Podwodne miasto. Skrzynia piratów



Bardzo lubię kiedy w czytanych przeze mnie książkach występują miejsca, które znam, albo miałam okazję odwiedzić. Wtedy tak łatwo jest się przenieść i wczuć w rozgrywającą akcję. Kiedy dowiedziałam się,że Pani Liliana w swej książce zabiera nas w podróż do mojego ukochanego Helu nie miałam wątpliwości czy chcę przeczytać...

Profesor Wężyk ma wielką pasję, otóż poza obowiązkami zawodowymi, spędza czas na odszukiwaniu oryginalnych, bądź najstarszych dzieł bądź informacji dotyczących Stefana Żeromskiego, dzieci profesora wiedzą o nim niemalże wszystko, a jeżeli czegoś nie wiedzą to się dowiedzą, wszak po całym domu porozstawiane są listy, papiery, książki i inne rzeczy związane z pisarzem. Przez te wszystkie lata zdążyli się przyzwyczaić,że w ich Warszawskim mieszkanku jest niewiele wolnej przestrzeni, do tej pory wydawało się,że tato już niczym nie zaskoczy, do czasu. Gdy pewnego wiosennego popołudnia postanowił radośnie oświadczyć,iż na pewien czas przeprowadzą się na... Hel. Na nic się zdały wszelkie próby przekonywania, profesor był nieprzejednany,wszystko zostało przemyślane od początku do końca. Nie pozostało nic innego, jak spakować wystarczającą ilość najpotrzebniejszych rzeczy i wraz z dziadkiem udać się w podróż najpopularniejszym środkiem lokomocji, czyli pociągiem. W aucie niestety nie było miejsca, Stefan miał pierwszeństwo. 
Przybywając na półwysep okazało się,że pogoda nie jest nastawiona zbyt przychylnie do przedwczesnych wczasowiczów, nawet kiedy ich pobyt miałby się przedłużyć i służyć badaniom naukowym. Wiosna słynie ze sztormów oraz wichur, nikt nic nie może poradzić. W domu, którym aktualnie mieli zamieszkać stał na kompletnym odludziu, w wyniku szalejącej zawieruchy odcięto prąd... Niby nic strasznego, ale.. Róża zaczyna słyszeć dziwne rzeczy, tylko ona, jej brat Benek nie pojmuje dlaczego siostra co chwila w nocy budzi się z przerażeniem mówiąc o biciu dzwonów..Nowy dzień nie przynosi zmiany pogody, co gorsza okazuje się,że dojazd na półwysep jest niemożliwy gdyż woda odcięła go od reszty kraju. Profesor Wężyk utknął po drugiej stronie, dziadka nie ma w domu, zaś dwójka rodzeństwa postanawia rozejrzeć się po okolicy.W mieście poznają dziewczyną o niespotykanym imieniu Damroka, która postanawia zabrać ze sobą dwójkę rodzeństwa do Fokarium gdzie pracuje jej starsza siostra. Tam też poznają dziadka Floriana i jego znalezioną starą łódź...W wyniku niespodziewanych okoliczności trójka nastolatków wypływa w morze gdzie wciąga ich wir wodny tym samym przenosząc w czasie do starego Helu, zatopionym jakieś czterysta lat temu. Nie dość,że nie będą wiedzieli co zrobić by wrócić ponownie do swoich czasów, to na dodatek uwikłają się w kłopoty z piratami. Tajemnicza sprawa powróci wraz z nimi do rzeczywistości, zaś przeszłość nie odpuści tak szybko jak będą chcieli. Róża w końcu się dowie dlaczego jako jedyna słyszy bicie dzwonów, i co tak naprawdę stało się w chwili zalania starego miasta... 


Niby książka przede wszystkim skierowana jest dla tych młodszych, ale muszę przyznać,że i ja świetnie spędziłam czas wraz z bohaterami szukając rozwiązania wielu zagadek. Autorka wspaniale odzwierciedliła miejsca w których rozgrywały się wydarzenia, w dodatku wiedza na temat wielu zwyczajów raz nazw tych wszystkich sprzętów, którymi niegdyś się posługiwano wprawiła mnie w zdumienie, ja sama miałam problem w zapamiętaniu nazw, a co dopiero w rozróżnieniu co do jakiej czynności było przeznaczone. Bardzo przyjemnie było znowu znaleźć się w miejscu, które wiele lat temu pokochałam, ścieżki, którymi sama chodziłam, plaże i cała reszta. A do tego wszystkiego wpleciony wątek ze starym Helem oraz piratów, na temat których snuje się wiele opowieści. Postaci zostały bardzo dokładnie zarysowane, dlatego też nie było problemu w ustosunkowaniu się do danej osoby. Polubiłam Mroczkę, która była dość charakterystyczna nie tylko ze względu na imię, ale również wiedzę, którą posiadała. Niektóre słowa wywodzące się z kaszubskiego niewiele mi mówiły, ale zarazem sprawiały, iż całość miała w sobie to coś, co będę wspominała przez dłuższy czas i z zaciekawieniem czekała na kolejną część przygód trójki przyjaciół. 
Szczerze mówiąc Skrzynia piratów niekoniecznie jest przeznaczona tylko dla młodszych, dorosłego również zaciekawi całość, która może i zakrawa na dobrą bajkę, ale mimo wszystko interesuje oraz wciąga jak te morskie wiry. Zdecydowanie polecam, jestem pewna,że absolutnie nikt nie będzie zawiedziony, świetna pozycja.



Książka bierze udział w wyzwaniu "Polacy nie gęsi".


10 komentarzy :

  1. Ja również często zaczytuję się w powieści dla młodszych czytelników. Chyba zostało we mnie dużo z dziecka, bo świetnie się przy nich bawię. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niekiedy lektury skierowane do młodzieży są bardziej zajmujące niż te adresowane do dorosłego czytelnika.

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka jakoś mnie nie przekonała, ale czekam na inne propozycje;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Proszę, proszę! pożyczysz mi ją? Proszę! ;)
    Strasznie mnie nią zaciekawiłaś ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Sama raczej się nie skuszę, gdyż obecnie wolę nieco doroślejszą literaturę, ale polecę tę książkę mojej nastoletniej bratanicy. Myślę, że będzie bardziej z niej zadowolona niż ja.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dawno nie czytałam nic dla dzieci, może czas to zmienić;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zagadki? Czemu nie, chciałabym je porozwiązywać.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie jesteśmy w końcu aż tak starymi czytelnikami :-) dla nas też jest dobra do czytania :-)

    Pozdrowionka, trzymaj się :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam na nią wielką ochotę, chętnie na chwilę oderwę się od rzeczywistości i zapoznam z taką ciekawą bajką. Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Muszę koniecznie podsunąć ją synowi:)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © Niekończące się Marzenia - kobiety o literaturze . Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka