Psy z piekła rodem




Czym jest miłość do czworonoga? Jak się przejawia i ile odpowiedzialności niesie ze sobą opieka nad żywym stworzeniem,które nie posiada naszego rozumu, co nie znaczy ,że jest głupie, co to, to nie, one po prostu mają "swoje" nawyki i spojrzenie na otaczający świat. Tym bardziej jeżeli chodzi o tak wyjątkową rasą jaką są malamuty alaskańskie. 
W jaki sposób sobie z nimi radzić i czy jest to możliwe? Dowiemy się z historii opowiadanej przez Panią Joannę Sędzikowską. 

Raptor już od maleńkości wykazywał się charyzmą i siłą przywódczą. Wiedział czego 
chce i zawsze, ale to zawsze musiał postawić na swoim, nie ważne jakie były skutki jego dążenia do celu....
Pani Joanna wiedziała,że nie będzie łatwo, 
w końcu TE psy nie są grzecznymi Yorkami czy chociaż wielkimi ale ułożonymi labradorami. Nie, One korzystają z życia i dobrodziejstw całą sobą. Sprawiając czasami wrażenie jakby były Panami świata. 
Przezabawne historyjki, które tworzą rozdziały książki sprawiały,że nie jeden raz śmiałam się do łez, co najważniejsze były one prawdzie, więc gdy wyobraziłam sobie w rzeczywistości psa  tarzającego się w wielkiej stercie odchodów zwierzęcych po prostu nie wytrzymałam i śmiałam się w głos. Wiele razy podziwiałam cierpliwość rodziny do delikatnie mówiąc psot ich pupila, bo wiele razy miałam wrażenie,że ON po prostu sieje zniszczenie gdzie się tylko pojawi. Żeby było ciekawie na początki rodzina zajmowała nie za wielkie mieszkanie, małą córeczką. Mnie zastanawiało jak taaaki wielki psiak będzie zachowywał w nie za wielkiej przestrzeni. Gdy przeczytałam,iż trzeba z nim chodzić na  kilku kilometrowe spacery nie miałam więcej pytań.
Wiedziałam,że malamuty nie są przeznaczone dla mnie, mimo pięknej prezencji nie zdołałabym przetrwać z ich pobudliwą naturą. Na szczęście właściciele tego pięknego okazu odznaczają się ogromną cierpliwością, ale chyba również ogromną miłością. Bo chyba tylko siła uczucia potrafi przetrwać z czworonogiem jego wybryki, większe i mniejsze, zdziwienie sąsiadów pytających " co jest w tej razie,że tak was fascynuje" ?
Ja sama często zadawałam to pytanie, bo chociaż uwielbiam zwierzęta to niestety widać,że są one najnormalniej w świecie kosztowne. Nie chodzi o utrzymanie, ale o naprawianie szkód, które potrafią wyrządzić. 
Niemalże każde zdanie, słowo wypowiedziane przez Panią Joannę w odniesieniu do Raptora pokazuje jak bardzo go kocha, ile znaczy dla rodziny. 
Całość jest napisana bardzo optymistycznie, zaś przygody przeżyte wraz z ich pupilem na prawdę sprawiają wiele radości, na prawdę książka o ogromnej dawce pozytywnej energii. 
Lecz największym zdziwieniem i szokiem było dla mnie, chęć rodziny w zajmowaniu się psami podobnej rasy przeznaczonymi do adopcji. Podziwiałam,że z takim oddaniem zajmowali się nowo przybyłym mając świadomość,że pewnego dnia przyjdzie się z nim rozstać, a jak napisała Pani  Joanna, nawet jak bronisz się przed miłością, to On zrobi wszystko żebyś pokochała...

Książkę mogę polecić miłośnikom zwierząt,
 a przede wszystkim fanom tej konkretnej rasy bądź potencjalnym chętnym. Mnie w całości raziło ciągle wymienianie rasy  malamut, malamut , malamut, jakby już nie można napisać pies, pupil, tylko ciągłe chwalenie,że TEN PIES TO MALAMUT ALASKAŃSKI. 
Jednak to taka maleńka uwaga i proszę się nie kierować, bo może mnie tylko raziło.






8 komentarzy :

  1. Uwielbiam książki, w których są takie niesforne psiaki, więc to książka w sam raz dla mnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niesforne to delikatnie powiedziane;) Biegające żywioły, ale za to jakie kochane:)

      Usuń
  2. Czy Yorki są takie spokojne. Hmm... patrząc na mojego Tofika, stwierdzam, że raczej nie bardzo. Książka ciekawa, ale raczej po nią nie sięgnę:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aguś, ale na pewno Tofik nie waży 50 kg i nie wykorzystuję tej "przewagi" nad wami :) wiem,że Yorki to dobre urwiski bo kuzynka ma swoją malutką, dobra z niej ancymonka:)) Bo to akurat książka dla miłośników:)

      Usuń
    2. O nie rzeczywiście nie waży 50 kg, ale zaledwie 2 kg.
      Taki Malamut waży prawie tyle co ja:):)

      Usuń
    3. Dlatego też nie wyobrażam sobie posiadania w DOMU niedźwiedzia;)) I kilku kilometrowych codziennych wymarszów:)

      Usuń
  3. miałam ten tytuł przez moment w domu, bo wydawnictwo ofiarowało "Psy z piekła rodem" wraz ze zdjęciem na aukcje charytatywna dla wcześniaka z mojej rodzinnej miejscowości :) nie czytałam niestety, ale być może kiedyś sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest w sam raz na poprawienie humoru:) Oczywiście jeżeli demolujący pies nie będzie wprawiał w irytację, a rozbawienie:)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © Niekończące się Marzenia - kobiety o literaturze . Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka