lutego 21, 2026

lutego 21, 2026

Lutowe o wszystkim i o niczym :)

Lutowe o wszystkim i o niczym :)


 SESJA ZA MNĄ! No więc moi drodzy, jestem szczęśliwą studentką po zakończonej sesji. Egzaminy zdanie. Wszystkie na pięć. Aktualnie mam przerwę od zajęć, troszkę sobie zluzowałam z nauką. Jednak nie do końca, bo zaczęłam kolejne praktyki. Te będą mnie już bardziej stresować, ale o nich innym razem :).  Ważne, że mogę sobie odetchnąć od nauki.

Nie żebym miała spokój. Bo jak już człowiek myśli, że jest dobrze, to wyskakuje coś innego. Otóż mojej mamie zrobiła się dziura w nosie. No niby w nosie mamy dwie, więc żeby tym dwóm nie było "przykro", zrobiła się trzecia, gdzieś w okolicy przegrody i wywołuje krwotoki. Konieczny jest zabieg. Były badania, konsultacje jedne i drugie... I tak to się kręci, mama odpoczywa. A ja pilnuje żeby nic się tam nie działo niepokojącego. 


A jak już siedzę u mamy, to robię różne porządki i patrzcie co znalazłam ;) 



Miałam w liceum nauczyciela od Przysposobienia Obronnego, który po odejściu na zasłużoną emeryturę, każdemu uczniowi, którego uczył. Wysyłał takie pocztówki. Było ich więcej, pewnie gdzieś jeszcze są, ale akurat ta mi wpadła w ręce podczas przeglądania szpargałów. Miła to pamiątka, lubiłam tego nauczyciela. Nie mam pojęcia czy jeszcze żyje.. 


Z kolei w ubiegłym tygodniu spotkało szczęście jednego z moich bezdomniaczków. Otóż nasz malutki Jareczek o którego najbardziej się martwiłam tej zimy, znalazł kochający domek. Bardzo się cieszymy wszyscy, ponieważ mama go porzuciła, a on był za malutki żeby sobie samodzielnie poradzić "na wolności",  nie ukrywam już planowałam tymczasowo go przejąć do siebie. Na szczęście dzięki przypadkowi, dom trafił się sam :) 



Jareczek dzielnie jechał do nowego domku, nie płakał. Jakby wiedział, że teraz już będzie tylko dobrze:) Uwierzcie, że znalezienie dobrych ludzi dla zwierzątka, to największe szczęście. Jeszcze została Kreska. Cudowna kicia, która ma w sobie ogrom miłości. Wierzę, że i ona trafi do swoich ludzi. Oczywiście cały czas dokarmiamy, leczymy jeśli trzeba. Teraz planuję sterylizacje. Trzymajcie kciuki za Kreskę! 


Mój R zrobił mi Walentynkową niespodziankę, podarował piękny szal - oczywiście z kotami :) Chwalę się, bo my sobie zazwyczaj nie robimy prezentów, a tutaj coś tego mojego naszło. Doceniam! :)No i te kotki są cudne, sami przyznajcie :))) Wiecie, że jak dostaję prezenty, to wszystko z kotami, skarpetki, kubki, notesy,  breloczki, kolczyki ... 



Ale, ale! U nas już koniec zimy! Jejku jakże się cieszę! Miniony tydzień musiałam jeździć sama do pracy, bo mój R cwaniaczek, wziął sobie pracę zdalną i radośnie siedział w domu, kiedy ja walczyłam o przetrwanie na tych paskudnych śliskich drogach... 


Tak więc, mam nadzieję, że to już moje ostatnie kadry zimowe... .he he naiwna jestem co nie? :)




Jeszcze chwilka i mam nadzieję, że będzie coraz cieplej i ładniej i w ogóle zaraz marzec. A jak marzec to wiosna, nawet jeśli nie jest tak ciepło jak się chce, ale wiosna! Takie jest moje nastawienie i koniec:) Zima była piękna, wszystko cudnie. Nacieszyliśmy się nią bardzo. Wystarczy. 





lutego 11, 2026

lutego 11, 2026

Ferie zimowe

Ferie zimowe

 


Jak wspomniałam w poprzednim poście, moje ferie zimowe nie do końca spełniają oczekiwania, jakie bym sobie życzyła. Bo pierwsze dni nauka, pisanie prac zaliczeniowych i cała reszta. Czyli nie do końca odpoczynek, poza tą różnicą, że nie trzeba się zrywać przed 5.00 rano. 

No więc czekał mnie wyjazd do Warszawy na egzaminy zerowe - spokojnie, sesja właściwa dopiero przede mną ;)) jak już skończę to moje "odpoczywanie".  Tak więc, pojechałam do Warszawy, o dziwo pociąg wystartował o czasie i można powiedzieć bez żadnych przygód dotarłam do ponurej, zamglonej  i zimnej stolicy.  Nie ukrywam, że ten wyjazd był obciążony moim mocnym spadkiem sił fizycznych, byłam więc świadoma, że na pewno  odczuję w konkretny sposób, ale cóż. Nie chciałam rezygnować. 




Tak się teraz dokumentuje, że w tej Warszawie to my się jednak uczymy, a nie tylko sobie biegamy tu i tam. Chociaż powiem Wam, że tym razem naszym jedynym szaleństwem było wyjście do arkadii, bo pogoda była tak obrzydliwa, niezachęcająca do chodzenia gdziekolwiek. Pobuszowałyśmy po sklepach, zjadłyśmy i hop na kwaterę odpoczywać. Ale! Cieszę się, że mimo paskudnego samopoczucia byłam, ponieważ pani od statystyki dużo mi objaśniła i dzięki temu, nie jestem już tak mocno przerażona. 

Jak widać - taka była atrakcja po zajęciach, kupiłam mojemu R słodyczki, co by osłodzić moje wyjazdy, podczas których samotnie zajmuje się całą czeredą wygłodniałych kotów ;))

Później przyszedł czas na powrót i moi kochani. Na tym moje Eldorado i fart się zakończył. Niewielkie bo niewielkie opóźnienie pociągu, było tylko wstępem do jakże "przyjemnej podróży. Kawałek za Warszawą okazało się, że nie działa ogrzewanie. I wiecie. Moja podróż trwa ponad 6 godzin. W zimnie, jest to wręcz dramat. A było zimno,  co najgorsze, z tego co powinno wiać ciepło, wiało zimno. Siedzenie w zimnym wagonie z przeciągiem. Cudnie. Poubieraliśmy się w kurtki i trzeba było jakoś trwać. Dobrze, że był Wars, więc najpierw poszłam na obiad. Później w akcie desperacji pobiegłam po kawę - której zazwyczaj nie piję, no i ciastko.  Zaraz pokażę serwowane posiłki, były całkiem przyzwoite, a ciastko bardzo mi smakowało. Może to przez zimno? ;)) 





W ogóle kiedyś, to pamiętam tę kawę i ciasteczko dawali na normalnej zastawie, a teraz tektura i plastik... jak mnie denerwuje ta cała ekologia, która mi niszczy doznania jedzeniowe. Nie znoszę jeść plastikiem z tektury. Dramat i koniec kropka. Podróż mimo wszystko była przyjemna za sprawą współtowarzyszy niedoli :) Bardzo wesoły mieliśmy przedział, żartowaliśmy, wspominaliśmy różne historyjki i jakoś zleciało. 


Tymczasem, ostatnie dni ferii spędzam sobie u mamusi, zabrałam ze sobą dzieci i radośnie  spacerujemy, korzystamy z odpoczynku..:) 



Tak wiem, to dziecko wygląda troszkę dorośle... ;)))) a to dopiero siódma klasa.  Ale, ale! Skoro jestem u mamusi,  oznacza jedno - normalny internet! Będę Was odwiedzała :) 
Copyright © Niekończące się marzenia , Blogger