marca 16, 2024

marca 16, 2024

Mało mnie tutaj..

 

                            Kura i kogutek dla zwrócenia uwagi, albo wsparcia estetycznego ;)(:

Na początku tego roku, miałam bardzo mocne postanowienie, że będzie dużo więcej postów i ogólnie regularnie zacznę wszystkich odwiedzać. I wiecie jak to jest, jak z powiedzeniem sobie - przestaje jeść słodycze, po czym idziemy po batonika, bo właśnie teraz jest ta ogromna potrzeba zjedzenia. Naprawdę była przekonana, że moje pisanie będzie częste, bo tematów nigdy nie brakowało. Niestety zabrakło czegoś innego. Zajmowałam się i nie umiem poradzić z przełamaniem. 

Najpierw byłam chora, później jak już się ogarnęłam, wróciłam do pracy, do codzienności, gdzieś mi wszystko zaczęło uciekać. Bo w domu dużo do zrobienia, bo już cieplej i fajnie coś w ogrodzie porobić. To wybrałam się z koleżanką z pracy do kina, na film o którym chce bardzo napisać, bo wywarł na mnie tak mocne wrażenie, że jeszcze na drugi dzień o nim rozmawiałyśmy. Mimo, że to nie była żadna głośna produkcja i ogólnie, ktoś mógłby przejść obok niego bez entuzjazmu, jednak więcej  napiszę o nim później. Obiecuję! 



Po moim czytelniczym zrywie, podczas choroby nie pozostało śladu. Utknęłam z czytaniem, co złapie za jakiś tytuł, mam wrażenie - to nie jest to. Jest tyle książek, a trafić na naprawdę interesującą i wciągająca, graniczy z cudem. Coraz częściej mam ochotę wracać do starych i sprawdzonych. Boli mnie, że moje ulubione autorki, albo nie piszą, albo nie są wydawane w Polsce. I mam nerwa na siebie, że nie znam angielskiego, wtedy mogłabym czytać i mieć w d.. naszych wydawców, którzy stawiają na jakieś taśmowe produkcję, które są jak odciśnięte od kalki, a naprawdę wartościowe umierają niezauważone... 

Ot, widzę taki mi post się tutaj buduje lekko narzekający, przeplatany frustracją? Dziwne, humor mam od jakiegoś czasu całkiem w porządku, ale jak widać coś w środku uwiera. Chyba ta blokada, o czym pisać? Na ile można sobie pozwolić, nie lubię cenzury, no ale.. 

Odbiegając od narzekania - jak Wam się podobają prezentowane kury? :) O te kury walczyłam niczym lwica, ogólnie moja mamusia w tym roku złapała bakcyla żeby mieć kury na święta. W sensie takie ozdoby. Tak mnie tym nakręciła, że biegałam po sklepach w poszukiwaniu kur ;)). Nie zające, nie kurczaki, czy jajka, tylko kury! 

No ale jak kura, powinien  być i kogut. Dlatego kupiłam komplet., Bardzo piękny moim skromnym zdaniem. Zachwycam się nim, mama również. Warto było - dla ciekawych, cena - 59 zł. 

Kupiłam jeszcze dwie inne, jedna z Biedronki, poniżej pokaże. W każdym razie, ostatnio sobie gdzieś orbituje i szukam samej siebie w sobie. Zwróciłam uwagę, że mam ochotę na jakąś podróżą sama ze sobą. Tylko nie wiem kiedy. Bo na majówkę jadę z mamą haha. No ale, nic straconego, mama się już "ustawiła" z koleżankami w miejscu w którym będziemy, więc będę mogła pobyć sama.


                                                            Kura biedronkowa za 15 zł 

Ogólnie to planujemy ruszyć z załatwianiem spraw dotyczących budowy domu. Jejku jak pomyślę o całym przedsięwzięciu to już mi się słabo robi. I jak bardzo nie mogę się doczekać stanu - już po, tak myślę o tym, co będzie w trakcie, doprowadza do nie powiem czego. No ale, jak zaczniemy to pójdzie prawda? Niech mnie ktoś pocieszy błagam. Działka jest cudowna, widoki jeszcze bardziej. Tylko te procedury, wszystko... ojej. No narzekam! ;)  wybaczcie, ale czasem chyba człowiek musi ha ha. 


Tak więc, jak widzicie moi drodzy - o ile doczytaliście całość i przebrnęliście przez moje wypociny, jestem sobie. Pracuje i chyba najbardziej na tym skupiam. Wiecie, już dawno praca nie dawała mi tyle przyjemności. Naprawdę i chyba dlatego jest mnie mniej, bo po pracy, zajmuje domem i tak to się kręci. Aaa no i ciągle kupuje. Mam wiele nowości, jak chcecie, to dajcie znać zrobię prezentacje ;) 

Mam nadzieję, że o mnie nie zapomnieliście. Czytam wasze posty, tylko zazwyczaj najnormalniej w świecie, komentuje w głowie i idę dalej. Wybaczcie!! 




35 komentarzy:

  1. Oj.
    Nakupiłaś tyle tych kur, że teraz kurnik będzie potrzebny. A i kogut się znalazł.
    Oglądać filmów nie lubię. Nie bywam w kinie i nie mam telewizora, za to książki pożeram na akord. I martwię się, że życie takie krótkie, a na świecie tyle cudnych książek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha też nie mam telewizora 😁 w sumie nawet nie byłoby miejsca.
      Ty wiesz, z tym kurnikiem wcale nie glupi pomysl! 😎

      Usuń
    2. Ba! Są kury i kogut, musi być i kurnik 😄

      Usuń
  2. Kury są super, te pierwsze szczególnie!
    Gdzie wyrzucisz z siebie emocje tak, jak na blogu? Mnie to zawsze pomaga, mam nadzieję, że Tobie również przyniosło ulgę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, przyniosło mi ulgę 😊 chyba jednak dobrze sobie tutaj czasem troszkę ponarzekać;)

      Usuń
  3. Te pierwsze kury najbardziej wpadły mi w oko :) Z blogowaniem to grunt żeby nic nie robić na siłę :) przyjdzie moment, że nabierzesz ochoty i znajdziesz czas :) W kwestii pracy to marzy mi się taki moment zadowolenia z miejsca gdzie jestem, a właśnie teraz po 10 latach czeka mnie szukanie sobie nowego miejsca. I to mnie trochę przeraża.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo a masz już jakieś plany zawodowe? Czy póki co dojrzewasz do zmiany? Jej 10 lat szmat czasu. Ja nawet 5 nie wytrzymałam w tej poprzedniej, ale tam było toksycznie. I po prostu każdy dzień był mordęgą🙈. Teraz dopiero zrozumiałam, że praca może dawać radość. Tego i Tobie życzę! ❤️

      Usuń
  4. Kury świetne, podobają mi się szczególnie te ze złotymi zdobieniami :)
    Aga, nic się nie martw... czasem tak w życiu jest. Daj sobie czas po prostu, wszystko powinno się jakoś samo poukładać, bo im bardziej będziesz naciskać, tym większy dla Ciebie stres, że coś Ci ucieka.
    A jak potrzebujesz przewietrzenia umysłu, przyjedź do mnie :) Zawsze to jakieś oderwanie od rzeczywistości. Albo zróbmy sobie jakąś jednodniową wycieczkę, np. do Wrocka? Co Ty na to :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem jak najbardziej na tak! W końcu nie mieszkamy na drugim końcu Polski. A i do Warszawy potrafiłam wyskoczyć na spotkanie z ludźmi z bloga 😁 do Wrocławia mogę w każdy weekend! ❤️

      Usuń
  5. Ja też miałem zastój czytelniczy, pozdrawiam Agnieszko, ważne - że jesteś :-))) .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli to jakaś pora niesprzyjająca czytaniu ;)

      Również pozdrawiam! ;)

      Usuń
  6. Kury nadzwyczaj udane...
    Ty też "wrócisz do siebie" jak tylko przyjdzie prawdziwa wiosna.
    Trzymaj się Agnieszko... idzie ku lepszemu.
    Stokrotka

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurki, zajączki, jajeczka, to taka wiosenne symbole.
    Z planowaniem, wiesz jak bywa, najważniejsze, że nastrój nie najgorszy.
    Ostatnio tez mam z czytaniem książek na bakier, czasopisma już prędzej.
    Budowa domu, to ogrom wszystkiego, niechaj idzie sprawnie, a potem urządzanie, to sama przyjemność!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie z kurami jako kurami na święta to nie pomyślałam 😁
      Och już chciałabym być na etapie urządzania domu 😃

      Usuń
  8. Każdy czasem ma gorszy czas, nie ma się co biczować :) Ja też sobie obiecuję regularność w pisaniu, a wychodzi różnie. Ważne, że nadal sprawia to przyjemność :)

    OdpowiedzUsuń
  9. A to ciekawa jestem filmu który zrobił na Tobie takie ważenie może i mi uda sie zobaczyć.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale tu u Ciebie przyjemnie :) Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje bardzo!:) również przesyłam pozdrowionka🙂

      Usuń
  11. Kury śliczne, szczególnie te ze złotymi zdobieniami. Może rzeczywiście przydałby się kurnik?!
    Co do książek, to ja też mam problem. Wszystko przez to, że wydawanych jest tyle. Kuszą okładkami, reklamami( weź mnie, weź i koniecznie przeczytaj). Tymczasem biorę, brnę przez pierwsze 100 stron, a na drugi dzień nie mam ochoty do niej wracać. Tak trudno w tym oceanie znaleźć coś, co mnie pochłonie bez reszty... Ale ostatnio się udało i wcale nie była to książka z gatunku bestsellerów.
    Cieszy Cię praca, drobne przyjemności. Myślisz o budowie domu, masz wiele pytań. Tegoroczne przedwiośnie to prawdziwa huśtawka temperatur i budzi prawdziwą huśtawkę nastroju, więc czego się spodziewać?! I czego sobie i Tobie życzyć?! Jakiejś równowagi, którą wcześniej lub później osiągniemy.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  12. Kury są świetne! Ja kupiłam sobie drewnianego koguta ;P

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękne są te kury!! Bardzo mi się podobają. Ja zakupiłam w tym roku drewnianego koguta stojącego na drewnianej łące :)

    OdpowiedzUsuń
  14. U nas też na święta zawsze muszą być kury ;) Kiedyś w dzieciństwie mój tato kupił takie fajne kury z pięknymi prawdziwymi piórami, chyba od jakiś kur ozdobnych. Do tego te kury piały przy dotknięciu. Teraz niestety już nie pieją, ale jako ozdoba służą na Wielkanoc nadal :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie raz faktycznie brakuje czasu w pędzie dnia codziennego, więc dobrze, że znajdujesz chwilkę dla siebie. Kurki są świetne :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam takie samo postanowienie robienia więcej wpisów na blogu... Rzeczy do pokazania się tylko gromadzą ale kiedyś na pewno się pojawią :).

    Ja mam zaś za dużo książek, które chciałabym przeczytać i więcej kupuję niż czytam :).
    Kiedyś nawet policzyłam, że przy moim tempie czytania już nie zdążę przeczytać wszystkich co mam haha.

    Taaak, trzymam kciuki żeby budowa domu, położenie dachu i wykończenie poszło raz dwa :).

    Z chęcią obejrzę Twoje nowe zakupy :).
    Kurki są super. Też mam ze dwie porcelanowe.

    OdpowiedzUsuń
  17. Początek wiosny u mnie też zabiegany, sprzątanie, potem przeziębienia i znów sprzątanie. Gdzieś ta odporność uciekła.
    Kurki piękne u mnie też pełno zajączków i kurek na święta.

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo dobrze Cię rozumiem. Czasem życie po prostu bierze górę nad wszystkim innym. Ale cieszę się, że znalazłaś chwilę, aby się z nami podzielić. Urocze te kurki. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. pokaż jakie będziecie mieli widoki z działki:)))

    OdpowiedzUsuń
  20. Kochana, czasami jakaś przerwa jest potrzebna. Wiem, jak to jest, bo blog to jednak zajęcie czasochłonne, a ja teraz w nawale wszystkiego, ani nie miałam czasu na odwiedzanie, czy pisanie, ani nie miałam ochoty. Za każdym razem taka przerwa wychodzi mi na dobre :) A jak postanawiam sobie, że w tym tygodniu zrobię to i tamto... lepiej nie planować, bo i tak nic z tego nie będzie :D

    OdpowiedzUsuń
  21. kury dają radę :) a ja ostatnio też mam czytelniczy problem - nie sprawia mi radości czytanie i chyba jestem zmęczona...

    OdpowiedzUsuń
  22. Twój wpis jest tak szczery i osobisty, że trudno nie odnieść się do niego z empatią. Zgadzam się, życie bywa niespodziewane i czasem trudno nadążyć za wszystkim. Czasami można też ponarzekać. ;)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Niekończące się marzenia , Blogger