Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marie Rutkowski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marie Rutkowski. Pokaż wszystkie posty

marca 29, 2016

marca 29, 2016

Niezwyciężona. Zdrada.

Niezwyciężona. Zdrada.


Czekałam ze zniecierpliwieniem. Co ja mówię, odliczałam tygodnie, później dni, a nawet godziny do możliwości przeczytania drugiej części serii, która podbiła moje serce w taki sposób, że nie mogłam spać po nocach. Niemalże zawodziłam niczym kojot do księżyca w rozpaczy, z braku posiadania kolejnego tomu... Tak. Niekiedy z niezrozumiałych dla nas samych przyczyn, książka wyczynia przeróżne rzeczy, działa na emocje i wręcz nie pozwala normalnie funkcjonować.  Tak było z pierwszym tomem. Zarwałam dla niego noc, a kiedy odłożyłam na półkę... poczułam pustkę, jak żyć? Kiedy akcja zostaje przerwana w TAKIM momencie?? Czas mijał. I w końcu nadeszła długo oczekiwana chwila. Dotarła ZDRADA!! Radość niesłychana, kiedy czytać? Kiedy to będzie właśnie TA chwila? Odpowiedni klimat, zasiadam do czytania i....

Do Kestrel powoli dociera odpowiedzialność, jaka wiąże się wraz podjętą decyzją. Heroiczny krok, który wydawał się jedynym słusznym okazuje się mieć wiele czających się za sobą, przed sobą i po bokach cieni... Tak naprawę nikt nie wie czego oczekuje od niej cesarz, jedno jest pewne. Cena z pewnością będzie bardzo wysoka. Zewsząd intrygi, szpiedzy. Komu ufać, z kim rozmawiać i jak prowadzić konwersację by nie zdradzić zbyt wiele, a otrzymać interesujące wiadomości? Kłamanie,. jest chyba najtrudniejszą sztuką, grunt by robić to tak prawdziwie, jakby samemu uważało się, że wypowiedziane słowa są prawdziwe.. Jeden nieopatrzny błąd może kosztować życie, wielu osób.  Dziewczyna zdaje sobie sprawę, że w grę nie wchodzi ona sama, nie tylko ukochany Arin, ale również niewinni ludzie. Bezwzględność imperatora z każdym dniem wydaje się być coraz gorsza. Do czego jest w stanie się posunąć władca? Jaką można zapłacić cenę za nieposłuszeństwo? 

Niespodziewana decyzja, zwrot akcji, którego Arin w najczarniejszych koszmarach sennych by się nie spodziewał. A jednak, stało się. Kestrel od teraz jest narzeczoną syna cesarza, nosząca znak na czole, znak, który raził go po oczach. Przez niego nie potrafił spojrzeć w jej twarz. Dlaczego musiało do tego dojść. Jakim sposobem doszło do zaręczyn, i czy córka generała rzeczywiście pragnie poślubić syna władcy? 

Nie zdradzę więcej z samej fabuły, ponieważ tutaj każdy sam powinien strona, po stornie odkrywać kolejną tajemnicę. 
Na początku muszę troszkę ponarzekać. Na wstępie napisałam, jak bardzo oczekiwałam Zdrady, jak bardzo cieszyłam się kiedy do mnie dotarła. I kiedy w końcu zasiadłam do czytania... poczułam się dziwnie. Początek okazał się po prostu nijaki. W pierwszej chwili nie zniechęcałam się, ot po prostu muszę się wdrożyć w akcję... Im dalej tym było jeszcze gorzej. Niby były intrygi, spekulacje, momentami porażała bezwzględność cesarskich żołnierzy, okrutne tortury podczas przesłuchań. Tego obrazu ukazanego przez autorkę do tej pory nie potrafię zapomnieć. A jednak, przez długi czas nie potrafiłam się wczuć. Kestrel miotała się od jednej decyzji, do drugiej. Arin podobnie, Gdzieś między nimi pojawiał się Verex, przyszły mąż. Cała ta kumulacja obciążała, zamiast pobudzać, zniechęcała. Doszło do tego, że będąc w połowie książki, zdecydowałam się na przerwanie. Czego w życiu bym się nie spodziewała. Zdrada leżała, a czas mijał. Nijak nie potrafiłam się zmotywować do zakończenia. Czułam ogromny żal, że autorka postąpiła w ten sposób, i zgubiła ten niepowtarzalny klimat z poprzedniej części. 

W końcu nadszedł dzień gdy ponownie zasiadłam do lektury... I albo stał się cud, albo autorka po osiągnięciu magicznej liczby 200 stron, przypomniała sobie, że ma ukryty talent, i wreszcie postanowiła go wykorzystać. Czego dowodem było czytanie bez przerwy, nie potrafiłam się oderwać od akcji, która goniła niczym pendolino. Naprawdę. Nie mam pojęcia jak się stało, że akcja nabrała innego wydźwięku, ale czułam się uszczęśliwiona. Czytałam z zapartym tchem, w końcu poczułam dreszcz emocji, tą nutkę adrenaliny i ciekawość. Co będzie dalej? I kiedy nadszedł koniec, ze zdumieniem zaglądałam na stronę z podziękowaniami, zadając sobie pytanie "ale to już"? 
Zakończenie, ale i również poprzedzające rozdziały, sposób w jaki autorka poprowadziła fabułę wprawił mnie w osłupienie. Byłam w tak ogromnym szoku, no nie potrafiłam poukładać w głowie tego co zaserwowała pani Rutkowski. Szok.  Totalny szok. I gratulacje. Bo dzięki tym zdarzeniom książka wybroniła się, mało tego. Sprawiła, że znowu pozostałam z poczuciem upiornej pustki, kolejny raz nie wiem, jak wytrzymać z oczekiwaniem do następnego spotkania. I chyba troszkę się obawiam do czego jest zdolna wyobraźnia autorki. Ponieważ nastąpił  totalnie nieoczekiwany zwrot akcji. Szok i jeszcze raz, szok. Nie wiem co jeszcze mogę napisać. Idę zrobić rozeznanie ile pozostanę w niepewności... 

Podsumowując, Zdrada okazała się nieco trudniejsza do wgryzienia i wczucia, aczkolwiek podołała, Ba!Kiedy już miałam spisać na straty, pójść w kącik i po cichutku rozpaczać, okazało się, że skoro ostatnia kropka nie została postawiona, nie mam prawa osądzać. Książka się wybroniła we wspaniałym stylu, zaś Marie Rutkowski ponownie zyskała w moich oczach. Szczerze polecam. Niech trudny początek nikogo nie zniechęci.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Feeria.

grudnia 11, 2015

grudnia 11, 2015

Pojedynek

Pojedynek

Czytając opis okładki do Pojedynku wyobrażałam sobie, że historia ukazana przez autorkę będzie zupełnie inna. Tak naprawdę nie dowiadujemy się zbyt wiele na temat samej fabuły. Jednak każda zapowiedź głosi jedno, książka jest wspaniała. Czy rzeczywiście? Czy i mnie przypadła do gustu? 

Przemierzając targ Kestrel nie do końca wie co chciałaby kupić i czy w ogóle coś chce. Przyszła bo wyciągnęła ją przyjaciółka. Jess lubi zakupy, piękne suknie i świecidełka. Dla tej pierwszej tego typu zbytki nie mają wielkiego znaczenia. Traf chce, a może przeznaczenie, że rozpoczyna się licytacja, na pierwszy ogień zostaje wystawiony mężczyzna. Stoi jakby nie interesowało go co się wokół dzieje. Kestrel jak dotąd nie interesowała się licytacjami, a tym bardziej niewolnikami, poza swoją opiekunką. Reszta zaś była elementem jej życia. Do tej właśnie chwili.
Tak naprawdę nie ma pojęcia dlaczego i w jakim celu postanowiła wziąć udział w licytacji. Dlaczego tak bardzo zależało jej aby wygrać. W końcu wygrywa, za sumę pieniędzy, która w każdym wywołuje zdziwienie i konsternacje. Co ma w sobie ten Herrański niewolnik?

Kowal, który został zlicytowany wydaje się być krnąbrny i butny. Przez kilka dni dziewczynie udaje się ignorować świadomość, że zakupiła człowieka. Nie wie do czego będzie przydatny, ale jest. Nie widują się, ale coś jest, coś co przyciąga. Znajomość z Herrańczykiem nie ma prawa bytu, jednak po pewnym czasie Kestrel uświadamia sobie, że jej myśli coraz częściej krążą wokół tego właśnie mężczyzny.  Czy jest możliwa przyjaźń, a może coś więcej między dwojgiem ludzi, wrogiego dla siebie pochodzenia? Co zrobić kiedy trzeba stanąć przed wyborem mniejszego lub większego zła? Zaufać komuś kto nie ma prawa być lojalny, wyrzec wierności wobec narodu?

Jak wspomniałam na początku opinii, nastawiłam się na coś zupełnie innego. Tak naprawdę sama nie wiedziałam co zaserwuje autorka. Kiedy zagłębiłam się w lekturę... Nie potrafiłam się oderwać. Robiłam to tylko wtedy kiedy musiałam, a mimo wszystko bohaterowie towarzyszyli moim myślom.
Przede wszystkim pomysł fabuły, wielkie brawo dla autorki, stworzyła krainę, świat który nie wydawał się wymuszony, nie przypominał tych, z którymi do tej pory się spotkałam. Później bohaterowie. Nietuzinkowi i wyraziści. Sama Kestrel została ukazana jako silna nastolatka, która pod powłoką swej pewności siebie jest pełna rozterek. Poznając Arina, który tak naprawdę nie ma prawa uczestniczyć w jej życiu, zdaje sobie sprawę, że ta relacja nie prowadzi do niczego dobrego.
Według mnie autorka wspaniale ukazała wewnętrzną walkę dziewczyny między  lojalnością wobec ojca, szanowanego człowieka, a tym co zaczęło się rodzić w niej samej. Bitwa z myślami, między rozsądkiem a tłamszonymi uczuciami. Wiemy, że to co robimy może dostarczyć cierpienia, ale mimo wszystko, wbrew tej świadomości wybieramy pójście w zakazaną stronę.
Właśnie dzięki temu zabiegowi Kestrel staje się nam bliska, rzeczywista. Nie jest cierpiętnicą, nie jest też ze stali. Zwykła nastolatka potrafiąca postawić na swoim, ale również przeżywająca uczucie, które nie powinno się wydarzyć.
Arin, również nie idealny, przede wszystkim tajemniczy. Jego postać została ukazana jako jedna wielka zagadka, niby już mogłam się spodziewać, że jego poczynania będą takie, a nie inne, aż w pewnym momencie zostało wrzucane ziarenko niepewności.
Co najważniejsze, autorka nie stworzyła jakiegoś tam romansidła dla nastolatek osadzonego w imaginowanym świecie. Wręcz przeciwnie, relacje między tym dwojgiem zostały bardzo zgrabnie wplecione w całości.
Tutaj motywem przewodnim jest walka o niepodległość Herrańczyków, którzy od dłuższego czasu planowali powstanie.Wiele ciekawostek, wspomnień z przeszłości oraz życia codziennego bohaterów. 
Gdzie w tym wszystkim jest miejsce dla Kestrel i Arina? Jaką odegrają rolę w nadchodzącej wojnie?

Muszę się przyznać, było mi okrutnie przykro kiedy przeczytałam ostatnie zdanie. Poczułam się porzucona, dosłownie. Tak bardzo zżyłam z bohaterami, całą sobą przeżywałam wydarzenia. Powrót do rzeczywistości okazał się trudny. Cały czas nie mogłam zrozumieć, że nie mam drugiej części, że nie mogę zagłębić się książce by dowiedzieć co dalej? Jaka przyszłość czeka nie tylko tą parę, kto wygra wojnę i jakie będą jej konsekwencje dla wszystkich.
Powiem jedno, jest to książka, którą po prostu trzeba przeczytać. Wciąga od początku do samego końca, a koniec jawi się jako tragedia. Bo nie uzyskujemy żadnych odpowiedzi, a w głowie pozostają pytania i chęć powrotu...

Za możliwość przeczytania książki chciałam podziękować wydawnictwu Feeria.
Książka bierze udział w wyzwaniu 52 książki. 

Copyright © Niekończące się marzenia , Blogger