marca 04, 2015

marca 04, 2015

Spóźniony stosik lutowy

Spóźniony stosik lutowy
Stosik miał być na koniec miesiąca, niestety luty był dla mnie miesiącem bardzo nie przychylnym. Zaczęło się niewinnie, a skończyło część z was wie jak. W dodatku komputer został zawirusowany, musiałam go reanimować. Nerwów kosztowało mnie sporo, no ale jestem wraz ze stosikiem, wracam do odwiedzin waszych blogów:).

Stos uzbierał się pokaźny, tak więc zaczynamy od ogółu oraz opisów.



Misia na zdjęciu to moja kochana Irenka!:) prezent walentynkowy :*





1. "Kraina zwana tutaj" Cecelia Ahern - Okładka jest wręcz cukierkowa, opis bardzo intrygujący. Jestem niezmiernie ciekawa kolejnej książki w moim dobytku autorstwa ulubionej autorki.

2. "Cicha 5" Autorstwa wielu znanych pisarek - Zbiór opowiadań, osobiście średnio lubię taką formę tekstu, ale Cicha zebrała tyle pochwał, że nie mogę powiedzieć jej "nie" :).

3. " Butik na Astor Palace" Stephanie Lehmann - Bardzo, ale to bardzo cieszę się z posiadania tego tytułu, jestem pewna, że mnie nie zawiedzie.

4.  "Utrata" Rachel Van Dyken - Recenzja jest już na blogu, książka wspaniała, zapraszam ponownie do konkursu, naprawdę warto się pokusić:).

5. "Love, Rosie" Cecelia Ahern - Achh cóż ja mogę dodać, wszystko, albo i nie wszystko jest w recenzji, ale dodam, że kocham po prostu kocham tę historię. Będę musiała jeszcze raz przeczytać..

6. "Zapiski z Annopola" Wiesława Bancarzewska - Wygrana w konkursie, zobaczymy czy nagroda wpisze się w mój gust:).

7. "Obietnica Łucji" Dorota Gąsiorowska - Przepiękna okładka, książka ciekawa, ale ma kilka wad, ciekawych zapraszam do recenzji.

8. " Dzikie serce" Moira Young - Druga część kronik czerwonej pustyni, pierwsza część bardzo przypadła mi do gustu, zobaczymy jak będzie dalej.

9. "Gniewna gwiazda" Moira Young - Ostatnia część trylogii kronik. zobaczymy w jaki sposób autorka pożegna nas z bohaterami i tym brutalnym światem..

10. "Jeden taki dzień" David Nicholls - Oglądałam film, który bardzo mnie wzruszył, dlatego też kiedy zobaczyłam w biedronie książkę musiałam ją mieć:).



11. "Pierwsza na liście" Magdalena Witkiewicz - Chwalicie kochani, chwalicie, więc i ja zerknę, zobaczę cóż tam się kryje...

12. "Anioł na ramieniu" Anna Daszuta - Recenzja już na blogu, moja opinia jest średnia, ale być może znajdą się zwolennicy nadchodzącej nowości.

13. "Posłańcy przemian" Ewa Kenig - Książka jest z pewnością inna od tych, które dotychczas czytałam, ale zobaczymy jak będzie dalej...

14. Lawenda. Zuzanna" Agnieszka Lingas-Łoniewska - Pierwsza część była bardzo skutecznym odprężaczem, zobaczymy czy autorka zaskoczy mnie czymś w kolejnej odsłonie.

15. "Tęczowa dziewczyna"  - Nie wiem czy taka tęczowa, ale z pewnością nietypowa..



16. "Jego wysokość Longin" Marcin Prokop - kolejna nagroda, lekko się czyta, zabawna z humorem jakim cechuje się Prokop:)



17. " Suknia ślubna" Rachel Hauck - Swego czasu wszędzie widywałam notki dotyczące tej pozycji, została wygrana, cieszę się, że jest:)


18. "Sekretne życie pszczół" Sue Monk KiDD - Ta historia na pewno mnie nie rozczaruje, czekam na odpowiednią chwilę by zasiąść do czytania.


19. "Sekret" Charlotte Bronte - Ukochana autorka, nigdy mnie nie zawiodła, wydawnictwo jak zwykle zadbało o piękne i eleganckie wydanie:).




20. "SUPERKSIĄŻKA do Angielskiego" Aleksandra Pieczaba - W najbliższych dniach wezmę po lupę książeczkę, ale po przejrzeniu wydała się naprawdę ciekawa.


21. "Marta i zagadkowy pojazd" Wojciech Widłak - Seria czytam sobie, ładnie ilustrowana, mam nadzieje, że zainteresuje najmłodszych.

22.  "Basia i kask" Zofia Sanecka - Każdy już wie, że jestem fanką Basi, więc kolejne jej odsłony bardzo mnie cieszą.


23. "Wielka księga przygód 3"  Sanecka/Oklejak - Księgami przygód jestem zachwycona, następna część ślicznie wydana. Sama lubię zagłębiać się w historie związane z Basinymi przygodami:).



To by było na tyle. Myślę, że w moim stosiku znalazło się naprawdę sporo bardzo wciągających książek, jestem ciekawa waszych opinii, czy wypatrzyliście coś co wam się podobało, albo macie negatywne wrażenie. Podzielcie się nimi! :)

                                Kroniki, kroniki te okładki naprawdę mają w sobie "coś"! 



                                           Dwie okładki, kobiece i jakby tajemnicze? 

   
                                          Okładka Longina super, druga jest bez szału..:/


                                          Będę szczera, obie okładki są brzydkie ;D ;)


                                        Achhh Love, Rosie... róż drugiej też jest fajny ;)


                              Kobiety górują!;) Pierwsza jest cudowna, druga w chłodnej tonacji, ale przyciąga.


                                                 Musicie przyznać, obie są wspaniałe i cudowne i muachh ;) hih

                                                Ależ one obie do siebie nie pasują! ;)  nietrafione zestawienie..;D

                                                   Wszystkie trzy są blee, ale jeżeli już to z miłości do koronki..


Wszystko ładnie piękne podane, zostawiam do oglądania i oczywiście dzielenia się spostrzeżeniami!:)



marca 02, 2015

marca 02, 2015

Obietnica Łucji

Obietnica Łucji



Zapewne wielu z Was słyszało o najnowszej, debiutanckiej premierze książki autorstwa Doroty Gąsiorowskiej. Moją uwagę przykuła okładka, która teraz zimą napełniła mnie ciepłem, za którym tak tęsknie. Dlatego też gdy zapoznałam się z notką od wydawcy zdecydowałam się na lekturę. 

Tytułowa  Łucja znajduje się na tak zwanym zakręcie życiowym. Dlatego też postanawia zrobić coś ze swoją przyszłością. Po rozstaniu z mężem, zmianie fryzury wsiada w pociąg i udaje się do miejsca, które ma pomóc w odnalezieniu własnej tożsamości. Miejscem docelowym jest Różany Gaj, gdzie już niebawem zacznie pracować na stanowisku nauczyciela historii, w miejscowej szkole podstawowej. Kobieta dawno temu postanowiła sobie, że nie wróci na wieś, a teraz ku ironii to właśnie zamiast apartamentu w wielkomiejskim gwarze wybrała skromne życie w oddalonej o wiele kilometrów wsi. Dlaczego? Jaki ciężar wiezie ze sobą Łucja, co wydarzyło się w jej przeszłości, że postanowiła uciec. 
Na miejscu zastanie srogą zimę, o wiele bardziej dotkliwszą niż tam daleko w mieście. Domek w którym przyjdzie zamieszkać będzie przytulny i ciepły, mimo swej skromności. Ona, nigdy nie poczuła tego ciepła w swoim własnym pięknym mieszkaniu. Zabrakło czegoś bardzo istotnego. Czego? Rozpoczynając pracę w szkole czuje się bardzo zestresowana, na szczęście współpracownicy, jak i uczniowie są pozytywnie i otwarcie nastawieni do nowo przybyłej. Między czasie Łucja zapoznaje się z pewną młodą, ale bardzo chorą kobietą, która prosi nauczycielkę o pomoc. Mając świadomość nadchodzącej śmierci martwi się o córkę, po jej odejściu dziewczynka zostanie zupełnie sama. Dlatego matce zależy by Łucja odnalazła ojca, jej dawną miłość. Zadanie i proste i trudne, czasem chcąc dobrze można skomplikować życie i sobie i wielu osobom, o czym przekona się sama Łucja...

Chciałabym powiedzieć, że książka jest wspaniałym i naprawdę zachwycającym debiutem, ale nie byłabym wtedy szczera. Historia ukazana przez autorkę jest ciekawa, przez większą część czytałam z zainteresowaniem, do pewnego momentu byłam niezmiernie ciekawa co dalej będzie się działo. No i nagle... Zanim dojdę do tego co się stało nakreślę postaci. Przede wszystkim Łucja, od początku była owiana tajemnicą, chociaż nie do końca, niby autorka starała się stworzyć otoczkę niewiadomego, wykreowała kobietę na nieprzystępną i zdystansowaną do otoczenia, do pewnego momentu miało to swoje pokrycie w zachowaniu, gdy nagle w starciu z nauczycielem wychowania fizycznego, Łucja nie miała pojęcia jak zaprotestować ,wyrazić swoją dezaprobatę względem zachowania Filipa. I w tym momencie zaczęło mnie drażnić zachowanie nauczycielki. Z jednej strony jawiła się jako skryta,  nie okazująca zainteresowanie randkami, czy relacjami, które nie mają przyszłości, ale nie potrafiła przerwać drażniących zalotów nielubianego kolegi. Jak wspomniałam na początku byłam przychylna Łucji, ale im dalej w fabułę tym bardziej mnie irytowała. Gdy doszło do sprawy z odnalezieniem ojca miałam ochotę jej coś zrobić. Może w tym momencie przemówią przeze mnie emocje, ale przedłużanie czegoś co i tak miało wyjść na światło dzienne było bezsensu i nie potrzebne. Odniosłam wrażenie, że autorka na siłę chciała stworzyć dramat miłosny. Który do mnie absolutnie nie przemówił.
Bardzo polubiłam Panią Matyldę oraz Anię, te dwie kobietki były naprawdę szczerze sympatyczne i mądre, w przeciwieństwie do stwarzającej takie pozory Łucji, nic nie poradzę, że tak na mnie podziałała. Nawet przeszłość, która rzekomo miała być piętnem nie usprawiedliwiała tego niezrozumiałego dla mnie zachowania. 
Trudno jest mi ocenić książkę, ponieważ do połowy było przyzwoicie, cieszyłam się czytaniem, ale później zepsuło się, odniosłam wrażenie, że autorka naciągała temat przez co w moim odczuciu końcówka wydała się nużąca. Jednak mimo zastrzeżeń uważam, że Obietnica Łucji jest warta przeczytania, za sprawą Ani można się wiele nauczyć, dziewczynka wiele razy bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła, niezwykła sympatią obdarzyłam Ignacego oraz Eleonorę. Wplecione tło historyczne lokalnego pałacyku dodaje klimatu i uroku. Uważam, że każdy indywidualnie podejdzie do tej pozycji. Zaś w ogólnym rozrachunku książkę oceniam pozytywnie. 


PREMIERA - 05.03.2015 

Za możliwość przeczytania książki chciałam podziękować wydawnictwu Znak, między słowami.
Książka bierze udział w wyzwaniu - 52 książki. 



marca 01, 2015

marca 01, 2015

Wierna sobie i swojemu sumieniu?

Wierna sobie i swojemu sumieniu?
 
 
 
Każda trylogia bądź seria musi się kiedyś zakończyć. Często bywa tak, że sięgając po ostatnią część, jest nam smutno, ponieważ zżyliśmy się z bohaterami, stali się oni częścią naszego życia, a teraz trzeba będzie zamknąć ostatnią stronę, zaś wydarzenia, którymi żyliśmy przez pewien czas, przejdą do wspomnień. Bywa i tak, że z radością oczekujemy końca, ponieważ czytaliśmy tylko z ciekawości albo nie potrafimy odłożyć zaczętej książki. Chyba dla każdego czytelnika nie ma nic gorszego niż męczarnia podczas obcowania z książką. Trylogia Niezgodnej wzbudziła we mnie wiele mieszanych uczuć, ale to finał powinien być dopełnieniem całości, tak skonstruowanym, by w choć maleńkiej części wryła się ona w naszą pamięć. Jak było ze mną? Jak zakończyłam przygodę ze słynną serią?


Szczerze powiedziawszy, podeszłam do Wiernej z ogromną rezerwą, żeby nie powiedzieć – niechęcią. Zbuntowana nie wywarła na mnie zbyt wielkiego wrażenia, dlatego też zastanawiałam się, czym autorka zaskoczy mnie w ostatecznym rozegraniu. I tak zaczynamy od momentu, kiedy uratowana Tris przebywa w siedzibie bezfrakcyjnych. Czeka na przesłuchanie w związku z jej zachowaniem podczas obławy na siedzibę erudytów. Postawiono jej pewne zarzuty, które teraz musi wyjaśnić. Wraz z nią na wyrok czeka Celeb, brat i zdrajca. Dziewczynie bardzo trudno jest pogodzić się ze zdradą, jakiej się dopuścił. W dodatku sytuacja w mieście nie jawi się zbyt optymistycznie, zamiary Evelyn wzbudzają wiele wątpliwości. Tobias, zbliżając się do matki, stara się dowiedzieć jak najwięcej z planów, które w najbliższej przyszłości zostaną zrealizowane. Z pewnych źródeł dowiadują się o ukrytej grupie, która ma zamiar sprzeciwić się nowym rządom, które uważają za gorsze od dotychczasowych. Tris wraz z Tobiasem będą musieli stawić czoła nieznanemu i udać w podróż do nieznanego miejsca, gdzie jak się okaże, spojrzą na swoje życie z innej perspektywy; prawdy, którymi żyli do tej pory, okażą się mrzonką, zaś rzeczywistość będzie znacznie brutalniejsza.

Długo nosiłam się z zamiarem pożegnania się z serią Niezgodnej. Tak naprawdę, odkładając książkę na półkę, nie wiedziałam, jakie wywarła na mnie wrażenie, pozytywne czy negatywne. Głowę roznosiło mi zbyt wiele informacji. Zakończenie było co najmniej dziwne. Tym razem czytało się znacznie lepiej, akcja toczyła się niemalże od początku, o dziwo, postać Tris przestała mnie drażnić i tak naprawdę rolę się odwróciły, to Tobias zachowywał się irracjonalnie i w pewnym sensie bezmyślnie. Jak przez minione dwie części był moim ulubieńcem, tak tutaj nastąpił kompletny rozpad psychiczny tej postaci. Z twardego i odważnego Cztery zamienił się w użalającego się nad swoim losem młodzieńcem, który nie potrafi znaleźć swojego miejsca w grupie i społeczeństwie. Do samego końca nie rozpracowałam Celeba; wprawdzie autorka serwuje nam pewne wyjaśnienia, które po pewnym czasie zaczęły mi ciążyć, umysł przestał przyjmować natłok rewelacji. Odnoszę wrażenie, że Veronica Roth chciała uzyskać spektakularne zakończenie, przez co namieszała w fabule tak, że chwilami miałam wrażenie absurdu całości. Spodziewałam się zupełnie innego obrotu, a tutaj coś takiego. W zasadzie nie mam pojęcia, czym wszyscy się zachwycają.

Trylogia miała potencjał, zapowiadała się interesująco, ale im bardziej zagłębiałam się w fabułę, tym większy bezsens wychodził na światło dzienne. Wiem, że wiele osób nie zgodzi się z moją opinią, ale mnie niestety zawiodła całość. Pierwszy tom uważam za najlepszy, gdyż był obiecujący, drugi to jakieś nieporozumienie. Natomiast trzeci jest zwieńczeniem źle rozwiniętego pomysłu. Do połowy jest naprawdę w porządku, bo czuje się napięcie związane z niepewnością, co będzie dalej, i później nagle... nic. Zero emocji. Jakby autorka zgubiła pomysł i po prostu pozwoliła, by książka napisała się sama.

Podsumowując, nie mogę powiedzieć, że trylogia jest totalną klapą, jednak według mnie czegoś zabrakło. Bohaterowie byli interesujący, każdy z nich miał wyznaczoną rolę. Ostatnie rozdziały wprowadziły mnie w osłupienie, były tak mdłe, że odliczałam strony do zakończenia. Nie tak powinno być. Po raz pierwszy nie poczułam żalu, kończąc przygodę z serią, nie było mi smutno, żegnając się z postaciami. Mimo wszystko uważam, że książki będą podobały się wielu osobom. Jak widać, nie odnalazłam się w świecie wykreowanym przez autorkę.


Tekst stanowi oficjalną recenzje na stronie redakcji Essentia
 
Książka bierze udział w wyzwaniach - 52 książki oraz Czytam fantastykę.
 
 

lutego 28, 2015

lutego 28, 2015

Przedpremierowo - Anioł na ramieniu

Przedpremierowo - Anioł na ramieniu


Dawno mnie nie było, tak więc od razu startuje z recenzją książki, która wzbudziła we mnie wiele sprzecznych uczuć. Z tyłu na okładce widnieje informacja, że książka zawiera treści erotyczne. Byłam przekonana, że erotyki to tutaj będzie naprawdę sporo. Bądź opisy mnie zaskoczą. Do tej pory zastanawiam się nad oceną, jednak zacznę od początku. 

Zacznijmy od zapoznania z kobietą, którą od razu się przyznam. Nie polubiłam.  Adelina jest matką kilkuletniej córeczki Julci, mieszka sama, ale z wyboru. Rzekomo działa na mężczyzn w oszałamiający sposób, co nie znaczy, że jest nimi zainteresowana. Z jakiegoś powodu unika kontaktów z płcią przeciwną. Do czasu oczywiście. Kiedy to za namową przyjaciółki rejestruje się na portalu randkowym. Tam poznaje Jana, przystojnego ale i tajemniczego mężczyznę. Ma on w sobie coś co przyciąga, ale i niepokoi kobietę. Mimo swoich wewnętrznych obaw Adelina postanawia zagłębić się w relacje z intrygującym Janem. Tak oto zaczyna się jej przekleństwo. Ponieważ obiekt jej westchnień oraz nieprzespanych nocy nie odwzajemnia uczuć, którymi obdarzyła go Adelina. Ona natomiast nie potrafi zdecydować o własnej godności oraz pomyśleć chociaż przez chwile racjonalnie. 
 Jako, że jest to erotyk, mamy też sceny seksu. Podejrzewałam, że będą bardziej wyuzdanie, zadziałają na wyobraźnie. Tak naprawdę było bez wyrazu, nie zostałam porwana w wir namiętności albo czegoś podobnego. Adelina widać miała swoje dziwne upodobania. Z jednej strony została nam ukazana jako niewinna, bardzo wrażliwa, ale nie specjalnie przejęła się kiedy ukochany strzelił ją w policzek. Podejrzewam, że był to fetysz. Cóż o gustach się nie dyskutuje. Kobieta ma anioła, z którym czasem rozmawia. Nie wiem w jakim celu, ponieważ nigdy, ale to nigdy nie skorzystała z porad skrzydlatej.

Rozpędziłam się z opisem fabuły, mam nadzieje, że przez przypadek nie zdradziłam zbyt wiele, ale i tak najciekawsze zostaje przed potencjalnym czytelnikiem. Zacznijmy od Adeliny. Drażniła mnie niesamowicie. Była albo głupia, albo nienormalna. Już tłumaczę po czym wnoszę. Żadna, ale to żadna normalna kobieta z instynktem samozachowawczym nie wybierze się do miejsca, którego nie zna, z osoba do której czuje jakie kolwiek podejrzenia. Ja tak mam. Z natury jestem ostrożna, chwilami nie ufna, ale szanuję własne życie i nie mam zamiaru narażać go dla nawet najprzystojniejszego faceta. Adelina nie jeden raz się zawiodła. I co robi? Siedzi wyje, kiedy już przestaje biegnie z powrotem do tego przez, którego została upokorzona i obrażona. Dlaczego? Sama zachodzę w głowę. Autorka zaserwowała wiele przeskoków w czasie,w końcu przestałam zwracać uwagę czy jestem w przeszłości czy w przeszłości. Nie zmieniało faktu, że Adelina jest bezmyślna. Nie naiwna. Naiwny jest człowiek za pierwszym, może i drugim razem. Kiedy raz po raz pozwalamy się obrażać to już jest czysta głupota. Jeżeli chodzi o postać Jana, nie umiałam go rozgryźć, później zostało wyjaśnione jego zachowanie, ale... co stało się z tym człowiekiem? Tego nie wie nikt.  Autorka próbowała ukazać świat erotyki z tej bardziej mrocznej i niebezpiecznej strony. Pomysł uważam za świetny, tylko niedopracowany. Chaotycznie napisane, coś zaczęte i nie dokończone. Urwane rozdziały. Możliwe,że taki zabieg był celowy, niestety przeszkadzały mi  niedopowiedzenia. Książka w pewien sposób jest interesująca, szybko się czyta co jest ogromnym plusem. Zakończenie rozczarowało mnie. Oczekiwałam zaskakującego zwrotu akcji niestety tak się nie stało. Szkoda. 
W ogólnym rozrachunku Anioł na ramieniu oceniam średnio, nie powiem, że straciłam czas na lekturę tej książki. Ponieważ zainteresowała mnie fabuła, ale czegoś zabrakło. Tutaj każdy powinien sam zadecydować i ocenić. 


 Za możliwość przeczytania książki chciałam podziękować wydawnictwu - Novae Res.
Książka bierze udział w wyzwaniu - 52 książki.
 
 


lutego 14, 2015

lutego 14, 2015

Konkurs :) (: dla was mam!

Konkurs :) (: dla was mam!
Obiecałam Wam kolejny konkurs, nie organizuje go z okazji Walentynek. Ta data jest zupełnie przypadkowa. Długo zastanawiałam się jakie wymyślić maleńkie zadanie konkursowe. Nie trudne, a ciekawe. Postanowiłam nawiązać do tytułu książki będącej nagrodą. A  jest nią.... "Utrata" Rachel Van Dyken !! Nowość wydawnictwa Feeria, którą mam już za sobą, wspaniała i naprawdę warta przeczytana. 


REGULAMIN



1. Organizatorem konkursu jest autorka bloga "Niekończące się Marzenia - Recenzje córki i mamy".
2. Konkurs trwa od 14.02.2015 r. do 10.03.2015 r. (do godziny 23.59).
3. Wyniki zostaną ogłoszone na blogu dopięciu dni roboczych od zakończenia konkursu.
4. Zwycięzca jest zobowiązany wysłać maila z danymi adresowymi na adres agaaa006@wp.pl w ciągu trzech dni od momentu ogłoszenia wyników. Po tym terminie nastąpi wybór nowego zwycięzcy.
5. Sponsorem nagrody jest  Wydawnictwo Feeria.
6. Aby wziąć udział w konkursie należy pod tym postem pozostawić komentarz, który będzie zawierał Wasz adres mailowy, oraz odpowiedź na zadanie.
7. Zadanie: Co byś zrobił żeby uratować ukochaną osobę?
8. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
9. Do zdobycia jest książka, której fundatorem jest wymienione wyżej wydawnictwo,  a wartość nagrody jest równoznaczna z kwotą znajdującą się na jej okładce.
10. Zwycięzcą konkursu zostanie osoba, której wypowiedzi najbardziej przypadną do gustu autorce bloga "Niekończące się Marzenia - Recenzje córki i mamy".
11. Prawo do składania reklamacji w zakresie niezgodności przeprowadzenia konkursu z Regulaminem, służy każdemu uczestnikowi w ciągu trzech dni od daty wyłonienia jego laureatów. Należy je zgłaszać w formie e-maila na adres: agaaa006@wp.pl




Mam nadzieje, że wszystko już wiecie, nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Wam Powodzenia! :)

 

lutego 12, 2015

lutego 12, 2015

Utrata

Utrata



Bardzo długo myślałam jak opisać wrażenia dotyczące tej książki, tak naprawdę spodziewałam się czegoś zupełnie innego.  Wiedziałam, że będzie miłość, że będzie cierpienie. Tytułowa utrata mówi sama za siebie. Jednak nie spodziewałam się, że wydarzenia z jakimi przyjdzie mi się zmierzyć tak bardzo mną potrząsną, i wywołają taki napływ emocji.

Kiersten rozpoczyna naukę w collegu, wyjazd do akademika i nauka wśród młodzieży ma być dla dziewczyny formą terapii. Przez dwa lata siedziała zamknięta w domu, w swoim pokoju. Po tragedii jaka się wtedy wydarzyła odcięła się od świata zewnętrznego. Analizowała każdą decyzję z przestrachem by pochopne podjęcie nie doprowadziło do poważnych konsekwencji. Otulona lękiem i bólem trwała w swoim własnym świecie, gdzie czas jakby toczył się obok niej. Przybywając na uczelnię czuje się bardzo zagubiona, ma przy sobie coś co może pokonać napad lęku, ale... Czy Kiersten będzie potrafiła stawić czoła demonom, które każdej nocy odwiedzają ją we snach? Pierwszego dnia pobytu poznaje, a raczej wpada na chłopaka, nieziemsko przystojnego Westona, wydaje się, że scenariusz jest jak z bajki. Ona zagubiona, On obiekt westchnień każdej studentki. Jak to możliwe, że zwraca uwagę na przestraszoną, wręcz nieporadną pierwszoroczniaczkę?  Oboje mają jakieś sekrety, oboje badają siebie nawzajem, relacja między nimi nabiera tempa. Może się wydawać, że za szybko dzieją się wydarzenia. Kiersten z zamkniętej w sobie osoby staje się odważniejsza. Jakby nagle zrozumiała, że nie można uciekać od życia, za namową wujka Jo, stara się zachowywać jak każda młoda dziewczyna, być spontaniczna, nie analizować, nie myśleć. Żyć. Weston obiera sobie za cel pomóc nowo poznanej dziewczynie, jest w niej coś takiego co sprawia, że chce się nią opiekować. Pierwszy raz od jakiegoś czasu czuje, że ma ochotę wstać rano z łóżka, nie mogąc się doczekać widoku Kiersten.Niestety czas dla tych dwojga nie jest przyjacielem, Wes zdaje sobie z tego sprawę, jak można kogoś bronić, a jednocześnie zadać mu ból nie do przeżycia?


Mam wrażenie, że co bym nie napisała to i tak będzie za mało. Nie przekażę tego jak bardzo Utrata podbiła moje serce, ile emocji się przeze mnie przewinęło podczas czytania. Już sam prolog przedstawia nam sytuację z jaką będziemy musieli się zmierzyć wraz z bohaterką, ale znacznie później autorka serwuje kolejny cios. Kiedy miałam już nadzieje, że wszystko będzie tak jak powinno okazało się, że to było złudzenie, że życie potrafi zadrwić w najgorszy sposób. Może historia tych dwojga nie wydaje się niczym nowym, bo temat jaki poruszyła Rachel Van Dyken dosyć często pojawiał się w książkach, ale sposób w jaki grała na emocjach, w jaki prowadziła fabułę jest niesamowity. Wszystko dzieje się tak prędko. Jakby nagle ktoś za chwilę miał nacisnąć przycisk STOP koniec zabawy.  Na przykładzie Kiersten został ukazany bardzo delikatny temat jakim jest depresja, wycofanie się ze społeczeństwa z powodu lęku i bólu. Jak niewiele potrzeba by spaść na samo dno samego siebie, jak można zapomnieć o sobie i trwać z dnia na dzień. Terapeuci nie zawsze potrafią odnaleźć drogę do pacjenta, leki nie do końca są skuteczne, albo mają swoje skutki uboczne. A tak naprawdę najlepsze lekarstwo może stać na środku drogi, albo chodnika... Muszę przyznać, że bardzo polubiłam Kiersten, było mi jej niesamowicie żal, kibicowałam w walce z samą sobą, z lękiem który nie pozwalał jej normalnie funkcjonować. Westona po prostu pokochałam, za całokształt, potrafił być zabawny, flirtować i słuchać, ale przede wszystkim obserwować. Niesamowite było jak genialnie odczytywał gesty i mimikę dziewczyny. Sama chciałabym mieć takiego przyjaciela. Na uwagę również zasługują współlokatorka Lisa oraz jej kuzyn Gabe. Ta dwójka była po prostu świetnie ze sobą zgrana, zabawni i lojalni. Wujek Jo, wspaniały i wyrozumiały, opiekun i przyjaciel. Każda postać została bardzo dokładnie wykreowana, nikt nie był bezosobowy, nawet chwilowo pojawiająca się dawna "znajoma" Westona miała konkretnie zarysowaną osobowość. Z pozoru może się wydawać, że jest to kolejna książka o młodzieńczej miłości, po części tak jest, ale autorka poza tematem depresji poruszyła jakże trudny temat śmierci i walki o każdy dzień, o to by nie był stracony. Dlatego fabuła jest tak dynamiczna. Nawet radosnych momentach można odczuć uciekający czas... czas, którego nie obchodziło co się stanie gdy wybije godzina zero. 
Nie sądziłam, że tak bardzo będę przeżywała losy tych dwojga, miałam łzy w oczach kiedy domyślałam się co za chwilę się stanie, gdy  zbliżał się koniec nie potrafiłam powstrzymać płaczu. Końcowe słowa autorki nie potrafiłam już przeczytać. Uwierzcie, jest to historia opowiadająca o wydarzeniach, które mogą spotkać każdego, o bólu z którym wielu ludzi musi się zmagać, o nadziei bez której nie można żyć i  o miłości. Bo bez niej trudno byłoby walczyć.  Utrata tak naprawdę czyta się sama, wciąga i nie pozwala na oderwanie do ostatniej strony. Jestem zachwycona tą publikacją niosącą bardzo ważne przesłanie. Musicie przeczytać i poczuć te wszystkie emocje, towarzyszące jeszcze długo po odłożeniu książki.


Za możliwość przeczytania książki chciałam podziękować wydawnictwu Feeria.
Książka bierze udział w wyzwaniu 52 książki.


lutego 11, 2015

lutego 11, 2015

Nadchodząca premiera

Nadchodząca premiera


Patricia Briggs
PIĘTNO RZEKI
Premiera 20.02.2015

 Już niebawem nakładem wydawnictwa Fabryka Słów ukaże się pierwsza część serii z Mercedes Thompson Wiele razy powtarzałam, że nowe serie sobie odpuszczam, ale... w tej coś mnie zainteresowało i szczerze mówiąc z ogromną chęcią bym przeczytała:)



Słów kilka ze strony wydawcy:


Seria przygód Mercedes Thompson łączy kryminał, romans, thriller i oczywiście fantasy.
Piękna, wytatuowana zmiennokształtna półindianka, mechanik samochodowa o imieniu Mercedes. Niespotykane połączenie tworzy bardzo oryginalną i wyrazistą postać. Silna, niezależna i spełniona… czego chcieć więcej.

Kolejny tom serii z Mercy Thompson to ciąg dalszy przygód niesamowitej dziewczyny.
Wesele nie poszło zgodnie z planem, niemniej dziesięciodniowy miesiąc miodowy nad brzegiem rzeki powinien to zrekompensować. Czy na pewno… ?

Niespokojne fale rzeki Koulmbii przyniosą kolejne niespodzianki, a zapowiadająca się błogo i namiętnie romantyczna podróż poślubna zostanie nagle przerwana.
Zło mieszka w dorzeczu rzeki Kolumbii – tylko jeden człowiek może mu stawić czoła. Mercy i jej towarzysz Wilkołak alfa będą potrzebować jego pomocy, jeśli chcą przeżyć... 


Nie wiem jak Was, ale mnie zaciekawiło połączenie kryminału, romansu thrillera i FANTASY ;))) Mam nadzieje, że książka będzie początkiem czegoś naprawdę bardzo ciekawego:)


Copyright © Niekończące się marzenia , Blogger