stycznia 11, 2026

stycznia 11, 2026

Cześć w Nowymm Roku :))


W końcu mam chwilę żeby coś napisać w 2026! ;) U mnie ostatni dzień roku jak zawsze był pod znakiem pilnowania zwierząt, spokoju i całej reszty. Lubię takie wyluzowane świętowanie - chyba się to nazywa starością:). Nie mam potrzeby przesiadywania z ludźmi i nie ukrywam, męczenia się do północy. Zazwyczaj idę na drzemkę, potem się na chwilę wybudzam i idę dalej spać. Ewentualnie jakiś serialik. 

W planie była wycieczka, ale śnieg zaczął radośnie sypać i stwierdziliśmy, że na drogach może zrobić się różnie, jak wiadomo zima w zimie jest ostatnio anomalią, co za tym idzie, drogowcy nie mają pojęcia co zrobić;)). 



Zatem jesteśmy już w nowym roku, przywitał nas zimą, od której większość z nas się odzwyczaiła. Nie dość, że śnieg to jeszcze mróz. Nie ukrywam aż mi samej dziwnie. Z jednej strony się cieszę, bardzo lubię śnieg, ale temperatura nie musi być tak niska. Wprawdzie niebawem przewidywane roztopy, jeszcze kilka dni trzeba się przemęczyć. Kłócą się we mnie dwa wilki. Nie lubię szarości, która w minionych latach bywała, więc lepiej kiedy jest biało i tak bajkowo. Z drugiej jak zawieje śniegiem, to różnie bywa. 

Mrozy niestety nie sprzyjają bezdomnym zwierzątkom. U nas jest sporo kotków, które dokarmiamy.
Teraz dodatkowo zabezpieczyliśmy ich domki, żeby miały ciepło przy tak mocnych spadkach temperatur. Kombinowałam w jaki sposób jeszcze dogrzewać ich kwatery, dokupiłam wkłady grzewcze i zamieściłam zawinięte w kocyki. Kotki zadowolone, mieszkają sobie i nie widać by było im bardzo zimno. Dokarmiamy porządnym jedzonkiem, bo jednak jakość w tym przypadku ma ogromne znaczenie. Wiadomo, że na pomoc gminy nie ma co liczyć... 







Zima jest przepiękna i uwielbiam te wszystkie ośnieżone widoki. Nie ma wątpliwości, że to jedna z piękniejszych pór roku o ile człowiek nie musi marznąć;)). Miałam Wam tutaj tyle napisać, ale jakoś straciłam wątek. Jak w domu mam pomysł, to mój internet  zdycha i nie ma szans na zrobienie czegokolwiek. 



Musiałam sobie zrobić zdjęcie w bombce:) lubię te wszystkie świąteczne ozdoby światełkowe, a najbardziej piękne naturalne drzewka ubrane w lampki. Nie jakieś stożki, czy inne ustrojstwa. No, ale ja tutaj jeszcze o choinkach czy bombkach, a w sklepach wjechała Wielkanoc. Nie wiem, do czego to wszystko zmierza, można było chociaż poczekać do dnia babci i dziadka, skoro Walentynki nie potrzebują swoich pięciu minut jak dawniej;)) Ach co z kiczem serduszek i całą resztą? Czuję się niepocieszona. Kicające zające są dla mnie zdecydowanie za szybko. A wy jak uważacie?


Na koniec zostawiam moją Gizmuntkę, nie tylko wygląda groźnie, ona jest groźna. To kotek, który walczył o przeżycie pazurami i mimo, że w potencjalnym starciu nie miałaby fizycznych szans, to jej waleczność jest godna podziwu. Jeśli czasem w siebie wątpicie, pomyślcie o niepełnosprawnej kici, która umierała o krok od cycka swojej matki, do którego nie była wstanie podpełznąć. A jednak przeżyła. Może nigdy nie będzie pełnosprawna, ale jej siła przetrwania zasługuje na uznanie:) 

1 komentarz:

  1. Piękny i taki życiowy wpis. Mam bardzo podobnie – spokojny wieczór z dobrą książką i zwierzętami wygrywa u mnie z każdą imprezą, to chyba po prostu kwestia doceniania świętego spokoju :)

    Ogromny szacunek za to, co robicie dla tych kociaków i za opiekę nad Gizmuntką, jej historia naprawdę daje do myślenia. A te wielkanocne zające w sklepach... faktycznie, świat pędzi za szybko.

    U mnie na blogu też ostatnio trochę wolniejsze tempo i zimowe klimaty, więc jak znajdziesz wolną chwilę między dogrzewaniem domków a herbatą, to serdecznie zapraszam w odwiedziny. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Niekończące się marzenia , Blogger