Pokazywanie postów oznaczonych etykietą esprit. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą esprit. Pokaż wszystkie posty

października 22, 2018

października 22, 2018

Ksiadz Rafał - Koniec świata

Ksiadz Rafał - Koniec  świata


Obiecałam, że napiszę tekst do tej części cyklu. Części, którą czytałam chyba najdłużej. Nie dlatego, że była zła. Przeciwnie. Ja po prostu nie chciałam skończyć. Nie chciałam rozstawać się z historią, którą snuł Maciej Grabski. O człowieku, który postanowił zostać księdzem, ale nie  przestał być człowiekiem. Księdzu, którego przykład, powinien być stawiany innym. Ostatnia — na razie, część. Ostatnia i najbardziej poruszająca.


Ksiądz Rafał zżył się z Gródkiem i Gródczanami, żyje z nimi i między nimi. Dzieli radości, troski i niepokoje. Nie ze wszystkimi się zgadza. Temu młodemu księdzu, życie już wiele razy pokazało, że bycie dobrym, nie zawsze idzie w parze ze zrozumieniem innych. Zwłaszcza gdy w ludziach od lat, pielęgnowana jest złość i żale. On sam, na własnym przykładzie, zrozumie, że też jest słaby i ma własne nierozliczone sprawy.

Po wielu przykrych wydarzeniach wydaje się, że w parafii, nic złego się nie wydarzy, znaczy takiego, co mogłoby wstrząsnąć ich życiem. A jednak, jak się okazuje, kropla drąży skałę. A zacznie się od pogrzebu. Niby nic w nim złego, czy nadzwyczajnego. Tylko w czasach, gdy panował konserwatyzm kościelny, gdy potępieniem była śmierć samobójcza, nie może pomieścić się ludziom w głowie, by do obrządku pogrzebowego, na poświęconej ziemi, dopuścić człowieka, znienawidzonego przez okolicznych mieszkańców. Wieść o śmierci Szatana, rozchodzi się błyskawicą, ale to nie jego koniec ziemskiej podróży wzbudzi emocje i podzieli Gródczan, tylko decyzja o pochowaniu na cmentarzu.

Część ludzi będzie oburzona, a nawet zniesmaczona. Inni poprą gest i ryzyko Rafała, znajdą się nawet wdzięczni. Niestety, takie gesty, nie będą mogły przejść bez echa. I tak jak ta kropla, tak pogrzeb szatana, pobudzi niektórych do działania. Wieś zacznie się dzielić. Zima coraz bliższa, wieczory dłuższe. Czasu na rozmyślania więcej, czasem tego myślenia za wiele, nie wyniknie z tego nic dobrego.

Jednak pomiędzy chmurami, jak zawsze będzie wychodziło słońce. I ono wyjdzie, w postaci pewnego człowieka. Przyjazd ten wzbudzi mnóstwo radości i wzruszenia. Rafał poczuje, że nareszcie, dzieje się coś dobrego. Nie spodziewa się jednak, że już w oddali, zbliżają się ciężkie chmury i przykryją słońce, właśnie nad jego głową.


Nie miałam obaw, czy ta część będzie dobra, czy utrzyma poziom poprzednich. Ja wiedziałam, ba! Byłam przekonana, że mnie nie zawiedzie. Jedyne czego się bałam, to tego, co pocznę ze sobą, gdy już zakończę czytanie. I tego nie chciałam bardzo. Odwlekałam nieuniknione, jednak im bliżej końcowi, tym bardziej czułam smutek. Co gorsza, zakończenie, ach to zakończenie. O nim, później.

Przepięknie jest napisana i ta część. Pan Maciej Grabski w żadnym wypadku, nie gloryfikuje Rafała, nie tworzy z niego laurkowej postaci. Księdza ideała z aureolą nad głową. Absolutnie, On też ma swoje przywary, nie potrafi wybaczyć spraw z przeszłości. Tkwią w jego sercu jak drzazga i jątrzą tę ranę coraz mocniej i mocniej. I, mimo że dla swoich parafian jest wzorem, a przynajmniej, tak wielu uważa. To znajduje się osoba, która potrafi wytknąć księdzu, wady i zło, którego nie potrafi się pozbyć.

Wspaniale czytało się, o wydarzeniu, które doszło do skutku. Jakże ja czułam się wzruszona i czułam szczęście tych ludzi. Ta chwila była niesamowicie podniosła. I niby stworzona, na kartkach książki, a jednak tak bardzo autentyczna. Niemalże, jakby działa się naprawdę.

I wreszcie zakończenie. Ono nie znalazło się na ostatniej stronie. Ono się zaczęło dużo wcześniej. I sprawiało uczucie przykrości, z każdą kolejną stroną. By później, po prostu uderzyć echem tych zamkniętych drzwi. I ja powtórzę, te drzwi, sprawiły, że poczułam ból. Taki prawdziwy ból.

Nie wiem, czy wspomniałam, by do czytania przygotować chusteczki, ale jeśli tego nie zrobiłam wcześniej, napiszę teraz. Będą koniecznie. Tyle wylanych łez, smutku i niedowierzania, że oto taki koniec. Mimo odłożonej, zakończonej książki, ja siedziałam, siedziałam i nie miałam pojęcia co dalej, płakałam i próbowałam zrozumieć, co się stało.

Nie wiem, czy dalej bym chciała kontynuacji. Bo na początku, obstawałam przy tym, że ona jest konieczna. Bo przecież nie mogło tak zostać zakończone. Teraz nie wiem. Gdyby Pan Maciej zdecydował się na napisanie, przeczytałabym. Jednak, jeśli tego nie zrobi. Zrozumiem.

Jedno jest pewne. Cykl o Księdzu Rafale Nowinie jest najpiękniejszym, z dotychczas przeczytanych przeze mnie książek. Szczerze polecam, warto przeczytać.

września 11, 2018

września 11, 2018

Ksiądz Rafał - Niespokojne czasy

Ksiądz Rafał - Niespokojne czasy


Po moim ogromnym zachwycie pierwszym tomem, przyszła pora na opisanie drugiego. Musiałam oczywiście odczekać swoją kolejkę — mama dopadła się pierwsza. Co poradzić. Ja podsunęłam, a później zostałam odstawiona na bok. Takie życie czytacza.

Wiedziałam, że się nie rozczaruje, tego byłam pewna, ale i tak zasiadłam do czytania z ciekawością, tego, co zastanę. Będę szczera, w pewien sposób zżyłam się z książkowymi postaciami. I po prostu mi ich brakowało. Również i samego księdza Rafała.

Jak zatem było? Czym zaskoczył autor, co wydarzyło się ważnego w Gródku po dwóch ważnych wiadomościach, kończących pierwszą część?
 


Śmierć biskupa Jakuba była smutną informacją. Oczywiście nie dla wszystkich. Znaleźli się tacy, którzy jeszcze za jego ostatnich oddechów szykowali miejsce. Bo gdzie władza, nieważne świecka czy kościelna, tam ludzie potrafią zgubić człowieczeństwo.

Gdy został odczytany testament i ostatnia wola, najbliżsi rozpoczęli przygotowania do pogrzebu. I może nie byłoby w tym nic wielkiego. Niestety, nawet spokojny Gródek, stanął pod ostrzałem, a dokładniej, nikomu niewadzący, spokojny ksiądz Rafał. Miał świadomość, że zmiana zwierzchnika przyniesie zmiany.
Nie miał jednak pojęcia, jak jego własna wiara, zostanie wystawiona na ogromną próbę. Jak bardzo mocno odczuje na sobie, uderzenie chciwości i zawiści tych, którzy zostali zaślepieni stanowiskiem.

Co do mieszkańców, powoli i tutaj zaczyna się coś dziać. Dotąd spokojne miasteczko. Teraz zaczyna się w niektórych budzić chęć zmiany. Panujący ustrój doskwiera, działacze coraz prężniej wygłaszają swoje poglądy i stanowiska w sprawie. Tylko czy to odpowiedni czas? Jak mogą zakończyć się, potajemne spotkania, przeciwko rządzącym?

Dzieje się wiele. Niby pory roku wyznaczają rytm życia, ale jak to powiedział ksiądz Rafał, Strach pomyśleć, jeśli zmiany dojdą i do tego miejsca. A jeśli już, to co będzie?
 


Będę szczera, nie mogłam zbyt wiele napisać na temat fabuły. Mimo że mnie bardzo korciło. Zachowam jednak tę wiedzę dla siebie. Wiem, są jeszcze osoby, które zadeklarowały chęć przeczytania. Czytajcie! Będę apelowała, o poznanie tej cudownej serii. Nawet jeśli miałabym to robić cyklicznie raz na tydzień.

Wróćmy jednak do moich odczuć, podczas czytania, no i już, gdy zakończyłam. Tym razem działo się o wiele więcej. Już sam początek, sprawił, że wylewałam morze łez. Nie mogłam się opanować nad emocjami. Znienawidziłam następcę biskupa Jakuba.

Już nie pamiętam, bym podczas czytania, aż tak żywo reagowała na wydarzenia. Nie mogłam znieść tego (nie)człowieka. Podły i wyrachowany. Było mi tak strasznie źle. I kolejny raz, uderzyło we mnie, jak niewiele my, zwykli ludzie, wiemy na temat działań w kurii. Całym tym szczeblu kościelnej hierarchii. Z jednej strony czułam niechęć i rozgoryczenie, z drugiej zastanawiałam się, ilu jest takich księży Rafałów, a ilu okrutnych i bezwzględnych biskupów.

Zresztą, nie tylko o biskupach mowa. Chęć kariery i bycia kimś rodzi się w niektórych bardzo szybko. A droga do tego, często jest usiana ofiarami. I to dosłownie. Niby sutanna, posługa innym ludziom. Szkoda tylko, że całość jawi się hipokryzją. Mam świadomość, że są dobrzy i źli. Niestety kalkulacja wypada marnie.

Tym razem autor, o wiele mocniej uderzył w słabość człowieka. Mowa o każdym. Przeciętnym Kowalskim, księdzu i przedstawicielu organu władzy. Rzeczywistość w tych trudnych czasach dała popalić. I tylko ksiądz Rafał wierzył. W dobro ludzi. Nawet tych złych.

Nie mam pojęcia, co jest w tych książkach, ale nie można o nich przestać myśleć. Człowiek się scala i po prostu odczuwa tak, jakby te wydarzenia były prawdziwe. Ja naprawdę przez pewien czas, żyłam tylko tą serią. Bo muszę od razy przyznać, trzecia część przeczytana. O niej niebawem. I już mogę powiedzieć. Kolejny tekst, obkupię łzami, bo na samo wspomnienie, czuje okropny smutek.

Teraz powtórzę, to samo co wcześniej. Przeczytajcie. Tak cudnie napisanych książek, dawno nie miałam przyjemności czytać.
 
 
 

sierpnia 24, 2018

sierpnia 24, 2018

Ksiądz Rafał - Dobra Nowina

Ksiądz Rafał - Dobra Nowina
Zazwyczaj ze sporą rezerwą, podchodzę do książek polecanych przez innych czytelników. I często te, najbardziej zachwalane, mnie się po prostu nie podobają. Cóż, taka jestem. Z pewnym wyjątkiem.

Kiedy dostaje polecenie od moje kochanej Kasiek, bo  Ona, jak już powie, to nie ma wyjścia.
Trzeba spod ziemi wykopać tytuł, siadać i czytać. 
Pamiętam, jak opowiadała o księdzu Rafale, jak mocno wczułam się w jej filmik. I postanowiłam, że ten cykl przeczytam. Na początek, skromnie, tylko pierwsza część. Bo różnie bywa. No i Rafał przyjechał do mnie, a ja siadłam do czytania.



W Gródku czas toczy się pewnym schematem, który określają pory roku i obowiązku z nimi związane.
Wiosną przygotowywanie ziemi do upraw, sianie i cała reszta. Później sianokosy, żniwa i tak dalej. Kto, chociaż troszkę interesował się życiem na wsi, tym dawnym, będzie wiedział, o czym mowa. Kto nie ma problem. Ja tłumaczyła nie będę.

W tym sennym miasteczku, gdzie twardą ręką do tej pory trząsł ksiądz Stanisław, nagle przyszła pora na zmiany. Bo proboszcz, po latach posługi i doglądania swych owieczek, umiera. I, mimo że różnie ludzie reagowali na jego metody nauczania, jedno było wiadome. Wszyscy go szanowali.

Zmiany jak to zmiany, przynoszą coś nowego, czasem lepszego, ale częściej gorszego. Nowy proboszcz jest witany z ciekawością, ale i strachem. Nie zapominajmy, jest przełom lat 70/80 a co za tym idzie, towarzysze partyjni czyhają wszędzie i szukają wszystkiego, co może przydać się do donosu.

I w to osobliwe miasteczko, trafia ksiądz Rafał Nowina. Młody i bardzo charyzmatyczny człowiek. Jego dotychczasowe doświadczenie, było zbierane na wikariatach. Kto nie wie, kim jest wikariusz, jego problem. Tłumaczyć nie będę.

W każdym razie Rafał trafia na pierwszą parafię. Jest tym nieco onieśmielony, bo odpowiedzialność, jaka spada, jest ogromna. A i poprzednik, który dokończył żywot, był bardzo ceniony i poważany. Mimo, że jego metody, były skrajnie surowe i często wzbudzały kontrowersje.


Nowy proboszcz wzbudza sensację samym przybyciem, a to dopiero początek, . Ponieważ jak się okaże, jego metody i podejście nie tylko do ludzi. Będą budziły różne reakcje, od szacunku po zgorszenie.
Otrzyma przydomek, rozmawiający ze zwierzętami. I nie na darmo.

Trudne zadanie przed księdzem Rafałem, jeszcze trudniejsze będą przed nim wyzwania, które los zaserwuje. Jego decyzje będą niosły różne konsekwencje, a wszystko w tym charakterystycznym klimacie komuny.


Zastanawiam się, pojąć nie mogę. Dlaczego tak cudowna książka, tak mądrze napisana. Przeszła bez echa w jakichkolwiek zapowiedziach? Czyżby sam tytuł zdegradował? Bo właśnie takie odnoszę wrażenie. Ja wiem, teraz jest nagonka na kler, nie będę się opowiadała po żadnej ze stron. Jednak, skoro erotyki dostają tak cudowne reklamy — a ja nimi gardzę i muszę to znosić. To dlaczego, książka, która mogłaby naprawdę trafić do szerokiego grona, została puszczona "po cichu"??

Gdyby nie Kasiek, gdyby nie jej film, nie miałabym pojęcia, że taki cykl w ogóle został napisany. Jednak chłam i dziadostwo ma sprzedaż imponującą.  Przykre, naprawdę przykre.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że większość, kiedy zobaczy tytuł, powie — to nie dla mnie. A proszę mi wierzyć, ja bardzo nie lubię księży. Mam swoje prywatne powody. Jednak mam świadomość, że nie każdy jest złym człowiekiem.

Autor w swojej książce, pięknie ukazuje tę stronę, z którą my, mamy niewiele wspólnego. Absolutnie nie gloryfikuje kościoła. Bynajmniej, jest tutaj ukazana ta dobra i ciemna strona mocy. Polityka, która również panoszy się za murami plebani czy kurii. I w tym wszystkim, ta niewielka część prawdziwych i wierzących w to, co robią księży.

Książka jest napisana pięknym językiem, przede wszystkim, z każdej strony bije mądrość życiowa. Ukazuje kościół, władze komunistyczne z każdej strony. I podobnie jak w kościele, mogą być i ci źli i dobrzy, podobnie było w partii. Nie każdy „komuch”, był podłym człowiekiem.

I właśnie o tym, jest ta książka, o ludziach, popełniających błędy, o wierze we własne idee, wartości i walce, by chęć władzy, nie zasłoniła tego, co najbardziej wartościowe.

Ubolewam nad zapomnieniem książki. Nad tym, jak mało o niej było i jest słychać. Nasze promocje książek, siedzą w czarnej dupie. Reklamując byle co, byle tylko się sprzedało. Nie chcę oceniać tego, co i kto czyta. Jednak kiedy widzę, że dobre książki nie mają siły przebicia. Odczuwam autentyczny ból. Wiem, że muszą być młodzieżówki, nawet te podłe erotyczki, ale dla Boga! Dlaczego to one mają pierwszeństwo?!

Wydawcy, pracownicy księgarni, co z Wami jest?? Czy naprawdę nie potraficie sprawiedliwie reklamować?
Polecam Wam księdza Rafała, nawet jeśli Wasza wiara jest inna. Tu nikt nie zmusza Was do biegania do kościoła. Ta książka ma bardzo wiele do zaoferowania. 
Kasiek, Ty powinnaś robić promocje, Ty masz cudowny talent do wyszukiwania perełek. Wielkie dzięki, że jesteś.


Copyright © Niekończące się marzenia , Blogger