No ale, żeby nie było. Praca w szkole jaka jest, większość wie. Zdania są różne i na ten temat się nie będę wypowiadała. Jednak powiem Wam, że to, co mnie najbardziej trzyma w tej pracy, to moje dzieciaki. Naprawdę, nie jeden raz miałam parszywy dzień, nastrój tragiczny i oni potrafili rozgonić chmury. A przynamniej na chwilę sprawić, że człowiek nie myślał o innych problemach.
Dziś trochę inny wpis, chciałam Wam zaprezentować - mnie oczami dzieci. Ile z tego nie raz miałam śmiechu, bo często wymuszały bezruch, a to proszę niech Pani wstanie i się cała pokaże :) a to inne dziwne polecenia..
Zapraszam do oglądania ;))))
Muszę Wam zdradzić, że tutaj jest idealnie odwzorowane w co byłam ubrana. A dziewczynka była w czwartej klasie, więc myślę świetnie sobie poradziła. To był mój pierwszy portret;).
Za każdym razem podziwiam, jak te dzieciaki widzą najmniejsze szczegóły, naprawdę - niesamowite to jest.
Żeby nie było - tego gestu palcami nie zrobiłam, tu już była wizja autorki obrazu ;)))
Jednak w swoich zasobach mam nie tylko swoje portrety, a podrzucane liściki, lub kartki. Dzieci zawsze pytają - czy pani ma te nasze obrazki? No mam, zawieszone w gabinecie. I wiecie co? Jak oni się cieszą, kiedy wchodzą i widzą te swoje rysunki :)
Tak, takie malutkie liściki, czasem sobie człowiek znajduje tu i tam na biurku ;)
Albo takie kartki, które naprawdę robią dzień
Lub nazbierane w parku kwiatuszki i przyniesione bez okazji :)
Czy namalowany na płótnie piękny obraz, którym się zachwycałam gdy był na wystawie
Tak więc mam ferie, mam nadzieję, że trochę odpocznę. Zdam egzaminy, nie będzie żadnej poprawki. Chociaż statystyka i psychometria mnie lekko przerażają, mózg zawiesza się na skośności, kurtozie i analizie konfirmacyjnej. Nic to, może dam rade.... trzeba mieć nadzieję.











Brak komentarzy:
Prześlij komentarz