stycznia 31, 2026

stycznia 31, 2026

Oczami dzieci

Oczami dzieci

Zaczęłam ferie! No mogłabym napisać, że to będzie piękny czas, ale za dobrze w życiu być nie może. Mam sesje ;))). Przedmioty mnie w tym semestrze przygniatają do ziemi i nie wiem jak zdam, ale taki pozytyw, że dzięki feriom będę mogła się pouczyć. Tyle w kwestii odpoczynku. 

No ale, żeby nie było. Praca w szkole jaka jest, większość wie. Zdania są różne i na ten temat się nie będę wypowiadała. Jednak powiem Wam, że to, co mnie najbardziej trzyma w tej pracy, to moje dzieciaki. Naprawdę, nie jeden raz miałam parszywy dzień, nastrój tragiczny i oni potrafili rozgonić  chmury.  A przynamniej na chwilę sprawić, że człowiek nie myślał o innych problemach. 

Dziś  trochę inny wpis, chciałam Wam zaprezentować - mnie oczami dzieci. Ile z tego nie raz miałam śmiechu, bo często wymuszały bezruch, a to proszę niech Pani wstanie i się cała pokaże :) a to inne dziwne polecenia.. 

Zapraszam do oglądania ;))))


Muszę Wam zdradzić, że tutaj jest idealnie odwzorowane w co byłam ubrana. A dziewczynka była w czwartej klasie, więc myślę świetnie sobie poradziła. To był mój pierwszy portret;). 


Za każdym razem podziwiam, jak te dzieciaki widzą najmniejsze szczegóły, naprawdę - niesamowite to jest. 


Żeby nie było - tego gestu palcami nie zrobiłam, tu już była wizja autorki obrazu ;))) 


Tutaj również mój wygląd, dodatki, kolory i wszystko było idealnie odwzorowane - dwa różne kolczyki też! :) 


Jednak w swoich zasobach mam nie tylko swoje portrety, a podrzucane liściki, lub kartki. Dzieci zawsze pytają - czy pani ma te nasze obrazki? No mam, zawieszone w gabinecie. I wiecie co? Jak oni się cieszą, kiedy wchodzą i widzą te swoje rysunki :)

   
   Tak, takie malutkie liściki, czasem sobie człowiek znajduje tu i tam na biurku ;)



   
           Albo takie kartki, które naprawdę robią dzień 


 
              Lub nazbierane w parku kwiatuszki i przyniesione bez okazji :)



       Czy namalowany na płótnie piękny obraz, którym się zachwycałam gdy był na wystawie 



 Tak więc mam ferie, mam nadzieję, że trochę odpocznę. Zdam egzaminy, nie będzie żadnej poprawki. Chociaż statystyka i psychometria mnie lekko przerażają, mózg zawiesza się na skośności, kurtozie i analizie konfirmacyjnej. Nic to, może dam rade.... trzeba mieć nadzieję. 



stycznia 24, 2026

stycznia 24, 2026

Długi styczeń

Długi styczeń


 Jest post, co oznacza jedno - mam dostęp do normalnego internetu. Będę miała też chwilę żeby do niektórych z Was polecieć, poczytać i przede wszystkim skomentować:). 

No ale, styczeń. O matko jedyno jakże on jest długi. Mam wrażenie, że ciągnie się jak guma i coś pęknąć nie może. Jestem jakoś dziwnie wymęczona, znużona i niewyspana. Próbuje chodzić na spacery, funkcjonować w miarę aktywnie, jednak nie ukrywam, wrzuciło mnie w tryb oszczędny :))

Zima sobie radośnie hasa - u mnie chociaż te mrozy przestały być w nocy jakieś dramatyczne. Bo jeśli spada to max do -10 i w dzień winduje na plus, a przy ostatnich słonecznych dniach było naprawdę przyjemnie. 




Jak widać zima jest, ale w takiej szczątkowej wersji, Trochę śniegu, trochę mrozu. Niby fajnie, ale mam wrażenie, że bardziej bym już chciała wiosnę. A tu jeszcze tyle czekania. No ale! zima też ma swoje plusy. Jednym z nich jest większa możliwość zobaczenia... Z O R Z Y ;)))). 

No i drodzy Państwo, to co się działo w minionym tygodniu, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Dosłownie przed snem, jak już zamontowałam się do łóżeczka, dostałam alert, że za kilka godzin będą warunki... ale ale! okazało się, że jednak szybciej. No więc wyskakuje z łóżka, ubieram się i pędzę. 

O Jezusku. Jakże żałuję, że nie mam porządnego sprzętu, że w tych emocjach zapomniałam ustawić odpowiednie parametry, bo to, co zrobiłam wygląda strasznie. Jednak spektakl, który dział się na niebie był czymś niesamowitym. Tego nie można opisać słowami. To trzeba było zobaczyć..






Najpierw niebo zapłonęło! Ta czerwień się rozlewała z każdą minutą coraz bardziej i mocniej. Nie ukrywam, że gdybym nie wiedziała, mogłabym poczuć lekki niepokój. A później. O Borze szumiący, potem to już byłam w niebie i to dosłownie. Zielona Zorza, moje największe marzenie. Tańczyła po calutkim niebie, widok nie do opisania. Coś fenomenalnego! Jak to świeciło, jak pięknie się ruszało. Muszę kupić porządny apart! Bo jak patrzę na te moje nędzne zdjęcia, aż mnie boli, że nie mam lepszej pamiątki. 

Niemniej, to co przeżyłam, zostanie ze mną na bardzo, bardzo długo! Wiecie, to jest dla mnie taki zastrzyk dopaminy! Jestem dosłownie jak na zorzowym haju;) biegam po polach, szukam najlepszej miejscówki. Nie czuję tego zimna, nie czuję zmęczenia. Jest czysta euforia. 

Aktualnie poza radością z zorzy i potężnym bólem głowy - nie ma co ukrywać, mimo piękna ma swoje minusy. Czuję się ostatnio jak na tym zdjęciu. Jakbym była na zakręcie. I nijak nie wiem, co mnie za nim czeka, jak go przejść. O zawróceniu nie ma mowy, jakoś muszę ogarnąć te życiowe perturbacje. Ach styczeń... 


stycznia 11, 2026

stycznia 11, 2026

Cześć w Nowym Roku :))

Cześć w Nowym Roku :))


W końcu mam chwilę żeby coś napisać w 2026! ;) U mnie ostatni dzień roku jak zawsze był pod znakiem pilnowania zwierząt, spokoju i całej reszty. Lubię takie wyluzowane świętowanie - chyba się to nazywa starością:). Nie mam potrzeby przesiadywania z ludźmi i nie ukrywam, męczenia się do północy. Zazwyczaj idę na drzemkę, potem się na chwilę wybudzam i idę dalej spać. Ewentualnie jakiś serialik. 

W planie była wycieczka, ale śnieg zaczął radośnie sypać i stwierdziliśmy, że na drogach może zrobić się różnie, jak wiadomo zima w zimie jest ostatnio anomalią, co za tym idzie, drogowcy nie mają pojęcia co zrobić;)). 



Zatem jesteśmy już w nowym roku, przywitał nas zimą, od której większość z nas się odzwyczaiła. Nie dość, że śnieg to jeszcze mróz. Nie ukrywam aż mi samej dziwnie. Z jednej strony się cieszę, bardzo lubię śnieg, ale temperatura nie musi być tak niska. Wprawdzie niebawem przewidywane roztopy, jeszcze kilka dni trzeba się przemęczyć. Kłócą się we mnie dwa wilki. Nie lubię szarości, która w minionych latach bywała, więc lepiej kiedy jest biało i tak bajkowo. Z drugiej jak zawieje śniegiem, to różnie bywa. 

Mrozy niestety nie sprzyjają bezdomnym zwierzątkom. U nas jest sporo kotków, które dokarmiamy.
Teraz dodatkowo zabezpieczyliśmy ich domki, żeby miały ciepło przy tak mocnych spadkach temperatur. Kombinowałam w jaki sposób jeszcze dogrzewać ich kwatery, dokupiłam wkłady grzewcze i zamieściłam zawinięte w kocyki. Kotki zadowolone, mieszkają sobie i nie widać by było im bardzo zimno. Dokarmiamy porządnym jedzonkiem, bo jednak jakość w tym przypadku ma ogromne znaczenie. Wiadomo, że na pomoc gminy nie ma co liczyć... 







Zima jest przepiękna i uwielbiam te wszystkie ośnieżone widoki. Nie ma wątpliwości, że to jedna z piękniejszych pór roku o ile człowiek nie musi marznąć;)). Miałam Wam tutaj tyle napisać, ale jakoś straciłam wątek. Jak w domu mam pomysł, to mój internet  zdycha i nie ma szans na zrobienie czegokolwiek. 



Musiałam sobie zrobić zdjęcie w bombce:) lubię te wszystkie świąteczne ozdoby światełkowe, a najbardziej piękne naturalne drzewka ubrane w lampki. Nie jakieś stożki, czy inne ustrojstwa. No, ale ja tutaj jeszcze o choinkach czy bombkach, a w sklepach wjechała Wielkanoc. Nie wiem, do czego to wszystko zmierza, można było chociaż poczekać do dnia babci i dziadka, skoro Walentynki nie potrzebują swoich pięciu minut jak dawniej;)) Ach co z kiczem serduszek i całą resztą? Czuję się niepocieszona. Kicające zające są dla mnie zdecydowanie za szybko. A wy jak uważacie?


Na koniec zostawiam moją Gizmuntkę, nie tylko wygląda groźnie, ona jest groźna. To kotek, który walczył o przeżycie pazurami i mimo, że w potencjalnym starciu nie miałaby fizycznych szans, to jej waleczność jest godna podziwu. Jeśli czasem w siebie wątpicie, pomyślcie o niepełnosprawnej kici, która umierała o krok od cycka swojej matki, do którego nie była wstanie podpełznąć. A jednak przeżyła. Może nigdy nie będzie pełnosprawna, ale jej siła przetrwania zasługuje na uznanie:) 

Copyright © Niekończące się marzenia , Blogger