Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyzwanie 52 książki/2016. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyzwanie 52 książki/2016. Pokaż wszystkie posty

lutego 18, 2016

lutego 18, 2016

Upalne lato Kaliny

Upalne lato Kaliny


Czytając dawno, dawno temu Upalne lato Marianny nie miałam świadomości, że książka ta będzie początkiem trylogii, ba! Nie miałam pojęcia,że będzie miała jakąkolwiek kontynuacje. Jednak pamiętam jak bardzo mnie zachwyciła. Niby nie wyróżnia się wartką akcją, niby niczym nie wydawałoby się, że zaskoczy, a jednak. Książka miała w sobie coś takiego co spowodowało,że czytałam ją z ogromną przyjemnością i ciekawością. Autorka bardzo zgrabnie prowadziła po fabule, dlatego też kiedy okazało się,że historia Marianny ma swój ciąg dalszy, a w dodatku możemy poznać losy reszty bohaterów, nie zastanawiałam się zbyt długo. I oto mam za sobą Kalinkę, czy utrzymała poziom poprzedniczki? 

Jak wielkie rany na psychice mogą zostawić zdarzenia mające miejsce podczas wojny? Co tak okropnego musiało się stać, że radosna i może troszkę naiwna Marianna stała się tak wycofana i może pewnym sensie zgorzkniała? Dlaczego tak bardzo się zmieniła? Gabriela, piastunka ale i wieloletnia przyjaciółka rodziny miała słabość do swojej podopiecznej, ale czy to było dobre? Może lata temu powinna była zmusić młodziutką Mariannę do zwierzeń, może gdyby zachowywała się inaczej, Kalina poznałaby swoją matkę z innej strony? Może nie byłyby sobie obce... A teraz, teraz Kalina sama jest matką i postępuję podobnie do swojej rodzicielki. Malutka córeczka urodzona, ale i porzucona w domu Gabrysi, która to pokochała dziewczynkę od pierwszej chwili.. Żeby tak Kalinka potrafiła obdarzyć miłością kogoś, kto powinien być dla niej najważniejszy. 
Niestety, kobieta nie zaznała uczuć ze strony własnych rodziców. Ojciec zawsze podporządkowany humorom Marianny, która nie odnajdywała się w rzeczywistości, na którą sama w przypływie słabości się zdecydowała.

Kalina, dorosła kobieta. Żona i matka. Ma wszystko, ale jednak jej życie wydaje się jakby puste. Od zawsze myśląca pragmatycznie. Nie skora do uniesień, do zachowań, których nie mogłaby kontrolować. Wszystko do czasu, do chwili gdy przez przypadek pozna pewnego człowieka, który odmieni jej spojrzenie na wiele spraw. Od wielu lat próbująca uciekać od samej siebie, od przeszłości będącej szarą i niezbyt przyjemną. Zdana na samą siebie, szybko nauczyła się skrywać to, co człowiek powinien uzewnętrzniać. Stojąca zawsze na uboczu, przyglądająca się poczynaniom przyjaciółek, nie skąpiących sobie wrażeń i korzyści z tego co niesie ze sobą młodość, ale nawet kiedy Ty zapomnisz o całym świecie i będziesz udawał,że Cię nie interesuje. Świat w końcu upomni się o Ciebie. I pokaże życie od tej drugiej strony. Czasem wbrew głównemu zainteresowanemu...
Jak Kalina upora się z demonami przeszłości, dlaczego Marianna stała się takim człowiekiem, a nie innym? Czy można uratować coś, co zostało wiele lat temu zaniedbane? 

Katarzyna Zyskowska-Ignaciak,  kolejny raz pokazała,że potrafi pisać na jak najwyższym poziomie. Nie ma mowy by chociaż przez chwile czytelnik poczuł się znużony lekturą książki. Jak wspomniałam na początku pierwsza z trylogii była świetna, ale Marianna to tylko wstęp, takie preludium przed tym co zaserwowała autorka w Kalinie, retrospekcje przenoszące nas do czasów wojny, tego co zdarzyło się z młodą jeszcze Marianną, jak rzutowało na dzieciństwo i dalsze lata jej córki chwilami były naprawdę trudne. Wojna, każdy wie, że nie oszczędziła nikogo kto przeżył. I nawet jeżeli rany na ciele się zagoiły to niestety te w sercu, we wspomnieniach pozostały na zawsze..
Kalina boryka się z problemami ukrytymi głęboko na dnie własnej świadomości. Odcięła się od nich, co nie znaczy,że czasami nie dają o sobie znać. Wie,że jej zachowania są całkiem inne od tych, które cechują młode kobiety, ale mimo wszystko nie potrafi się przełamać. Małżeństwo bardziej z rozsądku niż uczuć. Po prostu tak jakoś wyszło. Nie jest nieszczęśliwa, wspólnie tworzą zgrany duet, partner jest inteligenty, potrafi wysłuchać i przede wszystkim nie wnika. Nie zadaje niewygodnych pytań o przeszłość... Tylko czy takie zachowanie jest właściwe? Może Kalina podświadomie wyczekuje czegoś zupełnie innego? 

Upalne lato Kaliny czyta się z ogromnym zainteresowaniem, z jednej strony byłam niesamowicie ciekawa tego co przydarzyło się Mariannie, z chęcią zagłębiałam się we wspomnieniach tamtych czasów. Z drugiej kibicowałam Kalinie, by zdążyła się opamiętać, by zrozumiała,że jeszcze wszystkiego może się nauczyć, tylko musi sama zdecydować o tym najważniejszym kroku. Przez całą książkę czułam pewnie napięcie, jednak to zakończenie wprawiło mnie najpierw w osłupienie, po prostu nie dotarł do mnie fakt tego co się zdarzyło. Byłam najnormalniej w świecie wstrząśnięta, nie mogłam i nie chciałam uwierzyć w TAKI koniec, autorka genialnie zagrała na emocjach. Wielkie brawo. Gdyby nie świadomość posiadania trzeciej części, chyba bym nie potrafiła pogodzić się z tą niewiadomą.  Jestem zachwycona talentem pani Zyskowskiej-Ignaciak. Kalinka, to lektura obowiązkowa, ja radziłabym zapoznać się z poprzednim tomem, niby można czytać każdą część odrębnie, jednak uważam,że Upalne lato należy zacząć od początku.  Szczerze i od serca polecam.
Za możliwość przeczytania książki chciałam podziękować wydawnictwu MG.

lutego 16, 2016

lutego 16, 2016

5 sekund do IO

5 sekund do IO


Chyba większość z nas grała, bądź gra w gry komputerowe. Jedni uwielbiają sadzić roślinki, pływać, czy może też walczyć w przestworzach, lub na ziemi. Gra ma jedno zadanie. Przenieść nas, zainteresowanych do innego świata, gdzie rzeczywistość na chwilę zostanie zagłuszona czymś nierealnym, a jednak jakże fascynującym, im więcej producent włoży w swoje dzieło, tym lepszych efektów mogą spodziewać się konsumenci. Czas, który poświęcamy na tą formę relaksu może być zwodniczy, pochłonięci alternatywnym światem często zatracamy się, nie zdając sprawy ile godzin upłynęło bezproduktywnie. Jednak to "tylko" gra, cóż może się nam stać poza bałaganem w mieszkaniu, czy brakiem obiadu? Nic. Problem zaczyna się gdy cienka granica między światem fikcyjnym a realnym zostaje zatarta..

Koszmar, który mógł wydarzyć się tylko w scenie thrilleru, bądź w jednej z gier w jakiej nie jeden raz brała udział Mika, staje się rzeczywistością. O to siedzi ukryta w bibliotece, mając świadomość,że niebezpieczny psychopata biega z bronią w ręku i zabija każdego napotkanego po drodze ucznia lub nauczyciela.  Strach paraliżuje, przecież takie rzeczy się nie dzieją naprawdę, nie w tak nudnej i nie odznaczającej szkole, jak to Warszawskie liceum. A jednak. Oprawca czegoś szuka, do czegoś zmierza, jeszcze chwila i zostanie zauważona. Kiedy dwa spojrzenia się spotykają, Oczy Mikki robią się co raz większe ze zdziwienia. Przez głowę przelatuje mnóstwo wspomnień, i to jedno najważniejsze. Ona go zna! Wie kim jest morderca, ale dlaczego właśnie On? I dlaczego nie strzelił jej w głowię skoro mógł? 

Mika nie miała łatwego życia, kiedy umarł ojciec zamieszkała wraz z młodszą siostrą w pogotowiu opiekuńczym. Jak żyje się w takim miejscu? Nie zrozumie nikt, kto przez jakiś czas w nim nie pomieszka. Dla nastolatki wydaje się, że nie ma już nikogo z kim mogłaby dzielić ten dziwny stan. Nie potrafi płakać, czuje się zablokowana. Dopiero Bartek, jeden ze współwychowanków ośrodka przykuwa swoją uwagę, ciągłym graniem. To dzięki niemu Mika staje się jedną z najlepszych w tej dziedzinie. I to właśnie za sprawą dawnej pasji zostanie wybrana do trudnego i niebezpiecznego zadania...

Będę szczera, bardzo długo zbierałam się z przeczytaniem powyższej książki. Tak naprawdę sama nie wiem dlaczego po otrzymaniu przesyłki nie potrafiłam się do niej przemóc. Chyba musiała "nabrać mocy" i po prostu odczekać swoje. Kiedy już w końcu zasiadłam do czytania.. automatycznie przepadłam. Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością pani Wardy, owszem słyszałam o autorce, jednak do tej pory nie miałam sposobności zapoznać się z jej książkami. Zawsze z pewną niepewnością zagłębiam się w lekturze autorów, którzy zewsząd są zachwalani, może dlatego, że kilka razy srogo się rozczarowałam? Nie wiem. W tym przypadku było inaczej, pozytywnie. Już na samym wstępie zostajemy wciągnięci w fabułę, która mocnym uderzeniem zbija z tropu. Bo tak na "dzień dobry" morderstwo i niepokojące zachowania bohaterów wprawiają w osłupienie. Jako,że tematem przewodnim są gry o bardzo zaawansowanej technologii, całość jawi się jak wyjęta z filmu s-fi, do momentu gdy najnowsza gra zaczyna mieć uchybienia, a gracze zaczynają dziwnie reagować na jej brak.  Cały czas balansujemy pomiędzy rzeczywistością i światem nierealnym, gdyż akcja toczy się na dwóch płaszczyznach. W normalnej codzienności bohaterów oraz na IO gdzie można odczuwać wszystkie bodźce, przez co gra zdaje się jeszcze bardziej rzeczywista. Pozostaje pytanie w jakim momencie alternatywna przestrzeń zaczyna być niebezpieczna, kiedy zaczyna stanowić zagrożenie?

Jestem pod ogromnym wrażeniem samej konstrukcji książki, autorka wykazała się niesamowitą wiedzą w tematyce gier, całej terminologii oraz szczegółów, które stanowią ważne elementy, czytając odnosi się wrażenie,że napisała ją osoba żyjąca w świecie komputerów, bardzo dobrze odnajdująca się w ukazanej dziedzinie.  Druga, bardzo ważna sprawa. Znakomite wykreowanie bohaterów, zwłaszcza zarys psychologiczny nastolatków znajdujących się w pogotowiach opiekuńczych, ale i również tych z innymi problemami. Gra w pewnym sensie tworzyła świat w jakim zagubieni ludzie potrafili się odnaleźć, jednak czy taka złudna wizja samego siebie może być dobra? Czy w pewnym momencie nie doprowadzi do katastrofy ? Jak poradziła sobie główna bohaterka z tym jakże trudnym i ważnym zadaniem? 
Szczerze polecam przeczytanie tej pozycji, mnie podbiła i sprawiła, że nie potrafiłam się oderwać od stron, a samo zakończenie... Sami się przekonajcie. Naprawdę warto!

Za możliwość przeczytania książki chciałam podziękować wydawnictwu Media rodzina.

stycznia 03, 2016

stycznia 03, 2016

Pan Darcy nie żyje

Pan Darcy nie żyje



Na temat książki Magdaleny Knedler, zrobiło się bardzo szumnie na długo przed premierą. I szczerze muszę przyznać, kiedy wyszła zapowiedź powyższego tytułu nie czułam się nim zainteresowana. Sama nie wiem dlaczego. Po prostu spojrzałam na okładkę, nietypowy opis i poczułam "Nie", skoro nie, no to nie. Czas mijał, niczym grzybki po deszczu wyrastały, a raczej pojawiały się dookoła pozytywne recenzje. Zdecydowałam się przeczytać jedną z nich i nagle się okazało, że ja jednak chcę,  i co gorsza MUSZĘ TERAZ przeczytać. Książeczka dotarła, odczekała swoje i ... ?


Kto z nas nie słyszał o Dumie i uprzedzeniu ? Chyba nie ma osoby, która by nie uległa urokowi powieści, która stała się ponadczasowa. Jane Austen, to nazwisko nie jest nikomu obce. I chociaż w adaptacjach filmowych można już niemalże "przebierać", to jak widać pomysły się nie kończą.  
Tym sposobem trafiamy wraz z naszymi bohaterami na plan filmowy, gdzie jeden z dość sławnych producentów postanowił odświeżyć znaną historię, a nawet pokusić się pójść o krok dalej i zawalczyć o największe nagrody. Bo przecież nikt nie jest niezastąpiony... 

Do obsady zostali wybrani różni aktorzy, jedni trafieni tak zwanym strzałem w dziesiątkę, drudzy budzący sprzeczne uczucia. Taką postacią był nie mniej, nie więcej, jak sam odtwórca najważniejszej roli, Peter Murphy. Według większości mężczyzna nie nadawał się by wcielić w tego, który złamał nie jedno kobiece serce. 
Niestety Pan Darcy nie zdąży na kolejne podbicie serc, nie dowie się czy przekonał do siebie widzów.. Umiera w dziwnych i dosyć podejrzanych okolicznościach. Czy śmierć aktora tak bardzo nielubianego była czystym wypadkiem, czy zaplanowanym morderstwem?  
Wieść o śmierci na planie filmu rozbiegnie się bardzo szybko, co gorsza zawiśnie czarna chmura w postaci wstrzymania dalszej produkcji. 
Współpracownicy, pozostały skład obsady automatycznie stają się podejrzani, zaczyna się walka o przetrwanie, oczyszczenie własnego imienia od potencjalnych zarzutów, a co za tym idzie, roi się od intryg i spisków.  

Będę szczera, książka bardzo przypadła mi do gustu. Nietypowa konstrukcja, zaskakująca akcja. Ani przez chwilę nie poczułam się znudzona, wręcz przeciwnie. Każdy wątek, postać zdawały być się ważnymi fragmentami całości układanki. Było sporo humoru, tajemnic, a wszystko na naprawdę bardzo wysokim poziomie. 
Sami bohaterowie, nie potrafiłam wyczuć kto jaką rolę odgrywa, kto jest szczery, a kto ma za uszami. Do ostatnich stron autorka pozostawia czytelnika w niewiedzy. Jakbym miała się zastanowić kogo najbardziej polubiłam, to chyba byłaby oryginalna para, nie lubiących się ludzi Zoe i Jack.  Ależ ta dwójka intryguje, ona od samego początku, on od momentu nieszczęsnego wypadku. 
Jednak w książce, jak wspomniałam wcześniej, każda z postaci jest bardzo charakterystyczna o mocno zarysowanej osobowości. Nie mogłabym się przyczepić absolutnie do nikogo. No chyba tylko się przyznać, że sama nie polubiłam Petera, nieszczęśnika, który nie zdążył odegrać być może najważniejszej roli w swoim życiu. 
Każda strona, każde zdanie odzwierciedla wspaniały styl autorki, który powinien spodobać się wielu czytelnikom. Ja z pewnością będę wyczekiwała kolejnej pozycji pani Knedler, zaś Pan Darcy nie żyje serdecznie polecam, na pewno nikt się nie rozczaruje. 

Książka bierze udział w wyzwaniu 52 książki/2016.
Za możliwość przeczytania książki chciałam podziękować wydawnictwu Czwarta strona. 


Copyright © Niekończące się marzenia , Blogger