Trudne decyzje w zbuntowanej




 Kiedy Beatrice dokonała wyboru frakcji, jej życie uległo zmianie, ale tylko ze względu na otoczenie i nowe zadania, jakie miała wykonywać. Ona, jako niezgodna, była oporna na wpływ symulacji, dzięki czemu zorientowała się, gdy ruszyła machina samozniszczenia. Tris i Tobias teraz już wiedzą, że nic nigdy nie będzie takie jak kiedyś i muszą odnaleźć się w nowej rzeczywistości. A jak będzie wyglądało ich życie po tylu nieszczęściach?




Bardzo byłam ciekawa drugiego tomu, bo pierwszy bardzo przypadł mi do gustu, a akcja nie była za bardzo skomplikowana, wciągała i zaciekawiła mnie. Para niezgodnych zgrała się ze sobą i mimo przeciwności losu potrafili poradzić w sytuacji krytycznej. Zwycięstwo w walce jednak nie oznaczało wygranej wojny, a najgorsze jest dopiero przed Tris i Tobiasem.

Zbuntowana przedstawia czytelnikowi dalsze losy dwójki nieustraszonych, którzy po walce oraz ucieczce ze swojej frakcji ukrywają się w rzekomo bezpiecznym miejscu. Dla każdego z uciekinierów sytuacja jest naprawdę trudna, bo wiadome jest, że nie będą mogli zbyt długo się ukrywać i korzystać z pomocy niewinnych ludzi, nie mających nic wspólnego z walką do jakiej dopuścili się niektórzy. W dodatku cały czas Tris i Tobiasa szukają łowcy, którzy nie mają zamiaru odpuścić. Tak naprawdę nie wiadomo, komu można zaufać, a kto może okazać się zdrajcą. Chwila prawdy będzie zbyt brutalna dla wielu osób. Nasza zbuntowana będzie musiała podjąć wiele decyzji, które będą wymagały odpowiedzialności oraz odwagi. Czy zwycięży miłość do ukochanego i chęć uratowania tych z którymi się zżyła, czy może bezmyślność? Jedno jest pewne, co by się nie stało i tak efekt będzie w jakimś sensie trudny do zaakceptowania przez ogół.

Nie wiem sama od czego zacząć, przede wszystkim to nie było to, czego oczekiwałam po zapoznaniu się z Niezgodną. Czuję się rozczarowana, zirytowana i ogólne zła. Przede wszystkim Tris – nie wiem co autorka myślała, co planowała, ale wykreowanie jej na rozhisteryzowaną i impulsywną buntowniczkę nie było dobrym pomysłem. Drażniły mnie jej reakcje na pewne sprawy, stała się samolubna, myśląca tylko o sobie, bo ONA tak chce i tak będzie. Ze zdaniem Tobiasa w ogóle się nie liczyła, a kiedy już jestem przy nim, to wspomnę o związku tych dwojga. A raczej czymś co wcale czegoś takiego nie przypominało.

Tris miała o wszystko pretensje. Tobias natomiast był jakby z boku. O ile w pierwszej części to na niego od razu zwracało się uwagę, tak tutaj odbierałam go jako tło. Jeżeli już się pojawiał to w parze ze swą ukochaną, z którą ciągle prowadzili kłótnie, na której później nie miałam siły zwracać uwagi. Dziewczyna przez cały czas wspominała, co się działo, zachowywała się jak histeryczka ze skłonnościami samobójczymi, które tłumaczyła chęcią niesienia pomocy innym. Wydaje mi się, że na "pokładzie zabrakło psychiatry".

Natomiast co się tyczy samej fabuły, z przykrością muszę przyznać, że była nudna jak flaki z olejem. Niestety przez większość książki toczyła się bezsensowna bieganina, przepychanki słowne, tak naprawdę do niczego prowadzące. Cały czas zastanawiałam się czy to jakiś kiepski żart. Pierwsze 50 stron maltretują czytelnika pobytem uciekinierów w kryjówce, nic naprawdę się nie dzieje interesującego przez ten długi wstęp, a później dzieje się jeszcze gorzej. Dopiero przy samym końcu autorka jakby obudziła się ze snu i zaczęła nadrabiać coś, co pięknie psuła. Nawet były momenty kiedy czułam się zaskoczona takim, a nie innym obrotem sprawy. Tris do samego końca mnie drażniła, ale to trzeba pominąć. Nie spodziewałam się postawy jednego z nieustraszonych, który przez cały czas wydawał mi się dziwny. Już naprawdę dawno nie spotkałam się z zakończeniem książki takim, jakie było właśnie w przypadku Zbuntowanej i teraz czuję niepewność, co może mnie jeszcze spotkać, gdy sięgnę po ostatni tom. Boje się stwierdzić, że gorzej być nie może.

W końcowym rozrachunku, druga część wypadła bardzo blado w porównaniu do swej poprzedniczki. Czuję się najnormalniej w świecie oszukana przez autorkę. Zepsuła coś, co mogło być naprawdę dobre. Ciekawie zaczęta trylogia nagle gdzieś zagubiła główny wątek. I kiedy już miałam całkowicie spisać książkę na straty to ostatnie strony obroniły się – nie książkę, to by było zbyt wspaniałe – i natchnęły nadzieją, że może w Wiernej  spotka mnie miła niespodzianka. Jestem niezmiernie ciekawa, jakie zakończenie stworzyła Roth i czy będzie ono totalnym szokiem, czy może ot tak pożegnamy się z bohaterami i światem, w którym jest podział na frakcje.  Miejmy nadzieje, że seria zostanie porządnie zakończona, że w tym przypadku coś niedobrego się przytrafiło, co można wybaczyć. Oby tak było. 


Tekst stanowi oficjalną recenzje na stronie redakcji Essentia

Książka bierze udział w wyzwaniu - 52 książki
Bardzo byłam ciekawa drugiego tomu, bo pierwszy bardzo przypadł mi do gustu, a akcja nie była za bardzo skomplikowana, wciągała i zaciekawiła mnie. Para niezgodnych zgrała się ze sobą i mimo przeciwności losu potrafili poradzić w sytuacji krytycznej. Zwycięstwo w walce jednak nie oznaczało wygranej wojny, a najgorsze jest dopiero przed Tris i Tobiasem.
Zbuntowana przedstawia czytelnikowi dalsze losy dwójki nieustraszonych, którzy po walce oraz ucieczce ze swojej frakcji ukrywają się w rzekomo bezpiecznym miejscu. Dla każdego z uciekinierów sytuacja jest naprawdę trudna, bo wiadome jest, że nie będą mogli zbyt długo się ukrywać i korzystać z pomocy niewinnych ludzi, nie mających nic wspólnego z walką do jakiej dopuścili się niektórzy. W dodatku cały czas Tris i Tobiasa szukają łowcy, którzy nie mają zamiaru odpuścić. Tak naprawdę nie wiadomo, komu można zaufać, a kto może okazać się zdrajcą. Chwila prawdy będzie zbyt brutalna dla wielu osób. Nasza zbuntowana będzie musiała podjąć wiele decyzji, które będą wymagały odpowiedzialności oraz odwagi. Czy zwycięży miłość do ukochanego i chęć uratowania tych z którymi się zżyła, czy może bezmyślność? Jedno jest pewne, co by się nie stało i tak efekt będzie w jakimś sensie trudny do zaakceptowania przez ogół.
Nie wiem sama od czego zacząć, przede wszystkim to nie było to, czego oczekiwałam po zapoznaniu się z Niezgodną. Czuję się rozczarowana, zirytowana i ogólne zła. Przede wszystkim Tris – nie wiem co autorka myślała, co planowała, ale wykreowanie jej na rozhisteryzowaną i impulsywną buntowniczkę nie było dobrym pomysłem. Drażniły mnie jej reakcje na pewne sprawy, stała się samolubna, myśląca tylko o sobie, bo ONA tak chce i tak będzie. Ze zdaniem Tobiasa w ogóle się nie liczyła, a kiedy już jestem przy nim, to wspomnę o związku tych dwojga. A raczej czymś co wcale czegoś takiego nie przypominało.

Tris miała o wszystko pretensje. Tobias natomiast był jakby z boku. O ile w pierwszej części to na niego od razu zwracało się uwagę, tak tutaj odbierałam go jako tło. Jeżeli już się pojawiał to w parze ze swą ukochaną, z którą ciągle prowadzili kłótnie, na której później nie miałam siły zwracać uwagi. Dziewczyna przez cały czas wspominała, co się działo, zachowywała się jak histeryczka ze skłonnościami samobójczymi, które tłumaczyła chęcią niesienia pomocy innym. Wydaje mi się, że na "pokładzie zabrakło psychiatry".
Natomiast co się tyczy samej fabuły, z przykrością muszę przyznać, że była nudna jak flaki z olejem. Niestety przez większość książki toczyła się bezsensowna bieganina, przepychanki słowne, tak naprawdę do niczego prowadzące. Cały czas zastanawiałam się czy to jakiś kiepski żart. Pierwsze 50 stron maltretują czytelnika pobytem uciekinierów w kryjówce, nic naprawdę się nie dzieje interesującego przez ten długi wstęp, a później dzieje się jeszcze gorzej. Dopiero przy samym końcu autorka jakby obudziła się ze snu i zaczęła nadrabiać coś, co pięknie psuła. Nawet były momenty kiedy czułam się zaskoczona takim, a nie innym obrotem sprawy. Tris do samego końca mnie drażniła, ale to trzeba pominąć. Nie spodziewałam się postawy jednego z nieustraszonych, który przez cały czas wydawał mi się dziwny. Już naprawdę dawno nie spotkałam się z zakończeniem książki takim, jakie było właśnie w przypadku Zbuntowanej i teraz czuję niepewność, co może mnie jeszcze spotkać, gdy sięgnę po ostatni tom. Boje się stwierdzić, że gorzej być nie może.
W końcowym rozrachunku, druga część wypadła bardzo blado w porównaniu do swej poprzedniczki. Czuję się najnormalniej w świecie oszukana przez autorkę. Zepsuła coś, co mogło być naprawdę dobre. Ciekawie zaczęta trylogia nagle gdzieś zagubiła główny wątek. I kiedy już miałam całkowicie spisać książkę na straty to ostatnie strony obroniły się – nie książkę, to by było zbyt wspaniałe – i natchnęły nadzieją, że może w Wiernej  spotka mnie miła niespodzianka. Jestem niezmiernie ciekawa, jakie zakończenie stworzyła Roth i czy będzie ono totalnym szokiem, czy może ot tak pożegnamy się z bohaterami i światem, w którym jest podział na frakcje.  Miejmy nadzieje, że seria zostanie porządnie zakończona, że w tym przypadku coś niedobrego się przytrafiło, co można wybaczyć. Oby tak było.
- See more at: http://redakcja-essentia.blogspot.com/2015/02/trudne-decyzje-w-zbuntowanej.html#more
Bardzo byłam ciekawa drugiego tomu, bo pierwszy bardzo przypadł mi do gustu, a akcja nie była za bardzo skomplikowana, wciągała i zaciekawiła mnie. Para niezgodnych zgrała się ze sobą i mimo przeciwności losu potrafili poradzić w sytuacji krytycznej. Zwycięstwo w walce jednak nie oznaczało wygranej wojny, a najgorsze jest dopiero przed Tris i Tobiasem.
Zbuntowana przedstawia czytelnikowi dalsze losy dwójki nieustraszonych, którzy po walce oraz ucieczce ze swojej frakcji ukrywają się w rzekomo bezpiecznym miejscu. Dla każdego z uciekinierów sytuacja jest naprawdę trudna, bo wiadome jest, że nie będą mogli zbyt długo się ukrywać i korzystać z pomocy niewinnych ludzi, nie mających nic wspólnego z walką do jakiej dopuścili się niektórzy. W dodatku cały czas Tris i Tobiasa szukają łowcy, którzy nie mają zamiaru odpuścić. Tak naprawdę nie wiadomo, komu można zaufać, a kto może okazać się zdrajcą. Chwila prawdy będzie zbyt brutalna dla wielu osób. Nasza zbuntowana będzie musiała podjąć wiele decyzji, które będą wymagały odpowiedzialności oraz odwagi. Czy zwycięży miłość do ukochanego i chęć uratowania tych z którymi się zżyła, czy może bezmyślność? Jedno jest pewne, co by się nie stało i tak efekt będzie w jakimś sensie trudny do zaakceptowania przez ogół.
Nie wiem sama od czego zacząć, przede wszystkim to nie było to, czego oczekiwałam po zapoznaniu się z Niezgodną. Czuję się rozczarowana, zirytowana i ogólne zła. Przede wszystkim Tris – nie wiem co autorka myślała, co planowała, ale wykreowanie jej na rozhisteryzowaną i impulsywną buntowniczkę nie było dobrym pomysłem. Drażniły mnie jej reakcje na pewne sprawy, stała się samolubna, myśląca tylko o sobie, bo ONA tak chce i tak będzie. Ze zdaniem Tobiasa w ogóle się nie liczyła, a kiedy już jestem przy nim, to wspomnę o związku tych dwojga. A raczej czymś co wcale czegoś takiego nie przypominało.

Tris miała o wszystko pretensje. Tobias natomiast był jakby z boku. O ile w pierwszej części to na niego od razu zwracało się uwagę, tak tutaj odbierałam go jako tło. Jeżeli już się pojawiał to w parze ze swą ukochaną, z którą ciągle prowadzili kłótnie, na której później nie miałam siły zwracać uwagi. Dziewczyna przez cały czas wspominała, co się działo, zachowywała się jak histeryczka ze skłonnościami samobójczymi, które tłumaczyła chęcią niesienia pomocy innym. Wydaje mi się, że na "pokładzie zabrakło psychiatry".
Natomiast co się tyczy samej fabuły, z przykrością muszę przyznać, że była nudna jak flaki z olejem. Niestety przez większość książki toczyła się bezsensowna bieganina, przepychanki słowne, tak naprawdę do niczego prowadzące. Cały czas zastanawiałam się czy to jakiś kiepski żart. Pierwsze 50 stron maltretują czytelnika pobytem uciekinierów w kryjówce, nic naprawdę się nie dzieje interesującego przez ten długi wstęp, a później dzieje się jeszcze gorzej. Dopiero przy samym końcu autorka jakby obudziła się ze snu i zaczęła nadrabiać coś, co pięknie psuła. Nawet były momenty kiedy czułam się zaskoczona takim, a nie innym obrotem sprawy. Tris do samego końca mnie drażniła, ale to trzeba pominąć. Nie spodziewałam się postawy jednego z nieustraszonych, który przez cały czas wydawał mi się dziwny. Już naprawdę dawno nie spotkałam się z zakończeniem książki takim, jakie było właśnie w przypadku Zbuntowanej i teraz czuję niepewność, co może mnie jeszcze spotkać, gdy sięgnę po ostatni tom. Boje się stwierdzić, że gorzej być nie może.
W końcowym rozrachunku, druga część wypadła bardzo blado w porównaniu do swej poprzedniczki. Czuję się najnormalniej w świecie oszukana przez autorkę. Zepsuła coś, co mogło być naprawdę dobre. Ciekawie zaczęta trylogia nagle gdzieś zagubiła główny wątek. I kiedy już miałam całkowicie spisać książkę na straty to ostatnie strony obroniły się – nie książkę, to by było zbyt wspaniałe – i natchnęły nadzieją, że może w Wiernej  spotka mnie miła niespodzianka. Jestem niezmiernie ciekawa, jakie zakończenie stworzyła Roth i czy będzie ono totalnym szokiem, czy może ot tak pożegnamy się z bohaterami i światem, w którym jest podział na frakcje.  Miejmy nadzieje, że seria zostanie porządnie zakończona, że w tym przypadku coś niedobrego się przytrafiło, co można wybaczyć. Oby tak było.
- See more at: http://redakcja-essentia.blogspot.com/2015/02/trudne-decyzje-w-zbuntowanej.html#more
Bardzo byłam ciekawa drugiego tomu, bo pierwszy bardzo przypadł mi do gustu, a akcja nie była za bardzo skomplikowana, wciągała i zaciekawiła mnie. Para niezgodnych zgrała się ze sobą i mimo przeciwności losu potrafili poradzić w sytuacji krytycznej. Zwycięstwo w walce jednak nie oznaczało wygranej wojny, a najgorsze jest dopiero przed Tris i Tobiasem.
Zbuntowana przedstawia czytelnikowi dalsze losy dwójki nieustraszonych, którzy po walce oraz ucieczce ze swojej frakcji ukrywają się w rzekomo bezpiecznym miejscu. Dla każdego z uciekinierów sytuacja jest naprawdę trudna, bo wiadome jest, że nie będą mogli zbyt długo się ukrywać i korzystać z pomocy niewinnych ludzi, nie mających nic wspólnego z walką do jakiej dopuścili się niektórzy. W dodatku cały czas Tris i Tobiasa szukają łowcy, którzy nie mają zamiaru odpuścić. Tak naprawdę nie wiadomo, komu można zaufać, a kto może okazać się zdrajcą. Chwila prawdy będzie zbyt brutalna dla wielu osób. Nasza zbuntowana będzie musiała podjąć wiele decyzji, które będą wymagały odpowiedzialności oraz odwagi. Czy zwycięży miłość do ukochanego i chęć uratowania tych z którymi się zżyła, czy może bezmyślność? Jedno jest pewne, co by się nie stało i tak efekt będzie w jakimś sensie trudny do zaakceptowania przez ogół.
Nie wiem sama od czego zacząć, przede wszystkim to nie było to, czego oczekiwałam po zapoznaniu się z Niezgodną. Czuję się rozczarowana, zirytowana i ogólne zła. Przede wszystkim Tris – nie wiem co autorka myślała, co planowała, ale wykreowanie jej na rozhisteryzowaną i impulsywną buntowniczkę nie było dobrym pomysłem. Drażniły mnie jej reakcje na pewne sprawy, stała się samolubna, myśląca tylko o sobie, bo ONA tak chce i tak będzie. Ze zdaniem Tobiasa w ogóle się nie liczyła, a kiedy już jestem przy nim, to wspomnę o związku tych dwojga. A raczej czymś co wcale czegoś takiego nie przypominało.

Tris miała o wszystko pretensje. Tobias natomiast był jakby z boku. O ile w pierwszej części to na niego od razu zwracało się uwagę, tak tutaj odbierałam go jako tło. Jeżeli już się pojawiał to w parze ze swą ukochaną, z którą ciągle prowadzili kłótnie, na której później nie miałam siły zwracać uwagi. Dziewczyna przez cały czas wspominała, co się działo, zachowywała się jak histeryczka ze skłonnościami samobójczymi, które tłumaczyła chęcią niesienia pomocy innym. Wydaje mi się, że na "pokładzie zabrakło psychiatry".
Natomiast co się tyczy samej fabuły, z przykrością muszę przyznać, że była nudna jak flaki z olejem. Niestety przez większość książki toczyła się bezsensowna bieganina, przepychanki słowne, tak naprawdę do niczego prowadzące. Cały czas zastanawiałam się czy to jakiś kiepski żart. Pierwsze 50 stron maltretują czytelnika pobytem uciekinierów w kryjówce, nic naprawdę się nie dzieje interesującego przez ten długi wstęp, a później dzieje się jeszcze gorzej. Dopiero przy samym końcu autorka jakby obudziła się ze snu i zaczęła nadrabiać coś, co pięknie psuła. Nawet były momenty kiedy czułam się zaskoczona takim, a nie innym obrotem sprawy. Tris do samego końca mnie drażniła, ale to trzeba pominąć. Nie spodziewałam się postawy jednego z nieustraszonych, który przez cały czas wydawał mi się dziwny. Już naprawdę dawno nie spotkałam się z zakończeniem książki takim, jakie było właśnie w przypadku Zbuntowanej i teraz czuję niepewność, co może mnie jeszcze spotkać, gdy sięgnę po ostatni tom. Boje się stwierdzić, że gorzej być nie może.
W końcowym rozrachunku, druga część wypadła bardzo blado w porównaniu do swej poprzedniczki. Czuję się najnormalniej w świecie oszukana przez autorkę. Zepsuła coś, co mogło być naprawdę dobre. Ciekawie zaczęta trylogia nagle gdzieś zagubiła główny wątek. I kiedy już miałam całkowicie spisać książkę na straty to ostatnie strony obroniły się – nie książkę, to by było zbyt wspaniałe – i natchnęły nadzieją, że może w Wiernej  spotka mnie miła niespodzianka. Jestem niezmiernie ciekawa, jakie zakończenie stworzyła Roth i czy będzie ono totalnym szokiem, czy może ot tak pożegnamy się z bohaterami i światem, w którym jest podział na frakcje.  Miejmy nadzieje, że seria zostanie porządnie zakończona, że w tym przypadku coś niedobrego się przytrafiło, co można wybaczyć. Oby tak było.
- See more at: http://redakcja-essentia.blogspot.com/2015/02/trudne-decyzje-w-zbuntowanej.html#more
Bardzo byłam ciekawa drugiego tomu, bo pierwszy bardzo przypadł mi do gustu, a akcja nie była za bardzo skomplikowana, wciągała i zaciekawiła mnie. Para niezgodnych zgrała się ze sobą i mimo przeciwności losu potrafili poradzić w sytuacji krytycznej. Zwycięstwo w walce jednak nie oznaczało wygranej wojny, a najgorsze jest dopiero przed Tris i Tobiasem.
Zbuntowana przedstawia czytelnikowi dalsze losy dwójki nieustraszonych, którzy po walce oraz ucieczce ze swojej frakcji ukrywają się w rzekomo bezpiecznym miejscu. Dla każdego z uciekinierów sytuacja jest naprawdę trudna, bo wiadome jest, że nie będą mogli zbyt długo się ukrywać i korzystać z pomocy niewinnych ludzi, nie mających nic wspólnego z walką do jakiej dopuścili się niektórzy. W dodatku cały czas Tris i Tobiasa szukają łowcy, którzy nie mają zamiaru odpuścić. Tak naprawdę nie wiadomo, komu można zaufać, a kto może okazać się zdrajcą. Chwila prawdy będzie zbyt brutalna dla wielu osób. Nasza zbuntowana będzie musiała podjąć wiele decyzji, które będą wymagały odpowiedzialności oraz odwagi. Czy zwycięży miłość do ukochanego i chęć uratowania tych z którymi się zżyła, czy może bezmyślność? Jedno jest pewne, co by się nie stało i tak efekt będzie w jakimś sensie trudny do zaakceptowania przez ogół.
Nie wiem sama od czego zacząć, przede wszystkim to nie było to, czego oczekiwałam po zapoznaniu się z Niezgodną. Czuję się rozczarowana, zirytowana i ogólne zła. Przede wszystkim Tris – nie wiem co autorka myślała, co planowała, ale wykreowanie jej na rozhisteryzowaną i impulsywną buntowniczkę nie było dobrym pomysłem. Drażniły mnie jej reakcje na pewne sprawy, stała się samolubna, myśląca tylko o sobie, bo ONA tak chce i tak będzie. Ze zdaniem Tobiasa w ogóle się nie liczyła, a kiedy już jestem przy nim, to wspomnę o związku tych dwojga. A raczej czymś co wcale czegoś takiego nie przypominało.

Tris miała o wszystko pretensje. Tobias natomiast był jakby z boku. O ile w pierwszej części to na niego od razu zwracało się uwagę, tak tutaj odbierałam go jako tło. Jeżeli już się pojawiał to w parze ze swą ukochaną, z którą ciągle prowadzili kłótnie, na której później nie miałam siły zwracać uwagi. Dziewczyna przez cały czas wspominała, co się działo, zachowywała się jak histeryczka ze skłonnościami samobójczymi, które tłumaczyła chęcią niesienia pomocy innym. Wydaje mi się, że na "pokładzie zabrakło psychiatry".
Natomiast co się tyczy samej fabuły, z przykrością muszę przyznać, że była nudna jak flaki z olejem. Niestety przez większość książki toczyła się bezsensowna bieganina, przepychanki słowne, tak naprawdę do niczego prowadzące. Cały czas zastanawiałam się czy to jakiś kiepski żart. Pierwsze 50 stron maltretują czytelnika pobytem uciekinierów w kryjówce, nic naprawdę się nie dzieje interesującego przez ten długi wstęp, a później dzieje się jeszcze gorzej. Dopiero przy samym końcu autorka jakby obudziła się ze snu i zaczęła nadrabiać coś, co pięknie psuła. Nawet były momenty kiedy czułam się zaskoczona takim, a nie innym obrotem sprawy. Tris do samego końca mnie drażniła, ale to trzeba pominąć. Nie spodziewałam się postawy jednego z nieustraszonych, który przez cały czas wydawał mi się dziwny. Już naprawdę dawno nie spotkałam się z zakończeniem książki takim, jakie było właśnie w przypadku Zbuntowanej i teraz czuję niepewność, co może mnie jeszcze spotkać, gdy sięgnę po ostatni tom. Boje się stwierdzić, że gorzej być nie może.
W końcowym rozrachunku, druga część wypadła bardzo blado w porównaniu do swej poprzedniczki. Czuję się najnormalniej w świecie oszukana przez autorkę. Zepsuła coś, co mogło być naprawdę dobre. Ciekawie zaczęta trylogia nagle gdzieś zagubiła główny wątek. I kiedy już miałam całkowicie spisać książkę na straty to ostatnie strony obroniły się – nie książkę, to by było zbyt wspaniałe – i natchnęły nadzieją, że może w Wiernej  spotka mnie miła niespodzianka. Jestem niezmiernie ciekawa, jakie zakończenie stworzyła Roth i czy będzie ono totalnym szokiem, czy może ot tak pożegnamy się z bohaterami i światem, w którym jest podział na frakcje.  Miejmy nadzieje, że seria zostanie porządnie zakończona, że w tym przypadku coś niedobrego się przytrafiło, co można wybaczyć. Oby tak było.
- See more at: http://redakcja-essentia.blogspot.com/2015/02/trudne-decyzje-w-zbuntowanej.html#more

6 komentarzy :

  1. Przede mną nadal pierwszy tom.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię całą trylogię ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. "Zbuntowana" mnie nie porwała. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakoś po pierwszej części nie miałam ochoty na następne i widzę, że nie wiele straciłam...

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam w planach tę serię, ale nie wiem kiedy uda się po nią sięgnąć, gdyż obecnie mam inne priorytety czytelnicze.

    OdpowiedzUsuń
  6. Żeby zrozumieć Twoje emocje to muszę się zapoznać z całą serią :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © Niekończące się Marzenia - kobiety o literaturze . Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka