stycznia 14, 2014

stycznia 14, 2014

Liebster blog - trzecie odsłona :))

Liebster blog - trzecie odsłona :))



j    Zabawy blogowe są potrzebne z kilku powodów, na przykład możemy się lepiej poznać, bo wiadomo jest bloger ale nie tylko czytelnik, bądź fotograf, czy kucharz, wiadomo blogi mają różne tematyki, po drugiej stronie monitora jest człowiek. Jaki? Ano właśnie dzięki pytaniom możemy się dowidzieć. 
c    
     Mnie taka przyjemność spotkała już trzeci raz dzięki Oli  z bloga Tam gdzie liczy się słowo , za co bardzo chciałam podziękować :) 
    Leżę sobie w łóżku chora, spać nie mogę, dlaczego? Za sprawą dwóch smerfów chwilowo mieszkających w moim domu, blogujące mamusie wiedzą, że w takich warunkach nie ma chorowania, bo i taki mały krasnal potrzebuje zainteresowania, w dodatku ciocia leży, więc trzeba zapytać dlaczego;) Głowa boli? A gdzie, a mocno? A długo będziesz chorowała, a ciociu zobacz jakie mam autko, a popatrz jem śniadanko, dałem dla kotka mleczka... ;) Tak to w skrócie wygląda;) No więc ze spania nici, a skoro już odpowiadam na pytania, to idąc tym tropem postanowiłam pobawić się tutaj, jeżeli piszę nieskładnie proszę wybaczcie, gorączka swoje robi..;)))
      


      Moje odpowiedzi wyglądają mniej więcej tak :)



       1. Jak długo prowadzisz bloga?

      Blog w maju skończy swoje dwa latka, więc dla jednych może to być bardzo mało, dla drugich sporo, ja mogę dodać od siebie tylko tyle,że tak na prawdę blogować zaczęłam po kilku miesiącach od założenia, dość niepewnie się czułam wśród doświadczonych blogerów i przez długi czas pozostawałam w roli obserwatora:)


       2. Od jakiej książki rozpoczęła się Twoja przygoda z czytaniem?
        
           To jest niesamowite ale pamiętam! Bo akurat rozpoczęły się wakacje, ale to chyba było z drugiej klasy do trzeciej szkoły podstawowej, a książką była moja nagroda na zakończenie pierwszej "Szewczyk dratewka" :D na wypasie normalnie, mrówki, cyraneczki te sprawy i ON ;DD Nic nie chcę mówić ale tak teraz pomyślę to romansem zalatuje! ;)


       3. Jaki jest Twój ulubiony gatunek literacki?
    
         Gatunek, gatunek... hmnn oczywiście KRYMINAŁ :))) ale lubię również te historyczne, no i pomarzyć przy fantasy, bo tam nawet moje Edwardy biegają po lasach z wilkami, no i jak tu nie lubić fantastyki :D

       4. Czy masz ulubioną książkową postać?

          Oczywiście,że mam! Yyy to znaczy chyba jednak nie mam, no nie wiem. na chwilę obecną czy ogólnie? Muszę pomyśleć...mam kilka ale nie jedną. Bo wiecie ja jestem na etapie miłości do Legolasa.. no sami rozumiecie ;D 

       5. Jak Twoim zdaniem wyglądałby świat bez książek? 
      
           Nie wyglądałby, to byłaby Sodomia i Gomoria jak to mawiała pani Frau z włatców móch ;D

       6. Czy Twoim zdaniem czytanie książek pobudza wyobraźnię?
     
     Moją wyobraźnię to jeszcze jak pobudza..., dajmy na to czytam sobie o takim hrabim Laceyu Will on się nazywał i co? Moja wyobraźnia go wizualizuje i stawia przy hmm łóżku bo akurat leżałam kiedy czytałam, no i jak można powiedzieć,że nie pobudza skoro pobudza. A na poważnie to tematem mojej pracy licencjackiej była właśnie literatura dziecięca i jej wpływ na rozwój wyobraźni, tak więc moi drodzy, to nie tylko ja jestem odchylona od normy i widzę Hrabiów, czytanie "niestety" pobudza i tak dalej ;).

       7. Jaka książka w 2013 roku zrobiła na Tobie najgorsze wrażenie?
   
      Wymieniłam ten tytuł w moim podsumowaniu, mogę zrobić to jeszcze raz Odszedł ode mnie"  koszmarna książka dobiła moją wyobraźnię, psychikę, ogólnie szkoda słów.

       8. Wolisz książki w wersji papierowej, czy w wersji elektronicznej?

     Oczywiście,że w papierowej, wprawdzie czytałam już ebooki, ale jednak co pachnąca tuszem strona to nie płytka ekraniku ;)

     9. Czy masz w swoich zbiorach książkę do której często wracasz?
   
      Pewnie, uwielbiam wracać do sióstr Sucharskich, zawsze jak potrzebuję się zresetować, kiedy mam jakiś taki problem z szaroburym światem biegnę do Natalii 5  i płaczę ze śmiechu :)
       
    10. Jak zapatrujesz się na promocje w których książka o wartości ok. 30 zł sprzedawana jest za 6 lub 9 zł?

      Dla mnie jako osoby kupującej są jak najbardziej świetne, no nie oszukujmy się, jest wiele świetnych książek, ceny jakie są to każdy wie. Kiedy pojawia się super okazja to oczywiście z niej korzystam, mam wiele w ten właśnie sposób zakupionych lektur. 


     Dziękuję za wytypowanie do gry, teraz przyszła pora na moje pytania oraz nominacje :)



   1.  Blogi w zasadzie bywają tematyczne i w danym kierunku oscylują publikowane posty, co sądzisz o wstawkach prywatnych ? 

   2.  Coraz częściej są spotykane wywiady właśnie na blogach, śledzisz je z zainteresowaniem, czy może wcale ich nie czytasz?     
   
     3.  Na co zwracasz uwagę w recenzjach książek? Czego po nich oczekujesz?

    4.  Jest organizowane spotkanie wszystkich blogerów, nie tylko książkowych, chcesz w takim uczestniczyć czy wolisz ograniczyć się do znajomości wirtualnej ? 

     5.  Odwiedzając blogi zwracasz uwagę na wygląd strony, czy  nie ma to dla Ciebie znaczenia ?

     6.   Kiedy założyłam bloga nie miałam zbytniej śmiałości do pisania postów, jak wygkądało to u Ciebie? Blogosfera wciągnęła Cię od razu? 

  7.  Wiadome jest,że nie odwiedzamy wszystkich blogów, od czego zależy Twoja chęć odwiedzania danej strony? A co sprawia,że nie masz ochoty zajrzeć do kogoś drugi raz?  

    8.   Co sądzisz o publikowaniu opowiadań przez blogerów? 

9.  Wymarzone wakacje, niekoniecznie z książką, jakie by to były? 

    10.  Wolisz być anonimowy na blogu, czy nie masz nic przeciwko na podawanie swoich danych bądź zdjęć ?
 


    Nominując blogi przeważnie staram się wybadać czy dany bloger chce brać udział w zabawie,jednak przez moją chorobę nie miałam za bardzo siły wypytywać każdego z osobna, mam nadzieje,że "wybrańcy"  nie będą mieli nic przeciwko, w końcu to nie obowiązek :) 

     A więc oto szczęśliwcy heheheeh : 

    1.  Ania RK z blogu http://soy-como-el-viento.blogspot.com/
    2. Dziewczyny z blogu http://naszksiazkowir.blogspot.com/
    3.  Agnieszka z blogu http://nieczytam.blogspot.com/
    4.  Dziewczyny z blogu http://arenaksiazek.blogspot.com/
    5.  Siostra moja zołza kochana z blogu http://zapatrzonawksiazki.blogspot.com/
    6. Natalka z blogu http://sladami-ksiazki.blogspot.com/
    7. Damian z blogu http://przyrodniczeobserwacje.blogspot.com/
    8. Esa z blogu http://esaczyta.blogspot.com/
    9. Kasia moja, http://bibliotekapodmarcepanem.blogspot.com/
    10. No i jeszcze raz Paulusię :)  http://mojswiat-szelestkart.blogspot.com/



      Kochani to by było na tyle, mam nadzieje,że pytania ie są takie straszne jak to stwierdziła moja małpka Bujaczek, ale co tam, ona zawsze narzeka i ja już się przyzwyczaiłam do tego ;)) Życzę wam miłej zabawy!! :)))




stycznia 10, 2014

stycznia 10, 2014

Florystka

Florystka


Hubert Meyer jest profilerem, to znaczy kiedyś się tym zajmował zawodowo, teraz mieszka sobie w leśnej głuszy, z dwoma towarzyszami, psem Szwagrem oraz kocurem Radziem. Nie myśli o powrocie do zawodu, kiedy popełniając błąd podczas jednego z śledztw. Odciął się od rzeczywistości. Jednak świat się o niego przypomni, to znaczy policja. Będą potrzebowali jego pomocy w sprawie zbadania sprawy zaginięcia pewnej dziewczynki, w dodatku istnieją podejrzenia,że łączy się ona z morderstwem sprzed kilku lat chłopca imieniem Amadeusz. Meyer zaciekawia się sprawą, w prawdzie nie jest przekonany do swojej roli, ale pojawiając się na komisariacie w Białymstoku sprawy nabierają tempa. Matka dziewczynki coś ukrywa. Dziadkowie wraz z ojcem zachowują się dziwnie. W dodatku postać Zosi wydaje się być owiana tajemnicą.  Zosia nie należała do otwartych dzieci, wręcz przeciwnie. Jej pasją była gra na instrumencie, wcześniej było pianino, jednak szybko się okazało,że lepiej radzi sobie z Harfą, dlatego też rodzina postanowiła zapisać Zosię do szkoły muzycznej. Tej samej do, której uczęszczał zamordowany Amadeusz. 

Aleksandra jest florystką z powołania, nie tworzy bukietów ot tak. Zanim wykona wiązankę przeprowadza rozmowę z klientem, chce wiedzieć co do niego pasuje, czego oczekuje po zamówieniu. Jest jeszcze jedna rzecz, dla niej kwiaty mają ogromną wartość, poza tym niesamowicie się na nich zna. W jej karierze nie znalazło się zwłok kwiatów, zawsze miała w swoim asortymencie piękne, pełne życia. Od pewnego czasu jej praca była inna, gdy odszedł jej syn zamknęła się w sobie. Odizolowała od ludzi, owszem pracowała, jednak nie prowadziła życia towarzyskiego. Jej syn był przy niej, rozmawiali ze sobą. Ona to czuła i była przekonana,że tak jest. Gdy dochodzi do zaginięcia dziewczynki kobieta pomaga w śledztwie, w końcu była ostatnią osobą widzącą dziewczynkę żywą... 

Poszlak jest coraz więcej, niestety nie ma śladu dziewczynki, zastanawiający jest fakt zmiany w wyglądzie Zosi, co się wydarzyło w jej życiu. Meyer zatacza coraz większe kręgi. Między czasie na światło dzienne wychodzą inne przestępstwa.  Ktoś jego rękami oraz drugiej profilerki  Leny będzie chciał się wybielić. 
Będą ludzie dzięki którym poszukiwania nabiorą innego obrotu, może za ich zasługą naświetli podejrzanego. Co nie będzie takie łatwe.


Katarzyna Bonda stworzyła wspaniałą powieść kryminalną, napisaną w sposób szczegółowy, tak aby wciągnęła od pierwszych stron, trzymając w napięciu. Widać,że autorka dopracowała każdą stronę, 

Siadając do lektury Florystki wiedziałam,że poziom będzie wysoki i nie rozczarowałam się. Fakt trzeba czytać dokładnie bo nie można pozwolić sobie na "odpłynięcie" każdy szczegół nawet ten najdrobniejszy może być kluczowy. Całość jest spójna, wspaniale się później ze sobą łącząca. Dawno nie czytałam dobrego kryminału, Florystka jest moją faworytką. Mnie troszkę było "smutno",że tak szybko odkryłam kim jest morderca, miałam nadzieję,że gdzieś w drugiej połowie się okaże,że się pomyliłam. Chyba zbyt wnikliwie czytałam i analizowała fakty oraz zdobyte informacje. Na szczęście wiedza kto był kim nie rzuca cienia na całość. Nie mogłam bym się do niczego przyczepić. Dawno nie czytałam tak świetnie napisanej książki. Brawo wielkie dla autorki. Z chęcią zapoznałabym się z kolejnymi pozycjami wywodzącymi się z pod pióra Pani Katarzyny. Widać,że każda informacja czy to dotycząca florystki, czy kryminalistyki była odpowiednio konsultowana. Nic nie zostało potraktowane powierzchownie. Jestem pod ogromnym wrażeniem, myślę,że fani tego gatunku powinni być usatysfakcjonowani, gdyż ta publikacja ustawia wysoką poprzeczkę. Szczerze polecam, tę książkę po prostu trzeba przeczytać. 






Książka bierze udział w wyzwaniach  "Historia z trupem w tle" oraz " Grunt to okładka" ( motyw kwiat)
"Czytamy kryminały". :Polacy nie gęsi" 

stycznia 09, 2014

stycznia 09, 2014

Czas na Biblię

Czas na Biblię






Kochani myślę,że większość z was już wie,że w tym roku nas kochany papież Jan Paweł II zostanie  kanonizowany, z tej okazji ruszyła piękna inicjatywa. 
Czas na Bilbie   to odzew na prośbę Jana Pawła II wzywająca rodziny do wspólnego czytania Pisma świętego. Jest inicjatywą społeczną dla ludzi z różnych środowisk. 
Strona jest bardzo interesująca, można dowiedzieć się z niej wielu ciekawych informacji, również związanymi z naszym papieżem. 
Mam nadzieję,że każdy znajdzie na niej coś dla siebie, bo w końcu nie wystarczy tylko wspominać wspaniałego człowieka, ale również kontynuować jego posługę, między innymi właśnie w taki sposób. 
 Przygotujmy się na ten wielki dzień dla nas, dla naszego kraju oraz myślę,że całego świata.
 
 

stycznia 09, 2014

stycznia 09, 2014

Przekleństwo rasy

Przekleństwo rasy


Elfy lubię, chyba każdy czytelnik mojego bloga już o tym wie, dlatego kiedy przeczytałam w opisie książki,że akcja dzieje się właśnie w Elfim świecie nie miałam wątpliwości,że będę chciała ją przeczytać.  Byłam bardzo ciekawa jak autor przedstawi ich świat, osobowości. No i oczywiści rozwój akcji, bo w końcu ona jest najważniejsza, wciągnie czytelnika czy go zniechęci. Jak był ze mną? Czy Przekleństwo Rasy dało mi to czego oczekiwałam?


W świecie Elfów od jakiegoś czasu panuje poruszenie, oto jak głosi jedna z przepowiedni ma zjawić się wśród nich wybraniec, kim on będzie tego nie wie nikt, ku wielkiemu zdziwieniu mieszkańców Valinoru okazuje się,że Tym ważnym będzie nie Elf a człowiek! Gorzej być już chyba nie mogło, bo Elfy od wieków mają na pieńku z ludźmi i mieszańcami, uważają ich za gorszych od siebie. To oni Elfy powinni sprawować władzę nad światem, a nie Ci straszni ludzie. Jednak przepowiednia wskazała i trzeba wyruszyć na poszukiwanie wybrańca by przygotować go do ważnej roli.  

Na ziemi poznajemy Adama, nastolatka chorującego na serce, trafia on do szpitala po kolejnym ataku, nie jest to dla niego nic nowego, zdążył się przyzwyczaić, jedno go bardzo dziwi, lekarze nie chcą nic powiedzieć o jego stanie zdrowia. Gdy w miarę odzyskuje siły zwraca uwagę na dziwnego osobnika siedzącego na łóżku obok. Jego ubiór przypomina mieszaninę stylów niekoniecznie dobrze ze sobą zgranych.  Mężczyzna przyjaźnie uśmiecha się do chłopca. Ma zamiar sprawdzić czy jest on gotowy na podróż do innego świata. Adam z początku odbiera Mieszańca bo tak się przedstawił mężczyzna chłopcu, jako szaleńca, niegroźny świr żyjący w alternatywnym świecie. Jednak splot wydarzeń, które występują za jakiś czas pozostawia po sobie wiele pytań bez odpowiedzi. 
Adam wraz ze swym towarzyszem mieszańcem trafia do dziwnego świata, to znaczy dziwnego dla chłopca. Avaris ma zamiar zapoznać wybrańca z cała historią tak aby mógł zrozumieć swoje przeznaczenie, jak się okaże jeden z Elfów mający wdrożyć go w sytuację przysyłał nieprawdzie raporty. Nasuwa się pytanie czy znalazł on prawdziwego wybrańca, bądź coś poszło nie tak.  W tym celu postanawiają za pomocą Elfki Kalanthei udać się do mędrca Septymiusza, bardzo mądrego oraz posiadającego moce wielkiego Elfa. 
Podczas wyprawy okazuje się,że Elfka została porwana, na szczęście Avarisowi udaje się podstępem ją uwolnić. 
Gdy trafiają do Septymiusza przed Adamem zostają ujawnione dalsze części przepowiedni, Elf wykazuje się ogromną wiedzą na temat teorii Darwina. Potrafił on wytłumaczyć pochodzenie Elfów oraz wielu innych ważnych informacji, na które odpowiedzi Adam potrzebował od samego początku tej dziwnej misji. 
Okazuje się,że w świecie Elfów szykuje się wojna domowa, właśnie On Adam ma odegrać ważną rolę, jak się okazuje ma mieć wielkie pokłady mocy, na których posiadaniu zależy  Rebremu oraz jego wspólnikowi Marvilowi, knują  oni spisek by dokonać przełomu w ich państwie, co doprowadzi do wojny domowej...


Spodziewałam się całkiem czegoś innego po tej właśnie książce, pierwsze dwieście stron były dla mnie istną torturą,za nic nie mogłam się wciągnąć, niby były elfy, był inny świat, ale czegoś mi brakowało, nie poczułam takiego dreszczyku emocji kiedy siadam do książki i wręcz porywa mnie ona. Tutaj odczuwałam problem ze zrozumieniem kto jest kim po co i dlaczego. Kiedy w końcu nadeszła połowa jakoś się oswoiłam z tematem i nawet zaczęłam odczuwać zainteresowanie, zwłaszcza gdy pojawiał się Septymiusz, bardzo podobały mi się jego tłumaczenia oraz teorie, niestety nie z niego jednego składała się książka.  Adam był dla mnie nijaki, czasem cechował się poczuciem humoru, jednak przez tak długi pobyt w Valinorze zamiast zrozumieć co się dookoła dzieje trwał w jakimś dziwnym stanie. Nic nie potrafił wyczytać po zachowaniu Elfów, na wszystko musiał mieć dobitną odpowiedź. Chyba najbardziej polubiłam siostrę Kalanthei Kasię, pełna temperamentu oraz przekory, miała dużo do powiedzenia, ożywiała chwilami nudnawą akcję.  Nasi bohaterowie cały czas podróżują, albo są więzieni przez ścigających ich żołnierzy, mnie osobiście to męczyło. Czytając opinie tejże książki byłam pełna pozytywnych emocji, teraz muszę przyznać,że czuję się rozczarowana. Zupełnie do mnie nie trafiła. Zakończenie jest kompletnie niezrozumiałe, aż nie pasuje do całości. Nie mogę powiedzieć,że Przekleństwo Rasy jest źle napisane, autor naprawdę postarał się, jednak to nie było to. 
Nie mam oczywiście zamiaru nikogo zniechęcać. Skoro książka już zyskała zwolenników to widocznie ma w sobie coś, niestety ja tego nie odnalazłam.








Książka bierze udział w wyzwaniu "Polacy nie gęsi"

stycznia 08, 2014

stycznia 08, 2014

Ocal mnie od złego

Ocal mnie od złego


Nie wiem od czego mam zacząć, historia Allomy jest straszna, to istny horror, który dział się każdego dnia przez całe jej dzieciństwo.  Podziwiam te dzieci,że zdołały przeżyć tak sadystyczne, okrutne kary jakie wymierzała im porąbana Eunice, tej kobiety nie można inaczej nazwać, z chęcią użyłam bym bardziej dosadnego słowa, ale nie tutaj..
Mała Alloma ma rodziców, tylko nie bardzo radzą sobie oni z wychowaniem małego dziecka oraz zajmowaniem się domem oraz innymi przyziemnymi sprawami. Mają problem z narkotykami, w prawdzie uczęszczają na spotkania terapeutyczne, ale większość z nas wie,że ten nałóg jest jednym z najgorszych i nie można ot tak od niego uciec, kochają swoją córeczkę. Tylko czasem sama miłość nie wystarcza. Po interwencji opieki społecznej zjawia się w ich domu Eunice, miła Pani budząca zaufanie, chce pomóc w zajęciu się małą Allomą,  buduje zaufanie między sobą a dzieckiem, między czasie przekupuje matkę by bez problemu zgodziła się oddać małą sobie na wychowanie. Tym sposobem po kilku tygodniach dziewczynka trafia do jak się jej z początku wydaje do miłego domu, gdzie jest mnóstwo zabawek i porządek. Zderzenie z rzeczywistością nadchodzi bardzo szybko, Eunice w pierwszych dniach pokazuje swoje prawdziwe oblicze będącym przedsmakiem tego co zaserwuje dzieciom podczas dalszego pobytu w jej domu. 

Dla mnie to nie były kary, bo rozumiem gdy dziecko przewini można mu czegoś zakazać bądź dać przysłowiowego klapsa, nie oszukujmy się,że bezstresowe wychowanie jest takie wspaniałe, bo to nie prawda, jednak co innego niewinny klaps, przeze mnie nazywanym straszakiem, który nie zrobi krzywdy a ostrzeże dziecko by kolejny raz nie postąpić jak poprzednio.  
Eunice miała bardziej wyrafinowane metody "wychowawcze", z początku znęcała się nad dziećmi swym stalowym spojrzenie, nazywając je dziećmi diabła, mającymi zepsute dusze, które koniecznie trzeba oczyścić. Jak? oczywiście przemocą, bo inaczej nie byłoby przecież to możliwe, według psychopatki Eunice. Głodzenie chyba jeszcze nie było tak straszną karą, chociaż z początku nie mogli się przyzwyczaić do mało treściwych posiłków, jednak gdy doszły kolejne kary typu całonocne chodzenie po schodach tam i z powrotem zmienili zdania. Jaki miały cel te nocne spacery? Do tej pory się zastanawiam, ale to jeszcze było nic. Sadystka miała lepsze sposoby na zadanie bólu. Jej pierwszą ulubioną karą było bicie dzieci po palcach u stóp, tak długo aż były zmaltretowane, oczywiście nie miały prawa kuśtykać, bo byłaby poprawka. Na samą myśl wszystko mnie boli, nie chcę sobie wyobrazić jak wygląda to w praktyce, nie rozumiem i nie chcę zrozumieć czegoś takiego. Kary typu zjedzenie własnych odchodów bądź wypicie moczy było czymś na porządku dziennym. Ja nie mogłam zrozumieć idei wlewania płynu do mycia naczyń do ust dzieci, miały one je wypijać by oczyścić swoje gardła za kłamstwo, jeżeli któreś z nich zwymiotowało zawartość żołądka musiało zjeść owe wymiociny.... Alloma nauczyła się pierwszej rzeczy, nie wymiotować!!! Robiła wszystko by nie doprowadzić do tego stanu przy Eunice. Eunice pozbawiła dzieci ich tożsamości, pierwszym krokiem do tego była zmiana imion, później nazwisk. Ciągłe oczernianie rodziców miało na celu zatracenie ich wspomnień z przeszłości. Liczył się tylko strach i ból.  Kobieta było świadkiem Jehowy, w tej wierze wychowywała dzieci, zachowywała się jak fanatyczka, wmawiając,że Alloma wraz z jej przybranym bratem i siostrą będą umierać w męczarnią gdyż pochodzą od samego diabła. 
Do póki mieszkali w mieście dla dzieci odskocznią było chodzenie do szkoły, te kilka godzin mogły czuć się w miarę normalnie, dziewczynka nie była towarzyska, w domu nie mogli się oni między sobą porozumiewać ,kobieta wychowywała ich w wrogości do siebie, nakazywała donosić jedno na drugiego. Dlatego też między żadnym z nich nie nawiązała się nić porozumienia, ewentualnie strach i współczucie kiedy wymierzano na nich karę. 
Kiedy nawiedzona Eunice postanowiła wyprowadzić się na odległą farmę życie wszystkich stało się jeszcze większym koszmarem ,w miejscu gdzie byli odcięci od świata, nie mogli uczęszczać do szkoły, nikt nie wiedział co dzieje się za murami domu. A działo się jeszcze więcej niż w poprzednim... Jaka kara mnie najbardziej przeraziła? Wpychaniem dzieciom do gardeł nogi od stołu,  gdy podczas rozprawy był ona jako materiał dowodowy Alloma widziała na nim pięciocentymetrową zakrzepłą krew i ślady po zębach. 
Jednak Eunice udoskonala swoje sadystyczne kary, trzymając jedną ręką nogę od stołu, biła stopy kijem bambusowym....
Takie rzeczy działy się niemalże codziennie, przeplatane innymi wymyślnymi karami, o których człowiekowi nawet we śnie nie przyszłoby do głowy.

Z wielkim trudem czytałam historię Allomy, po pierwszej zafundowanej karze miałam ochotę odłożyć książkę i dać sobie z nią spokój. Niestety nie mogłam czytałam dalej i  nienawiść jaką czułam do tej dręczycielki narastała we mnie coraz bardziej. Tu nie chodzi o zrozumienie jej postępowania, bo takich ludzi , a raczej nie ludzi nie można zrozumieć. Ja tylko miałam w głowie jedno. Uczynić jej to samo co ona tym wszystkim dzieciom zafundowała. Żadne więzienie nie może być wystarczającą karą, niby człowiek nie ma prawa sam osądzać, jednak tutaj nie można przyjmować ze spokojem tych strasznych rzeczy. Przecież to był najnormalniejszy sadyzm ,albo i jeszcze gorzej!!!  Za takie katowanie dzieci powinny być osobne rozprawy i więzienia gdzie takich zwyrodnialców spotyka wszystko to co uczynili niewinnym dzieciom. 
Czytałam podobną książkę, z tym,że matka znęcała się nad własnym synem. Wtedy jak i teraz zastanawiało mnie jedno, czy ludzie nie widzą krzywdy dzieci? Ich zastraszonego wyrazu twarzy, wycofania oraz przeraźliwego lęku. Totalną głupotą jak dla mnie jest zapowiadanie się inspektorów nadzorujących takie placówki. Logiczne jest,że każdy przygotuje się na wizytacje. Takie rzeczy powinny się odbywać znienacka, a nie piękne pismo dające do zrozumienia,że jak przyjedziemy ma być wszystko ładnie pięknie aby nie dokładać nam obowiązków. Boże litości!!!!  Nie mogę czytać takich książek bo za bardzo się bulwersuję, dziecko ucieka z domu i zamiast przetrzymać je i dokładnie zbadać sprawę jaki był tego powód, jest wywiad przy rodzicu!! Paranoja. Jestem pewna,że tego typu sytuacji jest jeszcze więcej. Nie każdy ma na tyle odwagi się przyznać. Najważniejsza rzecz na jaką zwróciłam uwagę w wypowiedzi Allomy, kiedy jej przybrana siostra zeznała na policji co się działo ONI UWIERZYLI!!  Kobieta była tym bardzo zaskoczona. Czyli co? Nikt nie che zeznawać bo policja bagatelizuje sprawę. Wszystko w tym temacie.





stycznia 07, 2014

stycznia 07, 2014

Kocham Legolasa!!!!! :)))))

Kocham Legolasa!!!!! :)))))




Kochani właśnie wróciłam z drugiej części Hobbita, no i wiecie emocje te sprawy, o co chodzi w filmie nie bardzo się orientuje, za czymś tam biegają, ciągle ze sobą walczą. Jednak najważniejszy jest ON!!! Och jakże zwinny, te spojrzenia, ruchy... Kocham Legolasa! 
 Jego się nie da nie kochać, on jest wspaniały. Oczywiście film zawiera inne wątki (niestety)  to znaczy fajnie było ogólnie bo i te pająki biegające to  mnie w pewnej chwili konkretnie wystraszyły, nawet obrzydziły z czego się bardzo cieszę bo potrzebowałam wrażeń;) Niestety były również te paskudne, obleśnie stwory chyba Orki na nich mówili, nie pamiętam bo zamykałam oczy jak się pojawiali, no niedobrze mi się robiło na ich widok. 
Na szczęście w odpowiednich momentach pojawiał się...Legolas!!


Co mi się jeszcze podobało w filmie? no oczywiście elfy heeheh, bo i król elfów mimo,że do tych zbytnio zacnych nie należał to miał coś w sobie, nie powiem bo główny krasnolud jest hmmn bardzo męski ;D  no i kiedy nie było Legolasa to miała króla hehehe;)
Zmierzali oni sobie w stronę góry, żeby nie było łatwo ciągle coś im przeszkadzało, czarodziej spindolił jak to u niego bywa, poszedł szukać głównego złego, jak znalazł to pożałował  tego odkrycia. 
Aha no i był smaug!! :P heheh ten to miał gadane, no nie mogłam z wątków kiedy tak sobie dyskutował z hobbitem, oczka miał zniewalające, pazurki też, a  ogonek zacny;) Nie no dobra na poważnie to był niczego sobie. Chociaż i tak pająki jak dla mnie przebiły wszystko;). Nie ma co zapominać,że i tak kocham Legolasa, te jego proste włosy :D ciekawe czy oni mieli prostownice czy to tak same z siebie, no i kto im te warkoczyki splatał;)) No i te jego elfie uszy... nie no kocham elfy, czemu elfy nie istnieją???:(((   a może jednak istnieją? Może trzeba w nie wierzyć jak w kogo hmm, mikołaja nie ma, a może jest, ale kij z mikołajem wolę elfy!! ;)) Achh Legolasie....





 Wy też kochacie Legolasa czy tylko mnie na jego punkcie odbiło??;)))


 

stycznia 06, 2014

stycznia 06, 2014

Dziewięć żyć Chloe King

Dziewięć żyć Chloe King

Czekałam długo na Chloe, jakoś się napaliłam na tę książkę, dlaczego sama nie wiem, może okładka ma w sobie coś obiecującego, może ten tytuł mnie przyciągnął? Wiem jedno, wyobrażałam sobie świetną lekturę, mając nawet w planach zakupienie tego właśnie tytułu. Jednak dzięki uprzejmości Bujaczka mój budżet został ocalony, a ja dowiedziałam się co zawiera wnętrze pierwszego tomu trylogii. Spróbuję opisać wszystko nie opowiadając zbyt wiele, chociaż fabuła... no sami się zaraz dowiecie....

Chloe jest szesnastoletnią uczennicą liceum, jej życie nie różni się niczym specjalnym od wielu jej rówieśniczek, ma grupę przyjaciół, matkę oraz własny pokój, Ogólnie niczego jej nie brakuje, ale jak to bywa panny w tym wieku zawsze mają jakiś problem, przeważnie z samym sobą. Chloe akurat ma mieć urodziny i od samego rana stwierdza,że nie będą one takie jakby tego chciała, postanawia wyciągnąć dwójkę najbliższych kolegów na wagary. Przemierzają miasto to tu i tam aż w końcu trafiają na wieżę, gdzie patrząc na widok z góry rozmawiają. W pewnym momencie dziewczyna stojąc przy oknie za mocno się wychyla i spada z bodajże siedemdziesięciu metrów. Powinna umrzeć, ale tak się nie dzieje, nawet nie jest połamana, troszkę ma odrapaną facjatę i chyba delikatną ranę z tyłu głowy. Koledzy nie mogą wyjść z podziwu jakim  cudem przeżyła, zaprowadzają Chloe do szpitala. Gdzie lekarze zastanawiają się czy cała opowieść nie jest głupim żartem nastolatków. Po powrocie do domu dziewczyna zaczyna się zastanawiać jak to się stało,że cudem przeżyła, ale nie specjalnie zaprząta sobie tym głowę, w dodatku matka zamiast się cieszyć z jej przeżycia ma większe pretensje o wagary córki. Dlatego też zbuntowana jedynaczka wychodzi z domu gdzieś się przejść, chciałaby porozmawiać o całym zajściu z Amy, jednak ta nie odpowiada na jej wiadomości, dlatego też w przypływie impulsu udaje się do dyskoteki, jej ubiór nie bardzo jest odpowiedni ale co tam, w końcu jest zbuntowana. Pijąc napój wyskokowy namierza super przystojniaka, zaczynają ze sobą flirtować, nagle okazuje się,że Chloe zrobiła się bardzo pewną siebie uwodzicielką, bo do tej pory oczywiście taka nie była. Wraca do domu w podskokach bo jakoś jej nogi nabierają fajnego rozpędu, więc tak sobie kica. 
Dni mijają nic interesującego się nie dzieje poza jej rozterkami, z którym facetem powinna się umówić. Jak odezwać i tak dalej. Aż nagle pewnego wieczoru gdy cały dzień chodziła podminowana po kłótni z matką Chloe odrywa zaskakującą rzecz, ma pazury! takie jak kot! Niestety nie wyrósł jej ogonek, szkoda no ale co jest kotem niepełnosprytnym, ma pazurki i może skakać i szybko biegać, na upartego może być kotem.
Długo, długo nic się nie dzieje aż w końcu ktoś zaczyna zagrażać kocicy, nie wiadomo kto ale coś się dzieje, hurra!  Muszę nadmienić,że to jest dopiero na sam koniec książki więc radość była tym większa, bo już byłam w stanie rozpaczy, ale o wrażeniach później. No więc Chloe zaczyna zagrażać niebezpieczeństwo, skąd i dlaczego tego biedaczka nie wie. Za to wie pewna osoba, o której by się w życiu nie spodziewała, nawet ja sama była zdziwiona!

Zakończę opis tej jakże fascynującej fabuły, która była tak beznadziejna,że aż przecierałam oczy z podziwu, dlaczego? Bo zastanawiałam się jakim cudem zyskała taką rzeszę fanów?? Sana Chloe jest totalnie beznadzieja,chociaż nie, to zwykła dojrzewająca dziewczyna z burzą hormonów, nic nadzwyczajnego. Nie ma w sobie nic co mogłoby sprawić żeby ją polubić bądź chociaż kibicować, mnie ogólnie drażniła, chyba o wiele bardziej polubiłam playboya Aleka, ten to chociaż miał w sobie coś, później okazało się co takiego. 
Amy oraz Paul doprowadzali mnie nie powiem do czego, gdybym miała takim pożal się Panie Boże przyjaciół to zaczęłabym wątpić  w instytucje przyjaźni, chyba nawet nie bardzo wiedzą o co w tym słowie chodzi a co dopiero w czynach..Jeszcze sam Paul jak cię mogę ale Amy... grr grr tylko to mi się ciśnie na usta. Siedzi człowiek albo w sklepie razem z Chloe albo zasypia w szkolnej ławce i tak czeka na coś, na co? Chociażby na trzęsienie ziemi, scen erotycznych to tutaj być nie może, bo nasza dziewuszka dopiero pierwszy okres dostaje więc w tej sferze to raczej powijaki. Tylko coś mi się gryzło jej zachowanie dziewicze jakoś odbiegało od normy, ale może to koci instynkt gdzieś tam brał górę? Dialogi są biedne, nawet bardziej niż biedne, szkoda słów. No ale przychodzi ostatnie 30 stron i nagle pojawiają się jacy tajemniczy ludzie, najpierw jeden co by nas przygotować, bractwo noży czy jakoś tak, nie pamiętam nawet bo z tej radości aż mi nazwa umknęła, Oto w końcu coś się zaczęło dziać!! Hurraaaa!!! Brawo dla autorki, tyle trzymała w nudzie,że niemalże z owacjami przyjęłam ostatnie podrygi książki.  No i co? Muszę wam kochani powiedzieć, że wybroniła się cwaniara! Ta całość wołająca o pomstę do nieba przy samym końcu sprawiła,że nawet czytałam z zainteresowaniem! Zastanawiam się czy ten zabieg był zamierzony, czy autorka nie zdawała sobie sprawy z nudnej akcji przez większą część książki. Summa summarum to co działo się przed ostatnią kropką miło mnie zaskoczyło, ba! sprawiło nawet,że zrezygnowałam z nazwania Dziewięciu żyć Chloe King totalnym dnem!  Mało tego jestem skłonna przeczytać drugi tom z czystej ciekawości sprawdzenia czy się tam coś poprawiło. Nie podzielę zdania,że jest to fenomen, bo nawet koło takich nie leżało, ale moi kochani do pociągu bądź autobusu śmiało bierzcie, jak nie zaśniecie to doczekacie się zaskakującego końca;)






Copyright © Niekończące się marzenia , Blogger