stycznia 31, 2026
Oczami dzieci
stycznia 24, 2026
Długi styczeń
Jak widać zima jest, ale w takiej szczątkowej wersji, Trochę śniegu, trochę mrozu. Niby fajnie, ale mam wrażenie, że bardziej bym już chciała wiosnę. A tu jeszcze tyle czekania. No ale! zima też ma swoje plusy. Jednym z nich jest większa możliwość zobaczenia... Z O R Z Y ;)))).
No i drodzy Państwo, to co się działo w minionym tygodniu, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Dosłownie przed snem, jak już zamontowałam się do łóżeczka, dostałam alert, że za kilka godzin będą warunki... ale ale! okazało się, że jednak szybciej. No więc wyskakuje z łóżka, ubieram się i pędzę.
O Jezusku. Jakże żałuję, że nie mam porządnego sprzętu, że w tych emocjach zapomniałam ustawić odpowiednie parametry, bo to, co zrobiłam wygląda strasznie. Jednak spektakl, który dział się na niebie był czymś niesamowitym. Tego nie można opisać słowami. To trzeba było zobaczyć..
Najpierw niebo zapłonęło! Ta czerwień się rozlewała z każdą minutą coraz bardziej i mocniej. Nie ukrywam, że gdybym nie wiedziała, mogłabym poczuć lekki niepokój. A później. O Borze szumiący, potem to już byłam w niebie i to dosłownie. Zielona Zorza, moje największe marzenie. Tańczyła po calutkim niebie, widok nie do opisania. Coś fenomenalnego! Jak to świeciło, jak pięknie się ruszało. Muszę kupić porządny apart! Bo jak patrzę na te moje nędzne zdjęcia, aż mnie boli, że nie mam lepszej pamiątki.
Niemniej, to co przeżyłam, zostanie ze mną na bardzo, bardzo długo! Wiecie, to jest dla mnie taki zastrzyk dopaminy! Jestem dosłownie jak na zorzowym haju;) biegam po polach, szukam najlepszej miejscówki. Nie czuję tego zimna, nie czuję zmęczenia. Jest czysta euforia.
Aktualnie poza radością z zorzy i potężnym bólem głowy - nie ma co ukrywać, mimo piękna ma swoje minusy. Czuję się ostatnio jak na tym zdjęciu. Jakbym była na zakręcie. I nijak nie wiem, co mnie za nim czeka, jak go przejść. O zawróceniu nie ma mowy, jakoś muszę ogarnąć te życiowe perturbacje. Ach styczeń...
stycznia 11, 2026
Cześć w Nowym Roku :))
W końcu mam chwilę żeby coś napisać w 2026! ;) U mnie ostatni dzień roku jak zawsze był pod znakiem pilnowania zwierząt, spokoju i całej reszty. Lubię takie wyluzowane świętowanie - chyba się to nazywa starością:). Nie mam potrzeby przesiadywania z ludźmi i nie ukrywam, męczenia się do północy. Zazwyczaj idę na drzemkę, potem się na chwilę wybudzam i idę dalej spać. Ewentualnie jakiś serialik.
W planie była wycieczka, ale śnieg zaczął radośnie sypać i stwierdziliśmy, że na drogach może zrobić się różnie, jak wiadomo zima w zimie jest ostatnio anomalią, co za tym idzie, drogowcy nie mają pojęcia co zrobić;)).


























