Szczęście na Wagę



Czasami nadchodzi taki dzień kiedy budzimy się i nagle czujemy, że coś jest inaczej, nie tak jak do tej pory. Bo niby wszystko jak wcześniej, ale nie do końca. Jakby człowiek obudził się nie tylko z krótkiego snu odpoczynku, ale jeszcze innego. Dochodzi do świadomości myśl, że życie nie wygląda tak jak sobie wymarzyło. Miało być spełnione, ale między jednym obiadem, a kolejną kolacją umknęło coś istotnego. I w natłoku codzienności nie było czasu, a nawet i chęci by zatrzymać się i zastanowić nad dalszą przyszłością, czy aby zmierza w dobrym kierunku? 
Podobnie było z główną bohaterką książki Szczęście na wagę,  o czym opowiada jej historia i czy trafiła w mój czytelniczy gust? 

Ewie niczego nie brakuje, pracuje jako nauczycielka, chociaż tak szczerze mówiąc wcale nie musi tego robić. Bo jak twierdzi mąż kobiety, on zarabia wystarczająco by utrzymać rodzinę na dobrym poziomie. Jednak ona chce pracować, mieć własne pieniądze i coś dzięki czemu wstaje i odrywa się od domowej codzienności. I nie chodzi o to, że Ewa nie lubi zajmować się domem. Bo wcale tak nie jest. Szykowanie obiadów czy inne obowiązki nie powodują u niej poczucia niewolnictwa. Problem tkwi gdzie indziej. Mianowicie, od dłuższego czasu jej relacje z mężem ograniczyły się do krótkich wymian informacji, spojrzeń przelotem podczas posiłków - i to nie zawsze. W dodatku córka również ochłodziła swoje nastawienie, do obojga rodziców. I Ewa poczuła się niepotrzebna. Zrozumiała, że coraz częściej  lubi zostawać w szkole po godzinach niż spędzać wolny czas w domu gdzie nie ma z kim porozmawiać.  Niestety nie zdaje sobie sprawy, że milczenie i opryskliwość córki to wierzchołek góry lodowej, zaś częste wyjazdy męża mają inne oblicze. 

Od pewnego czasu zdawała sobie sprawę, że Klaudia waży o wiele za dużo, próbowała na różne sposoby podejść jedynaczkę, zmotywować do odchudzania, albo chociaż zmniejszenia posiłków.  Niestety za każdym razem spotykała się z oporem i coraz większą opryskliwością dziewczyny. Gdyby wtedy wiedziała, że tusza to jeden z mniejszych problemów...  W dodatku małżeństwo Ewy jakby traci na mocy, na światło dzienne wychodzą kłamstwa i drugie życie męża, zaś na horyzoncie pojawia się inny mężczyzna, który zajmuje coraz więcej czasu w myślach kobiety. Jak wszystkie sprawy się potoczą, gdzie znajdzie się finał walki o córkę i utraconą małżeńską więź? 


Książka Pani Olejnik dosyć długo musiała czekać aż przyjdzie dla mnie odpowiednia pora bym się z nią zapoznała. Nie miałam jeszcze przyjemności poznać autorkę od strony "dla starszych czytelników", ale jakoś czułam, że polubię pióro  pani Agnieszki w tym wydaniu. Kiedy więc rozpoczęłam czytanie  fabuła momentalnie mnie pochłonęła, a  losy  Ewy stały tak bardzo namacalne. Wraz z nią spisywałam zadania do wykonania, kibicowałam kiedy postanowiła zapisać do szkoły językowej, jednocześnie zastanawiając się nad swoim własnym życiem. Jak często my sami odkładamy na później realizację nawet tych najmniejszych marzeń, planów, które mogą odmienić naszą samoocenę. Bo przecież przeszkody są po to by je pokonywać, a nie siedzieć pod nimi i się użalać, że nie damy rady. I właśnie z własnymi "później" zmagała się Ewa. Zawsze chciała nauczyć się angielskiego ale jakoś nie wyszło, dom i dziecko. Nie było jakoś czasu. Wymarzony ogródek zszedł do podziemi ponieważ mąż sobie nie życzył, dom również urządzony był pod gusta współmałżonka. Ona czuła, że tak powinno być, do pewnego czasu oczywiście...W końcu sobie uświadamia, że jest jakby obok samej siebie, zapuściła się, lata gdy miała ciekawą figurę przeminęły, garderoba pozostawia wiele do życzenia. Nie czuła by miała motywację do poprawienia siebie, własnego wizerunku. Mąż nie zwracał na nią uwagi, sypiali w osobnych pokojach bo tak wyszło. Zresztą od dawna nie czuli do siebie cieplejszych uczuć, Ewie wystarczał fakt, że po prostu był. Częste wyjazdy nie przeszkadzały, skoro i tak nie rozmawiali ze sobą. 

Problemy z mężem i nieoczekiwana choroba córki. Najgorsze jest gdy cierpi nie tylko ciało, ale i dusza - z tym niekiedy o wiele trudniej się walczy. Znaleźć sposób by dotrzeć do zagubionej, odseparowanej od większości ludzi nastolatki ciężka droga. Lecz dla matki, która kocha swoje dziecko, nie ma rzeczy niemożliwych. I nawet kiedy nadchodzą beznadziejne dni, że czuje własną porażkę to wstaje i mimo wszystko walczy. Ewa musiała zmierzyć się z okrutną prawdą, musiała sprostać niesamowicie poważnemu wyzwaniu. Męcząca terapia, dieta i ćwiczenia, z pozoru nic wielkiego. Pozory.  

Autorka w genialny sposób poruszyła sprawy z którymi zmierza, lub może zmierzyć się każdy z nas. I chociaż zdawać by się mogło, że nic nowego, to uważam, że nie spotkałam się jeszcze z tak dobrze zarysowaną problematyką, z perspektywy kilku stron. Chorej, wspierającej, winnego i jeszcze kogoś. Balansujemy pomiędzy emocjami, które kumulują się, wybuchają i opadają. Byłam i jestem pod wrażeniem. Szczęście na wagę to nie jest jakaś książka, to opowieść przy której trzeba się zatrzymać, przemyśleć. Zastanowić się na jakim jesteśmy etapie, czy aby sami nie powinniśmy interweniować. We własnym interesie, a może nie zauważamy problemu bliskiej osoby, bo tak wygodnie? Bo skoro się nie odzywa znaczy, że nie chce? Cisza nie zawsze oznacza, że nie ma o czym rozmawiać. Przez ciszę bardzo często można usłyszeć krzyk.... 

Cóż jeszcze mogę dodać, szczerze i od serca polecam książkę. Pozostaje w pamięci przez długi czas. Cieszę się, że niebawem druga część. 


Za możliwość przeczytania książki chciałam podziękować wydawnictwu Czwarta strona.




10 komentarzy :

  1. Na Olejnik to bym się skusiła, bez dwóch zdań. Takie życiowe obyczajówki to ja lubię, wtedy czytam i w duszy potakuję albo kręcę głową ZE ZROZUMIENIEM hihi :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajna powieść na ciepłe dni :) Zachęcająca recenzja :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka bezwarunkowo zapowiada się świetnie. Przy najbliższej okazji ją przeczytam :D
    Pozdrawiam serdecznie
    http://bookparadisebynatalia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też szczerze polecam tę książkę. Jest naprawdę godna uwagi.

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam możliwość przeczytania tej książki, jednak opis mnie nie zainteresował ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę zdążyć to przeczytać, nim wyjdzie na rynek część druga :) bo potem ciężko będzie nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Fabuła wydaje się dość zwyczajna i mało atrakcyjna, ale wierzę, że powieść jest dopracowana i pokazuje problemy z różnych punktów widzenia, dlatego dam jej szansę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Co odwiedzam bibliotekę, zapominam o tej pisarce. Musze sobie chyba na ręce o niej zapisać, by nie zapomnieć i coś tej pisarki wypożyczyć.

    OdpowiedzUsuń
  9. Pewnie się skuszę, zainteresowałam się. :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © Niekończące się Marzenia - kobiety o literaturze . Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka