lutego 20, 2013

lutego 20, 2013

HA! Z Braku laku dobry... TELEFON

HA! Z Braku laku dobry... TELEFON
Kochani moi jestem!:D w prawdzie biedny to bedzie wpisik bo z telefonu. Ale już mnie samej brakuje bycia i pisania tu na blogu
Czekam i czekam na komputer i mam
 wrażenie,że już do mnie nie przyjedzie..
No nic starczy tego narzekania. Chyba większość z was wie gdzie zrobiona jest fotka powyżej.
Chwilowo nie zdradzę więcej ale ma to miejsce dla mnie wielkie znacznie. Gdy przyjdzie pora napisze więcej o moim aktualnym marzeniu.
Przepraszam za brak polskich liter ale cos mnie się wyłączyły...
P.s
Aniu dzięki wielkie za odkurzanie!

stycznia 22, 2013

stycznia 22, 2013

DRUGI PRZEKRĘT NATALII

DRUGI PRZEKRĘT NATALII



Kto zapoznał się w pierwszej części z siostrami Sucharskimi może być pewny,że po raz drugi nie pozwolą się czytelnikowi nudzić. 
Olga Rudnicka daje krok do przodu jeżeli chodzi o zagadki jest więcej morderstw są one dziwne, brutalne co najważniejsze nigdzie nie ma ani śladu sprawcy. 
Siostry z daleka czują podstęp, który jak twierdzą zmuszone są rozwiązać. 
Uwielbiam po prostu uwielbiam czytać dyskusję pomiędzy pięcioma kobietami, śmiałam się w głos. 
Tutaj prym wiedzie twarda jak stal najstarsza z sióstr Natalia Anna, szczerze mówiąc chyba będę musiała zanotować niektóre z jej wypowiedzi gdyż mogą się kiedyś przydać.
Dzieciaki są starsze co za tym idzie jeszcze bardziej sprytne, chwilami irytujące jednak dużo pomagają.
Kobiety wspaniale się wzajemnie bronią jeżeli wyczują minimalne zagrożenie kierowane w stronę z którejś z sióstr. 
Pojawiają się nowe twarze, pewien Pan zakocha się w jednej z sióstr.
Bardzo ale to bardzo podoba mi się styl pisania młodej pisarki, ciekawa fabuła, do końca oczekiwanie na odpowiedzi, trzyma w napięciu, nie można podzielić lektury na dwa wieczory,  siadasz, czytasz dobrze się bawisz.
Jeżeli nie zapoznaliście się z twórczością Olgi z czystym sumieniem polecam na pewno nikt się nie zawiedzie zaś perypetie Pań Sucharskich wywołają na każdej twarzy uśmiech rozbawienia zwłaszcza w długie, zimne, ponure  wieczory. 

stycznia 08, 2013

stycznia 08, 2013

Odwiesiłam się!!!;D

Odwiesiłam się!!!;D

 


Ostatnio miałam zastój w czytaniu,nie mam pojęcia jaki był powód, czas przelatywał między palcami i nic, nawet nie byłam w stanie spojrzeć w stronę stosiku..
Na szczęście wszystko wróciło do normy i oto pierwsza w tym roku moja recenzyjka:))).

 Pierwszy raz spotkałam się z twórczością pisarki Lesley Lokko 
Szczerze powiedziawszy do tej pory zastanawiam się dlaczego książka otrzymała tytuł "Szafranowe Niebo" być może coś mi w trakcie lektury umknęło..


Jednak spodobała mi się forma jaką obrała pani Lokko, lubię gdy jest wiele miejsc akcji jak i bohaterów.
Poruszonych zostało bardzo dużo problemów społecznych, politycznych jak i rodzinnych.

Głównymi bohaterami są trzy przyjaciółki, których życie jest opisane na przestrzeni wielu lat, losy każdej z nich dokładnie przedstawione. Oczywiście jedna  będzie tą najważniejszą,
Z jej rodziną czytelnik najbardziej się zapozna, czy polubi? 

Czekają podróże do słownie wszędzie chyba jedynie nie zawitamy do naszej skromnej aczkolwiek pięknej polski. Za to dzięki częstym podróżą do Włoch czy Afryki nie zabraknie słońca i upałów. 

Książka przyjemna w czytaniu, nie brakuje wydarzeń nieoczekiwanych zwrotów akcji, na pewno nie nudzi przynajmniej w mojej opinii. Jedyne co mnie troszeczkę rozczarowało to zakończenie. Czuję lekki niedosyt.Po tylu przeżyciach, które zafundowała autorka oczekiwałam na całkiem niespodziewany koniec. A tutaj bez fajerwerków. 

Warto przeczytać, szczerzę polecam gdyż na prawdę pokazuje prawdziwe życie widziane oczami milionerów i biednych, koleje losów i jego nieoczekiwane zmiany. 

Za możliwość przeczytania bardzo serdecznie chciałam podziękować Asymace;))




stycznia 02, 2013

stycznia 02, 2013

Szczęśliwy 2013-ty !!!

Szczęśliwy 2013-ty !!!

Kochane moje mam nadzieję, nie jestem pewna,że ten rok będzie szczęśliwy, musi być!!
Poprzedni mogłabym uznać,że był fatalny, gdyby nie fakt,że odnalazłam bloga Kasi Michalak założyłam swój własny i poznałam was nie wiem czy go bym zniosła, teraz może i nie jest dobrze w końcu zmieniła się data w kalendarzu a życie nie uległo nagle zmianie jednak jestem tak bardzo przepełniona wiarą,że będzie w końcu po tych przeciwnościach losu dobrze,że innego wariantu nawet nie dopuszczam do myśli. 
Gdyby przyszło mi zrobić podsumowanie 2012-go noo wyglądało by ono przerażająco. Na szczęście jest on tam gdzieś w archiwum, momentami o nim pomyślę ale się nie obracam idę do przodu. 

Życzę sobie i wam aby nikt nie zbił nas z drogi do obranego celu, byśmy miały siłę walczyć. 
Aby nawet deszczowy dzień nie przytłaczał,a wewnętrzne słońce przebijało podczas, mrozu czy wichury.
Zasłuchana w Walca nad Pięknym Modrym Dunajem przesyłam uściski każdej z was i iskiereczki szczęścia. Dbajcie o nie przez cały Rok!:))


grudnia 24, 2012

grudnia 24, 2012

Święta, Święta, Święta każda buzia uśmiechnięta...:))

Święta, Święta, Święta każda buzia uśmiechnięta...:))

Kochane moje blogerki!!!
  
Z okazji magicznych Świąt Bożego Narodzenia chciałabym każdej z was złożyć najserdeczniejsze życzenia z głębi mojego serduszka! Stałyście się częścią świata w którym żyje i nie wyobrażam sobie aby kiedyś mogło by was zabraknąć! Obyśmy trzymały się razem jak najdłużej każdy dzień przynosił coś dobrego, a jeżeli przyjdzie się zmierzyć z przeciwnościami losu niechaj nie zabraknie siły i determinacji do walki!:))
Mam nadzieję,że spędzicie wspaniałe święta w gronie najbliższych, przyjaciół i oczywiście zwierzątek, o nich absolutnie nie można zapominać:)
Wiem,że prym wiodą wierszyki, rymowanki itp. jednak zawsze byłam zwolenniczką swoich własnych słów może nie koniecznie pięknych ale jak najbardziej szczerych i przepełnionych uczuć! 
 Przy pierwszej gwiazdce pomyślcie życzenie i wierzcie,że prędzej czy później na pewno się spełni!:) 
Aha radziłam bym zaczynać od tych drobnych, bo z powodu nadmiaru zgłoszeń ktoś tam na górze bądź w czasoprzestrzeni może mieć problem z realizacją tych wielkiego kalibru;D 

Całuję gwiazdkowo oraz śnieżynkowo(mimo,że mam deszcz a nie śnieg..) 

grudnia 22, 2012

grudnia 22, 2012

Opowiem wam mój sen..:)

Opowiem wam mój sen..:)

W noc poprzedzającą niedoszły do skutku koniec świata miałam niesamowity sen...Od dłuższego czasu nie były one zbyt interesujące a tym bardziej przyjemne i nagle.. BACH! Coś takiego...

Siedziałam w naszym domowym salonie późnym wieczorem, przeglądając witryny internetowe gdy nagle przez otwarte okno( jakim cudem bo przecież mamy grudzień?!) dochodzą mnie różne dźwięki. Podchodzę do parapetu i oczom moim ukazuje si,ę widok rodem z bajki o wróżkach!
Z nieba bije przepiękna łuna światła zmierzająca drogą w stronę mojego domu jednak kilka metrów przed zakręca w dół drogą. Wołam więc swoją mamę.
- mamuś chodź zobacz zorza polarna!
Podeszła i rzeczowo stwierdziła,że nie żadna zorza lecz lampiony szczęścia w dużej ilości o białej poświacie z włosami anielskimi..wiem dziwnie brzmi, ale w końcu we śnie wszystko jest możliwe..
Stałam przy oknie oczarowana gdy w pewnej chwili jedno z nich podleciało i okazało się,że wyglądają jak dzieci lub małe elfki z włosami i niewinnymi buziami.
Dalej za owymi świecidełkami szedł pochód dzieci, które jak się okazało dla uczczenia nowego etapu życia jakim miał być koniec świata postanowiły zaserwować ten oto pokaz.
Kiedy zjawisko znikło z mojego pola widzenia usiadłam rozmarzona na krześle i patrzyłam w niebo oczekując może chociaż jednego i... zza drzew wyłonił się nie księżyc tylko planeta ZIEMIA! zaniemówiłam!
Znowu wołam mamę by wyjaśniła niespotykany widok bo skoro MY przebywamy w tej chwili na naszej planecie co widnieje przed mymi oczyma?!
Mamusia drugi raz udzieliła logicznej odpowiedzi.
- widocznie ziemia za szybko okręciła się wokół własnej osi i dlatego ją teraz widzimy...( do tej pory nie rozumiem co jedno z drugim miało wspólnego...)
Znów zasiadłam na wspomnianym krzesełku tym razem nie rozmarzona a, zszokowana i analizowałam nabytą chwilę wcześniej wiedzę.
Wtem usłyszałam HUK! Oczywiście na zewnątrz, zmroziło mnie. Pierwsza myśl, - jednak koniec świata!!!
Nieee, bajeczny sen miał spektakularny koniec.
Niebo  pojaśniało kolorami przeróżnych barw sztucznych ogni, w przedziwnych kształtach serc, napisów, kwiatów.
Oniemiała nie mogłam oderwać spojrzenia, pierwszy raz w życiu doświadczyłam tylu dziwnych aczkolwiek pięknych zjawisk.

Obudziłam rozczarowana,że to był jednak tylko sen, fajerwerków nie będzie, o elfkach nie ma co marzyć. a księżyc siedzi na swoim dawnym miejscu.

grudnia 12, 2012

grudnia 12, 2012

12.12.2012 - magiczna data??

12.12.2012 - magiczna data??

Moje drogie, czy pomyślałyście sobie marzenie o godzinie 12.12 ?? Drugiej takiej daty chyba niestety nie doczekamy, więc dla nas jakby nie było może być historycznym wydarzeniem...
Nie żebym była jakaś zabobonna bądź uprawiała czary, chociaż kusiło kusiło nie jeden raz udanie się do wróżki, jednak po długim namyśle rezygnowałam, chyba nie mam w sobie na tyle odwagi by usłyszeć co mnie czeka, a jeżeli coś złego? Chyba lepiej żyć w nieświadomości, co innego pomarzyć i  bardzo, bardzo mocno wierzyć,że kiedyś się spełnią.
Dlatego mnie dzisiejsza data zmotywowała do pomyślenia nad jednym moim maleńkim marzeniem, które bardzo chciałabym aby się spełniło, być może jest ono banalne, sama jednak wierzę w ziszczenie.




Copyright © Niekończące się marzenia , Blogger