maja 09, 2026

maja 09, 2026

Maj




 Zaczął się maj, mój ulubiony miesiąc, a ja słuchajcie przegapiłam, pierwszy raz od tych czternastu lat o  wpisie urodzinowym;)) trudno. Widać tak miało być. 

Weekend majowy był bardzo bardzo aktywny, jeszcze nie miałam pojęcia, że po dwutygodniowym zwolnieniu, znowu mnie wyhamuje, ale o tym później. Tymczasem pierwszego maja, udaliśmy się z moim R do Kłodzka. W planie były podróże pociągami. Linie KD - podejrzewam, że nie tylko u nas, u innych jest podobnie, wypuszczają opcję biletów weekendowych. Fajna sprawa. Koszt wynosi 59 zł i można jeździć ile się chce. My wyjeździliśmy na max. 


Z Kłodzkiem jakoś do tej pory nie mieliśmy szczęścia, ponieważ co się wybieraliśmy to trafialiśmy w deszcz. Więc mało co mogliśmy zobaczyć, pochodzić i w ogóle. Tym razem wiedzieliśmy, że pogoda nie zawiedzie, bilety były. Naszym kierunkiem głównym był Fort Owcza Góra. Wiedziałam, że jest w tym mieście twierdza, ale o forcie nie słyszałam, dlatego też, z ciekawością poszłam popatrzeć na mniej znany obiekt. 

Jak widać na zdjęciu u góry, droga jest szykowana - pewnie pod turystów i nie tylko, ponieważ w  budynku fortecy znajduje się, a pokażę wam później, na razie idziemy  po kolei:). 



Tutaj jeśli ktoś jest ciekawy może sobie doczytać, co jak, kiedy i do czego służył. Ja tymczasem chciałabym napisać jakie wrażenia podczas spaceru. Jak wspomniałam wcześniej, buduje się droga, ale nie tylko, widać, że miasto rozpoczęło pracę nad tym terenem, czy będzie to zagospodarowane na kształt twierdzy, oddanej do użytku turystów, a może coś jeszcze?






W jednym z wyremontowanych budynków został umieszczony wydział Urzędu Miasta Kłodzko i z tego co pamiętam ,to chyba ochrony środowiska lub coś takiego. No fajne miejsce z widokiem na twierdzę, ciekawe jak to zimą będzie wyglądało. Znaczy dojazdy;). 


Dookoła fortu przechadza się między drzewami nad suchą fosą. Dla ciekawych - można tam sobie zejść i zobaczyć wnętrza, które jeszcze nie zostały przejęte przez miasto, do remontu jeszcze chwila i można sobie zobaczyć stan, jaki zachował się na przestrzeni lat.  I tutaj zawsze mam takie mieszane uczucia. Z jednej strony cieszę się z remontowania, dbania o takie miejsca, ale z drugiej ta ich dzikość i surowość ma w sobie to coś..

Idziemy do miasta:)




Jak Kłodzko to słynny most, który jest nazywany miniaturą mostu Karola w Pradze. Byłam na tym dużym i jakoś nie pamiętam by zrobił na mnie wielkie wrażenie, poza tłumem ludzi. Może dlatego:).
Pamiętać należy, że przez Kłodzko dwa lata temu przeszła powódź, byłam świadoma, że na pewno ślady będą widoczne, ale nie ukrywam. Miasto naprawdę ładnie się dźwignęło.


I teraz niestety będą zdjęcia nieco gorszej jakości, ale chciałam wam pokazać jaki jest ładny budynek Urzędu Miasta i piękny zegar na nim. Nie mam pojęcia co zrobiłam w ustawieniach, ale wyszły jak z kalkulatora ;))))



Miasto jest klimatyczne, czuć jego historię i to ile przeszło - nie ma co ukrywać, powodzie niestety często dotykają Kłodzko, a ono mimo wszystko dźwiga się i funkcjonuje dalej. Znając siebie, po pierwszym ryzyku zalania, pakowałabym manatki i uciekała jak najdalej. 


Główna sprawczyni ostatniej powodzi, niewinna i spokojna. Wygląda jakby nic się nie stało... 



Bardzo spodobała mi się zachowana stara brama wejściowa. Nieco zabawnie wygląda w połączeniu z nowoczesnymi i nie ma co ukrywać - brzydkimi drzwiami. Kontrastują solidnie ;) ale brama piękna! 


Nie no serio nie mam pojęcia, co mi się zrobiło z ustawieniami, czy jakiś fatalny efekt aktualizacji.. 
W każdym razie, chciałam pokazać jakie piękne malunki znaleźliśmy podczas spaceru w parku. 


        Na środku chodnika stoi sobie i przypomina, jak to kiedyś się czerpało wodę :)





W drodze powrotnej wysiedliśmy w Wałbrzychu i wybraliśmy się na jedzonko do restauracji Złota Stacja, na cześć historii o złotym pociągu, o którym swego czasu było bardzo głośno. Czy kiedykolwiek był, czy jest? Nie wie nikt, ale szum był, a na jego fali powstała bardzo przyzwoita knajpa, która jest bardzo klimatyczna. Fotele jak z pociągu, są nawet przytwierdzone koła, na półkach stare walizki bagażowe. Jedzenie naprawdę dobre - zupa krem z pomidorów obłędna. Jeśli myślicie, że nie da się zrobić nic nadzwyczajnego z pomidorów, to w tym miejscu zmienicie zdanie :) 

A na koniec, perełka miejskiej architektury. 


Staliśmy sobie, patrzyliśmy i tworzyliśmy różne teorie na temat owej ściany i reszty budynku. Było zabawnie. Taki oto Wałbrzych, niegdyś kojarzony z biedą i szarością. Teraz zaczął naprawdę ciekawie się prezentować i warto zajechać, żeby zobaczyć jak miasto powstało w pyłu węglowego i naprawdę  otrzepało z brudu.  


Na dziś tyle, kolejny wpis będzie z innego dnia weekendu majowego:)

1 komentarz:

  1. Cześć Agnieszko! Fajna słoneczna wycieczka, o tym moście słyszałem i faktycznie ładnie wygląda na Twoich zdjęciach, ta brama także! Miły odpoczynek, pogoda dopisała - idealnie 😊😊

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Niekończące się marzenia , Blogger