Jest i lipiec od dłuższej chwili, ale nie ukrywam, że czerwiec też się kończył bardzo bardzo emocjonująco. Sporo się wydarzyło - pożegnanie moich cudownych ósmoklasistów. Nie miałam pojęcia, że tak mocno przywiąże się do tych dzieciaków, a teraz... Poszli dalej, odebrali swoje wyniki egzaminów i rozpoczną kolejny etap w życiu - sądzę, że jeden z bardziej emocjonujących. Będę za nich trzymała kciuki, mam nadzieję, że spełnią swoje marzenia.
Jak wspomniałam było bardzo emocjonalnie, było mnóstwo wzruszeń, pożegnań. Nawet nie wiedziałam, że jedna z takich chwil została uwieczniona.., więc zostawiam sobie. Na pamiątkę.
Autor zdjęcia jest oznaczony na zdjęciu, twarzy nikogo oprócz mojej nie widać. Czyli wszystko jest okej:).
Jedna z uczennic namalowała dla mnie ten przepiękny obraz. Nie miałam pojęcia, że szykuje taką niespodziankę, w końcu nie byłam wychowawcą. A tutaj cudowny prezent, klimatem nawiązuje do książki, którą obie czytałyśmy i się zachwycałyśmy. Zapamiętała...:)
No i w końcu L I P I E C ! :)
W tym roku już początek wystartował intensywnie, bo miałam maraton lekarzy, badań - niestety konsekwencje niewinnej stłuczki będą się jeszcze ciągnąć, no ale! Moje urodziny przecież były. A jak urodziny, to musiał być gdzieś wypad, tak więc się zabrałam sama na spacer i ciacho w moje ulubione miejsce :)
Ojejku jakże uwielbiam ciasto z tego miejsca! Uważam, że jest jednym z najlepszych, nie ma chyba zbyt wielkiej konkurencji :)
Jest to w Pałacu Lenno we Wleniu, tuż obok zamku :) mówię wam, świetna sprawa iść sobie z miasta na górę spacerem i usiąść popatrzeć na piękne widoki - wybaczcie nie wgrało mi zdjęcia, ale po lewej stronie od zabudowań ze zdjęcia u góry, rozpościera się piękna panorama. Także jak chcecie zobaczyć, trzeba przyjechać! Ale nie na samą górę - to dla słabych. Warto podejść sobie urokliwą i nie długą trasą spacerową:).
Innego dnia z moim R, wybraliśmy się na lody i kawę do fajnego miejsca przy jeszcze nieczynnej stacji przy Zaporze, w ogóle śmieszna sprawa, bo niby ma być znowu czynna, ale póki co, stoi sobie fajny samochodzik retro z pyszną kawą i jeszcze smaczniejszymi lodami.
Jak widzicie klimacik jest naprawdę przyjemny, teraz jest widok na opróżniony zbiornik, bo remontują zaporę. Nie wiem, ogólnie było o niej głośno przez cyrk jaki zrobili z biednymi rybami. Zamiast odłowić, polecieli nie napiszę dobitnie w co. W każdym razie mnóstwo ryb straciło życie, bo jak zwykle nasi włodarze mieli wszystko gdzieś. Mam nadzieję, że kiedyś odpowiedzą za to. O smrodzie z jakim zmaga się cześć wsi zamieszkała przy samej rzece, nie wspomnę. O zatrutej wodzie pisać nie muszę. To jest niestety wiadome. Cóż... ja robię zdjęcia. Żeby mieć na pamiątkę...
Tej wody jeszcze kilka dni temu było zdecydowanie mniej, ale po aferze z rybami i tym całym syfie, który się zrobił dopuścili. Chyba, żeby zakryć jeden wielki szlam i bałagan. Tak się u nas załatwia sprawy...

Tutaj u góry po środku, widać trzy miejsca, jakby kamienie, są to stare fundamenty po młynie i zabudowaniach. Zostały one zalane podczas budowania zapory. Można zobaczyć tylko gdy zostaje praktycznie całkiem spuszczona woda. Ostatni raz tak było jakieś 100 lat temu. Także no, historyczna chwila:)
Tak to wygląda z innej perspektywy, nie od strony stacji kolejowej, tylko na przeciwko:) Fajna atrakcja była, do póki nie stało się co, się stało...
Oczywiście mnóstwo śmieci, wraków i innych pozostałości po bytności człowieka. Niekoniecznie tej chwalebnej.
No i na koniec, mam nadzieję, że już niebawem będę meldowała się tutaj z domu. Ponieważ w końcu stwierdziliśmy, że w nosie mamy światłowody i czekanie aż ktoś sobie o nas przypomni, po powodzi wszyscy się na naszą wieś wy.. no w każdym razie. Kupujemy starlinka i internet będzie z "kosmosu":)))














