Kartka z pamiętnika moich wakacji :)

Wróciłam :) Wyjechałam oczekiwanie, na nieoczekiwanie dłuuugo, miało to być dwa dni,a zrobiło się.. no sami wiecie:)) czego wcale ale to wcale nie żałuję bo było ... No sami zobaczcie:)
Z góry przepraszam za jakość niektórych zdjęć,po prostu takie są i już :)))

Nie byłam w Turcji, ani nad naszym morzem, czy chociażby w naszych pięknych górach...Zawędrowałam do normalnego domku na wsi gdzie pieski biegają po podwórku, siedząc przed domem słyszałam kaczuszki pasące się obok w zagródce, na spacerku widziałam inne kąpiące się w rowie, no a co najpiękniejsze to ta sielskość, niby nie było nic nadzwyczajnego a jednak... nie chciałam wracać "JUŻ" do domu... 

A teraz moje genialne kaczuszki, uchwycone zza płotu, musiałam się skradać, a i tak mnie zwęszyły i uruchomiły alarm do ucieczki, ale coś tam zostało sfotografowane :))


                           Prawda,że to zdjęcie się udało? Jeszcze te malwy na pierwszym planie! :)


Jednak siedząc przed domem często zajadałam się moim ulubionym wakacyjnym przyssmakiem,
 a były nim 
gotowana kukurydza, to znaczy kolby, na dowód zdążyłam uchwycić jeszcze przed zjedzeniem dwie z wieluuu pochłoniętych :))


                               Teraz bym z chęcią sobie pochłonęła chociaż z jedną taką malutką:)


Oczywiście z kaczuszkami nie skończyłam,nie ma tak dobrze, za bardzo polubiłam moje kwaczące towarzystwo tak więc prezentuje wam kolejne, dosyć nietypowe..;)


                       W tym momencie zapewne każdy się zastanawia "gdzie jest kaczka?" :)) Jest, jest :))


Jednak mnie jako miłośniczce sierściuchów nic nie trafi tak do serca jak spojrzenie czworonoga, tutaj spotkałam kochanego Bruna, który może wyglądał  groźnie ale chyba nie zrobiłby krzywdy, mimo wszystko dzielnie starał się pozować na obrońcę leżąc pod drzwiami i pilnując by nic się nie stało mnie, mojej przyjaciółce i jej dzidziusiowi :)))



Czyż ON nie jest uroczy? :)



Muszę, ale to muszę pokazać wam moje dzisiejsze śniadanie, wysoko oj wysoko kaloryczne, ale warte grzechu, nie mogłam się powstrzymać od samego zapachu, potem widoku, a na końcu smaku...
Nieziemsko pyszne, bo ... DOMOWE!! :)))


                                                        TADAM ;))) Mniamuuuu :P



Cdn kaczuszek :))) jak wspomniałam spotkałam spacerując kaczuchy taplające się w rowku, w najszerszym jego miejscu, radość miały przednią, niestety ja byłam dosyć daleko i zdjęcie jest jakie wyszło ;)



                             Rozbroił mnie ten kaczor stojący i machający skrzydłami, taki dostojny:)))


A na koniec.... :)


                                                     Zachodzące słoneczko)


Mam nadzieję,że chociaż troszkę zainteresowaliście się moją kartką z wakacyjnego pamiętnik, no i co najważniejsze spędziliście miło czas oglądając te nietypowe zdjęcia z wypoczynku;))
Wróciłam i biorę się za czytanie, recenzje będą na dniach, oczywiście nadrobię zaległości w odwiedzinach:)

6 komentarzy :

  1. Super, że odpoczęłaś:) Zdjęcia urzekające, zwłaszcza zachód słońca;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpoczęłam i już się z kopytka wzięłam za czytanie, aż mi inaczej się patrzy na książki:)

      Usuń
  2. Piękna relacja, cieszę się, że jednak są takie jeszcze miejsca, gdzie jest oaza natury i spokoju :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak są i dlatego musiałam pokazać,że istnieją fizycznie:)
      Ciesze się,że relacja Ci się spodobała:)

      Również pozdrawiam:)

      Usuń

  3. Znalazłem kaczuchę :) Nie było to takie trudne.
    Jaką krainę oddziaływałaś, wygląda to na jakąś wyżynę lub podgórze:)

    Pozdrawiam

    ps. ja też uwielbiam racuchy :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ukryta krainka znajduje się na moim kochanym Dolnym Śląsku:)

      Racuszki są wspaniałe:))

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © Niekończące się Marzenia - kobiety o literaturze . Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka