stycznia 03, 2014

stycznia 03, 2014

Stosik pierwszy w tym roku :D

Stosik pierwszy w tym roku :D


W końcu się zmobilizowałam do przedstawienia wam stosiczku, ale zanim do niego przejdę muszę się wam tutaj poskarżyć. Otóż dzisiaj zostałam zmaltretowana przez Bujaczka naszego! Tak ,tak tego kochanego, który pozornie wydaje się dobry, w rzeczywistości jest z niej porządna sadystka. Na początku oberwało mi się biednej za to,że rzekomo nie dodawałam na stos książek, które mi pożyczyła, co jest nieprawdą! No może dwie ominęłam, ale to całkiem przypadkiem i nie specjalnie! Później kiedy już się obszernie wytłumaczyłam znowu zostałam okrzyczana. Tym razem przez... 
Etykiety! że istnieją to wiedziałam, ale jak się je tworzy to już niekoniecznie, no i zamiast mi po ludzku wytłumaczyć, dziecię drogie rób etykietki żeby było łatwiej szukać to co zrobiła Bujaczek? Nakrzyczała na mnie i potem jeszcze dręczyła.
Wynikiem czego chcąc nie chcąc poszłam zrobić zdjęcie stosu i naumiałam tworzyć etykietki! Hurra! ;D Jestem z siebie dumna. 

A teraz do rzeczy :))

Zaczynając od same góry; 

1. "Słodsze niż czekolada" Sheila Roberts -  smakowita opowieść, przede wszystkim okładka z czekoladą, aż chce się ją zjeść, mam nadzieję,że historia o rodzinnej fabryce czekolady mnie nie rozczaruje:)

2. "Ocal mnie od złego" Alloma Gilbert - Ofiara fanatyczki religijnej, sama się boję tego co zastanę. Nie będzie to łatwa lektura jednak myślę,że warta przeczytania. 

3. "Zagraj ze mną" Nora Roberts - Romanse, romanse ale nie byle jakiej autorki, czasem lżejsza lektura jest potrzebna dla wytchnienia, jak ja to mówię na czas gotowania obiadu :)

4.  " Dziewięć żyć Chloe King, Upadła"  Liz Braswell - Teraz mam wielki dylemat, napaliłam się na Chloe niesamowicie, jednak ostatnimi czasy czytuję same negatywne recenzje tej książki, oczywiście przeczytam, ale jestem troszkę zniechęcona. Zobaczymy jak będzie;p

5. " F@ceci w sieci" Katarzyna Gubała - Za tę książkę o mało nie zostałam stracona przez Bujaczka, to właśnie o niej kiedyś zapomniałam, ale jest i przeczytam bo wydaje się być pouczająca :D Widzisz ? Jeeeeeeest!!!! ;)))))

6. " Srebrnowłosa" Kaja Wasilewska - Coś o wiedźmach czyli trzeba przeczytać, w końcu sami swoi! ;D 

7. " Cinkciarz" Władysław Maksymiuk - Fabuła rozgrywa się w latach osiemdziesiątych czyli w moich ulubionych czasach, w dodatku oszustwa i te inne niezbyt uczciwe sposoby zarabiania. Obym się nie zawiodła :)

8. " Single" - Tej książki nie ma na zdjęciu bo gapa zapomniała dołożyć, zobaczyła jak zdjęcie zostało wgrane na blog, a że lenistwo to moje drugie imię nie zrobiłam drugiego;) 

Na tym kończę mój pierwszy mini stosik w 2014 roku, mam nadzieję,że was chociaż jedną pozycją zainteresowałam :)
 


grudnia 31, 2013

grudnia 31, 2013

Podsumowanie roku 2013 :)

Podsumowanie roku 2013 :)
Nie jestem zwolenniczką podsumowań rocznych,ale pomyślałam,że w tym roku spróbuję coś tam napisać o minionych dwunastu miesiącach. Jak wyglądały one czytelniczo, co ciekawego odkryłam, co mnie wzruszało oraz denerwowało:)

Tak więc zacznę od odkryć roku! :)


Jane Eyre. Autobiografia
                                         
"Jane Eyre" Charlotte Bronte - Przyznam się szczerze kiedy zobaczyłam jaka ta książka jest obszerna, przeraziłam się, mimo wszystko dzielnie rozpoczęłam lekturę, na początku szło mi opornie, nie mogłam się przyzwyczaić do stylu autorki, jednak im dalej się zagłębiałam stwierdzałam,że to piękna historia. Gdy kończyłam ocierałam łzy wzruszenia oraz radości.
Dlatego uważam,że Jane Eyre za moje własne odkrycie roku! :) 




Karminowy szalPoduszka w różowe słonieSukienka z mgieł




Kolejnym bardzo owocnym odkryciem były książki  autorstwa Pani
Joanny M. Chmielewskiej. Poduszka, Sukienka oraz Szal wywołały we mnie wiele emocji, wspaniale ukazane życie normalnych kobiet, problemy z jakimi nie jeden raz człowiek musi się zmierzać w samotności, często upokorzenia i ból. Trafiłam przypadkowo i jestem bardzo, ale to bardzo zadowolona, czekam na kolejne książki Chmielewskiej. 


Obiecaj mi
  "Obiecaj mi" Evansa - Tutaj to już kompletny przypadek, dostałam tę książkę do sprawdzenia, prze pierwsze strony tak mnie przytłoczyła,że już miałam zrezygnować. Dobrze,że tego nie uczyniłam bo później okazała się piękną opowieścią. Jestem bardzo ciekawa tego autora, mam nadzieje,że jeszcze będę miała okazję przeczytać inne jego książki.



Do porażek literackich, które uważam,że nie wiele warte czytadła (niestety trafiły się takie "perełki")  wskazałam te oto pozycję. 
 



Mistrz


"Mistrz" Katarzyny Michalak - Ten niby erotyk to dla mnie kompletne nieporozumienie, sensacja woła o pomstę do nieba, podziwiam ludzi, którzy się tym zachwycali, bo ja próbowałam, nawet bardzo wczuć się w to coś,jednak nie udało. Żenada i ogólne ustrojstwo literackie. Mówię NIE erotykom w wykonaniu tej autorki. 


Ogród Kamili


"Ogród Kamili" Katarzyny Michalak - Wyjdzie na to,że się uwzięłam na autorkę, no ale co mam poradzić,że to,to jest kolejnym niewypałem, A tak na tę serię czekałam, cieszyłam się i oczekwiałam. A tutaj co? Czytałam i miałam ochotę walić głową w ścianę, bo o książka  napisana byle jak, bez jakiegoś polotu, aby była, Jedziemy na akord,  jestem super poczytną autorką więc co im nie nabazgrolę to będą czytali. Brawo, brawo. 


Wyspa z mgły i kamienia

"Wyspa z mgły i kamienia" Magdalena Kwaka -  Po raz pierwszy w mojej czytelniczej karierze zdarzyło mi się zasypiać z nudów podczas czytania. Grecja niby taka wspaniała a wiało nuuudą,że aż przykro powiedzieć. Nie tego oczekiwałam po tak głośno zapowiadanej książce. Nie potrafię nic dobrego o niej powiedzieć. Bohaterowie beznadziejni, ogólnie została w mojej pamięci jako dobry lek na bezsenność, przy niej nie da się nie zasnąć!;)

Odszedł ode mnie

"Odszedł ode mnie" Anna Rybkowska - Jejciu tego rudzielca nie mogłam czytać, co za głupia książka, innych słów nie znajduję. Głowna bohaterka była tak pusta i beznadziejna,że nie mogłam jej znieść. Ogólnie fabuła nie wnosiła nic konkretnego. Czytało się trudno, bo autorka chciała chyba zabłysnąć swoją elokwencją, przez co stworzyła czytadło nie do przeczytania.




Książki, które mnie wzruszały, sprawiały,że dla nich zarywałam noce, ogólnie nie potrafiłam się oderwać! ;)



Password 

"Pass Word" Mirjam Mous - Dostałam książkę od anonimowego nadawcy, do tej pory nie wiem dlaczego się u mnie znalazła. Nie chciałam jej przeczytać i tak przeleżała dłuższy czas czekając aż się nad nią zlituję. W końcu z czystej ciekawości zaczęłam czytać. 
No i ... jak siadłam tak nie mogłam się od niej oderwać! Super pozycja, dla mnie trafiona w dziesiątkę. Ten kto mi ją przysłał sprawił niebywałą niespodziankę!:)

  


Przewrotność dobra "Przewrotność dobra" Jolanta Kwiatkowska - W tej książce emocje towarzyszą już od pierwszych stron, tak silne,że chwilami musiałam przerywać czytanie. Pani Jolanta Kwiatkowska stworzyła wspaniałe dzieło. Nie można obok Dorotki przejść obojętnie.  Ja pokochałam ją od samego początku. Myślę,że tę książkę po prostu trzeba przeczytać. 

Ja i oni. Pół żartem, pół serio"Ja i oni pół żartem, pół serio" Jolanta Kwiatkowska -
Moja ulubiona książka autorki, nie należy do łatwych, bo trzeba ją czytać sobą, zrozumieć przekaz. Ja- Krysia wiele mnie nauczyła. Cieszę się,że mogłam ją przeczytać. 

 Aż gniew twój przeminie

 "Aż gniew Twój przeminie" Asa Larsson - Jako zwolenniczka kryminałów byłam mile zaskoczona poznając szwedzką autorkę, było moje pierwsze spotkanie z tą panią, które uważam za niezwykle udane! W nowym roku mam zamiar przeczytać kolejne pozycje Asy Larsson. 


 W imię miłości

"W imię miłości" Katarzyny Michalak - Takie książki tej autorki chciałabym czytać, wywołujące taką dawkę emocji,że bez względu na miejsce oraz chwile człowiek nie potrafi oderwać od stron. 
Książka przy której płakałam ze smutku i wzruszenia. Mój numer dwa pióra Michalak. Pierwsza cały czas jest Nadzieja...

 Mogłabym wiele wymieniać, ale uznałam,że pokażę te najważniejsze, które w taki czy inny sposób wryły się w moją pamięć. Nie będę serwowała statystyk bo one są dla mojej wiedzy, więc wydaje mi się bezsensu pokazywać  ile gdzie i czego;)



 Kochani chciałam wam życzyć udanej zabawy sylwestrowej, nawet jeżeli będziecie spędzać go w domku:) Zaś w Nowym Roczku spełnienia wszystkich postanowień, aby był jeszcze lepszy od tego kończącego się 2013.
 Ja tymczasem udam się przygotowywać, bo wyjątkowo wybieram na zabawę, mam nadzieję,że obcasy wrócą całe;)))







grudnia 31, 2013

grudnia 31, 2013

Wielka księga. Czytam sobie

Wielka księga. Czytam sobie


Wielka księga zawiera zbiór różnych opowiadań, są to krótkie historyjki, każda z nich dotyczy poszczególnych wyrazów, które dziecko ma możliwość uczyć się sylabizować. Książka jest ładnie wydana, przyciąga uwagę dorosłego a tym bardziej małego czytelnika.

Ciekawa jest historyjka "Maja na tropie jaja", bardzo się ubawiłam poszukując wraz z Mają oraz papugą zagubionego jajka,  które to odważnie przemierzało miasto, ocean aż dotarło na małą wysepkę, jednak co się stało gdy poszukiwacze dotarli na miejsce ? W skład szukających wchodzą oczywiście zwierzęta, posiadające niebywałą wiedzę. Podróż po oceanie jest pełna napięcie, na szczęście kończy się powodzeniem. Dodatkowo obrazki odzwierciedlające aktualne wydarzenia, pobudzają wyobraźnię nie tylko dziecka.  

W książce występują łatwe dialogi, które nie przysporzą kłopotu w czytaniu na tym etapie czytania, dodatkowo uczy się ono nowych głosek. Jak wspomniałam na początku  wprowadzane są nowe wyrazy, wplatane w historyjkę tak aby łatwo można  było je przyswoić, dodatkowo na stronach jest przykład jak sylabizować konkretne słowo.  Zagłębiają się książkę przybędzie więcej tekstu do opanowania, lecz nadal nie powinien przysparzać trudności. Jest to bardzo dobrze napisana oraz wydana książeczka dla rodziców i dzieci, którzy chcą aby ich pociechy jak najlepiej opanowały sztuki czytania. Uważam,że każda mama powinna sprawić tego typu książeczkę dla swojego dziecka gdyż będzie ona świetną przygodą ale również nauką.









grudnia 30, 2013

grudnia 30, 2013

Czerwień rubinu

Czerwień rubinu

Kolejna seria z cyklu podróże w czasie, nic nowego dla śledzących właśnie tę tematykę. Od jakiegoś czasu jestem i ja w tym gronie. Jedne tytuły są lepsze drugie gorsze. Jak pamiętamy był wielki wypust wampirów, wilkołaków, zombie i tym podobnych. Teraz autorzy zabierają nas w podróże do przeszłości, czasem i przyszłości. W przypadku Czerwieni Rubinu byłam nieco już sceptycznie nastawiona, bo temat z lekka już i się "przejadł" no i co gorsza  mam w posiadaniu wersję audiobook, na szczęście dzięki życzliwości Bujaczka mogłam przeczytać w wersji papierowej, za co jestem bardzo wdzięczna. 

Wracając do książki,  główną bohaterką jest nie kto inny jak nastolatka, mieszkająca w okazałej posiadłości należącej do rodziny jej matki od wielu pokoleń. Wcześniej przed śmiercią ojca wiedli szczęśliwe życie z dala od babci i ciotek. Nie żeby były one jakieś straszne. Po prostu rodzina Gwen cechuje się niezwykłymi darami, mianowicie jeden z potomków dziedziczy gen umożliwiający podróże w czasie. W tym wypadku padło na cioteczną siostrę Charlottę, która od najwcześniejszych lat była przygotowywana do tego wielkiego wydarzenia. Symptomami przepowiadającymi miały być mdłości, bóle głowy a nawet wymioty. Dziewczęta uczęszczały do tej samej szkoły i klasy , lecz bardzo się od siebie różniły. Charlotta zawsze opanowana, niewiele się odzywająca. Gwen typ niezdary, widząca duchy o wybujałej fantazji. Wspólne posiłki w domu były dla niej strasznie męczące, bo ciotka wraz z babką na okrągło wypytywały kuzynkę czy już nie wyczuwa zbliżającej się chwili przeniesienia w czasie. Zazwyczaj to pierwsze miało być krótkie i nie zagrażające życiu, ale  należało zachować wszelkie ostrożności. Przede wszystkim nie przebywać w nieodpowiednim miejscu. 
Ku zdziwieniu całej rodziny a najbardziej Gwen to ona została posiadaczką tego "daru", nieświadoma co się jej dzieje cofa się czasie,  znajdując się na tej samej ulicy, gdzie wcześniej stała tylko w innych czasach. Najgorsza jest świadomość,że to ona zamiast Charlotty otrzymała gen. Zanim jednak przyzna się do podróży w czasie przeżyje jeszcze dwie takie wyprawy. Matka Gwen zawożąc córkę do ludzi, którzy zajmują się osobami posiadającymi gen czuje,że wszystko spowite jest dziwną i niekoniecznie bezpieczna tajemnicą. Co gorsza jej siostra dowiadując się,że to Gwen a nie jej córka jest obdarzona zdolnościami podróżowania w czasie zarzuca kłamstwo. Niestety ku jej ogromnej niechęci wszystko okazuje się prawdą. Od tej chwili nastolatka będzie musiała przejść przez wiele nieprzyjemnych, niekiedy niebezpiecznych przygotowań.  Poznaje jednego z członków genu, chłopca nieco od niej starszego. Giedeon jest niechętnie nastawiony do takiej zmiany, o wiele bardziej przypadła mu do gustu opanowana Charlotta. 

Gwendolyn zdaje sobie sprawę,że jej przygotowanie jest praktycznie zerowe, niewiele zna z historii rodziny, co gorsza matka przed wyjazdem przestrzegła ją by nikomu nie ufać, ponieważ może jej grozić wielkie niebezpieczeństwo z każdej strony. W dodatku Gideon na każdym kroku udowadnia brak jej wiedzy na najdrobniejsze fakty. Dziewczyna sama musi przed sobą przyznać,że jej znajomość historii ogólnej jest kiepska, na szczęście może liczyć na przyjaciółkę, optymistycznie nastawioną na wszystko co ją spotyka. Dzięki niej zyskuje informacje dotyczącą jednych z pierwszych ludzi podróżujących w czasie oraz się tym zajmujących. Kiedy dochodzi do jej pierwszej "wycieczki" sterowanej przez chronografy czuje wielką ekscytację, w końcu nie będzie sama i obiecano jej matce,że podczas pobytu w przeszłości nie stanie jej się żadna krzywda. Spotkanie z tajemniczym hrabim nie należy do najprzyjemniejszych, ale nie to jest ważne. Przed opuszczeniem jego posiadłości Gwen doświadcza czegoś bardzo przerażającego....

Oceniając bohaterów muszę się przyznać,że w żaden sposób nie związałam się z Gwen, ani jej nie polubiłam, chociaż specjalnej niechęci nie poczułam. Odebrałam ją jak kolejną dziewczynę zwykłą, wręcz ćamajdowatą obdarzoną nadnaturalnymi zdolnościami, nie miała w sobie nic za co można by poczuć do niej nić sympatii. Żeby chociaż potrafiła ripostować kiedy docinał jej Giedon, ale nie ona biedaczka stała i tylko patrzyła. Specjalnie inteligentna też nie była. Po prostu nijaka. Już bardziej Charlotta miała w sobie coś, jakąś tajemniczość, nawet jej zarozumiałość była lepsza. Natomiast o przyjaciółce można powiedzieć,że była genialna, potrafiła się odnaleźć w każdej sytuacji, była wesoła i często mnie rozbawiała. Na każdą nową wiadomość koleżanki znajdowała przydatne informacje, czego chyba nie bardzo potrafiła sama Gwen. 

Na szczęście bohaterka nie ujmuje książce, jest w niej tyle akcji,że nawet tą nieporadność jakoś można przetrawić. Troszkę się martwiłam czy kolejna historia o podróży w czasie nie będzie nudna i mało zaskakująca na szczęście w tym przypadku muszę przyznać,że jest to najlepsza do tej pory przeczytana książka w tej tematyce. Owiana tajemnicą, która jest uchylana stopniowo dzięki czemu czyta się jednym tchem. Na końcu zaglądałam czy nie ma jeszcze ukrytej strony, niestety zastałam okładkę. 
Czerwień rubinu jest naprawdę wciągająca i szczerze polecam każdemu czytelnikowi, ja zarwałam pół nocy na przeczytanie do samego końca. Żałowałam,że nie posiadam drugiej części bo chyba bym wcale nie poszła spać.




 





grudnia 27, 2013

grudnia 27, 2013

Demony miłości

Demony miłości


W drugiej części trylogii o rodzie Lacey będziemy śledzić losy Jemesa  młodszego brata hrabiego Dorset oraz lady Jane, która po zerwaniu zaręczyn z Willem została srogo ukarana przez swojego ojca. Niewiele osób wiedziało o jej dalszych losach. W kręgu obu rodzin uchodziła za kapryśną o raz zarozumiałą kobietę, której trudno jest dogodzić, jednak prawda była zupełnie inna. Z tej jakże upokarzającej sytuacji uratował Jane markiz Jonas. Dobry człowiek darzący kobietę wielkim szacunkiem, niestety ich małżeństwo nie trwało długo gdyż był on wiele lat starszy od swej małżonki i owdowił piękną markizę. Jeszcze na łożu śmierci przestrzegł ją przed swoimi synami materialistami, którzy będą robili wszystko by pozbawić macochę prawa do spadku należącego się wdowie. Jane zostaje wysłana do dworu księżnej Elżbiety I by dołączyć do grona dam dworu. Ma być to dla niej najbezpieczniejsze miejsce. Markiza została wprowadzona w zwyczaje panujące na dworze, warunki jakie tam panowały  były dalekie od tych z wyobrażeń większości panien. Lecz dla zagrożonej kobiety poczucie bezpieczeństwa rekompensowało niedogodności.
Myśli Jane zaprzątała jedna osoba, młodszy brat hrabiego Dorset, Jemes. Już podczas narzeczeństwa z Willem jej serce zabiło mocniej do Jamesa. Teraz gdy była owdowiała chciała wyjaśnić sytuację, w której położeniu się znalazła lecz mężczyzna jest pełen pogardy oraz najgorszych uczuć wobec markizy.

Tymczasem Jemesa dręczą obrazy z jednej bitw, gdzie nie mógł uratować wielu bezbronnych ludzi od rzezi, w jego snach wciąż pojawiają się twarze dzieci oraz ich krzyk podczas masakry. Wierny sługa twierdzi, iż przyczyną niepokoju jest zły duch zmarłego, który wszedł w jego pana. Jedynym lekarstwem jest wyprawa przez wody by wypędzić zmorę. Dlatego James po naradzie ze swym starszym bratem oraz szwagrem postanawia towarzyszyć w wyprawie do Ameryki zainicjowaną przez protegowanego księżnej Elżbiety I. Między czasie jego niechęć do Jane słabnie po odbytej rozmowie z markizą. W jego głowie zaczyna się mieszanka uczuć, co gorsza nie potrafi pozbyć się targającymi jego duszę koszmarami.
Obiecuje Jane,że wróci z wyprawy jednak nie zdaje sobie sprawy,że ledwo po odpłynięciu jej losem zainteresuje się ojciec mając w planach wydać za mąż w brew woli. Posunie się do szantażu stawiając córkę w sytuacji bez wyjścia...

Jak wspomniałam w poprzedniej recenzji bardzo się cieszyłam kiedy mogłam od razu sięgnąć po Demony miłości ponieważ autorka sprawiła,że losy bohaterów stały się dla mnie tak ważne, iż nie mogłam pozwolić sobie na zbyt długą przerwę w czytaniu.  Demony zaskoczyły mnie ilością emocji, nie mogłam spokojnie śledzić losów moich ulubionych bohaterów, postacie takie jak ojciec Jane oraz jej brat sprawiały,że w środku gotowałam się ze złości. nie wspominając już pazernych pasierbów pozbawionych skrupułów jeżeli chodziło o zdobycie należącego według nich pierścienia małżeńskiego. Tutaj bardzo w moich oczach zyskała przyjaciółka Jane, która nie siedziała biernie w chwili gdy sytuacja z dnia na dzień robiła się co raz bardziej beznadziejna. Szkoda mi było Jane,  nie mająca wsparcia ze strony rodziny, a wręcz przeciwnie. Ich chciwość wzbudzała wręcz obrzydzenie, ale nie to było najgorsze lecz sposób w jaki chcieli dojść do celu.
Demony miłości jest świetną lekturą, jedyne zastrzeżenie jakie mam do książki to końcówka, troszeczkę mnie zawiodła gdyż po tylu przeżyciach oczekiwałam czegoś mocniejszego, tutaj odniosłam wrażenie jakby autorka chciała szybko zakończyć książkę. Szkoda bo oceniłabym ją o wiele wyżej, co nie oznacza,że ogólnie jest słaba i nie warto przeczytać. Przeciwnie tym, którzy mają za sobą Alchemię szczerze polecam Demony. Mnie zaś zostaje z niecierpliwością oczekiwać trzeciej części...







grudnia 23, 2013

grudnia 23, 2013

Świętować czas zacząć :))

Świętować czas zacząć :))


No więc tak, miała być recenzja ale tak sobie siedzę obok mojej choinki, którą to widzicie na zdjęciu;) tak, tak jest sztuczna ponieważ ja nie toleruje tego żywego paskudztwa, które śmierdzi nieprzyzwoicie, a co gorsza te igły spadające brr brrr ;D
Jednak nie o tym chciałam, jutro jest wigilia moja druga z wami:) 
Chciałam wam wszystkim moi kochani życzyć wspaniałych radosnych Świąt Bożego Narodzenia, aby były wyjątkowe nie ze względu na prezenty chociaż one też są miłe, najważniejsze to spędzenie ich z najbliższymi! Mam nadzieje,że każdy z was będzie miał choć jedną osobę do przełamania się opłatkiem, bo chyba nie ma nic smutniejszego jak być w ten piękny czas samemu. 
Aha no i nie ma objadania!! ;) nie no żartuje sobie, chociaż u mnie w tym roczku będzie mniej jedzonka, bo przez szaleństwo jedzeniowe gubimy to co najważniejsze ... 
Przesyłam serdeczności oraz ściskam was wszystkich razem i każdego z osobna!! Dziękuję,że jesteście!!! :):*
 

grudnia 20, 2013

grudnia 20, 2013

Alchemia miłości

Alchemia miłości



Od jakiego czasu nie miałam ochoty na czytanie powieści romantycznych,  było mi z nimi nie po drodze. Zagłębiałam się w różne tematyki, gdzie tą górującą było fantasy, jednak po ostatniej lekturze zapragnęłam przeczytać coś realnego, przyziemnego i w czasach, które należą do moich ulubionych w literaturze. 
Nie przypuszczałam,że Alchemia tak mnie wciągnie, leżała sobie od dłuższego czasu na półeczce, ale gdy po nią sięgnęłam przepadłam na kilka godzin, przenosząc się do XVI wieku ...

Poznajemy Eleonore w trudnym dla niej okresie, ojciec alchemik fanatycznie wręcz bada sposób wydobycia złota, jego praca pochłania wiele pieniędzy, nie tylko swoich bo te już stracił wiele lat temu, zaraził swoją pasją Hrabię Dorseta, który również powoli popadł w stan znalezienia sposobu na zdobycie najcenniejszego kruszcu, przez co doprowadza rodzinny majątek do ruiny. Po jego śmierci piecze nad wszystkimi sprawami będzie musiał przejąć najstarszy z synów Will. Nienawidzący alchemika oraz jego córki Eleonory, w brutalny sposób wypędza ich ze swojej posiadłości nie przejmując jakie losy ich czekając nie posiadając pieniędzy.
Dziewczynka pamięta sposób w jaki wypowiadał straszne słowa oraz jego spojrzenie pełne pogardy oraz nienawiści, w dodatku wie,że ojciec przysporzy jej więc trosk niż pomocy, Arthur był człowiekiem lekkomyślnym, nie zajmującym się sprawami przyziemnymi. W dodatku nie widział niczego nieodpowiedniego w swoim zachowaniu, nawet wtedy gdy powinien zachować na tyle godności by milczeć.

Osiemnastoletni Hrabia Dorsetu zostaje wysłany do dworu Elżbiety I by znaleźć majętną narzeczoną, dzięki której rodowy majątek uległby polepszeniu. W podróż udają się wraz z nim bracia Jemes oraz Tobias. Nie mogą poszczycić się oni pięknymi strojami, nadszarpnięty budżet sprawił, iż ich garderoba zubożała. Co też jest większą motywacją w szukaniu odpowiedniej kandydatki do ożenku. Will podążając w stronę dworu ogrodami spotyka piękną istotę, może niezbyt wytwornie odzianą jednak mającą w sobie coś niespotykanego.  Zdaje sobie sprawę,że nie powinien zaprzątać głowy ubogimi pannami, jednak Elli posiada urok, któremu trudno jest mu się oprzeć. Nie zdaje sobie sprawy,że owa dziewczyna jest córką alchemika lata temu wygnanymi z jego ziem...
Eleonora mieszkająca od jakiegoś czasu we dworze gdy spotyka dawnego nie przyjaciela jest pełna mieszanych uczuć, zdaje sobie sprawę,że prawda wyjdzie na jaw i młodzieniec dowie się jakie jest jej pochodzenie. Między czasie poznaje rodzeństwo Jane oraz Henrego, piękna dama przybyła w celu znalezienia kandydata do zamążpójścia, brat ma jej pomóc poszukiwaniach. Kiedy poznają się z Elli między obiema zaczyna nawiązywać się nić porozumienia i sympatii, niestety Henri rości sobie pewne zamiary wobec pięknej młódki, niekoniecznie godnych szlachcica...

Kiedy Will dowiaduje się kim jest urocza panna z dworu zalewa go fala złości, czuje się przez nią oszukany, wspomnienia przeszłości wracają bardzo intensywnie, nie zdaje sobie sprawy,że dziewczyna nie miała wpływu na poczynania ojca, nawet jeżeli się temu sprzeciwiała nie mogła za wiele zdziałać. Byli sobie najbliższymi osobami. 
Hrabia podczas pewnego incydentu w ogrodzie zachowuje się bardzo nieprzyjemnie w stosunku do Eleonory, sprawiając jej tym wielką przykrość. Co gorsza Huttonowie z powodu źle przeprowadzonego doświadczenia zostają usunięci z dworu. Kolejny raz muszą szukać sobie schronienia. Młoda kobieta czuje się przytłoczona, nie zdaje sobie sprawy,że wiele osób zainteresowało się losem biednej istoty.  Nawet wrogo nastawiony hrabia.. 
Kiedy kolejny raz ścieżki życiowe tych dwojga się przeplatają wrogość hrabiego po pewnym czasie słabnie.



Muszę przyznać,że jest to wspaniała lektura i jakże się cieszę z obok leżącej kolejne części, miałam ochotę zacząć po zakończeniu Alchemii jednak nocna pora i świadomość,że jutro też jest dzień zwyciężyły, stwierdziłam,że muszę przeżyć trochę napięcia.. Pięknie jest opisane uczucie Eleonory oraz Willa, do którego muszę się przyznać sama zapałałam uczuciem... Tego mężczyzny mimo porywczego charakteru i stanowczości nie dało się nie pokochać. Jednak postacią, którą bardzo polubiłam oraz obdarzyłam szacunkiem była Jane, rozumiałam rozterki tej kobiety, mimo wielu błędów popełnionych w życiu  cechowała ją dobroć. Niestety zabrakło jej zrozumienia oraz wsparcia ze strony najbliższych. Brat zapatrzony w siebie uwodziciel nie potrafił zachować się jak osoba, której mogła się zwierzyć oraz otrzymać poradę. Dlatego też z niemałą zazdrością patrzyła na relację oraz więź między braćmi Dorsetu oraz słabości wobec najmłodszej siostry Sary. Poznając Elli czuje do niej przychylność mimo,iż dziewczyna nie należy do majętnych,ich przyjaźń następuje etapowo, dzięki czemu można dostrzec przeianę jaka zachodzi w Jane.

Wraz z bohaterami przeżywałam ich radość i troski, bo nie brakuje chwil kiedy było zabawnie i mogłam się uśmiechnąć, jednak jak to bywa w życiu troski i zmartwienia są nieodłącznym towarzyszem. Bardzo było mi szkoda Jane za to co spotkało ją po podjęciu ryzykownej decyzji, mam nadzieję,że w drugiej części w jej życiu zaświeci w końcu słońce. 
Nie będę polecała, bo tę książkę po prostu trzeba przeczytać, jest wspaniała pod każdym względem, czytałam jednym tchem nie mogąc się oderwać, nawet głód nie był wstanie mnie od niej odciągnąć.




Copyright © Niekończące się marzenia , Blogger