Prawo Mojżesza



Internet został chyba już niemalże z każdej strony "zaatakowany" opiniami do Prawo Mojżesza. Dosyć długo zastanawiałam się czy i ja również chcę poznać  historię, która jak głosi okładka - nie kończy się happy endem. Do bólu poruszająca, łzy same płyną i tak dalej. Ciekawość wzbierała, czasem lubię poczytać coś tkliwego, wyrywającego duszę z zawiasów. Gdy nadarzyła się możliwość, zasiadłam do lektury, a moje wrażenia są następujące...


Mojżesz jest bardzo nietypowym nastolatkiem, nie bardzo rozumiem dlaczego został określony jako niebezpieczny. Widać nawet w dzisiejszych czasach, mimo postępu widmo grzechów rodziców ciągnie się za dziećmi, które muszą pokutować.
Z punktów medycznych przesądzone zostało, że będzie miał takie, a nie inne dolegliwości. Tak musi być i koniec. No i jest. Dziecko urodziło się genetycznie obciążone - bo musiało.
Faktem jest, że młodzieniec jest dosyć specyficzny, nie potrafi usiedzieć na miejscu - co jak twierdzą specjaliści jest spadkiem po matce narkomance. Szkoda tylko, że osobiście sama znam wiele dzieci mających zdrowych rodziców, które są niebywale pobudzone. Cóż, Mojżesz jest dzieckiem Cracka, a co za tym idzie. Wszystko co dziwne i najgorsze musi być do niego przyczepione.
Po śmierci matki, która kilku godzinnego chłopca pozostawiła w koszu na brudną bieliznę, chętnych do opieki zabrakło. Bo kto by chciał wychowywać dziecko upadłej kobiety - narkomanki. Z góry spisane na straty.  
Lata lecą i w końcu już pełnoletni Mojżesz zjawia się w miasteczku swojej babci, która jako jedyna nie bała się nietypowego zachowania wnuka, potrafiła znaleźć wyjście z różnych sytuacji.  Dlatego też na nadmierną ruchliwość odpowiednia była praca. Jak widać chcieć, to móc. 
 I tym sposobem niebezpieczny, ale zarazem egzotyczny młody mężczyzna trafia na farmę rodziców Georgii. 

Dziewczyna słyszała historie krążące na temat matki oraz samego Mojżesza. Dlatego  w pewnym sensie odczuwała lęk i fascynację tym nieobliczalnym chłopcem. I kiedy zjawia się do pracy w obejściu, przyciąga uwagę młodziutkiej kobietki. Z jednej strony Georgia wie, że ich znajomość jest dosyć dziwna, bo sam Mojżesz nigdy nie powiedział otwarcie czy i co do niej czuje, ale jest między nimi przyciąganie. Z dnia na dzień coraz mocniej angażuje się w tę relacje, która nie powinna mieć miejsca. Zakazane uczucie, wspomnienia od których nie można się uwolnić, czy miłość potrafi zdziałać cuda? Pęknięcia Mojżesza staną się mniejsze, a on sam otworzy na coś innego niż to, co otrzymywał do tej pory? 

Po ukończeniu książki byłam przepełniona wieloma uczuciami. Jednak zabrakło tych wszystkich, które rzekomo miały być dominujące, czyli ból, smutek i nie wiem - czarna rozpacz. Ukazana historia była interesująca, chociaż mnie wiele wątków drażniło, wydawało się z góry narzucone, niektóre wręcz stereotypowe. 
Jak napisałam, Mojżesz był dotknięty przypadłościami, które w świetle nauk medycznych musiały mieć, ponieważ jego matka podczas ciąży cały czas, albo w większej części była pod wpływem narkotyku. No dobrze, niechaj tak będzie. Jednak nigdy nie jest powiedziane, że dziecko narkomanki czy też alkoholiczki musi urodzić się z syndromem. Jest wiele przypadków zupełnie zdrowych dzieci. Dlatego mnie raziło ciągłe nawiązywanie do dziecka cracka, do jego ułomności, do tego, że nikt nie potrafił sobie z nim poradzić. Naprawdę? Skoro z góry lekarze przewidzieli ewentualne dolegliwości, to chyba powinni byli być przygotowani i od najwcześniejszego dzieciństwa otoczyć odpowiednią opieką, wdrożyć terapię. Dlaczego więc Mojżesz był uznawany za wariata, nikt go nie rozumiał, no przepraszam, mamy XXI wiek, nie średniowiecze. Od kiedy osoby nadpobudliwe muszą być faszerowane psychotropami?  Nie te czasy, z tego co się orientuje, leki psychotropowe są już ostatecznością, medycyna poszła o tyle do przodu, że można poradzić w inny sposób. Bez otępiania. I szkoda, że na genialny pomysł zajęcia młodzieńca pracą wpadła babcia, a nie genialni terapeuci. Coś się tutaj autorce nie udało, chyba za bardzo chciała ukazać nierozumienie przez otoczenie oraz dramat Mojżesza. Cóż, dla mnie wyszło mało wiarygodnie. Oczywiście mogę się nie znać. 

Nie mogę powiedzieć, że książka jest zła. Ponieważ gdyby nie fakt troszkę dziwnego leczenia i podejścia do chłopca, później młodzieńca, który musiał być "uszkodzony", reszta jawiła się znośnie. Relacja Mojżesza i Georgii rozwijała się nawet ciekawie. Nie było zbyt wolno, ani szybko. Miało być bez dobrego zakończenia, no i musiała wydarzyć się tragedia, w sumie to nie tylko jedna. W każdym razie po tych dziwnych zdarzeniach, akcja robi się interesująca.
Autorka nie chciała stworzyć jakiejś tam dramatycznej historyjki, dlatego też pokusiła się o wątki metafizyczne, a co za tym idzie. Chwilami jest strasznie, dzieją się zjawiska trudne do wytłumaczenia, nawet dla samego głównego zainteresowanego. Tutaj plus, pomysł był ciekawy, przemówił do mnie. 

Niestety, nie odczułam przywiązania do bohaterów. Ani Mojżesz, ani Georgia nie trafili do mojego serca. Przez co nie przeżywałam ich uczucia, rozterek i całej reszty, która powinna sprawić mi ból. Nie czułam nic, ewentualne zainteresowanie w jaki sposób potoczą się losy tych dwojga, w którą stronę skręci fabuła. Tylko tyle. 
I chociaż wytknęłam więcej wad, aniżeli zalet to jakimś dziwnym sposobem książkę oceniam na plus. Uważam, że mimo wszystko warto zwrócić uwagę na ten tytuł, chociażby ze względu na to coś, co wzbudza lęk...




6 komentarzy :

  1. Czytałam tyle pozytywnych recenzji na jej temat więc mam nadzieję, że ani pierwszy, ani drugi tom mnie nie zawiedzie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam ją i czeka na swoją kolej. Martwi mnie trochę te przerysowanie problemów, znaczy przypięcie takiej łatko, że skoro matka narkomanka dziecko musi być "uszkodzone". Myślę, że i bez tego można by było stworzyć coś fajnego.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam za sobą raptem 100 stron tej książki, ale zgadzam się z Twoją recenzją. Mnie też drażni to ciągłe nawiązywanie do dziecka cracka, do jego ułomności i nie potrafię zżyć się z bohaterami.Ale zobaczymy jak to będzie dalej.

    OdpowiedzUsuń
  4. To jest pierwsza niezbyt pochlebna opinia na temat tej książki, aż jestem w szoku. Mimo wszystko i tak mam na nią ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam bardzo pozytywne opinie o tej powieści i sama nabrałam ochoty na poznanie jej, mimo że raczej nie gustuję w historiach, w których nieszczęście goni nieszczęście. Ale zobaczymy jak odbiorę "Prawo Mojżesza".

    OdpowiedzUsuń
  6. Widać, że książka miała mieć bardzo silne przesłanie, ale odnoszę wrażenie, że było to przesadzone :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © Niekończące się Marzenia - kobiety o literaturze . Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka