Moje lektury z dziecięcych lat :))





Dzisiaj chciałam Wam przedstawić książki, którymi w czasach dziecięcych zaczytywałam się. Jak wiadomo na samym początku bajki czytali rodzice, tudzież rodzeństwo. Kiedy już podrosłam i potrafiłam całkiem dobrze składać wyrazy w zdania rozpoczęłam swoją przygodę z książkami. I tak oto pokochałam Bąbli z "Nie głaskać kota pod włos" oraz " Każdy pies ma dwa końce" Krystyny Boglar, ta dwójka nie jeden raz doprowadzała mnie do łez rozbawienia, polubiłam ich tak bardzo,że obie części pochłaniałam wielokrotnie i za każdym razem miałam frajdę z czytania. Między czasie wpadł mi w ręce "Uwaga! Czarny parasol" Adama Bahdaja, to chyba za sprawą tej książki zrodziła się we mnie fascynacja kryminałami i rozwiązywaniem tajemniczych spraw:)
Muszę przyznać,że moje książeczki prezentują się hmm, marniutko.. nie dlatego,że ich nie szanowałam, co to, to nie. Po prostu tak często sięgałam po moich Bąbli aż ich strony wraz z okładkami się leciutko rozsypały:) będę szczera, zaczytałam te książki;))


 Przedstawię Bąbli czyli Beatę i Pawła, dwójkę niesfornych bliźniaków, ich pomysły bywały genialne, tok rozumowania doprowadzał do ataku śmiechu:)

                     Wiem, wiem kartki prezentują się marnie, ale uwierzcie po 20  razie moja mama przestała    liczyć jak często brałam do ręki ;D

Pan mocujący się z drzwiami to tak zwany "margines" zdobyty przez rodzeństwo.. ;D 

Tak prezentowała się chyba pierwsza okładka książki, druga już przedstawiała sławną dwójkę:)

Z czarnym parasolem wyszło jakoś całkiem przez przypadek, bo o ile Bąbli poleciła mi moja mama tak, druga z ulubienic sama wpadła mi w ręce i to dosłownie! Przy szukaniu ciekawej pozycji do przeczytania, czerwona okładka wskoczyła mi do ręki... i została w niej na bardzo długo :)


                               Pani od lufciku i tytułowy, bardzo cenny i poszukiwany czarny parasol! :)


                                
   Tak prezentuje się okładka, jak widać książeczka żyje, chociaż ledwo zipie, ale jest w całości, strony są wprawdzie bardzo pożółkłe, ale kochani to wydanie jest z roku 1977 :) ma prawo...





 Zdjęcia sama zrobiłam więc źródło pochodzi ode mnie;) jeszcze dla zainteresowanych, chciałabym przybliżyć mnie jako dziecko, chociaż akurat z etapu gdy namiętnie czytałam o rodzinie Leśniewskich (Bąble i spółka) niestety nie ma fotografii, ale myślę,że to co jest wystarczy :))




  


Miło wspominam "Dzieci z bullerbyn" chociaż nimi się nie zdążyłam uzależnić, może dlatego,że to była lektura szkolna?:) Niemniej jednak uchyliłam rąbka mojego dzieńctwa:) ciekawa jestem czy ktoś z Was zna powyższe książki, może tak samo kiedyś lubił?:))

7 komentarzy :

  1. Ja pamiętam "jelonka Bambi" :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Blog ten został nominowany do MFB TAG.
    Więcej informacji na: http://naszksiazkowir.blogspot.com/2014/06/mfb-tag-moja-pierwsza-ksiazka-by-klaudia.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie przypominam sobie bym czytała te książki ;)

    OdpowiedzUsuń

  4. Dzieci z Bullerbyn pamiętam jakbym czytał wczoraj :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie głaskać kota pod włos - wygrałam nawet w 1 klasie podstawówki za dobre zachowanie :)) to były świetne książki :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © Niekończące się Marzenia - kobiety o literaturze . Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka