Była kotkiem bezdomnym, ale mimo swojego okrutnego losu, starałam się żeby niczego jej nie brakowało. Czy mogłam ją zabrać do domu? Uwierzcie próbowałam, ale ona tego bardzo nie chciała. Wychowywała się na wolności i każda próba udomowienia kończyła się źle. Dlatego staraliśmy się, żeby miała wszystko tam na zewnątrz. I miała.
Nie wiem dlaczego zachorowała, nie wiem, czy zjadła coś zatrutego, czy ktoś celowo podrzucił coś, co jej zaszkodziło. Czy po prostu jej przeszłość była nieciekawa. Już się nie dowiem.
Gdy pisałam Wam poprzedni post byłam szczęśliwa, och jakże naiwna wtedy byłam w swoim przekonaniu, że już jest dobrze, a najgorsze za nami...
Mimo, że Kreska nie była naszym kotem, pomieszkiwała trochę u nas, trochę u sąsiadów. Była cudowna i kochana. Urocza towarzyszka spacerów i pracy ogródkowych. Nie jestem wstanie opisać jak boleśnie odczuwam ciszę i pustkę jej nieobecności. Jak zaglądam przez okno łudząc się, że zobaczę te piękne czujne oczy i usłyszę wołanie. Dlatego uznałam, że należy się jej pamięć, bo mimo swojego losu, mimo, że nie miała swoich ludzi i domu, nie była kotem, którego nikt nie kochał.



Współczuję :( Być może to była panleukopenia. Nam zabrała cudownego kota w kilka dni :( Na szczęście drugiego udało się uratować.
OdpowiedzUsuńTak mi przykro... bardzo Ci współczuję :(( Aż słów brak.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko i ślę uściski
Agnieszko, tak mi przykro :-(
OdpowiedzUsuńZnam to uczucie. Takie pożegnania zawsze przychodzą za wcześnie, niezależnie od okoliczności. Ostatnie zdjęcia i wspomnienia nabierają później zupełnie innego znaczenia.
OdpowiedzUsuńjakże smutno! Wiem, rozumiem, aż mi łezka w oczach stanęła. Przytulam Cię!
OdpowiedzUsuńPrzykro mi, ale wierzę, że czas leczy rany nawet te najgłębsze.
OdpowiedzUsuńWierzę, że jest w swoim psim kocim raju ♥
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło! Miłej środy🌸
Angelika
Cześć Agnieszka!
OdpowiedzUsuńRozumiem Cię, u mojej mamy były trzy takie fajne koty - wszystkie dzikie i po kolei wszystkie odchodziły... Wszystkie fajne, powoli przyzwyczajane do ludzi, ale długo nie żyły niestety...
To dla Ciebie trudny czas, przesyłam dobre myśli!
Współczuję straty. Wiem jak to jest stracić ukochane zwierze.
OdpowiedzUsuń