Mały Książę - wydanie ze wstępem



Na temat Małego Księcia powiedziano już bardzo wiele, powstało mnóstwo stron z cytatami. Nawet film opierający się na głównym motywie książki. Do Księcia lubimy wracać, czy to za sprawą poszczególnych fragmentów, czy odświeżaniem całości. W czym tkwi fenomen tej niepozornej książeczki? Co takiego zawiera w sobie, że ogromna część czytelników obdarza go miłością, a nawet Ci nieznający całości, zachwycają złotymi myślami?

Odpowiedzi oraz wielu ciekawostek, możemy znaleźć dzięki wydaniu ze wstępem, które można nabyć dzięki wydawnictwu Nasza Księgarnia. Jednak czy warto fatygować się po właśnie ten egzemplarz, postaram się skreślić w kilku słowach poniżej.

Chyba nie ma sensu, by streszczać fabułę książki, którą myślę, zna większość, a jeśli istnieje grupa jeszcze niemających w swoim dorobku tej pozycji, to nie wystarczy napisać, z czego mniej więcej składa się całość. Ponieważ Mały Książę od początku do końca czegoś nas uświadamia. Co najważniejsze interpretacje będą zależne od wieku odbiorcy. Sama czytałam książkę kilka razy. I pamiętam jakie wrażenia wywarła na mnie, gdy miałam czternaście lat, a jakie były dziesięć lat później.

Trudno jest powiedzieć, do kogo kierowana jest publikacja, z jednej strony może wydawać się, że dla dzieci, albo nastolatków. Z drugiej jednak coraz częściej odnoszę wrażenie, że to dorośli więcej będą umieć odnaleźć w tekście. Ponieważ dla dzieci zawarte fakty będą czymś wiadomym. Dla nas — dorosłych, pozwolą otworzyć oczy na sprawy, których już dawno nie pamiętamy.

 
 
„Dorośli kochają liczby. Gdy opowiadacie im o swoim nowym przyjacielu, nigdy nie interesują się tym, co najważniejsze. Nigdy nie pytają” Jak brzmi jego głos? W co najbardziej lubi grać? Czy zbiera motyle?". Chcą natomiast dowiedzieć się: Ile on ma lat? Ilu ma braci? Ile waży? Ile zarabia jego ojciec?". Dopiero wtedy wydaje im się, że go poznali. Jeżeli powiecie dorosłym: „Widziałem piękny dom z różowej cegły, z pelargoniami w oknach i gołębiami na dachu..”, nie będą w stanie go sobie wyobrazić. Muszą usłyszeć: Widziałem dom za sto tysięcy franków". Wtedy wykrzykną: Jaki piękny!". "*

 
 
Wydaje się, że powyższy fragment ukazuje praktycznie wszystko. Nie jest tak. W książce możemy znaleźć o wiele więcej przykładów, które uświadamiają właśnie dorosłym, jak poszczególne etapy życia odzierają nas ze wzroku. Sprawiając, że stajemy się maszynami, niewidomymi, pozbawionymi wrażliwości. Gdzie wszechobecny pęd pochłania nas doszczętnie.

Wiele lat temu pokochałam tę książkę, pokochałam wartości, o których jeszcze nie miałam świadomości, a później to uczucie pogłębiło się, gdy przypomniałam sobie, dlaczego tak bardzo ta książka stała się dla mnie ważna. Uważam, że warto odświeżać sobie tę opowieść. Nie tylko poprzez cytaty, które są wyrwane z ogólnego kontekstu. Często mające co innego do przekazania. W okrojonej formie nie oddają tego, co powinniśmy zrozumieć. Ot, wkleję czy też, przepiszę ładną sentencję. Będzie się dobrze prezentowało... Nie do końca o to, powinno chodzić.

Byłam bardzo ciekawa wersji ze wstępem, który jak się okazuje, serwuje sporo wyjaśnień, można dowiedzieć się wielu istotnych rzeczy. Dodatkowo mamy sporo ciekawostek dotyczących samej książki, tego, jak powstał, dlaczego i co naprawdę miał nam przekazać. Dlatego, jeśli jeszcze nie posiadacie w swojej biblioteczce Małego Księcia, a planujecie zakup, to szczerze polecam ten egzemplarz. Poręczny, moje ulubione żółte kartki, solidna twarda oprawa. Wszystko jak najbardziej na plus.
 
 Tekst stanowi oficjalną recenzje dla portalu PapierowyPies

* fragment str. 35

5 komentarzy :

  1. Niestety, na pewno sobie nie sprawię, bo za tą powiastką nie bardzo przepadam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękna, wartościowa książka, idealna dla każdego, po prostu ponadczasowa :) Ja już mam swój egzemplarz Małego Księcia, ale ten może stanowić idealny prezent dla kogoś, kogo chcemy obdarować czymś wyjątkowym :) Muszę nad tym pomyśleć :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Mały Książę. <3 Zawsze i wszędzie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Może bym tak sobie odświeżyła ten tytuł?...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja chyba należę do małej grupy osób, których Mały Ksiązkę w gimnazjum nie zachwycił, i do tej pory do niego nie wróciłam... Na pewno taki wstęp wiele by mi wyjaśnił, ale na razie nie...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © Niekończące się Marzenia - kobiety o literaturze . Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka