Milczące dziedzictwo




Wspominałam jakiś czas temu,że ostatnimi czasy trafiam na dosyć dziwną literaturę. Nie powiem, niekiedy takie nietypowe publikacje wywołują we mnie pozytywne wrażenia, jak było tym razem? 
Poznajemy młodego mężczyznę, studenta mieszkające wraz z matką. Na pozór zwykły dwudziestotrzyletni Leo nie wydaje się kimś szczególnym, ale tylko przez pierwsze zdania. Tak właśnie zdania. Zagłębiając w lekturę jego postać zaczyna irytować. Czym? Podejściem do życia, świata ogólnie całej egzystencji. Mężczyzna buntuje się przeciwko wszystkiemu. Dosłownie. Według niego społeczeństwo jest zniewolone, zmuszone wykonywanie czynności, które tak naprawdę nie dają żadnej przyjemności. Jako,że niedawno zmarł jego ojciec myślami często wędruje do tematu śmierci. Kiedy jego promotorka po raz kolejny odrzuca pracę i nakazuje nanieść stosowne poprawki Leo postanawia rzucić studia, mało tego rodzi się w nim chęć zemsty, do której z pełną precyzją się przygotowuje.
Z matką żyje w dość oschłych relacjach, ponieważ kobieta twierdzi , iż jej syn nie zachowuje się jak normalny młodzieniec. Jej zdaniem jest chory umysłowo. 
Tymczasem były student zaczyna "bawić" się w Pana Boga wymierzając sprawiedliwość na niewinnych ludziach będąc przekonanym, iż jego uczynek był jednym słusznym. Po wszystkim opuszcza dom rodzinny, zmieniając swój wygląd  żyje z dnia na dzień. Po pół rocznej tułaczce przypadkiem poznaje nieznanego mu mężczyznę o imieniu Lazaro, który posiada spore informacje na temat młodzieńca...

Jeżeli do tej pory mówiłam,że czytałam dziwne książki, tak teraz zupełnie nie wiem co myśleć.
Leo był naprawdę "oryginalny" , mało tego jak dla mnie zakrawał na niepoczytalnego. Fakt jego przemyślenia czasami miały konkretne odniesienie do teraźniejszego życia, bo prawdą niestety jest,że ludzie nie potrafią żyć swoim własnym życiem bez styczności z telewizją, internetem oraz telefonami komórkowymi. Uwięzieni w pętli czegoś co sami sobie stworzyli. Z tym mogę się zgodzić. jednak całość jest napisania tak specyficznie, ciężko było przebrnąć przez te strony, których  naprawdę było niewiele. Lazaro uważający się za kogoś kto pewnego dnia wymierzy sprawiedliwość całemu światu. Ogólnie chwilami zastanawiałam się jaki jest przekaz tejże książki. Coś musi w niej być, tylko czemu ciągle było odniesienie do władzy boskiej. 
Szczerze powiedziawszy zmęczyło mnie czytanie. Nie zrozumiałam tego co autor chciał powiedzieć przez swoją publikację. Dwóch mężczyzn mający problem w odnalezieniu się wśród panującego trybu życia, postanawiają się mu sprzeciwić. 
Mnie osobiście Milczące dziedzictwo nie przypadło do gustu, jednak uważam,że każdy powinien wyrobić sobie o niej własne zdanie. Z chęcią przeczytam inne recenzje, może dowiem się czegoś czego sama nie wyczytałam między wierszami ? 






6 komentarzy :

  1. Już sama okładka jest dość dziwna. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jednak zdam się całkowicie na Twoją opinię i nie będę szukać tej książki, nie przepadam za literaturą, której nie rozumiem;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytając powyższą wypowiedź (bo trudno to nazwać recenzją; spójrzmy chociażby na stylistykę..), dochodzę do wniosku, że wolałbym, by moja książka nie miała żadnych recenzji (z tzw. "marnej półki").. I to nie dlatego, że przytoczony "zlepek zdań" (powyżej) ma negatywny wydźwięk, ale z takiego oto powodu, że jak już coś piszemy, to nie czyńmy tego po macoszemu, na pół gwizdka... Tak na odwal się, żeby cokolwiek "wypocić", bez gruntownej analizy i refleksji, a przede wszystkim bez uważnego zapoznania się z treścią danej literatury (jej fabułą) i holistycznej perspektywy.. Moim zdaniem, powyższa recenzja nie świadczy pejoratywnie o autorze czy jego powieści, ale o osobie recenzentki. To przykre stwierdzenie, ale warto zrozumieć kogoś, kto oczekuje sensownej recenzji reprezentującej pewien poziom i w końcu styka się z internetowym chłamem. Wyraziłem się bardzo ostro, ale jedynie dla dobra autorki tego bloga.. (innych jej recenzji nie czytałem - oceniam jedynie powyższą). Autor książki pt. "Milczące dziedzictwo"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oceniłam książkę subiektywnie, moje opinie mają być szczere. Zlepek zdań czy na pół gwizdka, ale zrozumiały dla czytelników boga. Wątpię aby Pan podczas pisania swej jakże rozbudowanej wypowiedzi miał na myśli dobro autorki boga. Jeżeli zależy Panu na fachowej opinii na pańskim poziome proszę poprosić o pomoc kogoś z własnego otoczenia, jak mniemam bardziej elokwentnego, zaś recenzji z marnych półek po prostu nie czytać.
      Tylko pozostaje pytanie, do kogo kierowana jest powyższa publikacja..?

      Usuń
    2. Dobro autorki, ponieważ uważam, iż lepiej recenzować mniej, ale precyzyjniej - zwracając uwagę na szczegóły, a nie pobieżnie, by "odhaczyć" kolejną pozycję.. A takie niestety odniosłem wrażenie. Oczywiście, moja dosadna wypowiedź wiąże się również z towarzyszącymi negatywnymi emocjami, ale to normalne, gdyż znam już polskie realia współpracy z wydawnictwami..Tym samym, pretensja nie jest skierowana do Pani, ale zaadresowana do wydawnictwa, które nie kieruje publikacji do ludzi z tzw. "wyższej półki", zajmujących się recenzowaniem zawodowo.. A więc do krytyków literackich. Żal mam jedynie za formę Pani recenzji.. To, że jest krytyczna nie jest zaskoczeniem, bo o gustach się nie dyskutuje.. Ma Pani prawo do takiej, a nie innej oceny.. I nie chodzi o "mój poziom", tylko o przyzwoitość.. Czytam wszystkie recenzje, ponieważ stawiam ludzi na równi; nie patrzę na nazwisko czy literackie osiągnięcia - jedynie na treść. A ta powyższa, mnie najzwyczajniej wkurzyła, bo wydaje się jakby "napisana na kolanie".. A warto chyba dbać o poziom tego, pod czym podpisujemy się własnym nazwiskiem (?) To tyle z mojej strony.. Autor książki "Milczące dziedzictwo"

      Usuń
    3. Żadną recenzje nie napisałam byle jak, aby jak to Pan twierdzi odhaczyć, jeżeli już piszemy co nas wkurza.. troszkę się Pan zagalopował, ponieważ samą książkę długo czytałam, starając się odpowiednio zinterpretować. Podobnie było z tekstem, zrezygnowałam z obszernej analizy by nie streszczać książki. Zamiast obrażać mnie i mój poziom wystarczyło dowiedzieć się czegoś więcej, zapoznać z blogiem, zresztą w ostatnim zdaniu recenzji napisałam,że być może źle odebrałam całość, Nie rozumiem żalu w stronę wydawnictw, My z niższej półki mamy nie otrzymywać egzemplarzy? Bo Panu się to nie podoba? Proszę nie stawiać siebie i własnych publikacji na piedestał, ponieważ upadek może być zbyt bolesny.

      Będę miała na uwadze pańskie nazwisko by NIE sięgać po ewentualne książki i nie narażać siebie oraz pana na niepotrzebne negatywne emocje.

      Pozdrawiam serdecznie,
      autorka bloga Agnieszka.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © Niekończące się Marzenia - kobiety o literaturze . Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka