Alchemia miłości




Od jakiego czasu nie miałam ochoty na czytanie powieści romantycznych,  było mi z nimi nie po drodze. Zagłębiałam się w różne tematyki, gdzie tą górującą było fantasy, jednak po ostatniej lekturze zapragnęłam przeczytać coś realnego, przyziemnego i w czasach, które należą do moich ulubionych w literaturze. 
Nie przypuszczałam,że Alchemia tak mnie wciągnie, leżała sobie od dłuższego czasu na półeczce, ale gdy po nią sięgnęłam przepadłam na kilka godzin, przenosząc się do XVI wieku ...

Poznajemy Eleonore w trudnym dla niej okresie, ojciec alchemik fanatycznie wręcz bada sposób wydobycia złota, jego praca pochłania wiele pieniędzy, nie tylko swoich bo te już stracił wiele lat temu, zaraził swoją pasją Hrabię Dorseta, który również powoli popadł w stan znalezienia sposobu na zdobycie najcenniejszego kruszcu, przez co doprowadza rodzinny majątek do ruiny. Po jego śmierci piecze nad wszystkimi sprawami będzie musiał przejąć najstarszy z synów Will. Nienawidzący alchemika oraz jego córki Eleonory, w brutalny sposób wypędza ich ze swojej posiadłości nie przejmując jakie losy ich czekając nie posiadając pieniędzy.
Dziewczynka pamięta sposób w jaki wypowiadał straszne słowa oraz jego spojrzenie pełne pogardy oraz nienawiści, w dodatku wie,że ojciec przysporzy jej więc trosk niż pomocy, Arthur był człowiekiem lekkomyślnym, nie zajmującym się sprawami przyziemnymi. W dodatku nie widział niczego nieodpowiedniego w swoim zachowaniu, nawet wtedy gdy powinien zachować na tyle godności by milczeć.

Osiemnastoletni Hrabia Dorsetu zostaje wysłany do dworu Elżbiety I by znaleźć majętną narzeczoną, dzięki której rodowy majątek uległby polepszeniu. W podróż udają się wraz z nim bracia Jemes oraz Tobias. Nie mogą poszczycić się oni pięknymi strojami, nadszarpnięty budżet sprawił, iż ich garderoba zubożała. Co też jest większą motywacją w szukaniu odpowiedniej kandydatki do ożenku. Will podążając w stronę dworu ogrodami spotyka piękną istotę, może niezbyt wytwornie odzianą jednak mającą w sobie coś niespotykanego.  Zdaje sobie sprawę,że nie powinien zaprzątać głowy ubogimi pannami, jednak Elli posiada urok, któremu trudno jest mu się oprzeć. Nie zdaje sobie sprawy,że owa dziewczyna jest córką alchemika lata temu wygnanymi z jego ziem...
Eleonora mieszkająca od jakiegoś czasu we dworze gdy spotyka dawnego nie przyjaciela jest pełna mieszanych uczuć, zdaje sobie sprawę,że prawda wyjdzie na jaw i młodzieniec dowie się jakie jest jej pochodzenie. Między czasie poznaje rodzeństwo Jane oraz Henrego, piękna dama przybyła w celu znalezienia kandydata do zamążpójścia, brat ma jej pomóc poszukiwaniach. Kiedy poznają się z Elli między obiema zaczyna nawiązywać się nić porozumienia i sympatii, niestety Henri rości sobie pewne zamiary wobec pięknej młódki, niekoniecznie godnych szlachcica...

Kiedy Will dowiaduje się kim jest urocza panna z dworu zalewa go fala złości, czuje się przez nią oszukany, wspomnienia przeszłości wracają bardzo intensywnie, nie zdaje sobie sprawy,że dziewczyna nie miała wpływu na poczynania ojca, nawet jeżeli się temu sprzeciwiała nie mogła za wiele zdziałać. Byli sobie najbliższymi osobami. 
Hrabia podczas pewnego incydentu w ogrodzie zachowuje się bardzo nieprzyjemnie w stosunku do Eleonory, sprawiając jej tym wielką przykrość. Co gorsza Huttonowie z powodu źle przeprowadzonego doświadczenia zostają usunięci z dworu. Kolejny raz muszą szukać sobie schronienia. Młoda kobieta czuje się przytłoczona, nie zdaje sobie sprawy,że wiele osób zainteresowało się losem biednej istoty.  Nawet wrogo nastawiony hrabia.. 
Kiedy kolejny raz ścieżki życiowe tych dwojga się przeplatają wrogość hrabiego po pewnym czasie słabnie.



Muszę przyznać,że jest to wspaniała lektura i jakże się cieszę z obok leżącej kolejne części, miałam ochotę zacząć po zakończeniu Alchemii jednak nocna pora i świadomość,że jutro też jest dzień zwyciężyły, stwierdziłam,że muszę przeżyć trochę napięcia.. Pięknie jest opisane uczucie Eleonory oraz Willa, do którego muszę się przyznać sama zapałałam uczuciem... Tego mężczyzny mimo porywczego charakteru i stanowczości nie dało się nie pokochać. Jednak postacią, którą bardzo polubiłam oraz obdarzyłam szacunkiem była Jane, rozumiałam rozterki tej kobiety, mimo wielu błędów popełnionych w życiu  cechowała ją dobroć. Niestety zabrakło jej zrozumienia oraz wsparcia ze strony najbliższych. Brat zapatrzony w siebie uwodziciel nie potrafił zachować się jak osoba, której mogła się zwierzyć oraz otrzymać poradę. Dlatego też z niemałą zazdrością patrzyła na relację oraz więź między braćmi Dorsetu oraz słabości wobec najmłodszej siostry Sary. Poznając Elli czuje do niej przychylność mimo,iż dziewczyna nie należy do majętnych,ich przyjaźń następuje etapowo, dzięki czemu można dostrzec przeianę jaka zachodzi w Jane.

Wraz z bohaterami przeżywałam ich radość i troski, bo nie brakuje chwil kiedy było zabawnie i mogłam się uśmiechnąć, jednak jak to bywa w życiu troski i zmartwienia są nieodłącznym towarzyszem. Bardzo było mi szkoda Jane za to co spotkało ją po podjęciu ryzykownej decyzji, mam nadzieję,że w drugiej części w jej życiu zaświeci w końcu słońce. 
Nie będę polecała, bo tę książkę po prostu trzeba przeczytać, jest wspaniała pod każdym względem, czytałam jednym tchem nie mogąc się oderwać, nawet głód nie był wstanie mnie od niej odciągnąć.




10 komentarzy :

  1. Tym razem spojrzałam tylko na ostatnie zdania, bo zamówiłam sobie ją w bibliotece i czekam niecierpliwie;)
    Jak świętalnie się u Ciebie zrobiło:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A rozumiem,rozumiem sama tak robię kiedy dana książka jest przede mną:) w takim razie czekam na Twoje wrażenia:))
      Achh kombinuje z klimatem świątecznym ale coś mi dzisiaj nie wychodzi tak jak sobie umyśliłam ;)

      Usuń
  2. fajna recenzja, zachęciłaś mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i cieszę się:) książka naprawdę świetna:)

      Usuń
  3. Bardzo fajna recenzja. Skoro piszesz, że tę książkę trzeba przeczytać, to bankowo to uczynię... tyle że w nowym roku! :) Teraz nie mam już czasu ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję bardzo:) Przeczytaj, przeczytaj ale zdobądź sobie od razu drugą część bo jestem w połowie i jest również świetna :)

      Usuń
  4. Ale u ciebie się świątecznie zrobiło. Nie mogę się napatrzeć;)
    Co do samej książki, gdzie kiedyś o niej słyszałam, ale tak pobieżnie. Dopiero twoja recenzja przykuła moją uwagę i przyznam, że jestem nieco zaskoczona, bo nie myślałam, że Alchemia miłości jest taka wspaniała po każdym względem. W takim razie muszę koniecznie przekonać się o tym osobiście.

    OdpowiedzUsuń
  5. A to jest mi bardzo miło,że tak Ci się podoba:) Jakoś się ostatnio przestroiłam i chciała pozmieniać, żeby chociaż na blogu czuć święta:)
    Zaś Alchemia.. musisz przeczytać mam nadzieje,że będzie Ci się tak samo podobała jak mi :))

    OdpowiedzUsuń
  6. I znowu "sprzedałaś" mi dobrą książkę, którą muszę przeczytać! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. lubię takie klimaty, zastanawiam się tylko, kiedy znajdę na tę książkę czas :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © Niekończące się Marzenia - kobiety o literaturze . Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka