Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seria Pięć królestw. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seria Pięć królestw. Pokaż wszystkie posty

grudnia 02, 2016

grudnia 02, 2016

Strażnicy kryształów

Strażnicy kryształów



Przygodę z Pięcioma królestwami rozpoczęłam zupełnym przypadkiem, coś w opisie było na tyle interesującego, że postanowiłam zaryzykować. Sięgając po pierwszy tom, nie wiedziałam czego, mogę się spodziewać. Nie znałam jeszcze słynnego autora. 
Gdy już wciągnęłam się w wir przygód porwanych dzieci, oczekiwałam kolejnego tomu. Niestety czas, z jakim przyszło się zmierzyć, był z byt długi.

Druga część za mną i teraz pora by opisać kolejną, trzecią już. Nie będę oszukiwała, te przerwy robiły na niekorzyść w odbiorze i kojarzeniu faktów z poprzednikami. Jednak zanim opiszę wrażenia, zacznę od nakreślenia fabuły.

Cole zmierza do kolejnego królestwa, po wielu przygodach, które nie jeden raz naraziły go na niebezpieczeństwo, nie czuje się, ani bliżej, ani dalej rozwikłania zagadki i sposobu powrotu do domu, do swojego świata.

Wkraczając do Zeropolis zupełnie nie spodziewa się tego, co tam zastanie. Miejsce, które w pewien sposób najbardziej przypomina to, w którym niegdyś przyszło mu się wychowywać, a z którego został niespodziewanie porwany. Każda decyzja, jaką musi podjąć albo oddala, albo utrudnia powrót do domu. Nadzieja jest coraz mniejsza, ale w tym nowym królestwie wraz z grupą podróżujących przyjaciół dowie się wielu istotnych informacji, dzieci będą musiały kolejny raz zmierzyć się z przedsięwzięciem, do jakiego wprowadzi ich ruch oporu i śmiałkowie, którzy sprzeciwiają się wielkiemu formiście. Sytuacja groźna, ale mająca na celu odnalezienie zaginionej siostry Miry, Konstancji oraz przyjaciół Colea.

Chłopiec dowie się, że jego pojawienie się chyba nie do końca stało się przypadkowe, otrzyma wiadomość, która pozostawi jeszcze więcej pytań, ale niestety żadnych odpowiedzi. Czy rzeczywiście rola Colea będzie miała aż tak ogromne znaczenie dla mieszkańców Pięciu Królestw i jaka jest szansa, by ponownie znaleźć się w swoim świecie, no i dodatkowe najważniejsze pytanie, kiedy już dojdzie do powrotu? Jak będzie wyglądało życie jego i reszty porwanych dzieci, czy prawdą jest, że tam w domu nikt o nich już nie pamięta, a jeśli tak? Co wtedy?

Napisałam we wstępie, że dosyć długie odstępy między tomami nie posłużyły na plus w odbiorze całości, ponieważ fabuła każdej książki jest naprawdę mocno rozbudowana, składająca z wielu elementów, które odgrywają ważną rolę. I tak szczerze mówiąc, nie bardzo pamiętałam co, działo się w drugim, nie wspominając już pierwszego. Chwilami musiałam dłuższy moment przypominać, o czym mowa w fabule, by skojarzyć, że jest nawiązaniem do poprzednich wydarzeń.

Wracając do omawianej książki, to strażnicy kryształów mogę chyba uznać za najlepszą część. Nie wiem dlaczego, może samo Zeropolis było dla mnie łatwiejsze do wyobrażenia i poruszania po nim wraz z bohaterami. Czego nie miałam w poprzednich częściach, oczywiście nie oznacza to, że są one gorsze. Tutaj bardziej chodzi o moją wyobraźnię, chyba jestem troszkę oporna na pewne schematy. I za nic nie mogę wizualizować niektórych opisów miejsc.

Natomiast trzecie królestwo jawiło się bardziej przychylnie dla mojego umysłu, mogłam wtopić się w uliczki, albo usiąść w pojeździe podobnym do naszego pociągu czy też samochodu. Nawet ubrania i niektóre przyrządy były jakby wzorowane na tych ziemskich.

Co do samej akcji, była oczywiście wartka i nie pozwalała na znużenie, tutaj dowiadujemy się różnych ciekawostek na temat tego, czy powrót Colea jest możliwy, jak to może wyglądać w praktyce. Razem z chłopcem, gdzieś tam na dnie świadomości zadamy sobie pytania, czy naprawdę jest sens, by walczyć o opuszczenie pięciu królestw. Może życie tutaj nie byłoby takie straszne. Tak wiele minęło czasu, nie ma pewności, że rodzice oraz inni znajomi będą pamiętali o grupce dzieci, które pewnego halloweenowego wieczoru wyszły po cukierki i ślad po nich zniknął.

Sama wielokrotnie zastanawiałam się, czy chłopiec powinien jeszcze wracać do domu, z drugiej jednak strony jestem bardzo ciekawa, ile jest prawdy tym, że gdzieś daleko rzeczywiście nikt o nich nie pamięta. Mam nadzieje, że rozwiązanie będzie zaskoczeniem, którego się nie spodziewam.

Autor postarał się o niesamowicie rozbudowaną i bogatą w detale fabułę. Co w pewnym sensie jest ogromnym autem, ale znowu chwilami męczy. Czasami odnosiłam wrażenie, że wszystkie przygody, sytuacje nigdy się nie skończą, cały czas coś się musi zepsuć, nagła zmiana akcji i znowu Cole jest w niebezpieczeństwie, a nie zapominajmy, że jest dzieckiem. Natomiast opisywane sceny są jakby dla starszych bohaterów. Tutaj będę się czepiała. Bo niby dzieci — cóż to jest dziesięć lat. A zadania, z którymi nie jeden dorosły miałby problem, tu mi się gryzie i nie bardzo pasuje do całości. Zbyt wiele przeszkód, za wiele komplikacji, których no ja nie ogarniam. Na szczęście to tylko moje jakieś marudzenie, podejrzewam, że dzieci lepiej się odnajdują w tego typu lekturach, a ja chyba zbyt krytycznie podeszłam. Niemniej jednak książki są naprawdę ciekawe i serwują sporo wrażeń.

Dodam tylko od siebie, aby z rozpoczęciem serii wstrzymać się do wydania całości, gdyż czas oczekiwania psuje efekt uczestniczenia w przygodach.
 
 Tekst stanowi oficjalną recenzje dla portalu Secretum.

listopada 28, 2014

listopada 28, 2014

Łupieżcy Niebios

Łupieżcy Niebios



Obiecałam sobie, już jakiś czas temu, że absolutnie nie będę wchodziła w nową serię, bo wiadomo tyle książek jest do przeczytania, no i czekanie jest niebywale trudne na kolejny tom. Tak więc z mocnym postanowieniem Nie czytania czegoś co składa się z kilku tomów postanowiłam zagłębić się w lekturze Pięciu Królestw.  Okładka taka ładna, no i ten tytuł, opis jeszcze bardziej przyciągał, pomyślałam, a co mi zależy, w końcu jedna dodatkowa seria nie zrobi dla mnie różnicy. Czy było warto się skusić?
 
Dzień Halloween, niemalże każde dziecko przebrało się w jak najbardziej wymyślny strój, Cole uczeń szóstej klasy tym razem był strachem na wróble, nie takim zwykłym bo w jego kostiumie tkwiły złamane strzały. Chłopiec już planował co będzie robił wraz ze swymi przyjaciółmi po zakończonych lekcjach. Na wstępie mieli zamiar pozbierać cukierki, ale później coś o wiele ciekawszego. Cole dowiedział się o atrakcjach w pewnym nawiedzonym domu, rzekomo efekty miały być bardzo realistyczne. O umówionej godzinie spotkali się i ruszyli grupą szukać wrażeń. Już po przejściu przez próg mogło się wydawać, że coś jest nie tak. Jednak żadne z nich nie potrafiło się przyznać, że z chęcią opuścili by to miejsce, zgrywając więc odważnych poprosili właściciela by pokazał im coś naprawdę strasznego. Schodząc do przerażającej piwnicy nieświadomie podpisali na siebie wyrok. Gdyż ludzie znajdujący się na miejscu nie mieli ich tylko wystraszyć. Wydarzyła się dziwna rzecz, która sprawiła, iż koledzy chłopca gdzieś zniknęli. Cole udaje się w miejsce w którym ostatni raz się widzieli. W chwili gdy przekroczył niewidzialną granicę jego życie  wyglądało jak przygoda, niebezpieczna przygoda.
Miejsce do którego trafił jawi się jak ze snu, wszystko wydaje się być nierzeczywiste i sztuczne, jednak poza niemożliwymi rzeczami na Cole'a czyha wiele niebezpieczeństw.` Okazuje się, że znalazł się na Obrzeżach, części Pięciu Królestw, gdzie panują znacznie inne prawa niż na zewnątrz. Szukając swoich kolegów chłopiec wpada w tarapaty, i by móc ich uratować będzie zmuszony do wypełniania wielu zadań. Pozna nowych znajomych, z którymi się zżyje i będą sobie nawzajem pomagać.
Zewsząd otaczająca magia, ale nie tylko. W nieznanym świecie dzieje się coś niedobrego, zaś mały bohater znajdzie się w centrum zagrożenia, aby dotrzeć do szkolnych znajomych będzie musiał pomóc pewnej wyjątkowej dziewczynce.
 
 
Nie wiedziałam czego mam się spodziewać po Łupieżcach,  jak się szybko przekonałam postaciami wiodącymi były dzieci i obawiałam się, że fabuła może zakrawać o bajkę, z lekkim zabarwieniem fantasy. Jako, że było to moje pierwsze spotkanie z autorem nie miałam pojęcia, jak świetną potrafi stworzyć fabułę, która już po kilkudziesięciu stronach dosłownie mnie wciągnęła.  Wkraczając do Obrzeży, przeniosłam się do niesamowitego świata, gdzie po prostu wszystko było możliwe.
Muszę przyznać, że każda nowa przygoda, każdy dzień spędzony w tym miejscu był wielką niewiadoma, specjalnie napisałam dzień, ponieważ czytając wczuwałam się tak bardzo, że miałam wrażenie, iż faktycznie tam przebywam. Każda misja jaką wykonywał Cole była niesamowita, stresowałam się razem z nim, przeżywałam gdy miał problemy. Już naprawdę dawno nie czytałam książki skierowanej dla młodszego czytelnika, która tak bardzo by mną zawładnęła. Poza wspaniałym światem i zadaniami mamy tutaj pięknie ukazaną moc przyjaźni, odwagi jaką musiały wykazywać się dzieci, ale przede wszystkim Cole, który ryzykował własne życie by spróbować uwolnić kolegów.
 
Brandon Mull wykreował interesujący świat, tak naprawdę można było spodziewać się wszystkiego, realistyczne opisy sprawiają, iż oczami wyobraźni widzi się latające zamki wśród chmur, nieboloty, którymi poruszali się łupieżcy niebios. Tutaj dowiecie się czym jest formowanie, i co dzięki niemu można zobaczyć, jak działają pozory i dlaczego zostały stworzone. Gwiazdy na niebie będą miały inny układ, nawet księżyce nie będą takie jak znamy z własnego doświadczenia. Każda postać jest charakterystyczna, akcja nieprzewidywalna, jeżeli chcecie znaleźć się w świecie pełnym magii, gdzie kolejna strona, ba nawet zdanie otwiera drzwi do nowych przygód.  koniecznie sięgnijcie po Pięć Królestw.
Ze zniecierpliwieniem będę oczekiwała kolejnych części z serii, ponieważ wiem, że z pewnością mnie nie zawiodą. Jest to lektura dla młodszych i starszych, tak naprawdę dla każdego. Jeżeli miałabym postawić ocenę, dostałaby sześć z plusem. Gdyż w pełni  na nią zasługuje. Tym, którzy  się wahają powiem jedno, czytajcie! Nie rozczarujecie się, wręcz przeciwnie. Mogłabym pisać i pisać na temat książki, ale wtedy odebrałabym czytelnikom radość z czytania. Tutaj trzeba po prostu usiąść, zagłębić w lekturę, a nasza wyobraźnia poprowadzi do miejsc do tej pory nieznanych.
 
 
 
 
Za możliwość przeczytania książki chciałam podziękować wydawnictwu Egmont.
 
 
Copyright © Niekończące się marzenia , Blogger