lipca 10, 2024

lipca 10, 2024

Inne tonacje ciszy


Czytanie książek Remigusza Mroza jest dla mnie wyzwaniem. Nie jestem fanką jego twórczości, poza dwoma tutułami - Chór zapomnianych głosów oraz kontynuacji Echo otchłani. Cała reszta jest mi niezjadliwa. Dlatego w pewnym  momencie przestałam śledzić co też nowego wypuszcza autor. O tej książce również nie miałam pojęcia. I nawet gdyby się przewinęła wśród wielu innych tytułów, nie pomyślałabym żeby przeczytać choćby opis. Jednak kiedy jedna z najbardziej zaufanych osób pisze słowa aprobaty - dostąpiłam szoku. Czy aby na pewno to Ten Mróz. Stwierdziłam, nie ma wyjścia. trzeba uczynić kolejny wyjątek i sprawdzić.

 Jak postanowiłam, tak zrobiłam. Czy było warto? 


Chwila po przedzuniu, jest to często moment kiedy jeszcze nie jesteśmy tutaj, ale już nie jesteśmy tam. Dla dziewczyny, która od dłuższego czasu ma wrażenie, że ani nie śpi, ani nie może w pełni złapać zbieżności nad własnym ciałem, staje się jasne, że ów pobudka nie należy do normalnych. Gdzieś w oddali słyszy głos, jakiś chłopak o czymś opowiada. Nie wie, czy rozpoznaje głos, ale jego opowieści są bardzo osobiste. O czym mówi? Kim jest i dlaczego siedzi przy jej łóżku? 

W końcu po wielu próbach udaje się otworzyć oczy, na początku obraz jest rozmyty, ale później skupia swoje spojrzenie na właścicielu głosu. I już wie, że jest to typ, który na pewno wpakuje ją w kłopoty. Tymczasem, chłopak jest w kompletnym szoku. widok w pełni wybudzonej sprawia, że przestaje mówić. Za to ona, próbuje dowiedzieć się co się dzieje, dlaczego leży w szpitalu i kim on właściwie jest?!

Wiele pytań zada Aspen - dowie się, że właśnie takie ma imię. Dziewczyna uległa wypadkowi, poniosła wiele obrażeń, ale tym największym jak się okazało po wybudzeniu ze śpiączki, jest amnezja.  Nie wie kim jest, jaka jest i jak wygląda. Pierwsze rozpoznanie siebie i otoczenia są dziwnym doświadczeniem. Jeszcze dziwniejsze będzie spotkanie z mężczyzną przedstawiającym się za dziadka. Co się stało z matką i resztą potencjalnej rodziny?

Dlaczego przy jej łóżku przesiadywał nieznajomy chłopak, który przyznał, że trafił do jej sali przypadkiem, a pobudki jakie nim kierowały nie były do końca szczere. Jaki był naprawdę cel jego odwiedzin, o czym opowiadał z takimi emocjami ? 

 

Aspen nie będzie miała zbyt wiele czasu na rozważanie swojego położenia. Zalew informacji i wydarzeń w które zostanie wciągnięta pochłoną ją całkowicie. Jedyne nad czym się zastanawiała, to jaka była wcześniej. Bo dla niej było naturalne, że od teraz jest inną osobą i tamta dziewczyna już nie wróci...


Gdy przeczytałam wstęp autora, że jego pierwsze podejście do tej historii było wiele lat temu, nie ukrywałam zdziwienia. Nie podejrzewałam Mroza, że kiedykolwiek skusi się na tę kategorię. Moja ciekawość wyleciała w kosmos - niemalże jak bohaterzy Chóru i Echa, w każdym razie czułam ten dreszczy - jak mu to wyszło... 

Zanim napiszę o tym "jak mu poszło", zacznę od zarysu fabuły. Jeśli ktoś czytał książki autora z pewnością będzie wiedział o czym napisze. Było Mroza w Mrozie, ale nie tak, jak w tych seriach z Chyłką i całą resztą. Oczyswiście trudno by autor porzucił swój styl, ale miło się zaskoczyłam, ale fabuła. 

 Aspen się budzi, nie wie kim jest i co się wydarzyło. My czytelnicy zostajemy wrzuceni do jej głowy i próbuje wraz z dziewczyną odkrywać świat na nowo. Poznawanie ludzi i otoczenia, wskazówek, które nie  od razu nakierowują do celu. Było to naprawdę ciekawe doświadczenie. Zwłaszcza, że nasza bohaterka zaraz po przebudzeniu i zapoznaniu z towarzyszem przy łóżku, daje sie wciągnąć w dziwne poszukiwania. 

Po dłuższym maglowaniu chłopak nazywajacy Grayson Joyse przyznaje, że była jego przykrywką, tak naprawdę,  dlaczego potrzebował legalnie dostać do szpitala, by móc wkradać się do pewnego miejsca. Aspen trochę z ciekawości, trochę niezbyt świadomie daje się namówić do pomocy. Później wszystko nabiera zupełnie nieoczekiwanego obrotu. 

Często przyznawałam, że nie lubię książek Mroza, są dla mnie powtarzalne. Niemniej, ta historia jest tak Nie Mrozowa, że nie wiem, czy mam się cieszyć, czy węszyć podstęp. W każdym  razie. Inne tonacje ciszy, zabierają czytelnika w podróż, która zaskakuje, serwuje tajemnice, często niebezpieczne, ale i bolesne. Samo zakończenie wywowało we mnie tak potężne emocje, że do dziś nie mogę sobie z nimi poradzić. A pytanie - Dlaczego?! Nie wychodzi z głowy. 

Jest już druga część, więc żyje w zawieszeniu czekania na dostępność w Legimii, a chęcią kupienia. Bo przecież chyba się wykończę. Jeśli do jutra nie wrzucą, pojadę i kupię. Niech to będzie dla Was, wystarczająca opowiedź - czy warto przeczytać?

 

 

 

7 komentarzy:

  1. Mróz jest nierówny, nie wszystko się podoba.
    Ja ostatnio odkryłam M.O. Sobczak cykl "Kolory zła".
    Także psychologicznie ciekawa...
    jotka

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię książki tego autora. Ta jeszcze przede mną.

    OdpowiedzUsuń
  3. Skoro mówisz, że ciekawa, to może warto zapisać tytuł?!
    Mroza nie czytałam nic. Mam w biblioteczce jedną jego książkę.
    Kiedy tak czytałam Twoją recenzję o tej książce, o szpitalu, amnezji itp. to pomyślałam o innej książce z podobnym motywem, którą ostatnio przeczytałam i mam ochotę na więcej - "Samotnia" Anna Kańtoch.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Na pewno będzie mi się podobać. Jeszcze nie słyszałam o tym tytule.

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetna recenzja. Czasami warto dać szansę autorowi, którego twórczość zwykle nam nie odpowiada.

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba by mi się spodobała, w każdym razie czuję się zaciekawiona. Recenzja jak zawsze świetna:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja już sama nie wiem czy lubię jego twórczość czy nie. Tytuł zapiszę "na zaś' :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Niekończące się marzenia , Blogger