Dziewięć żyć Chloe King


Czekałam długo na Chloe, jakoś się napaliłam na tę książkę, dlaczego sama nie wiem, może okładka ma w sobie coś obiecującego, może ten tytuł mnie przyciągnął? Wiem jedno, wyobrażałam sobie świetną lekturę, mając nawet w planach zakupienie tego właśnie tytułu. Jednak dzięki uprzejmości Bujaczka mój budżet został ocalony, a ja dowiedziałam się co zawiera wnętrze pierwszego tomu trylogii. Spróbuję opisać wszystko nie opowiadając zbyt wiele, chociaż fabuła... no sami się zaraz dowiecie....

Chloe jest szesnastoletnią uczennicą liceum, jej życie nie różni się niczym specjalnym od wielu jej rówieśniczek, ma grupę przyjaciół, matkę oraz własny pokój, Ogólnie niczego jej nie brakuje, ale jak to bywa panny w tym wieku zawsze mają jakiś problem, przeważnie z samym sobą. Chloe akurat ma mieć urodziny i od samego rana stwierdza,że nie będą one takie jakby tego chciała, postanawia wyciągnąć dwójkę najbliższych kolegów na wagary. Przemierzają miasto to tu i tam aż w końcu trafiają na wieżę, gdzie patrząc na widok z góry rozmawiają. W pewnym momencie dziewczyna stojąc przy oknie za mocno się wychyla i spada z bodajże siedemdziesięciu metrów. Powinna umrzeć, ale tak się nie dzieje, nawet nie jest połamana, troszkę ma odrapaną facjatę i chyba delikatną ranę z tyłu głowy. Koledzy nie mogą wyjść z podziwu jakim  cudem przeżyła, zaprowadzają Chloe do szpitala. Gdzie lekarze zastanawiają się czy cała opowieść nie jest głupim żartem nastolatków. Po powrocie do domu dziewczyna zaczyna się zastanawiać jak to się stało,że cudem przeżyła, ale nie specjalnie zaprząta sobie tym głowę, w dodatku matka zamiast się cieszyć z jej przeżycia ma większe pretensje o wagary córki. Dlatego też zbuntowana jedynaczka wychodzi z domu gdzieś się przejść, chciałaby porozmawiać o całym zajściu z Amy, jednak ta nie odpowiada na jej wiadomości, dlatego też w przypływie impulsu udaje się do dyskoteki, jej ubiór nie bardzo jest odpowiedni ale co tam, w końcu jest zbuntowana. Pijąc napój wyskokowy namierza super przystojniaka, zaczynają ze sobą flirtować, nagle okazuje się,że Chloe zrobiła się bardzo pewną siebie uwodzicielką, bo do tej pory oczywiście taka nie była. Wraca do domu w podskokach bo jakoś jej nogi nabierają fajnego rozpędu, więc tak sobie kica. 
Dni mijają nic interesującego się nie dzieje poza jej rozterkami, z którym facetem powinna się umówić. Jak odezwać i tak dalej. Aż nagle pewnego wieczoru gdy cały dzień chodziła podminowana po kłótni z matką Chloe odrywa zaskakującą rzecz, ma pazury! takie jak kot! Niestety nie wyrósł jej ogonek, szkoda no ale co jest kotem niepełnosprytnym, ma pazurki i może skakać i szybko biegać, na upartego może być kotem.
Długo, długo nic się nie dzieje aż w końcu ktoś zaczyna zagrażać kocicy, nie wiadomo kto ale coś się dzieje, hurra!  Muszę nadmienić,że to jest dopiero na sam koniec książki więc radość była tym większa, bo już byłam w stanie rozpaczy, ale o wrażeniach później. No więc Chloe zaczyna zagrażać niebezpieczeństwo, skąd i dlaczego tego biedaczka nie wie. Za to wie pewna osoba, o której by się w życiu nie spodziewała, nawet ja sama była zdziwiona!

Zakończę opis tej jakże fascynującej fabuły, która była tak beznadziejna,że aż przecierałam oczy z podziwu, dlaczego? Bo zastanawiałam się jakim cudem zyskała taką rzeszę fanów?? Sana Chloe jest totalnie beznadzieja,chociaż nie, to zwykła dojrzewająca dziewczyna z burzą hormonów, nic nadzwyczajnego. Nie ma w sobie nic co mogłoby sprawić żeby ją polubić bądź chociaż kibicować, mnie ogólnie drażniła, chyba o wiele bardziej polubiłam playboya Aleka, ten to chociaż miał w sobie coś, później okazało się co takiego. 
Amy oraz Paul doprowadzali mnie nie powiem do czego, gdybym miała takim pożal się Panie Boże przyjaciół to zaczęłabym wątpić  w instytucje przyjaźni, chyba nawet nie bardzo wiedzą o co w tym słowie chodzi a co dopiero w czynach..Jeszcze sam Paul jak cię mogę ale Amy... grr grr tylko to mi się ciśnie na usta. Siedzi człowiek albo w sklepie razem z Chloe albo zasypia w szkolnej ławce i tak czeka na coś, na co? Chociażby na trzęsienie ziemi, scen erotycznych to tutaj być nie może, bo nasza dziewuszka dopiero pierwszy okres dostaje więc w tej sferze to raczej powijaki. Tylko coś mi się gryzło jej zachowanie dziewicze jakoś odbiegało od normy, ale może to koci instynkt gdzieś tam brał górę? Dialogi są biedne, nawet bardziej niż biedne, szkoda słów. No ale przychodzi ostatnie 30 stron i nagle pojawiają się jacy tajemniczy ludzie, najpierw jeden co by nas przygotować, bractwo noży czy jakoś tak, nie pamiętam nawet bo z tej radości aż mi nazwa umknęła, Oto w końcu coś się zaczęło dziać!! Hurraaaa!!! Brawo dla autorki, tyle trzymała w nudzie,że niemalże z owacjami przyjęłam ostatnie podrygi książki.  No i co? Muszę wam kochani powiedzieć, że wybroniła się cwaniara! Ta całość wołająca o pomstę do nieba przy samym końcu sprawiła,że nawet czytałam z zainteresowaniem! Zastanawiam się czy ten zabieg był zamierzony, czy autorka nie zdawała sobie sprawy z nudnej akcji przez większą część książki. Summa summarum to co działo się przed ostatnią kropką miło mnie zaskoczyło, ba! sprawiło nawet,że zrezygnowałam z nazwania Dziewięciu żyć Chloe King totalnym dnem!  Mało tego jestem skłonna przeczytać drugi tom z czystej ciekawości sprawdzenia czy się tam coś poprawiło. Nie podzielę zdania,że jest to fenomen, bo nawet koło takich nie leżało, ale moi kochani do pociągu bądź autobusu śmiało bierzcie, jak nie zaśniecie to doczekacie się zaskakującego końca;)






23 komentarze :

  1. Gdy książka wchodziła na rynek, miałam na nią ochotę, ale później przeczytałam wiele negatywnych opinii więc ją wykreśliłam z listy- Cóż twoja opinia jest potwierdzeniem, że dobrze zrobiłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze mną było bardzo podobnie, czytałam negatywne opinie ale jednak chciałam przeczytać, no widzisz niestety mnie nie zachwyciła na co liczyłam;)

      Usuń
  2. Nie dla mnie - dzięki Bogu, że książki nie kupiłam ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie! Nie ma co kupować bo to zbędny wydatek, lepiej kupić dobrą książkę:))

      Usuń
  3. Oj Aguś, Aguś. Ty jak coś napiszesz, to tylko śmiać się ;)
    Nie powiem Ci jaka jest druga część, bo sama jeszcze jej nie czytałam, ale cieszę się, że ta nie okazała się totalnym dnem ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihhih nio cooo?;D ale ona taka jest ta Chloe nic dodać nic ując;D

      Usuń

  4. Mi się ta trylogia o uszy nie obiła :)
    Fajne masz teraz tło i to zdjęcie na górze idealnie współgra z tytułem bloga :)

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwne..bo swego czasu było bardzo głośno o Chloe;)
      Powiem Ci,że z tym tłem to miałam więcej kłopotu jak radości, zanim wyszedł zamierzony efekt przestało mi się ono podobać;)

      Pozdrowionka:)

      Usuń
  5. Hmm... oj różne opinie słyszałam a raczej czytałam o tej książce :D
    Często jedna (czytaj zawsze! :D) są one negatywne. Darowałam sobie więc tą książkę i powiedziałam jej głośno - N IE !!:P
    Recenzja Twoja jednak ... no właśnie.. rozpętała mi w głowie tornado z myślami :" A może?" " a co jak Ci się spodoba?" :P
    Ty łotrze Ty :P


    Pozdrawiam Cie i...
    Zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz,że ja nawet po negatywnych recenzjach chciałam przeczytać żeby sprawdzić jak to ze mną będzie? :)) Chyba człowiek tak już ma, zwraca uwagę na książki, które wzbudzają kontrowersje;)

      Usuń
  6. Ach, pytanie czy przedrę się przez całą książkę nudy dla dobrego zakończenia? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha no tak rozumiem, ale myślę,że jakoś wytrwasz, a może Tobie jednak się mimo wszystko spodoba? :))

      Usuń
  7. Mam dwie części na półce jeszcze nieprzeczytane, a w zapowiedziach już kolejna... eh, brak czasu :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro masz dwie części to śmiało czytaj, mówią o drugiej,że jest o wiele lepsza bo jest więcej akcji:)

      Usuń
  8. Witaj! Nominowałam Cię do Liebster Blog Award. Zapraszam do udziału :)
    http://ksiazkowo89.blogspot.com/2014/01/liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
  9. Wielki szum był przed premierą tej książki. Pamiętam, że jeszcze się nie ukazała a już była okrzyknięta hitem. Jak do tej pory jeszcze po nią nie sięgnęłam, a teraz Aguś po Twojej niesamowitej recenzji, to mam mieszane uczucia i sama nie wiem, czy czytać, czy dać sobie spokój:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak kochana szum był i to bardzo, jak widać sama dałam się złapać w pułapkę. Na szczęście tak wyszło,że nie mogłam kupić książki i bardzo dobrze się stało. Nie wiem czy Ci się ona spodoba, poziom jest niski, typowo dla nastolatki. Jak już poznałam Twój gust to raczej będzie Cię ona nudziła:)

      Usuń
  10. Nie jedną opinię już czytałam- każda taka sama, że książka nic nie warta.
    Dobrze, ze i tak nie kupuje książek o nastolatkach :P
    Pozdrawiam!
    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książki dla nastolatek zazwyczaj są na ich poziomie, czasem zdarza się coś lepszego dobrego, ale rzadko kiedy ;)
      Pozdrawiam!;)

      Usuń
  11. Książki raczej nie przeczytam, ale uwielbiam, jak w swoich tekstach pokazujesz pazurki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niewiele stracisz nie czytając jej, ogólnie wiele nie wnosi;) Hah czasem lubię pazurkować w recenzji ;)

      Usuń
  12. A książka tak sieświetnie zapowiadała :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © Niekończące się Marzenia - kobiety o literaturze . Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka