak to powiedziała matka bohaterki czasem taki ból jest i tak nie wielką ceną ,może być o wiele gorzej. 
Jej rówieśniczka z innego powiadania odznacza się lekkim podejściem do życia, wydaje się jej,że może mieć każdego wystarczy się troszkę wysilić. I tak rzeczywiście jest do pewnego momentu gdy przez głupotę musi ponieść konsekwencje. Wtedy podejmuje decyzje, które dla mnie były po prostu głupie, ale sama jej postać nie odznaczał się jakimś poziomem, więc chyba tego można się było po niej spodziewać. 

Jest jedna rzecz, która łączy wszystkie kobiety w opowiadaniach, każda z nich nie ma szczęścia do mężczyzn, podporządkowują się tym jak ich traktują, bądź stają się ofiarami ich zdrad. W zasadzie, żadna z nich nie podejmuje mądrej decyzji, zachowują się irracjonalnie i niekiedy histerycznie. Kilku z nich było mi szkoda bo los im spłatał delikatnie mówiąc figla. Pozostałe niszczyły życie na własne życzenie godząc się na traktowania uwłaczające kobiecie. Jest mi trudno zrozumieć coś takiego, nie pojmuje trzymania przy sobie mężczyzny za wszelką cenę, chociaż zdaję sobie sprawę,że robi tak wiele kobiet, jak dla mnie jest po prostu bezsensowne. Tak czy inaczej zakończenie może być tylko jedno. Czasem wystarczy pozwolić komuś odejść i przyjąć to z honorem. 
Jak każda książka Pani Ewy Nowak skłania czytelnika do przemyśleń nad samym sobą, jak my byśmy się zachowali w opowiadanej właśnie sytuacji, ocenić jest bardzo łatwo, ale jak to wygląda w życiu? Ja jak wspomniałam nie rozumiem tego jednego, trzymania partnera przy sobie na siłę, desperacja nie leży w mojej naturze, a z uczuciami można sobie jakoś poradzić. 
Polecam każdemu kto lubi twórczość autorki, ponieważ każde opowiadanie wciąga i jest na prawdę ciekawe.








Czytaj dalej...

Pokerzyści i frajerzy


Hazard należy do bardzo niebezpiecznych a zarazem pociągających uzależnień. Z jednej strony gracze zdają sobie sprawę,że stąpają bo bardzo cienkim lodzie z drugiej zaś świadomość dorobienia się w ciągu jednego wieczoru masy pieniędzy jest nieodparta. Autor w swojej książce ukazał ten świat od podszewki, początek oraz koniec...

Janusz jest majętnym oraz ustabilizowanym społecznie człowiekiem, ma własną rodzinę dzięki, której czuje się szczęśliwy oraz spełniony. Praca na uniwersytecie jest wynikiem własnych osiągnięć. Z czego jest na prawdę dumny. 
Gdy dzwoni do niego dawny kolega ze szkoły z propozycją spotkania po latach jest zadowolony, w końcu ma się czym przed nim pochwalić, mieszka w pięknej willi, żona oraz córeczka są jego wielką radością. Małżeństwo zalicza do udanych, bardzo dobrze się z Jolą rozumieją, nigdy nie mieli problemów w swoich relacjach. W pełnym napięcia oczekiwaniu wypatruje Mariana zastanawiając się czy po tylu latach się rozpoznają. Mężczyzna, który ku niemu zmierza jest postawny, przystojny bardzo modnie ubrany. 
Docierając do domu jeszcze nie wie o co gość go poprosi i jak zmieni się jego życie z powodu jednego wieczoru. 
Marian jest pokerzystą, nie byle jakim bo w kręgach swoich uchodzi za twardego zawodnika, noszącego przezwisko Hrabia, bo w świecie hazardu zyskuje się szacunek adekwatnie do grubości portfela, czym odznacza się właśnie kolega Janusza,który jest milionerem, a grę traktuje jak sport. Do każdego starcia przygotowuje się starannie, tu nie liczą się tylko pieniądze, trzeba potrafić panować nad nerwami, rozgryźć przeciwnika i najważniejsze nie dać się ponieść. W ten sposób doszedł do tego wszystkiego przez lata spędzone przy grze. Janusz nie spodziewał się,że przyjdzie mu odgrywać rolę ochroniarza, na widok sumy pieniędzy z jaką wybierają się w umówione miejsce nie potrafi otrząsnąć z szoku. 
A to dopiero początek wrażeń, które go spotkają podczas nocy, odezwą się w nim skrywane żądzę, o których istnieniu nie miał najmniejszego pojęcia. Towarzystwo pokerzystów to różni ludzie, lekarze, ogrodnicy czy taksówkarze, jedni grają dla pieniędzy, drudzy szukają adrenaliny. Wiadome jest jedno, uznawany będzie ten kto będzie miał do zaoferowania konkretną sumę pieniędzy. Jest też druga strona. Ta bardziej mroczna, czas przy rozgrywkach płynie długo, trzeba zjeść odprężyć się, a do tego najlepsze są kobiety, oczywiście wynajęte. Po alkoholu puszczają wszelkie hamulce, do tej pory poukładani mężczyźni pokazują swoje prawdziwe oblicza. Janusz przygląda się wszystkiemu ze zdumieniem, ale również fascynacją, w pewnym sensie to inne życie jest dla niego intrygujące. Jedna noc a tyle zmieni. 

Pan Franciszek Przeklasa w swojej książce wspaniale przedstawił świat gry, która potrafi dać szczęście w jednej chwili, aby w drugiej je odebrać. Świat wysoko postawionych ludzi, którzy z nadmiaru pieniędzy albo głupoty szukają wrażeń właśnie w tym "sporcie", świat szulerów, ludzi nie posiadających skrupułów jeżeli chodzi o ich sprawy. Tutaj nie liczą się sentymenty, gdy uczestnik traci pieniądze przestaje się liczyć w towarzystwie, od tej chwili nie zasługuje na to by się mu ukłonić. 
Nasz bohater żyje normalnie, do chwili gdy uświadamia sobie,że pieniądzem można zdobyć łatwiej, fakt jest pewne ryzyko, ale skoro kolega może to dlaczego nie on? Nie zdaje sobie sprawy,że nie każdy ma na tyle siły by wiedzieć kiedy się wycofać. Mimo,że Marian dał mu wiele wskazówek, a przede wszystkim przestrzegł by nie mieszał się i nie ryzykował tego co posiada Janusz nie potrafi się oprzeć pokusie. 
Na wstępie jest napisane, książka tylko dla dorosłych i słusznie. Jest w niej ukazane życie ludzi, którzy nie zaprzątają sobie głowy kulturą, manierami, nawet słowo moralność schodzi na odległy plan. Wulgarność w słowie oraz czynach można uznać za coś "normalnego" seks , alkohol i pieniądze, wszystko kręci się wokół tego. Między tym wszystkim porachunki dawnych kompanów od kart, dziś jesteś przyjacielem  jutro może zostać wydany wyrok, jaki? zależy od wielu czynników. Byłam bardzo ciekawa książki i na prawdę to co dostałam wywarło na mnie spore wrażenie, czytałam z zapartym tchem, ciekawa co wydarzy się dalej, bo zostało w niej ukazane nie tylko życie Janusza, ale pokerzystów z niższej półki oraz tego co dzieje się  tak zwanymi frajerami. Nie wiem co mogę jeszcze powiedzieć, tę książkę po prostu trzeba przeczytać bo jest godna uwagi. Dzięki niej wiele osób pozna i zrozumie jak niewiele potrzeba do nieszczęścia, do zniszczenia tego na co pracowało się latami. Po prostu świetna.







Książka bierze udział w wyzwaniu "Polacy nie gęsi"

Czytaj dalej...

Magiczna cukiernia




Rodzina Szczęsnych po utracie Almanachu wiedzy kulinarnej Szczęsnych zauważa,że mieszkańcy miasteczka nie są już tak szczęśliwi jak do tej pory. W prawdzie ich wyroby cukiernicze nie przestały być pyszne, ale bez magicznych właściwości stracił swoją moc. Czego efektem jest coraz gorszy nastrój panujący wśród kupujących. 
Róża, która czuje się winna utraty cennej księgi kucharskiej postanawia znaleźć sposób odzyskania jej od podstępnej ciotki Lily, to właśnie w jej ręce dostały się te wspaniałe przepisy.Kobieta jest rządna władzy, zdaje sobie sprawę,że oprócz tych dobrych zaklęć almanach zawiera również niebezpieczne i dzięki nim chce posiąść władzę nad światem. 
Prowadząc swój program telewizyjny, w którym serwuje własne wypieki zdobywa uznanie dzięki pewnemu czarodziejskiemu składnikowi, za jego zasługą każdy kto spróbuje wypieku staje się oczarowany jej talentem cukierniczym. Róża wybiera się na jedną z audycji w przebraniu by zadać ciotce pytanie, na które przed kamerami będzie musiała odpowiedzieć, zbieg okoliczności sprawia,iż dziewczynka wyzywa do pojedynku Lily w bardzo głośnym konkursie cukierniczym odbywającym się we Francji, przed publicznością ciotka podejmuje wyzwanie i zgadza się na udział w pojedynku. Tym sposobem dwunastoletnia przedstawicielka rodziny Szczęsnych znajdzie się w grupie doświadczonych cukierników by walczyć nie o nagrodę konkursową, stawka jest o wiele wyższa. Zaś główny i jedyny oceniający wielkim mistrzem w swoim fachu. 

Nim nasza rodzina cukierników wyruszy w podróż do odległej Francji, udadzą się do starego praprapradziadka Baltazara, jedynego z rodu, który posiada tajemną księgę. Jest tylko jeden problem, spisana została w języku sarańskim,jedynie pradziadek i jego kot potrafią się nim posługiwać. tłumaczą przepisy co idzie im bardzo mozolnie. Niestety czasu do konkursu zostało niewiele, a muszą znać jak najwięcej treści książki kucharskiej. Baltazar postanawia wybrać się wraz z nimi do Francji by na miejscu tłumaczyć. 
Gdy docierają do Paryża okazuje się,że muszą niezwłocznie się udać do studia bo już rozpoczęto powitanie uczestników. Gdy Róża uświadamia sobie jak wielkie postawiła przed sobą wyzwanie ogarnia ją paraliżujący strach. Ciotka okazuje się być pewna zwycięstwa, rzuca dziewczynce pełne fałszu uśmiechy. 
Na szczęście członkowie rodziny podtrzymują dzielną uczestniczkę przy duchu. Rozpoczyna się konkurs oraz pełen przygód pobyt w tym urokliwym miejscu...

Magiczna cukiernia to pełna ciepła oraz humoru lektura, zabierająca czytelnika w podróż do niesamowitej rodziny. Wraz z nimi udałam się do pięknego Paryża gdzie odczułam czym jest stres oraz więzy rodzinne, bo gdyby nie wsparcie rodzeństwa oraz rodziców Róży byłoby bardzo trudno poradzić w tak poważnym przedsięwzięciu. Wiele stresu, ale również humoru spotka naszą konkurentkę podczas udziału w konkursie. 
Sporo zamieszania jak i pomocy wniesie ze sobą postać mówiącego kota Gusa, bardzo pocieszny z niego kocur posiadający sporą wiedzę na przykład na temat... miejsc przebywania duchów, ale nie tylko tego. 
Przepisy, które będzie serwował Baltazar zostały wspaniale opisane, tak więc czytanie ich było na prawdę przyjemnością, no a samo wykonanie przysparzało nie jeden raz co śmiechu to i kłopotu. Rodzeństwo z kotem i myszą na czele musiało odwiedzić przeróżne miejsca w celu zdobycia kluczowego składnika. 
Książka może nie należy do tego gatunku gdzie trzeba dużo myśleć, jednak wcale jej to nie ujmuje, ja spędziłam miło czas biegając ulicami Paryża bądź piekąc te przedziwne słodkości. 
Jest dobrą pozycja nadającą się do odprężenia. Nie tylko dla młodzieży, chociaż głównie do tej grupy jest ona kierowana. 
Mnie się na prawdę podobała i szczerze polecam. 










Czytaj dalej...

Muzycznie po raz drugi ...

Słucham sobie bo nie mam na nic ochoty, a muzyka sama wpada mi do głowy... Dzisiaj bym pokrzyczała jak ta piosenkarka, niestety nie potrafię tak ładnie, więc słucham....



Czytaj dalej...

Niebezpieczna jej uroda




Książka powinna mieć notę,że jest tylko dla dorosłych i to też nie dla wszystkich odbiorców. Bo tematy zostały poruszone bardzo kontrowersyjne, nie pozostawiają na czytelniku suchej nitki. Chwilami erotyka jest na prawdę mocna, a żeby było jeszcze bardziej kontrowersyjnie kochanką jest czternastoletnia dziewczynka. Muszę uprzedzić,że to jest dopiero wprowadzenie do naprawdę mocnych wrażeń....

Kasia i Renata uczące się w tej samej klasie, szczere przyjaciółki. Ta pierwsza mieszka tylko z ojcem, oboje mają ze sobą świetny kontakt. Mogą porozmawiać o wszystkim bez żadnego skrępowania. Krzysztof bardzo dobrze radzi sobie w roli samotnie wychowującego rodzica. 
Gdy w ich domu co raz częstszym gościem staje się Renata nic na początku nie zapowiada tragedii. Dziewczyna pochodzi z patologicznej rodziny, w której alkohol i przemoc są na porządku dziennym. To w domu Kasi znajduje namiastkę tego co nie dali jej właśni opiekunowie. Wiele razy musiała korzystać ze schronienia pod ich dachem kiedy awanturujący się ojciec pobił ją i groził. Krzysztof traktował nastolatkę bardzo opiekuńczo,sam nie wyobrażał sobie jak można skrzywdzić własne dziecko. Troska i chęć ochrony w pewnym momencie zmieniła się w fascynację, bo w Renacie zaczęła się budzić kobiecość, jak na swój wiek była nadto rozwinięta, co nie uszło uwadze żadnemu mężczyźnie czy chłopcu. Ona sama w pewnym momencie zaczęła dostrzegać w nim mężczyznę, nie ojca najbliższej koleżanki. Zaczęła wysyłać sygnały, które ten odebrał odpowiednio po pewnym czasie...
Uczucie było bardzo nagłe i intensywne, namiętność obudziła się w obojgu. I nic by nie było nadzwyczajnego gdyby nie to,że Renata miała czternaście lat.. Moralnie i prawnie dziecko. Zbliżenie z dziewczynką w jej wieku uchodzi za gwałt, nawet jeżeli sama się na to zgodzi. Krzysztof był świadomy tego co robi. Jednak uczucie, które między tym dwojgiem wybuchło było silne, nie potrafili tego kontrolować. 

Niestety sielanka nie mogła trwać wiecznie, z góry było wiadome,że w końcu ktoś zwróci uwagę na związek nastolatki z dojrzałym mężczyzną, feralnie się zdarzyło,że trafili na policję.. Wydaje się gorzej być nie mogło, jednak koszmar miał się dopiero rozpocząć. Sprawy potoczyły się bardzo szybko. Zatrzymanie, zeznania oraz tymczasowy areszt. Sprawa nie wyglądała dobrze, bo w świetle prawa Krzysztof uchodził za pedofila. 
Nawet zeznania Renaty nie będące obciążającymi nie mogły mu pomóc. Sąd był niewzruszony, kara bezlitosna. Życie nie tylko Krzyśka i Renaty legło w gruzach. Jego córka musiała się również z tym wszystkim zmierzyć...
Pobyt w więzieniu nie należał do przyjemnych, trzeba umieć odnaleźć się w nowej rzeczywistości, co nie było wcale łatwe dla mężczyzny. Na domiar złego dowiaduje się,że jego ukochana zaginęła... 
Rodzina starała pomóc ze wszystkich sił, może wszystko miałoby dobre zakończenie,a wyrok został skrócony gdyby nie jeden tragiczny wypadek...


Dawno, bardzo dawno nie czytałam tak świetnej książki, fabuła na początku rozwija się powoli, wszystko zdaje się być sielankowym życiem, gdy w pewnym momencie autor serwuje tak mocne wrażenia,że ja osobiście musiałam chwilami przerywać czytanie. Od razu powiem, sceny erotyczne są i to jakie! Nie można czytać i nie przerwać by się nieco uspokoić, wszystko dokładnie opisane, ale w taki sposób,że wyobraźnia pracuje na wysokich obrotach, nawet na bardzo wysokich. Niestety rozbijała myśl,że ową kochanką jest nie kobieta a nastolatka, wręcz dziecko! Bo cóż to jest czternaście lat?? Ja przyznam szczerze w tym wieku jeszcze bawiłam się lalkami, o chłopcach nawet nie myślałam, a seks był zupełnie obcym pojęciem.. Tym bardziej świadomość,że oto dziewczynka robiła TAKIE rzeczy niczym doświadczona kobieta zdumiewał i nawet zniesmaczał. Nie wiedziałam co myśleć, na temat ich uczuć. Bo czy dziewczynka w jej wieku zdaje sobie sprawę gdzie jest granica między fascynacją a miłością? Bardzo łatwo jest pomylić jedno z drugim. Pozostaje jeszcze Krzysztof, nie potrafiłam nim potępiać bo on naprawdę obdarzył uczuciem to jakże młodą kobietkę. Wszystko było tak zakazane i nie moralne. A jednak wydarzyło się. Ponieśli za to wysoką karę, może za wysoką. Na mnie wywarło ogromne wrażenie czas pobytu Krzysztofa w więzieniu, wszystko co się tam działo po prostu wprawiało o drętwienie skóry. Można podzielić książkę na część tej wielkiej erotycznej fascynacji i więzienie, gdy życie pokazuje jak z dnia na dzień z pięknego snu można trafić w samo centrum koszmaru i to dosłownie. 
Szczerze polecam ,autor serwuje wiele rozmaitych wrażeń, proszę się spodziewać do słownie wszystkiego.
Mnie zasmuciła wiadomość,że jedna ze scen została wycięta przez autora, wielka szkoda bo z chęcią bym ją przeczytała. 
Co mogę jeszcze powiedzieć ze swojej strony? Przeczytajcie! Naprawdę warto. 







Czytaj dalej...

Klub siostrzyczek - Prawo serii



W rodzinie Reelów panuje poruszenie, bo oto mama dziewczynek, żona swojego męża rozpoczyna pracę w programie telewizyjnym, dokładnie ma prowadzić kącik kuchenny i serwować widzom przepisy, pokazywać jak się wykonuje szybkie i dobre potrawy. Może nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, iż zupełnie nie potrafi gotować. Dlatego też rodzicielka postanawia podszkolić się z wiedzy kulinarnej, przez tydzień eksperymentuje na swojej rodzinie, co nie za bardzo podoba się dzieciom i mężowi, ale dzielnie starają się znieść te wyczyny. Domownicy należą do osób pozytywnych dla tego też nie mają zamiarów podcinać jej skrzydeł.W prawdzie z chęcią zamówiliby coś na wynos...
 Na szczęście sama uczennica odpuszcza, twierdząc,że w programie i tak będzie korzystała z gotowych już produktów..
Tymczasem najstarsza z sióstr przygotowuje się do bardzo ważnej roli Belli w bajce o Pięknej i Bestii,  bardzo jej na niej zależy ponieważ jak chodzą słychy, odtwórcą Bestii ma być chłopak, który bardzo ale to bardzo się jej podoba. Więc wystąpić u jego boku będzie spełnieniem marzeń. Daje tym wspaniały powód do plotek młodszego rodzeństwa, dziewczynki co chwila naśmiewają się z niej oraz kolegi Scotta. 
Największy popis dają podczas wizyty chłopca w ich domu, powodem jego przybycia było przećwiczenie roli  do występu, lecz gdy na pierwszy plan wyszła najmłodsza Joey nic nie mogło pójść Alex po jej myśli...


Między siostrami nie brakowało poczucia humoru, zresztą tym odznaczała się cała rodzina. Dzielnie się wspierali oraz pomagali gdy sytuacja tego wymagała. Przede wszystkim książkę cechuje lekki styl, dzięki któremu czyta się bardzo szybko i przyjemnie. Problemy ukazane są takie jak w większości rodzinach, sposób radzenia sobie z nimi oraz jakie nie raz wynikają konsekwencje z nieodpowiednich zachowań. Na szczęście siostry wyciągają wnioski, nawet największe kłótnie się kończą i powracają do zgody. Bo w końcu nie przestaje się być rodziną z powodu jakiegoś sporu.
W książce nie brakuje wstawek rozmów prowadzonych między poszczególnymi siostrami, notatek z ich przemyśleniami, a nawet przepisów do prostych potraw. Jako,że jest to lektura kierowana dla młodszych czytelników to pod ich kątem właśnie została zilustrowana, jak notatnik bądź pamiętnik. Dodatkowo można znaleźć psychotesty do rozwiązania. 
Według mnie ta pozycja jest świetnie skonstruowana tak by mogła trafić do tej młodszej grupy czytających,Szczerze polecam, również dorosłym. 






Czytaj dalej...

Ogród Kamili



Doprawdy nie wiem od czego zacząć, tak książka jest tak strasznie denna,że aż mi brakuje do niej słów.Miałabym ochotę napisać, ludzie nie wydawajcie pieniędzy na nią, ale... nie moje portfele więc róbcie co chcecie,może ludzie jednak lubią czytać masło maślane? 

Zacznijmy od bohaterki żyjącej to znaczy trwające w swej depresji i Bóg wie czym jeszcze, bo osiem lat temu jej serce zostało złamane.No jakie to straszne. Żeby było ciekawiej nasza Kamilcia nie zachowuje się jak kobieta w miarę dumna. Nie, nie ależ skąd, ona musi być desperatką. Wysyła listy, kiedy się okazuje,że wracają nie otwarte.. TADAM! wysyła e-maile, ale skąd ma adres? Hmnn może został jej wytatuowany na udzie? Przez całą książkę zachodziłam w głowe gdzie go znalazła, odpowiedzi oczywiście nie otrzymałam, Listy były kierowane do niego, podłego drania. Złamał jej serce, uciekł sobie i w dodatku śmie nie odpisywać. A ona tak ładnie się do niego zwracała Dear... Boże jak żyję nie czytałam czegoś bardziej żałosnego! Ja wiem już są zachwyty, ale powiedzcie mi nad czym??? Przecież bohaterka jest tak infantylna i beznadziejna,że mnie ciągle w głowie pojawiało się pytanie, dlaczego?? Nie mogła być normalna? A nie jakaś  gąska przepraszająca za to,że żyje. Szkoda,że nie zaczęła prosić o zgodę czy może oddychać....
Co najśmieszniejsze, ja rozumiem. Nastolatka ma prawo zachowywać się dziwnie, ale z wiekiem chyba powinno się dorośleć. Niestety nasza Kamilka zatrzymała się w wieku 16-tu lat. Zdawała relacje w listach facetowi, którego nienawidziła, z tego co robi... Ludzie kochani trzymajcie mnie. 
Mieszkało sobie to nasze gąsiątko z cioteczką, bo zostało sierotką życiową i emocjonalną. Cioteczka pilnie jej strzegła przed złym i podłym Jakubem. 

A Jakub był cały czas, nawet łaskawie czytał wiadomości, aż pewnego dnia po tych ośmiu latach postanowił coś zrobić. Powiem wam,że facet miał gest przebił Miłosza z Warszawy ! Mnie troszkę żałość chwytała,że żaden z moich niedoszłych ukochanych nie jest tak majętny, bo może i któremuś z nich wysłałabym żałosną wiadomość, a oni w przypływie wyrzutów sumienia zafundowali by mi to i owo, oczywiście pod moją niewiedzę żeby nie było. Normalnie tylko w książkach Michalak faceci szastają kasą na prawo i lewo z powodu wyrzutów sumienia. Może to jakieś niespełnione marzenie albo co? Nie będę wnikała, ale na prawdę nie można było stworzyć ciekawszego? No na prawdę tak trudno? 
Zapomniałabym o Łukaszu, jego czepiała się nie będę bo chłopak miał jaką miał rolę, nawet się mi ona spodobała, wątki z nimi w miarę dało się czytać. 
Oczywiście autorka musiała wmieszać jakieś histerie bo od tego by się nie obyło, co to za książka gdzie ktoś nie urządza scen zazdrości, tutaj padło na mamusię, której się coś nagle odmieniło. Pewnie gdyby nie fakt,że zmierzałam ku końcowi zaczęłabym się obawiać czy nie zaplanuje jakiego zamachu. Na szczęście nadszedł długo wyczekiwany koniec.O nim to nawet nie będę pisała.

Siedzę patrzę na książkę i nie rozumiem, jak można napisać coś takiego i być z siebie dumnym. Przecież fabuły to tam nie ma, Kamila albo ryczy, albo wsiada do pociągu i zaraz zawraca. Siedzi w kwiatkach i rozpacza. Za chwilę przeprasza i znowu płacze, w przerwie nienawidzi i kocha, ale to też nie wiadomo z przewagą czego Tej osoby po prostu nie można było polubić, większej książkowej mamei jak żyję nie spotkałam.Całą sytuację ratowała postać Łukasza, na prawdę fajnie się o nim czytało i szczerze jemu kibicowałam w poczynaniach, chociaż nie rozumiałam, a na prawdę starałam się zrozumieć co go w niej urzekło. Może ja powinnam zacząć się przewracać na prostej drodze, chodzić z łzawym spojrzeniem, a super meny padną mi do stóp? Może to w tym tkwi cała tajemnica? Moi drodzy od jutra zaczynam chodzić jak cielątko bez opiekuna. 
Oczywiście sprawę tego czy przeczytacie pozostawiam wam. Zmordowałam tę książkę, czas straciłam i tylko tyle. Chyba przestanę czytać kolejne pozycje spod pióra Pani Michalak, bo jej poziom jak dla mnie spada, ale cóż. Skoro się idzie na ilość nie na jakość to tak jest. 




Czytaj dalej...

Kochani piszemy z Madzią!! :)

Pamiętacie jak pisaliśmy wczorajsze opowiadanie, a rok wcześniej świąteczny zbiorek? Na te święta możemy znowu zrobić sobie nawzajem niespodziankę i napisać! Jako,że im nas więcej tym lepiej chciałam was serdecznie zaprosić abyście zajrzeli na blog Madzi Kordel oczywiście, otwieramy pliki na swoich komputerkach i... do dzieła!!! :) Czasu mamy mniej niż poprzednio, ale kto jak nie my, w końcu to wspaniała zabawa, a czy nie wspaniale mieć coś swojego wydanego? Ja już odczułam tą przyjemność, Ci co jeszcze nie pisali, przełamcie się! Na prawdę warto! :) Mam wielką nadzieję,że poprzednich uczestników nie trzeba zapraszać? :)))



Czytaj dalej...

Strych Tesli



Nick po tragedii jaka spotkała jego rodzinę wyprowadza się w raz ze swym ojcem i młodszym bratem do Colorado Springs by zamieszkać w starym domu ciotki. Dla każdego z nich jest to bardzo trudny okres w życiu, muszą sobie radzić sami. Na dodatek Nick zostaje zraniony w głowę przez stary toster. Jak się okaże takich starych gratów na strychu nie będzie brakowało. Cała trójka postanowi urządzić garażową wyprzedaż by pozbyć się zbędnych rupieci. W dniu całej akcji niespodziewanie spadnie deszcz, ku zdumieniu chłopców ludzie zaczną gromadzić się tłumami, w chwili gdy jeden z nich zapali estradową lampę by rozjaśnić wnętrze ciemnego pomieszczenia. 

Caitlin po przeczytaniu ulotki postanowiła udać się do długo opustoszałego domu, nie tylko z powodu nabycia kilku starych rzeczy, chciała przyjrzeć się z bliska staremu wiktoriańskiemu domu, który zawsze wywoływał w niej dziwne emocje.Na miejscu okaże się,że mimo niesprzyjającej aury kupujących nie będzie brakowało, mało tego ich zachowanie będzie co najmniej dziwne. Jakby wpadli obsesję kupowania nie zważając na to czy dany nabytek się im do czegoś przyda. 
Wśród przebranych szpargałów wydawać się mogło,że nic nie przykuje jej uwagę gdy nagle, ujrzy stary szpulowy magnetofon, zapewne niedziałający, jednak chęć posiadania będzie tak silna, iż postanowi go kupić za całe swoje uzbierane pieniądze. 

Całej sytuacji przyglądający się Nick nie będzie potrafił zrozumieć, dziewczyna upierająca się przy beznadziejnym magnetofonie, chłopak na oko w jego wieku biorący zabawkę rzekomo dla siostry. Uzmysłowi sobie,że dzieje się coś podejrzanego czego nie do końca potrafi zrozumieć i wytłumaczyć, nie będzie świadomy,że to dopiero początek dziwnych zdarzeń, które nastąpią w wyniku całej akcji. 
Podejrzenia wzmogą się gdy pod jego domem pojawi się grupa mężczyzn dziwnie wyglądających, zainteresowanych wystawionymi przedmiotami pochodzącymi ze strychu. W dodatku na drugi dzień dowie się o dziwnym działaniu jednego z przedmiotów, kolejne odkrycia będą nadzwyczaj intrygujące co chwilami niebezpieczne.

Książką byłam na prawdę bardzo zainteresowana, bo temat dosyć niecodzienny, więc gdy tylko była możliwość sięgnęłam po tę pozycję i przyznam szczerze,że na prawdę jestem zadowolona. 
Przede wszystkim splot wydarzeń został tak poukładany i stopniowany,że czytałam z ogromnym zainteresowaniem. Bohaterowie byli różnorodni, od drażniącej Petuli, której osobiście nie mogłam zdzierżyć, po na prawdę bystrego Nicka. Oczywiście jak to w młodzieżówkach bywa nie brakowało przyziemnych problemów nastolatków, jednak wszystko było dobrze wplecione w całość,że nie nużyło bądź irytowało. 
Odkrywałam wraz z bohaterami kolejne zawiłości technologiczne maszyn i do czego na prawdę zostały przeznaczone. Wiele spraw zostało opartych o naukę, co nie znaczy,że fabuła nie podchodziła pod fantasy. 
Muszę powiedzieć,że mam głowę pełną informacji na temat odkryć naukowców i myślami ile z tego wszystkiego było prawdą. Oczekiwałam troszkę innego zakończenia, w porównaniu do całości wydaje się ono być słabe i po prostu nie dokończone, ale może taki był właśnie zamiar?  Strych Tesli polecam, można śmiało przeczytać, mnie się na prawdę ta książka podobała. 







Czytaj dalej...

Łatwopalni



Przyznam się szczerze, że wiele oczekiwałam po lekturze Łatwopalnych. Czy dostałam to czego chciałam? Postaram się odpowiedzieć na to pytanie. Chyba już każdy czytał tę publikację, recenzji jest naprawdę multum, oczywiście same pozytywne, niemalże wznoszące na półkę z naprawdę wspaniałymi książkami, ale czy Ta na to zasługuje?

Romans jak każdy inny, w końcu seria z tulipanem do tego nawiązuje, więc wiadomo, że musi być ich troje, a jakże by inaczej, Ona jest zmęczoną życiem małomiasteczkową nauczycielką, niby jest dobrze, ale wiadomo czegoś brakuje. Raczej nie czegoś, a kogoś, kogo? Faceta rzecz jasna. Bo jakby nie było trzydziestoletnia kobieta powinna mieć u swego boku partnera. Ona nie ma. A przecież jest na prawdę ładna.. No ale mamy romans więc mieć go nie może, ponieważ On jeszcze nie nadjechał. Więc musimy żyć razem z Moniką w jej marazmie i czekać, na zbawienie.

On, rzekomo przystojny. Ja tego nie wiem, jego długie kędziory zablokowały mój obraz przystojnego mężczyzny, więc wierzę na słowo bohaterkom, był przystojny i zniewalający. W dodatku mądry. Niestety miała skazę.. W postaci demonów przeszłości. Z tego powodu błąkał się po bezdrożach Polski nie zaznając szczęścia ani odkupienia w swej rozpaczy. Dla dreszczyku emocji dodam, że poruszał się na motocyklu. Więc wiatr we włosach i te sprawy. Osobiście uwielbiam pomruk silników, tylko te włosy.. no ale nie będę się czepiała. Przemieszczając z jednego miejsca do drugiego trafia do pewnego miasteczka. Jako, że wierzył losowi odebrał znak i postanowił się zatrzymać na dłużej. I tak o to jadąc uliczką spotyka Ją, idącą krok za krokiem, bez życia, bo w końcu z czego się ma cieszyć. Coś go w niej zaintrygowało, co? Pewnie ta jej niesamowita przyćmiona aura, która otacza niechęcią do wszystkiego. 

Jednak jak wspomniałam jest ich troje. Ten ostatni może się poszczycić wszystkim co najlepsze, jakby nie było najbogatszy mieszkaniec osady, posiadający wtyki wszędzie. Strach się bać, a jeszcze bardziej uciekać. Oczywiście jest przystojny, wredny charakterek, złamał serce, zadrwił ale jego rolą będzie mieszanie. Bo w końcu musi ktoś taki być w romansie. Chwilami zdesperowany, momentami romantyczny, a ile w tym prawdy to sama nie wiem bo się pogubiłam.

Jeżeli ktoś zarys bohaterów odebrał jako ironiczny to przyznam, że po części tak jest, ale absolutnie nie służy za krytykę. Po prostu jeżeli czytało się kiedyś tego typu literaturę to trzeba przyznać, że forma zazwyczaj jest ta sama, czasem można dostrzec niewielkie różnice. Oczekiwałam troszeczkę czegoś innego, bo to co zastałam mną nie potrząsnęło emocjonalnie. Po prostu czyta się lekko, mniej więcej w połowie wiadomo jak to dalej będzie. Wątki erotyczne są w porządku opisane, nie ma nic ordynarnego. Tak jak powinno być. Nie rozumiem tego całego zachwytu, bo książka owszem jest dobra, tego nie mogę nie przyznać, ale żeby jakaś nadzwyczajna? Uważam, że w całej tej serii tulipanowej numerem jeden cały czas i wciąż jest "Szkoła żon" Magdaleny Witkiewicz. W Łatwopalnych nic mnie nie zaskoczyło, ot przeczytałam, niekoniecznie muszę się dowiedzieć co będzie dalej. Zakończenie chyba najbardziej przypadło mi do gustu.Podsumowując, książka jest  dobrym czytadłem na popołudnie, najlepiej kiedy człowiek chce się odprężyć, nie wymaga skupienia, chwilami pobudza zmysły.



Czytaj dalej...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © Niekończące się Marzenia - kobiety o literaturze . Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka